Modlitwa ucznia na nowy rok szkolny

Boże Ojcze, dziękujemy Ci za te wspaniałe wakacje.
Dziękujemy za to, że teraz cali i zdrowi, a także pełni sił i zapału,
wracamy w mury naszych szkół.
Daj nam, prosimy, siłę i wytrwałość do czekającej nas nauki,
abyśmy za 10 miesięcy mogli wszyscy z uśmiechem odebrać świadectwo szkolne,
a także abyśmy nie zwątpili w swoje umiejętności i zdolności
i na chwałę Bożą rozwijali otrzymane od Ciebie talenty.
Dodaj cierpliwości także wszystkim nauczycielom i pracownikom szkoły,
by mogli nas przygotować do naszego samodzielnego życia,
przez które nas prowadzisz.
Prosimy Cię także o dary Ducha Świętego,
abyśmy przez ten czas ciężkiej pracy nie zapomnieli o Tobie,
abyś nam, Najświętszy Boże, każdego dnia towarzyszył,
byśmy zawsze potrafili, pełni miłości, dziękować za każdy przeżyty dzień,
bo to Ty, Boże, jesteś naszym Ojcem.
Abyśmy pochłonięci szkolnymi obowiązkami,
nie zapomnieli o rodzinie, przyjaciołach,
byśmy mogli pomagać i kochać.

Daj nam to, co najważniejsze – zdrowie,
by wszyscy mogli szczęśliwie dotrwać do kolejnego lata.
Matko Najświętsza, Wspomożycielko, błagamy Cię,
okryj nas swoim płaszczem opieki.
Wypraszaj nam nowe łaski, tak dla nas cenne,
u Boga Ojca i Twego Syna, Jezusa Chrystusa.
Amen.

Modlitwa poranna o powierzeniu Bogu rozpoczynającego się dnia

Ukochany mój Zbawco,
powierzam Ci wszystkie sprawy które będą mnie dziś dotykać.
Składam je wszystkie w Twoje miłosierne ręce.
Dopomóż mi w tym otwierając moje oczy, uszy i rozum na działanie Ducha Świętego,
abym przeżył ten dzień nie wyrządzając nikomu nic złego, ani nie dopuścił się
nawet najdrobniejszego przewinienia przeciw Twojej Świętej Osobie.

Zmieniaj mnie Jezu
jestem do Twojej dyspozycji
weź mnie w Twoje ramiona.
Jestem Twój daje Ci swoje serce, swoje życie.
Jeśli taka jest Twoje wola ulecz mnie miłościwy Chryste z moich chorób i rożnych słabości.
Ty Panie wiesz jak mocno one mnie dotykają.

Prowadź mnie Jezu,
wybieram Cię za przewodnika po wszystkich krętych ścieżkach mego życia,
bo Tyś jest moją mocą, moim największym szczęściem.
Obejmij mnie swoimi łaskami.

Amen.

Modlitwa jako rozmowa z Bogiem

Modlitwa jako dar Boga

2559 Modlitwa jest wzniesieniem duszy do Boga lub prośbą skierowaną do Niego o stosowne dobra. Z jakiej pozycji mówimy w czasie modlitwy? Z wyniosłości naszej pychy i własnej woli czy też z „głębokości” (Ps 130, 1) pokornego i skruszonego serca? Ten, kto się uniża, będzie wywyższony. Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8, 26). Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy: Człowiek jest żebrakiem wobec Boga.

Modlitwa jako przymierze

2562 Skąd pochodzi modlitwa człowieka? Niezależnie od tego, jaki byłby język modlitwy (gesty, słowa), zawsze modli się cały człowiek. Aby jednak określić miejsce, z którego wypływa modlitwa, Pismo święte mówi niekiedy o duszy lub o duchu, najczęściej zaś o sercu (ponad tysiąc razy). Modli się serce. Jeśli jest ono daleko od Boga, modlitwa pozostaje pusta.

Modlitwa jako komunia

2565 W Nowym Przymierzu modlitwa jest żywym związkiem dzieci Bożych z ich nieskończenie dobrym Ojcem, z Jego Synem Jezusem Chrystusem i z Duchem Świętym. Łaska Królestwa Bożego jest „zjednoczeniem całej Trójcy Świętej z całym wnętrzem (człowieka)”. Życie modlitwy polega zatem na stałym trwaniu w obecności trzykroć świętego Boga i w komunii z Nim. Ta komunia życia jest zawsze możliwa, gdyż przez chrzest staliśmy się jedno z Chrystusem. Modlitwa jest o tyle chrześcijańska, o ile jest komunią z Chrystusem i rozszerza się w Kościele, który jest Jego Ciałem. Ma ona wymiary miłości Chrystusa.

Modlitwa w Psalmach

2596 Psalmy stanowią arcydzieło modlitwy w Starym Testamencie. Zawierają dwa nierozłączne elementy: osobisty i wspólnotowy. Rozciągają się na wszystkie czasy historii, wspominając wypełnione już Boże obietnice i wyrażając nadzieję na przyjście Mesjasza.

2597 Psalmy, które odmawiał i wypełnił Chrystus, są istotnym i stałym elementem modlitwy Jego Kościoła. Są dostosowane do przeżyć ludzi wszystkich stanów i wszystkich czasów.

Modlitwa w działalności Jezusa Chrystusa

2600 Ewangelia według św. Łukasza podkreśla działanie Ducha Świętego oraz znaczenie modlitwy w działalności Chrystusa. Jezus modli się przed decydującymi chwilami swojego posłania: przed tym, jak Ojciec zaświadczył o Nim podczas Jego chrztu i Przemienienia, przed wypełnieniem przez swoją mękę zamysłu miłości Ojca. Modli się również przed decydującymi chwilami, które zapoczątkują posłanie Jego Apostołów: przed wyborem i powołaniem Dwunastu, przed tym, jak Piotr wyzna Go jako „Mesjasza Bożego”; i modli się, aby wiara głowy Apostołów nie ustała w czasie kuszenia. Modlitwa Jezusa przed zbawczymi wydarzeniami, których wypełnienie zleca Mu Ojciec, jest pokornym i ufnym powierzeniem się Jego ludzkiej woli miłującej woli Ojca.

2605 Gdy nadeszła Godzina, w której Jezus wypełnia zamysł miłości Ojca, pozwala On dostrzec niezmierzoną głębię swojej synowskiej modlitwy, i to nie tylko przed dobrowolnym ofiarowaniem się („Ojcze… nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”: Łk 22, 42), lecz także w swoich ostatnich słowach na krzyżu, tam gdzie modlitwa i oddanie się stanowią całkowicie jedno: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34); „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 43); „Niewiasto, oto syn Twój… Oto Matka twoja” (J 19, 26-27); „Pragnę” (J 19, 28); „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15, 34); „Wykonało się” (J 19, 30); „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46), aż do owego „donośnego wołania”, z którym umiera, oddając ducha.

Jezus uczy modlitwy

2607 Gdy Jezus się modli, już wówczas uczy nas modlitwy. Teologalną drogą naszej modlitwy jest Jego modlitwa do Ojca. Ewangelia jednak przekazuje nam bezpośrednie nauczanie Jezusa o modlitwie. Jezus jako wychowawca przyjmuje nas takimi, jacy jesteśmy, i stopniowo prowadzi nas do Ojca. Zwracając się do tłumów, które idą za Nim, Jezus zaczyna od tego, co już wiedzą o modlitwie na podstawie Starego Przymierza, i otwiera je na nowość Królestwa, które przychodzi. Następnie objawia im tę nowość w przypowieściach. Wreszcie do swoich uczniów, którzy mają być nauczycielami modlitwy w Jego Kościele, będzie mówił otwarcie o Ojcu i o Duchu Świętym.

Jezus wysłuchuje modlitwy

2616 Modlitwa skierowana do Jezusa jest już wysłuchiwana przez Niego w czasie Jego działalności przez znaki, które uprzedzają moc Jego śmierci i zmartwychwstania: Jezus wysłuchuje modlitwy pełnej wiary wyrażonej w słowach (trędowaty; Jair; kobieta kananejska; dobry łotr) lub też w milczeniu (niosący paralityka; kobieta cierpiąca na krwotok, która dotknęła Jego szaty; płacz i wonne olejki grzesznicy). Usilna prośba niewidomych: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida!” (Mt 9, 27) lub „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mk 10, 48), została przejęta w tradycji Modlitwy Jezusowej: „Panie, Jezu Chryste, Synu Boga, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!” Jezus zawsze wysłuchuje modlitwy, w której ludzie z wiarą proszą o uzdrowienie z niemocy lub odpuszczenie grzechów: „Idź w pokoju, twoja wiara cię uzdrowiła!”

Święty Augustyn wspaniale podsumowuje trzy wymiary modlitwy Jezusa: „Modli się za nas jako nasz Kapłan; modli się w nas, bo jest Głową Ciała, którym jesteśmy, a modlimy się do Niego, bo jest naszym Bogiem. Rozpoznajmy więc w Nim nasze głosy, a Jego głos w nas samych”.

Modlitwa Maryi Dziewicy

2617 Modlitwa Maryi została nam objawiona o świcie pełni czasów. Przed Wcieleniem Syna Bożego i wylaniem Ducha Świętego Jej modlitwa współdziała w szczególny sposób z zamysłem życzliwości Ojca: w chwili Zwiastowania modliła się o poczęcie Chrystusa, w oczekiwaniu Pięćdziesiątnicy – o kształtowanie się Kościoła, Ciała Chrystusa. W wierze pokornej Służebnicy Dar Boga znajduje przyjęcie, jakiego oczekiwał od początku czasów. Ta, którą Wszechmogący uczynił „pełną łaski”, odpowiada ofiarowaniem całej swej istoty: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Fiat – to modlitwa chrześcijańska: być całkowicie dla Niego, ponieważ On jest całkowicie dla nas.

2618 Ewangelia ukazuje nam, jak Maryja modli się i wstawia w wierze: w Kanie Matka Jezusa prosi Syna, by zaradził potrzebom uczestników uczty weselnej, będącej znakiem innej Uczty – Uczty godów Baranka, podczas której ofiaruje On swoje Ciało i swoją Krew na prośbę Kościoła, swej Oblubienicy. W godzinie Nowego Przymierza, u stóp krzyża, Maryja zostaje wysłuchana jako Niewiasta, nowa Ewa, prawdziwa „Matka żyjących”.

2619 Dlatego hymn Maryi – łacińskie Magnificat, bizantyjskie Megalunei – jest zarazem hymnem Matki Boga i hymnem Kościoła, hymnem Córy Syjonu i nowego Ludu Bożego, hymnem dziękczynienia za pełnię łask udzielonych w ekonomii zbawienia, hymnem „ubogich”, których nadzieja została urzeczywistniona przez wypełnienie obietnic danych naszym ojcom, „Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.

Błogosławieństwo i adoracja

2626 Błogosławieństwo jest wyrazem głębokiego dążenia modlitwy chrześcijańskiej: jest ono spotkaniem Boga i człowieka; w błogosławieństwie dar Boga i przyjęcie go przez człowieka przyzywają się nawzajem i jednoczą. Modlitwa błogosławieństwa jest odpowiedzią człowieka na dary Boże. Ponieważ Bóg błogosławi, serce człowieka może z kolei błogosławić Tego, który jest źródłem wszelkiego błogosławieństwa.

2627 Dążenie to wyrażają dwie podstawowe formy: najpierw modlitwa zanoszona w Duchu Świętym wznosi się przez Chrystusa do Ojca (błogosławimy Go, ponieważ On nas pobłogosławił), następnie błaga o łaskę Ducha Świętego, który przez Chrystusa zstępuje od Ojca (to On nas błogosławi).

2628 Adoracja jest zasadniczą postawą człowieka, który uznaje się za stworzenie przed swoim Stwórcą. Wysławia wielkość Pana, który nas stworzył, oraz wszechmoc Zbawiciela, który wyzwala nas od zła. Jest uniżeniem się ducha przed „Królem chwały” (Ps 24, 9-10) i pełnym czci milczeniem przed Bogiem, który jest „zawsze większy”. Adoracja trzykroć świętego i miłowanego ponad wszystko Boga napełnia nas pokorą oraz nadaje pewność naszym błaganiom.

Modlitwa prośby

2629 Nowotestamentowe słownictwo wyrażające błaganie jest bogate w odcienie znaczeniowe i oznacza: prosić, żalić się, wołać natarczywie, wzywać, podnosić głos, krzyczeć, a nawet „walczyć w modlitwie”. Najbardziej jednak zwyczajną formą błagania, ponieważ najbardziej spontaniczną, jest prośba. Przez modlitwę prośby wyrażamy świadomość naszego związku z Bogiem: jako stworzenia nie decydujemy o naszym początku, nie jesteśmy panami naszego losu; nie stanowimy sami dla siebie celu; ponadto jako chrześcijanie wiemy, że – będąc ludźmi grzesznymi – odwracamy się od naszego Ojca. Prośba jest już powrotem do Niego.

2631 Prośba o przebaczenie jest pierwszym dążeniem modlitwy prośby (słowa celnika: „Miej litość dla mnie, grzesznika”, Łk 18,13). Poprzedza ona właściwą, czystą modlitwę. Ufna pokora stawia nas w świetle komunii z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem oraz w komunii z innymi: a zatem „o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego” (1 J 3, 22). Prośba o przebaczenie poprzedza liturgię eucharystyczną, jak również modlitwę osobistą.

2632 Prośba chrześcijańska skupia się na pragnieniu i poszukiwaniu Królestwa, które przychodzi, zgodnie z nauczaniem Jezusa. Istnieje hierarchia próśb: najpierw Królestwo, następnie to, co jest konieczne, by je przyjąć i współdziałać w jego przyjściu. To współdziałanie z posłaniem Chrystusa i Ducha Świętego, które jest teraz posłaniem Kościoła, jest przedmiotem modlitwy wspólnoty apostolskiej. Modlitwa św. Pawła Apostoła objawia nam, w jaki sposób Boża troska o wszystkie Kościoły powinna ożywiać modlitwę chrześcijańską. Przez modlitwę każdy ochrzczony przyczynia się do przyjścia Królestwa.

2633 Uczestnicząc w taki sposób w zbawczej miłości Boga, rozumiemy, że każda potrzeba może stać się przedmiotem prośby. Chrystus, który przyjął na siebie wszystko, ażeby wszystko odkupić, jest uwielbiany przez prośby, jakie zanosimy do Ojca w Jego Imię. Na tej podstawie święci Jakub i Paweł zachęcają nas do modlitwy w każdej sytuacji.

Modlitwa wstawiennicza

2634 Wstawiennictwo jest modlitwą prośby, która bardzo przybliża nas do modlitwy Jezusa. To On jest jedynym wstawiającym się u Ojca za wszystkich ludzi, a w szczególności za grzeszników . On jest Tym, który „zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7, 25). Sam Duch Święty „przyczynia się za nami w błaganiach… przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 26-27).

Modlitwa dziękczynienia

2637 Dziękczynienie jest cechą charakterystyczną modlitwy Kościoła, który celebrując Eucharystię, ukazuje się i staje bardziej tym, czym jest. Istotnie, w dziele zbawienia Chrystus wyzwala stworzenie od grzechu i od śmierci, by je na nowo poświęcić i zwrócić Ojcu na Jego chwałę. Dziękczynienie członków Ciała uczestniczy w dziękczynieniu ich Głowy.

2638 Podobnie jak w modlitwie prośby, każde wydarzenie, każda potrzeba może stać się przedmiotem dziękczynienia. Listy św. Pawła często zaczynają się i kończą dziękczynieniem i zawsze jest w nich obecny Jezus Chrystus. „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5, 18). „Trwajcie gorliwie na modlitwie czuwając na niej wśród dziękczynienia” (Kol 4, 2).

Modlitwa uwielbienia

2639 Uwielbienie jest tą formą modlitwy, w której człowiek najbardziej bezpośrednio uznaje, iż Bóg jest Bogiem. Wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, ale dlatego że ON JEST. Uczestniczy w szczęściu serc czystych, które kochają Go w wierze, zanim ujrzą Go w chwale. Przez nią Duch łączy się z naszym duchem, by świadczyć, że jesteśmy dziećmi Bożymi; daje świadectwo Jedynemu Synowi, w którym zostaliśmy przybrani za synów i przez którego uwielbiamy Ojca. Uwielbienie zespala inne formy modlitwy i zanosi je do Tego, który jest ich źródłem i celem: „Dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy” (1 Kor 8, 6).

Tradycja modlitwy

2650 Modlitwa nie sprowadza się do spontanicznego wyrazu odruchu wewnętrznego: aby się modlić, trzeba tego chcieć. Nie wystarczy również wiedzieć, co Pismo święte objawia na temat modlitwy: modlitwy trzeba się także uczyć. Duch Święty uczy dzieci Boże modlitwy przez żywy przekaz (świętą Tradycję) w „wierzącym i modlącym się Kościele”.

2651 Tradycja modlitwy chrześcijańskiej jest jedną z form wzrastania Tradycji wiary, zwłaszcza przez kontemplację i studium wierzących, którzy zachowują w swych sercach wydarzenia i słowa ekonomii zbawienia, i przez głębokie wnikanie w rzeczywistości duchowe, których doświadczają.

U źródeł modlitwy

2652 Duch Święty jest „wodą żywą”, która w modlącym się sercu ” wytryska ku Życiu wiecznemu” (J 4, 14). To On uczy nas przyjmowania Go w samym Źródle: w Chrystusie. W życiu chrześcijańskim znajdują się źródła, w których oczekuje nas Chrystus, aby napoić nas Duchem Świętym:

Słowo Boże

2653 Kościół „usilnie i szczególnie zachęca wszystkich wiernych… by przez częste czytanie Pisma świętego nabywali «wzniosłego poznania Jezusa Chrystusa»… Czytaniu Pisma świętego powinna towarzyszyć modlitwa, by nawiązywała się rozmowa między Bogiem a człowiekiem, gdyż «do Niego zwracamy się, gdy się modlimy, to Jego słuchamy, gdy czytamy Boskie wypowiedzi»”.

Liturgia Kościoła

2655 Posłanie Chrystusa i Ducha Świętego, które w sakramentalnej liturgii Kościoła zapowiada, aktualizuje i komunikuje misterium zbawienia, znajduje przedłużenie w modlącym się sercu. Mistrzowie życia duchowego porównują niekiedy serce do ołtarza. Modlitwa uwewnętrznia i przyswaja liturgię podczas i po jej celebracji. Nawet jeśli modlitwa jest przeżywana „w ukryciu” (Mt 6, 6), jest zawsze modlitwą Kościoła i komunią z Trójcą Świętą.

„Dzisiaj”

2659 W niektórych chwilach uczymy się modlić, słuchając słowa Pana i uczestnicząc w Jego Misterium Paschalnym, ale w każdym czasie w wydarzeniach codzienności otrzymujemy Jego Ducha jako źródło naszej modlitwy. Nauczanie Jezusa o modlitwie do naszego Ojca ma ten sam kontekst co nauczanie o Opatrzności: czas jest w rękach Ojca; spotykamy Go w teraźniejszości, nie wczoraj ani jutro, ale dzisiaj: „Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: «Nie zatwardzajcie serc waszych»” (Ps 95, 7-8).

2660 Modlić się pośród wydarzeń każdego dnia i w każdej chwili jest jedną z tajemnic Królestwa, objawionych „maluczkim”, sługom Chrystusa, ubogim z błogosławieństw. Słusznie i dobrze jest modlić się, aby nadejście Królestwa sprawiedliwości i pokoju miało wpływ na bieg historii, lecz równie ważne jest przenikanie modlitwą treści codziennych, zwyczajnych sytuacji. Wszystkie formy modlitwy mogą być tym zaczynem, do którego Pan porównuje Królestwo.

Modlitwa do Ojca

2664 Jedynie Chrystus jest drogą modlitwy chrześcijańskiej. Czy nasza modlitwa będzie wspólnotowa czy osobista, słowna czy wewnętrzna, dostęp do Ojca ma tylko wtedy, gdy modlimy się „w imię” Jezusa. Święte człowieczeństwo Jezusa jest więc drogą, na której Duch Święty uczy nas modlić się do Boga, naszego Ojca.

Modlitwa do Jezusa

2665 Modlitwa Kościoła, karmiona słowem Bożym i celebracją liturgii, uczy nas modlitwy do Pana Jezusa. Nawet jeśli jest skierowana przede wszystkim do Ojca, we wszystkich tradycjach liturgicznych zawiera jednak formy modlitwy skierowane do Chrystusa. Niektóre psalmy, które zostały uaktualnione w modlitwie Kościoła, oraz Nowy Testament wkładają w nasze usta i utrwalają w naszych sercach wezwania modlitwy do Chrystusa: Synu Boży, Słowo Boże, Panie, Zbawco, Baranku Boży, Królu, Synu umiłowany, Synu Dziewicy, Dobry Pasterzu, Życie nasze, Światłości nasza, Nadziejo nasza, Zmartwychwstanie nasze, Przyjacielu ludzi…

2666 Jednak imieniem, które zawiera wszystko, jest właśnie imię, które Syn Boży otrzymuje w swoim Wcieleniu: JEZUS. Ludzkie wargi nie są w stanie wypowiedzieć Boskiego Imienia, ale Słowo Boże, przyjmując nasze człowieczeństwo, powierza je nam i możemy go wzywać: „Jezus”, „JHWH zbawia. Imię Jezus obejmuje wszystko: Boga i człowieka oraz całą ekonomię stworzenia i zbawienia. Modlić się, mówiąc „Jezus”, oznacza wzywać Go, wołać do Niego w nas. Tylko Jego imię zawiera Obecność, którą oznacza. Jezus jest Zmartwychwstałym i ktokolwiek wzywa Jego Imienia, przyjmuje Syna Bożego, który go umiłował i siebie samego wydał za niego.

„Przyjdź, Duchu Święty”

2670 „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego «Panem jest Jezus»” (1 Kor 12, 3). Za każdym razem, gdy zaczynamy modlić się do Jezusa, Duch Święty swoją uprzedzającą łaską wprowadza nas na drogę modlitwy. Skoro uczy On nas modlitwy, przypominając nam Chrystusa, to czy nie można modlić się do Niego samego? Właśnie dlatego Kościół zachęca nas, abyśmy codziennie wzywali Ducha Świętego, zwłaszcza na początku i na końcu każdej ważnej czynności.

Przyjdź Duchu Święty, ja pragnę. O to dziś błagam Cię. 
Przyjdź w swojej mocy i sile. Radością napełnij mnie.
Przyjdź jako Mądrość do dzieci. Przyjdź jak ślepemu wzrok.
Przyjdź jako moc w mej słabości. Weź wszystko, co moje jest. 
Przyjdź jako źródło pustyni mocą swą do naszych dusz.
O niech Twa moc uzdrowienia dotknie, uleczy mnie już. 

W komunii ze świętą Matką Boga

2673 W modlitwie Duch Święty jednoczy nas z Osobą Jedynego Syna w Jego uwielbionym człowieczeństwie. To przez nie i w nim nasza synowska modlitwa prowadzi do komunii w Kościele z Matką Jezusa.

2674 Od wyrażenia w wierze przyzwolenia Maryi w chwili Zwiastowania i niezachwianego podtrzymania go pod krzyżem Jej macierzyństwo rozciąga się odtąd na braci i siostry Jej Syna, którzy są „pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa”. Jezus, jedyny Pośrednik, jest drogą naszej modlitwy; Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza, nie przysłania Go; Ona „wskazuje drogę” (Hodoghitria), jest jej „Znakiem”, według tradycyjnej ikonografii na Wschodzie i na Zachodzie.

2675 Na podstawie tego szczególnego współdziałania Maryi z działaniem Ducha Świętego Kościoły rozwinęły modlitwę do świętej Matki Boga, skupiając ją na Osobie Chrystusa ukazanej w Jego misteriach. W niezliczonych hymnach i antyfonach, które wyrażają tę modlitwę, najczęściej występują na przemian dwa dążenia: jedno „uwielbia” Pana za „wielkie rzeczy”, jakie uczynił swojej pokornej Służebnicy, a przez Nią wszystkim ludziom; drugie powierza Matce Jezusa błagania i uwielbienia dzieci Bożych, ponieważ Ona zna teraz ludzkość, która w Niej zostaje poślubiona przez Syna Bożego.

2679 Maryja jest doskonałą „Orantką”, figurą Kościoła. Gdy modlimy się do Niej, wraz z Nią łączymy się z zamysłem Ojca, który posyła swego Syna dla zbawienia wszystkich ludzi. Podobnie jak umiłowany uczeń, przyjmujemy do siebie Matkę Jezusa, która stała się Matką wszystkich żyjących. Możemy modlić się z Nią i do Niej. Modlitwa Kościoła jest jakby prowadzona przez modlitwę Maryi. Jest z Maryją zjednoczona w nadziei.

Przewodnicy modlitwy

2683 Świadkowie, którzy poprzedzili nas w drodze do Królestwa, szczególnie ci, których Kościół uznaje za „świętych”, uczestniczą w żywej tradycji modlitwy przez wzór swojego życia, przez pozostawione przez nich pisma oraz przez swoją modlitwę dzisiaj. Kontemplują oni Boga, wychwalają Go i nieustannie opiekują się tymi, których pozostawili na ziemi. Wchodząc „do radości” swego Nauczyciela, zostali ” postawieni nad wieloma”. Wstawiennictwo jest ich najwyższą służbą zamysłowi Bożemu. Możemy i powinniśmy modlić się do nich, aby wstawiali się za nami i za całym światem.

Słudzy modlitwy

2685 Rodzina chrześcijańska jest pierwszym miejscem wychowania do modlitwy. Zbudowana na sakramencie małżeństwa jest „Kościołem domowym”, w którym dzieci Boże uczą się modlitwy „jak Kościół” oraz wytrwałości w modlitwie. Szczególnie dla małych dzieci codzienna modlitwa rodzinna jest pierwszym świadectwem żywej pamięci Kościoła, cierpliwie pobudzanej przez Ducha Świętego.

2686 Wyświęceni do posługi są również odpowiedzialni za formowanie do modlitwy swoich braci i sióstr w Chrystusie. Jako słudzy Dobrego Pasterza zostali wyświęceni, by prowadzić Lud Boży do żywych źródeł modlitwy, jakimi są: słowo Boże, liturgia, życie teologalne, „dzisiaj” Boga w konkretnych sytuacjach.

2687 Wielu zakonników poświęciło całe swoje życie modlitwie. Już na pustyni egipskiej pustelnicy, mnisi i mniszki poświęcali swój czas uwielbianiu Boga i wstawianiu się za Jego ludem. Życie konsekrowane nie może istnieć ani rozwijać się bez modlitwy; jest ona jednym z żywych źródeł kontemplacji i życia duchowego w Kościele.

2688 Celem katechezy dzieci, młodzieży i dorosłych jest to, by słowo Boże było rozważane w modlitwie osobistej, aktualizowane w modlitwie liturgicznej oraz stale uwewnętrzniane, by wydało swój owoc w nowym życiu. Katecheza jest także miejscem, w którym pobożność ludowa może zostać poddana ocenie i wychowaniu. Nauczenie się na pamięć podstawowych modlitw jest niezbędnym oparciem w życiu modlitwy; ważne jest jednak to, by doprowadzić do zasmakowania w jej treści.

2689 Grupy modlitewne, jak również „szkoły modlitwy”, są dziś jednym ze znaków i jednym z bodźców odnowy modlitwy w Kościele, pod warunkiem że czerpią z autentycznych źródeł modlitwy chrześcijańskiej. Troska o jedność jest znakiem prawdziwej modlitwy w Kościele.

2690 Duch Święty udziela niektórym wiernym daru mądrości, wiary i rozeznania dotyczącego tego dobra wspólnego, jakim jest modlitwa (kierownictwo duchowe). Osoby, które zostały obdarzone tym darem, są prawdziwymi sługami żywej tradycji modlitwy:

Miejsca sprzyjające modlitwie

2691 Kościół, dom Boży, jest właściwym miejscem modlitwy liturgicznej dla wspólnoty parafialnej. Jest on również uprzywilejowanym miejscem adoracji rzeczywistej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Wybór sprzyjającego miejsca nie jest obojętny dla prawdziwości modlitwy:

– Dla modlitwy osobistej może to być „kącik modlitewny” z Pismem świętym i obrazami, by trwać tam „w ukryciu” przed naszym Ojcem; w rodzinie chrześcijańskiej taki rodzaj małego oratorium sprzyja wspólnej modlitwie.
– W okolicach, gdzie istnieją klasztory, powołaniem tych wspólnot jest sprzyjanie dzieleniu Modlitwy Godzin z wiernymi oraz umożliwianie im samotności koniecznej dla bardziej intensywnej modlitwy osobistej.
– Pielgrzymki przypominają naszą wędrówkę na ziemi ku niebu. Tradycyjnie już są one czasem intensywnej odnowy modlitwy. Dla pielgrzymów poszukujących właściwych im żywych źródeł sanktuaria są wyjątkowymi miejscami przeżywania „jako Kościół” form modlitwy chrześcijańskiej.

Życie modlitwy

2697 Modlitwa jest życiem nowego serca. Powinna ożywiać nas w każdej chwili. Tymczasem zapominamy o Tym, który jest naszym Życiem i naszym Wszystkim. Dlatego więc mistrzowie życia duchowego, zgodnie z tradycją ksiąg Powtórzonego Prawa i Proroków, kładą nacisk na modlitwę jako „pamięć o Bogu”, częste budzenie „pamięci serca”: „Trzeba przypominać sobie o Bogu częściej, niż oddychamy”. Nie można jednak modlić się „w każdym czasie”, jeśli pragnąc takiej modlitwy, nie modlimy się w pewnych chwilach: są to szczególne momenty modlitwy chrześcijańskiej, jeśli chodzi o intensywność i trwanie.

2698 Tradycja Kościoła proponuje wiernym pewien rytm modlitwy, mający podtrzymywać modlitwę nieustanną. Niektóre z nich są codzienne: modlitwa poranna i wieczorna, przed jedzeniem i po jedzeniu, Liturgia Godzin. Niedziela, skupiona wokół Eucharystii, jest uświęcana przede wszystkim przez modlitwę. Cykl roku liturgicznego i jego wielkie święta są podstawowym rytmem życia modlitewnego chrześcijan.

2699 Pan prowadzi każdą osobę drogami i sposobami, zgodnymi z Jego upodobaniem. Każdy wierny odpowiada Mu zgodnie z postanowieniem swojego serca i osobistą formą swojej modlitwy. Tradycja chrześcijańska zachowała jednak trzy główne formy życia modlitwy: modlitwa ustna, rozmyślanie, kontemplacja. Ich wspólną cechą jest skupienie serca. Ta czujność w zachowywaniu słowa i trwaniu w obecności Boga czyni z tych trzech form intensywne chwile życia modlitwy.

Wytrwać w miłości

2742 „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17), „dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa” (Ef 5, 20), „wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych” (Ef 6,18). „Nie zostało nam nakazane nieustannie pracować, czuwać, prosić, natomiast prawem jest dla nas modlitwa nieustanna”. Ten niezmordowany zapał może płynąć tylko z miłości. Wbrew naszemu znużeniu i lenistwu walka modlitwy jest walką pokornej, ufnej i wytrwałej miłości. Miłość ta otwiera nasze serca na trzy oświecające i ożywiające prawdy dotyczące modlitwy:

2743 Modlitwa jest zawsze możliwa. Czas chrześcijanina jest czasem Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest „z nami przez wszystkie dni” (Mt 28, 20), niezależnie od jakichkolwiek burz. Nasz czas jest w ręku Boga: Można modlić się często i gorąco. Nawet na targu czy w czasie samotnej przechadzki, siedząc w swoim sklepiku czy też kupując lub sprzedając, a nawet przy gotowaniu.

2744 Modlitwa jest życiową koniecznością. Dowód przez przeciwieństwo jest nie mniej przekonujący: jeśli nie pozwalamy prowadzić się Duchowi, popadamy w niewolę grzechu. Jakże Duch Święty może być „naszym Życiem”, jeśli nasze serce jest od Niego daleko?

Nic nie jest tak ważne jak modlitwa; sprawia ona, że to co niemożliwe, staje się możliwe, to, co trudne, staje się łatwe. Jest niemożliwe, aby grzeszył człowiek, który się modli.

Kto się modli, z pewnością się zbawia; kto się nie modli, z pewnością się potępia.

2745 Modlitwa i życie chrześcijańskie są nierozłączne, gdyż chodzi o tę samą miłość i o to samo wyrzeczenie, które wypływa z miłości; tę samą synowską i miłującą zgodność z zamysłem miłości Ojca; tę samą przekształcającą jedność w Duchu Świętym, który coraz bardziej nas upodabnia do Jezusa Chrystusa; tę samą miłość do wszystkich ludzi, tę miłość, jaką Jezus nas umiłował. „Wszystko da wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 16-17).

Źródło: Katechizm Kościoła Katolickiego (1994), Kongregacja Nauki Wiary, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Uroczysty Psalm

(Ps 118, 1b-2, 16-17, 22-23)

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy
W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech dom Izraela głosi: „Jego łaska na wieki”.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Prawica Pana wzniesiona wysoko, prawica Pańska moc okazała.
Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Sekwencja Wielkanocna

Niech w święto radosnej Paschalnej Ofiary
składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Maryjo, Ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam grób pusty
i świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
a miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, Żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja


Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha.
Odprawiajmy nasze święto w Panu


Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja

Źródło: tekst – Lekcjonarz Mszalny, muzyka i śpiew – EucharisticaTV (kanał poświęcony muzyce sakralnej)

Modlitwa w drodze

Modlitwa w drodze to projekt prowadzony przez polskich jezuitów. Pomysł zaczerpnięto z brytyjskiego serwisu „Pray as you go” – dzięki bezpłatnej aplikacji można każdego dnia w drodze do pracy, szkoły, czy na zakupy posłuchać fragmentu Pisma Świętego połączone z muzyką. Nagranie ma charakter krótkiej medytacji lub też rozważania, które ma prowadzić do refleksji osobistej. Poniżej link do strony projektu.

https://modlitwawdrodze.pl/home/

Przedstawiam wywiad dziennikarki Polskiego Radia, p. Moniki Chrobak „Ewangelizacja poprzez aplikację” przeprowadzony z o. Zbigniewem Szulczykiem SJ, na temat projektu „Modlitwa w drodze”.

https://tygodnik.tvp.pl/40359641/ewangelizacja-poprzez-aplikacje?fbclid=IwAR3qB1SuR5bL01W9_a-nSkXT8gq-O8qeHcty2ef5Ln5HXOnYDL3CGn21CkY

Modlitwa „Ojcze Nasz” – zmieniać czy wyjaśniać?

W ostatnim czasie bardzo gorące dyskusje wywołała decyzja Papieża Franciszka o zmianie w tłumaczeniu Modlitwy Pańskiej „Ojcze Nasz” jednego z wierszy: „i nie wódź nas na pokuszenie” na: „i nie opuszczaj nas w pokusie”. Propozycję Papieża muszą zatwierdzić poszczególne Konferencje Episkopatów. Jak do tej pory zmiany te zostały zatwierdzone przez Episkopaty Włoch, Francji i Belgii.

W Biblii Wujka ten fragment jest przetłumaczony z Wulgaty na język polski „i nie wódź nas na pokuszenie” w Biblii Tysiąclecia brzmi on: „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”, w Piśmie Świętym Towarzystwa Świętego Pawła zaś: „i nie dopuszczaj do nas pokusy” a w Biblii Poznańskiej wydanej przez Księgarnię św. Wojciecha: „i nie dozwól nam ulec pokusie”, w Biblii Warszawsko – Praskiej: „i nie poddawaj nas pokusie”.

W aktualnie obowiązującym Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:

2759 „Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: <<Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył swoich uczniów>>” (Łk 11, 1). W odpowiedzi na tę prośbę Pan powierza swoim uczniom i swojemu Kościołowi podstawową modlitwę chrześcijańską. Św. Łukasz podaje krótki jej tekst (pięć próśb) (Łk 11, 2-4) , św. Mateusz natomiast wersję poszerzoną (siedem próśb) (Mt 6, 9-13).

Tradycja liturgiczna Kościoła przyjęła tekst św. Mateusza (Mt 6, 9-13):

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się imię Twoje;
przyjdź Królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode Złego.

2760 Bardzo wcześnie przyjął się w liturgii zwyczaj dodawania doksologii na zakończenie Modlitwy Pańskiej. W Didache 8, 2: „Bo Twoja jest potęga i chwała na wieki”. Konstytucje Apostolskie 7, 24, 1, dodają na początku „Królestwo” i ta właśnie formuła została aktualnie przyjęta w modlitwie ekumenicznej. Tradycja bizantyjska po „chwała” dodaje: „Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Mszał Rzymski rozwija ostatnią prośbę (Embolizm) w wyraźnej perspektywie „oczekiwania błogosławionej nadziei” (Tt 2, 13) oraz przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa, potem następuje aklamacja wypowiadana przez zgromadzenie albo powtórzenie doksologii z Konstytucji Apostolskich.

Poniżej przedstawiam wywiad ks. prof. Waldemara Chrostowskiego na ten temat jako jeden z głosów w toczącej się dyskusji.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski wykłada na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich, członek Komitetu Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk. Jest laureatem watykańskiej Nagrody Ratzingera z roku 2014.

https://tygodnik.tvp.pl/40501734/lepiej-wyjasniac-modlitwe-ojcze-nasz-niz-zmieniac-jej-slowa?fbclid=IwAR1SiyB16D-xUF4NKZU4J5V2KJCJewGXSClkJfaQzCUsqNQ5s66ELEigmoU

Poniżej przedstawiam rozważania na temat Modlitwy Pańskiej – „Ojcze Nasz” ks. dra. Michała Kaszowskiego, wykładowcę teologii dogmatycznej w Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, zamieszczone na stronie www.teologia.pl

 OJCZE NASZ
  1. Dwa nierozdzielne słowa

Jezus nauczył nas do Najwyższej Istoty mówić: „Ojcze nasz”. Nie można oddzielać od siebie tych dwóch słów, od których rozpoczyna się podarowana nam Jego modlitwa. Do nieskończenie potężnego Boga zwracamy się pełnymi ciepła słowami, które są bliskie prawie każdemu człowiekowi, podobnie jak słowo „mama”: Abba, Ojcze, „Ojcze nasz”. Bóg jest Ojcem naszym, Ojcem wszystkich ludzi, żyjących na różnych kontynentach, w różnych krajach, należących do różnych ras, kultur i religii. Wszyscy są Jego stworzeniami, bo to On świadomie stworzył duchową osobowość każdego człowieka. To On stworzył jego duchowe, rozumne, wolne i nieśmiertelne „ja”, czyli nieśmiertelną rozumną i duchową duszę. Bóg jest „naszym” Ojcem także dlatego, że – w przeciwieństwie do niektórych ziemskich ojców – kocha nas nieustannie, świadomie, niezmiennie. Zawsze się o nas troszczy, opiekuje się nami. Każdego, kto się temu nie sprzeciwia, chce prowadzić swoimi ojcowskimi rękami, trzymać w swoich Boskich ramionach. Tymi Jego wyciągniętymi do nas rękami jest Jego Syn, Jezus Chrystus i zsyłany nam Duch Święty. Tymi dwoma „Ramionami” Ojciec pragnie trzymać każdego z nas przy swoim Boskim Sercu. Jeśli ktoś odrzuca te dwa Boskie Ramiona, Jezusa i Ducha Świętego, ten nie rozumie do końca, co znaczy, że Bóg jest Ojcem naszym; ten nie rozumie, że wszyscy ludzie są jego braćmi i siostrami. Dla człowieka, który odrzuca Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, Bóg jest daleki i ludzie stają się obcy.

Jezus w swojej ludzkiej naturze pomaga nam zobaczyć Ojca, który Go posłał (por. J 12,45). Kto Jego zobaczył, ten Ojca zobaczył (por. J 14,9). Duch Święty przypomina nam, że Bóg jest Ojcem i że jest Ojcem naszym. Kto tego Ducha odrzuca przez grzech bluźnierstwa przeciwko Niemu, ten nie rozumie ani jednego, ani drugiego. Zamknięte serce takiego człowieka staje się lodowate w odniesieniu do Boga prawdziwego i w stosunku do ludzi.

Ciągle potrzebujemy przypominania nam przez Ducha Świętego, kim jest Bóg i kim powinni dla nas być ludzie. Duch Święty rozbudza w nas przekonanie, że Bóg jest najbliższą nam Istotą, a ludzie są braćmi i siostrami, stworzonymi przez Niego. To ważne przypomnienie. Dla wielu bowiem Bóg wydaje się tak daleki, że nawet o Nim nigdy nie pomyślą. Wielu nie traktuje ludzi jak braci i siostry, jak dzieci jednego Boga, naszego Ojca. Ci, którzy przez Niego zostali stworzeni, często odnoszą się do siebie jak nieprzyjaciele. Pobudza ich do tego rozpalona przez szatana nienawiść. Nie potrafią lub nie chcą dostrzec braci i sióstr poza swoją najbliższą rodziną, a często nawet w niej nie ma braterskich odniesień.

Bez działania Ducha Świętego nie ma w nas głębokiego przekonania, że naszymi braćmi i siostrami są ludzie innych narodowości, ras, plemion. Bez Jego światła trudno dostrzec braci i siostry w wyznawcach różnych religii. Wojny, niesprawiedliwość, nienawiść, egoizm, wzajemne wykorzystywanie się to wynik zapomnienia o tym, że wszyscy zostaliśmy stworzeni przez tego samego Ojca, Ojca naszego. Jeśli ktoś wyrzuca ze swego serca Ducha Świętego, to zachowuje się wobec ludzi jak rozdrażnione i wygłodzone dzikie zwierzę, które poluje, rozszarpuje i pożera.

Jeśli ktoś nie uznaje wszystkich ludzi za braci i siostry, to nie zwraca się w modlitwie do Boga prawdziwego. Modli się do wytworu swojego ograniczonego umysłu. Modli się do pustki, do nicości. Nie ma bogiem innego Boga jak tylko ten, który jest „Ojcem” „naszym”. W dniu, w którym ludzie z pełnym przekonaniem zawołają do Boga „Ojcze nasz”, ustaną wojny, konflikty zbrojne, niewolnicze wykorzystywanie bliźnich. Duch Święty chętnie pomoże nam szczerze mówić: „Ojcze nasz”, jeśli Go o to poprosimy.

Przyjdź Duchu Święty. Rozlej w naszych sercach Twoją Boską miłość. Niech się ona zwróci do Ojca i w stronę naszych braci i sióstr. Niech ta miłość zniszczy obojętność, wrogość, niechęć, egoizm. Niech ustaną wojny, niech zniknie nienawiść. Niech braterskie uczucia zastąpią niechęć do bliźnich. Niech z naszych serc popłyną szczere słowa: Abba, Ojcze nasz. Amen.

  1. Ojciec kochający, troszczący się i niepokojący się o swoje dzieci

Ponieważ Ojciec niebieski kocha nas, to również się o nas niepokoi. Prawdziwej bowiem miłości nie można oddzielić od niepokoju o los tych, których kochamy. Tylko ten, kto – zapatrzony w siebie –  żyje egoistycznym życiem, o nikogo się nie niepokoi. Jedyną troską egoisty jest to, żeby jemu było dobrze i żeby go ominęły wszystkie nieszczęścia, kłopoty i cierpienia. Ale w Ojcu, który jest w niebie, nie ma ani cienia egoizmu. Rozpala Go wieczna i niezmienna miłość. Dlatego nie jest Mu obojętny los żadnego człowieka. Dobry Ojciec czyni wszystko, aby każdy był szczęśliwy najpierw na ziemi, a potem, na wieki, w Jego domu.

Ale czy będą mogły razem wiecznie ze sobą przebywać Jego dzieci, które żywią do siebie nienawiść, zabijają się, wykorzystują i zadręczają jedne drugich? Przecież po śmierci zostaną w nich na wieki te same nastawienia, jakie mają na ziemi: miłości lub nienawiści. Jakże więc Ojciec nasz może się nie niepokoić! On nie przestaje kochać i dlatego budzi w Nim niepokój to, co widzą Jego boskie oczy: zamiast miłości, która jednoczy i uszczęśliwia, egoizm i nienawiść, które dzielą i unieszczęśliwiają.

Jest jeszcze inny poważny powód do niepokoju Boskiego Serca Ojca niebieskiego. To sposób traktowania Jego Syna i Ducha Świętego. Ten Syn, gdy przyszedł na świat, został odrzucony i zabity. I tak się dzieje nadal. Wielu jest takich, którzy – jak mówi List do Hebrajczyków – krzyżują w „sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” (Hbr 6,6). Czy dobry i kochający swojego Syna Ojciec może z błogim uśmiechem patrzeć na ciągłe znieważanie Jego Syna, Jezusa, który w bolesny sposób nas odkupił? Czy może bez niepokoju patrzeć, jak przez wielu lekceważony jest krzyż zbawienia, znak miłości Bożej? To z prawdziwej miłości do swojego Syna Ojciec będzie któregoś dnia musiał powiedzieć: „Dosyć tego znieważania Go. Dosyć tego krzyżowania Niewinnego i wystawiania Go na pośmiewisko. Dosyć! Jako kochający Ojciec nie mogę dłużej na to pozwolić!”.

Niepokojący dla Ojca jest też sposób traktowania Ducha Świętego, którego posłał nam z miłości. Zesłał Go, aby rozpalił miłość w naszych kamiennych sercach i zamienił je w serca żywe, ogarnięte współczuciem, dobrocią, pragnieniem niesienia pomocy. Jednak ten Duch spotyka się z podobnym odrzuceniem jak Syn Boży. Bardzo często, gdy tylko zsyła swoje światło do naszych umysłów, spotyka się ze złośliwym gaszeniem go. Gdy podsuwa dobre pragnienia, zaraz są zastępowane egoistycznymi zachciankami. Gdy rozbudza miłość, wybierana jest nienawiść i pragnienie mszczenia się. I wszystko to dokonuje się dobrowolnie, świadomie. Wszystko to jest jakby „kpieniem sobie” z działania Ducha Świętego, bluźnieniem Mu. Czy więc Ojciec może pozwolić na trwające bez przerwy znieważanie Tego Ducha, którego dał nam jako potężną pomoc w podążaniu w do przygotowanego nam przez Jezusa mieszkania w niebie? Czy wrażliwe i dobre serce Ojca może być spokojne o los tych, którzy – jak przewiduje, bo zna przyszłość – nigdy nie zaprzestaną lekceważenia Jego Syna i Jego Ducha?

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, daj mi siłę, odwagę i prawdziwą mądrość, abym Twojego Syna i Ducha Świętego traktował z wielką miłością. Pomóż mi uczyć tej miłości także tych, którzy Ciebie, Syna i Ducha Świętego znieważają. Naucz mnie także miłości do braci i sióstr. Uczyń mnie gorliwym nauczycielem tej miłości, aby zjednoczony Kościół i świat – jednymi ustami i jednym sercem – wołał do Ciebie: „Ojcze nasz”. Udziel swojej Boskiej pomocy w godzinie śmierci mnie i tym wszystkim, którzy Ciebie jeszcze nie pokochali, aby przynajmniej wtedy wzniosło się z naszych serc pełne skruchy wołanie: Ojcze nasz, Ojcze miłosierny, przebacz nam nasze grzechy. One bowiem uśmierciły w nas miłość do Ciebie, do Twojego Syna, do Ducha Świętego, do naszych braci i sióstr. Wskrześ przez skruchę płomyk miłości przynajmniej w ostatniej godzinie naszego życia, aby – w bolesnym ogniu czyśćca  – zamienił się w prawdziwy i potężny jej ogień. Amen.

KTÓRYŚ JEST W NIEBIE

  1. Ojciec, który jest w niebie, chce mieć tam nas, swoje dzieci

Ojciec nasz jest Ojcem mieszkającym w niebie. Tam też przewidział mieszkanie dla każdego stworzonego przez siebie człowieka. Nie stworzył ludzi po to, by zapełniać piekło, lecz – niebo. Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abyśmy mogli na wieki żyć w domu Ojca. Tam sam powrócił po dokonaniu dzieła naszego Odkupienia. Powrócił do Ojca, aby przygotować dla nas miejsce, jak to powiedział swoim uczniom: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14,2-3). Po powrocie do Ojca Jezus Chrystus posłał nam Ducha Świętego, aby swoją Boską mocą pomógł nam dojść tam, gdzie będziemy na zawsze szczęśliwi.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, umocnij nas, abyśmy nie przeszkadzali Jezusowi i Duchowi Świętemu prowadzić nas do mieszkania, które przewidziałeś dla nas w Twoim niebiańskim domu. Pomóż także tym, którzy jeszcze nie wierzą w Twoje istnienie i w istnienie przygotowanego im u Ciebie mieszkania. Doprowadź do wiary tych, którym wydaje się, że jedynym ich mieszkaniem i ojczyzną jest ziemia. Niech dojdą do wiary i miłości, aby zamieszkali tam, gdzie światło nigdy nie gaśnie, a miłość nigdy nie słabnie. Amen.

  1. Pomaganie w zapełnianiu mieszkań w domu Ojca

Każdemu z nas Bóg powierzył jakąś grupę osób, którym powinniśmy w szczególny sposób pomóc dojść do zbawienia. Dla księdza może to być parafia, dla biskupa – diecezja. Dla osób świeckich tą grupą jest przede wszystkim rodzina, krewni, znajomi, dzieci. Tym, których Bóg oddał w nasze ręce, mamy pomóc dojść do Ojca. On czeka na nich z otwartymi ramionami. Tą pomocą ma być nasza modlitwa, przykład, przekazywane im słowo Boże. Do grona oddanych naszej opiece osób, którym powinniśmy pomagać w dojściu do domu Ojca, zaliczają się także ludzie, których osobiście nie znamy. Może żyją oni gdzieś daleko od nas, na innym kontynencie. Im także możemy pomagać w zbawieniu przez modlitwę, post i cierpliwe znoszenie różnych przykrości życiowych.

Ojcze, który jesteś w niebie, pomóż mi doprowadzić do Ciebie tych, których mi dałeś. Niech nikt z nich nie zginie na wieki. Niech już teraz żyją blisko Ciebie. Niech będą z Tobą na zawsze w niebie, gdy przekroczą próg wieczności. Amen.

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE

  1. Drogie imiona bliskich osób

Wymienienie czyjegoś imienia powoduje, że przypomina się nam osoba o takim imieniu. Gdy słyszymy imiona znanych nam ludzi, myślimy o nich. Kiedy mówimy Maryja, św. Franciszek, św. Jan, wówczas nasza uwaga koncentruje się na tych świętych. Gdy mówimy o swojej matce lub ojcu, to zwykle nie używamy ich imion. Wystarczy, że ktoś powie: „mój ojciec, moja matka” lub „twój ojciec, twoja matka”, a wiemy, o kogo chodzi. Podobnie jest z Bogiem. Wystarczy, że powiemy: „Ojcze nasz”, a przypomni się nam Ten, który jest Ojcem bliższym nam niż ojciec ziemski lub ziemska matka.

Jezus nauczył nas mówić do Boga po prostu: Ojcze, Ojcze nasz, któryś jest w niebie. I polecił zaraz po tych słowach dodać: „święć się imię Twoje”. Słowa te mają wyrażać pragnienie, by Bóg – określany jako „nasz Ojciec” – był czczony przez wszystkich ludzi na całym świecie. Mówiąc: „święć się imię Twoje”, wyrażamy nasze pragnienie: bądź wszędzie i przez wszystkich otaczany szacunkiem, miłością. Niech Twoje imię będzie wzywane, aby wyrazić Ci wdzięczność, aby Cię uwielbić, prosić, szukać Twojego przebaczenia. „Święć się imię Twoje” wyraża nasze pragnienie tego, by nikt o Bogu nie mówił z lekceważeniem, ironią, by nie szydził z Niego, nie bluźnił Mu. Powtarzając te słowa wyrażamy życzenie, by imię Boga i On sam nie był zapominany przez tych, których stworzył. Wyrażamy pragnienie, by imię Boże było nie tylko na ustach naszych i na wargach innych ludzi, ale żeby rozbrzmiewało przede wszystkim w świątyniach  naszych serc, by tam było otoczone czcią, szacunkiem i szczerą miłością, by nigdy nie było powierzchownym mówieniem:  „Panie, Panie” (por. Mt 7,21-23; Łk 6,46).

Gdybyśmy po wypowiedzeniu słów: „święć się imię Twoje”, zaczęli nadużywać imienia Bożego, wypowiadać je lekceważąco, bez należnego szacunku, bez pobożności, dziecięcej bojaźni, to dalibyśmy świadectwo o tym, że jesteśmy rozdwojeni lub nieszczerzy. Niby bowiem chcemy, żeby imię Boże uznawano wszędzie za święte, otaczano je chwałą i miłością, a nadużywamy tego imienia, wypowiadamy je bez żadnej potrzeby, lekceważąco.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech Twoje imię rzeczywiście będzie przeze mnie i przez wszystkich ludzi uznane za święte, za imię Istoty najdroższej, najbliższej, najbardziej kochanej. Niech wszystkie narody zjednoczą się w uwielbianiu Twojego imienia. Niech na Twoje imię zegnie się z pokorną miłością każde kolano. Niech będzie ono wielbione przede wszystkim w świątyniach naszych serc. Niech usta mówią o Tobie z największym szacunkiem i miłością. Niech nikt nie znieważa Ciebie, bluźniąc Twojemu imieniu lub wypowiadając je w złości albo bez potrzeby. Niech imię Twoje nie będzie usuwane z życia społecznego. Pomóż nam nie znieważać Ciebie, Boże, naszym złym życiem, bo zostaliśmy ochrzczeni w Twoje imię: „w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego.” Niech każda myśl i każde słowo o Tobie będzie ujawniać taką miłość, jaka ogarniała serce Maryi, kiedy zwracała się do Ciebie i kiedy wypowiadała najsłodsze dla niej imię Twojego Syna: „Jezus”. Amen.

  1. Tajemnicze imię naszego Ojca

Jeśli komuś powiemy tylko samo słowo „ojciec”, to z pewnością usłyszymy pytanie: „jaki ojciec?” lub „czyj ojciec?”. Jeśli jednak do tego słowa dodamy: „nasz”, „ten, który jest w niebie”, to wszystko się wyjaśni: mamy na myśli Boga, naszego najprawdziwszego Ojca. Nie trzeba do tego określenia dorzucać żadnego dodatkowego imienia. Jednak kiedyś Mojżesz zapytał objawiającego się mu w krzewie ognistym Boga o Jego imię. Chciał je przekazać swoim rodakom. Dlatego powiedział do Boga: „Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, Który Jestem. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.” (Wj 3,13-15)

Tak więc przez Mojżesza Bóg się nam przedstawił i podał swoje wspaniałe imię. Jednak zabrzmiało ono dość tajemniczo: „Jestem, Który Jestem”. Czy jednak Chrystus nie przyćmił tego Bożego imienia? Nie. Jezus nie wymazał go ani go nie zaciemnił, lecz je dokładniej wyjaśnił. Do tego imienia Bożego bowiem: „Jestem, Który Jestem” – imienia budzącego bojaźń, szacunek a może i przerażenie – dodał: JESTEM „Ojcem waszym”. Tak więc „Ten, Który Jest, Jest Ojcem”, „Jest Ojcem naszym”.

Podane Mojżeszowi imię Boże: „Jestem, Który Jestem” streszcza, kim jest Bóg w swojej naturze, i kim jest dla nas. I tak w swojej naturze jest Tym, który naprawdę jest, czyli naprawdę istnieje. Jest nieskończoną Miłością, Prawdą, Pięknem, Miłosierdziem. Jest Świętością, jest… Ubóstwo naszego języka nie pozwala nam wyrazić w pełni bogactwa i doskonałości Boga. Imię „Jestem, Który Jestem” wyraża również to, kim Bóg jest dla nas. A więc jest On Tym, który jest zawsze przy nas. Jest Bogiem, który zbliżył się do nas w Jezusie Chrystusie i przez Ducha Świętego. Jest Tym, który nigdy nie zapomina o nas. Jest Tym, dla którego każdy z nas jest drogi, cenny, niepowtarzalny. Jest tym, który pragnie naszego szczęścia, jest… Jest po prostu „Ojcem naszym, który jest w niebie”, Ojcem miłosiernym, przebaczającym, życzliwym, dobrym, uważnym, troskliwym. Jest Ojcem, który posłał nam swojego Syna i Ducha Świętego, abyśmy dzięki Ich pomocy doszli do Jego ojcowskiego domu w niebie.

Boże kochający i miłosierny, pomóż wszystkim ludziom na całej ziemi rozpoznać w Tobie Ojca. Niech Cię tak nazywają i niech Cię kochają tak, jak Cię kocha Maryja. Niech przyjdą do Ciebie wszystkie ludy, które stworzyłeś, i niech Tobie, Ojcze nasz, pokłon oddadzą, niech wysławiają Twe imię. Bo jesteś wielki i działasz cuda, tylko Ty jesteś Bogiem. Niech Cię chwalą i niech z całego serca wysławiają Twe imię. Amen. (por. Ps 86,10-12)

  1. Imię, w którym mamy zbawienie

Prorok Joel mówi, że każdy, „który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Jl 3,5). Jezus nauczył nas wzywać tego imienia w modlitwie „Ojcze nasz”. Modląc się słowami tej modlitwy zwracamy się do Boga, który nie tylko nas stworzył, lecz ponadto pragnie nas uwolnić od zła i doprowadzić do wiecznego szczęścia. Wypowiadając słowa: „Święć się imię Twoje”, wyrażamy życzenie, by Boskie imię święciło się, było wzywane przez wszystkie ludy ziemi i przynosiło im zbawienie. Św. Paweł za prorokiem Joelem zapewnia: „każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Rz 10,13). Bóg nie jest tylko jedną osobą, lecz Trójcą Przenajświętszą. Wzywanie zatem imienia każdej z trzech osób Boskich niesie zbawienie. Kto będzie szczerze szukał pomocy u Ojca, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego i pomoc tę wykorzysta, ten na pewno będzie zbawiony.

Prosimy Cię Boże jedyny w Trójcy Świętej o to, by cały świat zwrócił się do Ciebie i w Tobie zaczął szukać zbawienia. Niech nikt nie szuka go u bożka sławy, ziemskiej potęgi, bogactwa i przemijających przyjemności. Niech wszystkie ludy ziemi zawołają:

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, zmiłuj się nad nami”.

„Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nad nami.”

„Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami”.

„Trójco Święta, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami”.

Rozbudź, Panie, w ludach całej ziemi głęboką wiarę w to, że tylko w Tobie, Bogu Trójosobowym, mogą znaleźć zbawienie, „gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Niech wszyscy uwierzą, że tylko wzywanie Twojego imienia i przyjęcie Twojej pomocy zapewni im wieczne szczęście przy Tobie. Matko Najświętsza, pomóż nam tak odpowiadać na zbawczą Bożą pomoc, jak ty to zawsze czyniłaś. Amen.

  1. Imię rozdrażniające złe duchy

Codziennie giną wierzący w Boga, wyznający Jego święte imię. Są prześladowani ci, którzy wierzą w Ojca naszego, który jest w niebie, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego, który stał się człowiekiem, aby nas zbawić. Na różne sposoby są dręczeni ci, na których  spoczywa Duch Święty. Dzieje się tak, bo szatan nienawidzi Boga, przeciw któremu się zbuntował i pociągnął do wiecznego buntu inne stworzenia: aniołów i ludzi. Jednak Bóg, nasz Ojciec, nie zapomniał wbrew pozorom o swoich prześladowanych dzieciach. Przeznaczył je do wiecznej radości. Tym wszystkim, którzy cierpią z powodu wiary w Niego, w Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, mówi: „Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa” (1 P 4,14). Tak, to nie zły duch ich prowadzi do piekła, lecz Duch Boży, Duch chwały do domu Ojca, do domu niekończącego się szczęścia.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech bez przeszkód będzie wyznawane i wzywane imię Twoje, Twojego Syna i Ducha Świętego, abyśmy byli zbawieni przez Ciebie. Niech nikt nie będzie prześladowany i znienawidzony z powodu wyznawania Twojego imienia. Niech świat nie przemilcza zbrodni, dokonywanych na Twoich dzieciach. Umocnij tych, którzy cierpią za wiarę w Ciebie. Bądź przy nich, dodaj im sił i pocieszaj przez Matkę Jezusa i swoich aniołów. Daj wieczną chwałę tym, którzy stracili życie dla Twego imienia. Niech ci, którzy dzisiaj prześladują twoje dzieci, nawrócą się do Ciebie jak Szaweł pod Damaszkiem i niech staną się głosicielami twojego zbawczego imienia. Niech uznają wszystkich ludzi za swoich braci i siostry. Amen.

  1. Imię zobowiązujące

Św. Paweł przypomina nam: „Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego” (2 Tm 2,19). I nie może być inaczej. Ten bowiem, kto mówi do Boga „Ojcze nasz”, uznaje siebie za Jego dziecko i za brata lub siostrę wszystkich stworzonych przez Niego ludzi. Nie może więc czynić nieprawości, nawet słowem, samą tylko myślą lub złym nastawieniem serca. Język, który Boga nazywa Ojcem, nie może się kalać grzesznymi słowami, złym mówieniem, odbieraniem dobrego imienia Bogu i ludziom. „Nie przyzwyczajaj ust swoich do wypowiadania przysięgi i nie przywykaj wzywać imienia Świętego. Jak bowiem niewolnik często brany na męki nie może być wolny od sińców, tak ten, co byle kiedy przysięga i wzywa imienia Pańskiego, nie będzie wolny od grzechu” (Syr 23,9-10). Ponadto złe czyny i słowa wierzących gorszą tych, którzy jeszcze nie znają Boga Ojca, Jego Syna i Ducha Świętego. Ci, którzy nie postępują w sposób godny dzieci Ojca niebieskiego, gorszą pogan. Przeszkadzają im uwielbiać Go, czcić, uznać Jego imię za święte. „Z waszej to bowiem przyczyny” – mówi św. Paweł „poganie bluźnią imieniu Boga” (Rz 2,24).

My i inni ludzie potrzebujemy ojcowskiej pomocy Boga, byśmy umieli czystym sercem i czystymi ustami przyczyniać się do uświęcenia Jego imienia. Powinniśmy Go prosić o oczyszczenie serc i ust wszystkich ludzi. Bóg, nasz Ojciec, odpowie na te prośby i spełni się to, co zapowiedział przez proroka Zachariasza i Sofoniasza oraz przez Psalmistę. „I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie mego imienia – a Ja wysłucham i będę mówił: Oto mój lud, a on powie: Pan moim Bogiem” (Za 13,9). „Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie” (So 3,9). „Przyjdą wszystkie ludy, które stworzyłeś, i Tobie, Panie, pokłon oddadzą, i będą sławiły Twe imię” (Ps 86,9).

Ojcze nasz, pomóż mi żyć w sposób, jaki oczekujesz od twojego dziecka. Nie dozwól, bym Cię nazywał „Ojcem naszym”, a zachowywał się jak syn i brat marnotrawny, który tylko bierze, wszystko egoistycznie zachowuje wyłącznie dla siebie, z nikim nie dzieli się niczym i trwoni Twoje dary. „Naucz mię, Panie, Twej drogi, bym postępował według Twojej prawdy; skłoń moje serce ku bojaźni Twojego imienia!” Amen. (Ps 86,11)

PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE

  1. Naruszona harmonia stworzenia

Przykry to widok, gdy ktoś nie zdejmie swoich zabłoconych butów i przedzie się w nich po czystych wykładzinach i dywanach mieszkania. Wszędzie zostawi błoto, brud. Coś podobnego stało się w pięknym, harmonijnym i dobrym świecie, który stworzył Bóg. Na jego pięknie zostawił swoje ślady zbuntowany anioł. Przyszedł on do Ewy, aby zabrudzić jej myślenie, pragnienia, oceny moralne. Ona z kolei zaraziła swoim skalanym myśleniem i wartościowaniem Adama. Potem wspólnie ten brud przekazali swojemu potomstwu. Od chwili upadku pierwszych rodziców na pięknym kobiercu stworzenia pojawiło się błoto zła, buntu, zakłamania. Jednak Bóg nie chciał, aby Jego stworzenie zostało całkowicie zalane brudem nieładu, brzydoty, grzechu, buntu. Dlatego posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby wszystkiemu – a zwłaszcza człowiekowi – przywrócił zamierzone pierwotnie piękno i harmonię. Ten przywracany przez Zbawiciela i przez Ducha Świętego ład, porządek, dobro to królestwo Boże. Bóg zaczął swoją łaską pomagać człowiekowi odbudowywać w sobie obraz i podobieństwo Stwórcy, a wokół siebie – harmonię, piękno i ład, który naruszył przez swoje odejście od Pana. Modląc się do Ojca niebieskiego słowami: „Przyjdź królestwo Twoje”, prosimy Go, by z Jego pomocą, z pomocą Syna i Ducha Świętego, stworzenie stało się Jego królestwem: królestwem prawdy, dobra, miłości, ładu, harmonii.

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech przyjdzie Twoje królestwo prawdy i miłości na świat, w którym zakrólowała brzydota kłamstwa, egoizmu, nienawiści i innych grzechów. Ulecz, Ojcze, swoje stworzenie przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, i przez Ducha Świętego. Przywróć nam, Twoim dzieciom, utracone dobro i duchowe piękno. Pomóż nam się uwolnić spod panowania ojca kłamstwa, który trwa w stałym buncie przeciw Tobie. Pomóż nam budować porządek moralny, oparty na Twoim prawie miłości. Niech nasze serca upodobnią się do Najświętszego Serca Twojego Syna i do Niepokalanego Serca Jego i naszej Matki. Amen.

  1. Bóg potrafi zamienić zraniony przez grzech świat w swoje królestwo

Królestwo Boże, o które prosimy Ojca naszego, jest tam, gdzie ludzi zespala prawdziwa miłość braterska. Już samo nazywanie Boga „Ojcem naszym” buduje trochę Jego królestwo, bo przypomina nam o tym, że wszyscy na ziemi jesteśmy braćmi i siostrami. Królestwo Boże umocniłoby się, gdybyśmy w każdej chwili żyli z bliźnimi jak z prawdziwym rodzeństwem. Niestety, napływające ze świata wiadomości o wojnach, napadach, porwaniach, prześladowaniach, zadawaniu sobie wzajemnie cierpienia pokazują, jak mało jest na świecie królestwa Bożego, królestwa pokoju, miłości, serdeczności, czułości. Wszystkie smutne wiadomości powinny nas pobudzać do błagania wszechmogącego i miłosiernego naszego Ojca o pomoc.

Ojcze nasz, niech świat codziennie bardziej zamienia się w Twoje królestwo. Niech wciąż maleje zemsta, zazdrość pycha, chciwość, egoizm, bo grzechy te zamieniają piękny ogród Twojego stworzenia w ziemię pełną chwastów, które żywią się cudzym kosztem, i cierni, które kłują i ranią. Pobudź nas do użyźniania gleby naszych serc, aby przede wszystkim w nich zaczęło jak ziarno kiełkować i wzrastać Twoje królestwo dobroci, pokoju, szacunku, życzliwości. Skieruj nasz wzrok na Najświętsze Serce Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, w którym Ty, Ojcze, zawsze w pełni królowałeś. Utrzymuj nasze spojrzenie na Maryi, która bez żadnych ograniczeń poddała się Twojemu prawu miłości. Niech te Dwa Serca oświetlają nas i niech nam ukazują, jak się współdziała z Tobą, Ojcze nasz, w budowaniu Twojego królestwa na ziemi. Amen.

  1. Uderzenie Boską miłością świata skażonego przez zło

Gdybyśmy do ogromnego jeziora wrzucili potężny kamień, to wokół miejsca jego upadku wytworzyłyby się fale, które koncentrycznie rozeszłyby się po całej powierzchni i dotarłyby aż do wszystkich jego brzegów. Takim uderzeniem w wody zdeprawowanego świata było Wcielenie Syna Bożego, Jego pełne miłości i światła działanie i nauczanie, Jego śmierć krzyżowa, zmartwychwstanie i powrót do Ojca. Drugim równie potężnym wstrząśnięciem pogrążonej w stagnacji egoizmu i grzechu  ludzkości było zesłanie nam Ducha Świętego. W ocean ludzkiego zła uderzyły jakby dwa meteoryty, będące samym światłem i samą miłością. Ojciec tymi Boskimi Osobami potrząsnął światem, który porzucił Go i pogrążył się w niewdzięczności wobec Niego, w bluźnierstwach, nienawiści, bratobójczych wojnach, walkach, kłótniach. Dwa potężne „Kamienie-Meteoryty” – Jezus Chrystus i Duch Święty – uderzyły w zdeprawowany ocean świata, aby wywołać w nim falowanie miłości. Tam, gdzie się ono pojawia, powstaje królestwo Boże. Należy do niego każdy, kto pozwolił się poruszyć rozchodzącymi się od krzyża Jezusa i Ducha Świętego falami miłości.

Ojcze nasz, dziękujemy Ci za posłanie na świat Twojego umiłowanego Syna i Ducha Świętego. Niech Twoja Boska miłość przelewa się z Nich w nasze serca, niech wzrasta jak potężne fale dobra, które poruszą także innych ludzi. Spraw, abyśmy tak jak Maryja pozwolili się ogarnąć falami Twojej dobroci, miłości, życzliwości, miłosierdzia. Niech nas ogarnie, tak jak Ją, twoje światło wiary. Niech świat zamieni się w czyste wody Twojego królestwa prawdy, dobroci, miłosierdzia, miłości i pokoju. Porusz nasze egoistyczne serca falami wiary i miłości, aby i one mogły poruszyć serca innych ludzi swoją dobrocią, miłością i miłosierdziem. Amen.

BĄDŹ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI

  1. Najgłębsze pragnienie wszystkich świętych

Słowa: „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, były treścią życia Jezusa Chrystusa, Jego Najświętszej Matki i wszystkich Jego prawdziwych uczniów. Chcieli, aby wszystko na ziemi toczyło się zgodnie z wolą Ojca niebieskiego, tak jak się to dzieje w niebie. Pragnąc, aby tak było, sami codziennie spełniali te zadania, które – jak odczytywali w swoim sercu – powierzył im Bóg.

Ojcze nasz, wierzę, że Ty wszystkim kierujesz mądrze i z miłością, chociaż nieraz nie rozumiem tego do końca. Chcę, aby wszystko na ziemi działo się zgodnie z Twoją wolą. Pomóż mi temu nie przeszkadzać swoją samowolą. Pragnę wypełniać codziennie Twoje zamiary, realizować Twoje plany tak, jak to czynił Jezus i Jego Najświętsza Matka. Amen.

  1. Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze, niech się stanie

Przez całe swoje życie na ziemi Jezus mówił: „Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze, niech się stanie”. Nie tylko tak mówił, lecz zdecydowanie pragnął tego. To jedno najgłębsze pragnienie podsuwała Mu nieskończona miłość do Ojca. Podobnie postępowała Jego Matka. Całe Jej życie było wiernym i pokornym poddaniem się zrządzeniom Boga, nieskończonej Miłości, i wypełnianiem Jego najświętszych pragnień. Także przed swoją męką i śmiercią Jezus modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42; por. Mt 26,42) Poddał się decyzji Ojca co do czasu i rodzaju odejścia z tego świata. Pokazał nam przez to, jak mamy podchodzić do naszego życia i naszej śmierci. Jeśli chcemy naśladować Jezusa, to również tak jako On powinniśmy przyjąć czas i rodzaj śmierci, jaki dopuścił Ojciec. On zna nasze siły duchowe i wie najlepiej, jaki czas i sposób naszego odejścia z tego świata do wieczności będzie dla nas najlepszy.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie. Chcę z miłości do Ciebie przyjąć wszystko, co Twoja Opatrzność na mnie zsyła. Wiem, że Ty pragniesz tylko dobra: dobra mojego, dobra moich braci i sióstr, dobra wszystkich ludzi. Dlatego chcę z pokorą i miłością poddać się temu, co na mnie zsyłasz lub dopuszczasz. Już teraz przyjmuję z miłości do Ciebie czas i rodzaj śmierci, który w swojej miłości dla mnie przeznaczyłeś. Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze niech się stanie. Amen.

  1. Niech mi się stanie według Twego słowa

Zanim Maryja poznała modlitwę „Ojcze nasz”, której nauczył Ją i swoich uczniów Jezus, to z Jej serca wypływały słowa podobne do słów tej modlitwy, zwłaszcza „Bądź wola Twoja”. Dlatego po oznajmieniu Jej przez archanioła Gabriela, że Bóg pragnie uczynić Ją Matką swojego Syna, odpowiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38)

Ojcze nasz, gorąco pragnę, żeby Twoje pragnienia stały się moimi pragnieniami. Chcę tak jak Ty pragnąć tylko dobra i mieć odrazę do zła, bo ono zawsze szkodzi. Chcę tak jak Matka Twojego Syna Jezusa, zawsze mówić: „Niech mi się stanie według Twego słowa”. Pomóż mi dobrze ułożyć całe moje życie, nie według moich, lecz Twoich planów. Amen.

  1. Jako w niebie, tak i na ziemi

Wypowiadając te słowa prosimy Ojca niebieskiego o to, by na ziemi była powszechnie spełniana Jego wola, tak jak to się dzieje w niebie, Jego domu. Tam wszyscy chętnie spełniają Jego wolę, bo widzą ile w niej jest miłości i mądrości, wiedzą, jak wielkie dobro się dzięki temu dokonuje. Na ziemi to dobro często jest przed nami zakryte. Nie widzimy z całą oczywistością tego, że dzięki spełnianiu woli dobrego Ojca niebieskiego, czynimy coś wielkiego i trwałego. Można w to wierzyć, można Bogu ufać, ale różne szczegóły Boskiego planu zwykle są przed nami ukryte. Jednak dzięki tym mrokom ukrywającym wielkie dobro chciane przez Boga wiele otrzymujemy. Przede wszystkim to, że bardzo się doskonalimy w miłości. Ufne wypełnianie woli Boga ma w Jego oczach ogromną wartość. On bowiem wie, ile nas to zwykle kosztuje, jakiego wymaga wysiłku, zaufania i zawierzenia Mu.

Ojcze nasz, niech Twoja wola będzie na całej ziemi spełniana tak, jak jest z radością wypełniana przez wszystkich mieszkańców nieba. Umocnij nasze zaufanie w Tobie. Daj nam głęboką wiarę w to, że nie dopuszczasz niczego uciążliwego i bolesnego, z czego nie mógłbyś wyciągnąć wielkiego dobra dla nas. Wzmocnij naszą wiarę w to, że Ty pragniesz tylko naszego dobra, nawet jeśli tego nie rozumiemy zbyt dokładnie. Pomóż nam naśladować Matkę Twojego Syna, która zawsze poddawała się decyzjom Twojej Opatrzności i zawsze z miłością spełniała Twoje życzenia. Niech tak będzie i w naszym życiu. Amen.

  1. Wolą Bożą jest wasze uświęcenie

Odmawiając Modlitwę Pańską, powtarzamy słowa: „Bądź wola Twoja”. Co jednak konkretnie jest wolą Ojca naszego? Św. Paweł odpowiada na to pytanie zwięźle: „wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4,3). W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana”. (Hbr 12,14) Wolą naszego Ojca jest to, byśmy jako Jego dzieci żyli święcie na tej drodze życia, która jest naszym powołaniem: jako małżonkowie, rodzice, dzieci, ludzie młodzi lub starzy, osoby samotne, kapłani, zakonnicy i zakonnice. Bez względu na wiek, płeć, wybraną drogę życia mamy dążyć do świętości, gdyż to jej pragnie Bóg. Jego wolą jest nasze uświęcenie. Ale tu dla wielu zaczyna się problem praktyczny, a nawet – czysto teoretyczny. Czym właściwie jest to uświęcenie, którego oczekuje od nas Ojciec niebieski? Różne słyszymy odpowiedzi na to pytanie. Jedni przerażają nas wizją świętości nie do uniesienia, surowej, ponurej, opartej na samych tylko wyrzeczeniach i umartwieniach. Tym, którzy taką świętość głoszą lub praktykują, św. Paweł powiedziałby: gdybyś tak się umartwił, że wydałbyś ciało na spalenie, lecz miłości byś nie miał, nic byś nie zyskał (por. 1 Kor 13,3). Inni natomiast przedstawiają skrajnie odmienny obraz świętości, jakby chcieli nam powiedzieć: żyj tak, jak żyjesz, nie rób nic więcej, niż robisz, bo już jesteś święty. Prawda o świętości znajduje się między tymi skrajnościami. Świętość jest łaską, który otrzymują nawet niemowlęta w sakramencie chrztu. Otrzymują ten dar, nie wykonując najmniejszego czynu, i stają się naprawdę święte. Noszą bowiem w swoich duszach świętość Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jednak świętość jest także pewną formą życia, ukształtowanego przez nas świadomie i dobrowolnie. Święci to ludzie „zakochani” bez reszty w Ojcu, Synu i Duchu Świętym, ludzie gotowi spełnić każde życzenie Trójosobowego Boga, pójść za każdym porywem Jego łaski. Święci to ci, którzy żyją w przyjaźni z Bogiem i starają się być nie tylko Jego przyjaciółmi, lecz – Jego „dobrymi” przyjaciółmi.

Ojcze nasz, Twoją wolą jest uświęcenie nasze. Pomóż mnie i moim braciom i siostrom zrozumieć, co to znaczy uświęcać się zgodnie z Twoją wolą. Abyśmy dobrze zrozumieli, czym jest świętość, skieruj nasz wzrok na Twojego Syna Jezusa Chrystusa, na Jego Najświętszą Matkę, na naszych świętych patronów i innych ludzi, którzy żyją święcie pośród nas. Niech ich przykład zachęci nas do codziennego uświęcania się. Amen.

  1. Ojciec chce, aby wszystkie Jego dzieci miłowały się wzajemnie

Wielką bolączką świata jest to, że dzielimy ludzi na takich, których kochamy, i na takich, których nie kochamy lub nienawidzimy. Stąd biorą się kłótnie, zatargi, wojny. Ojciec Niebieski nie chce tego. On kocha nas, swoje stworzenia. Jego wolą wyrażoną przez Jezusa jest to, byśmy się miłowali wzajemnie, tak jak On nas umiłował. „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” (J 13,34)

Ojcze nasz, który kochasz wszystkich ludzi i tego samego oczekujesz od nas, naucz nas podobnej miłości do naszych braci i sióstr. Niech między stworzonymi przez Ciebie ludźmi ustaną zatargi, kłótnie i wojny. Niech wszystkich połączy braterska miłość. Matko Najświętsza, proś wraz z nami o to naszego Ojca. Amen.

  1. Wolą Boga jest zbawienie wszystkich Jego dzieci

Ojciec posłał swojego Syna i zsyła ciągle swojego Ducha, abyśmy mogli dojść do Jego domu i tam żyć w niezamąconym szczęściu na zawsze. Tej wiecznej radości pragnie dla nas ojcowskie serce Boga. Czy jednak wszyscy ludzie będą zbawieni? To wielka tajemnica. Po zakończeniu się dziejów ludzkich i po Sądzie Ostatecznym będą istnieć tylko dwa królestwa: królestwo dobra, wiecznej miłości oraz przeciwne mu królestwo zła, egoizmu i wiecznej nienawiści. Każdy człowiek przez swój świadomy codzienny sposób życia opowiada się za jednym z tych królestw i do niego wstępuje. Jedni wchodzą do królestwa miłości, bo służą Jezusowi w swoich braciach i siostrach, inni natomiast wstępują do królestwa egoizmu, nienawiści i obojętności. Do jakiego królestwa człowiek wstąpił na ziemi i trwał w nim aż do śmierci, w takim na zawsze znajdzie się po swoim wejściu w wieczność. W jednym królestwie wiecznie będą ci, którzy miłowali Jezusa w bliźnich, w drugim natomiast ci, którzy egoistycznie lekceważyli Go i omijali w cierpiących braciach i siostrach.

O tym zdecydowanym podziale ludzi Jezus jasno nas pouczył, mówiąc o Sądzie Ostatecznym.  „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego. (Mt 25,31-46)

Ojcze nasz, prosimy Cię, abyśmy miłowali wszystkich tak, jak Ty nas kochasz. Niech nie będzie mi obojętny los żadnego Twojego dziecka. Daj mi serce czułe i wrażliwe – takie, jakie utworzyłeś w Matce Twojego Syna Jezusa Chrystusa. Amen.

  1. Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz jego nawrócenia

Nieraz zaskakuje nas to, że wszechmogący Bóg, nasz Ojciec, jakby przymykał oczy na wielkie zbrodnie, zło, przemoc, niesprawiedliwość. Diabeł, który „jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44), z upodobaniem podsuwa nam myśli o słabości lub niesprawiedliwości Boga, gdyż mu zależy na tym, żebyśmy stracili do Niego zaufanie. Swoimi kłamstwami utrwala w nas przekonanie, że Bogu obojętne jest wielkie cierpienie, wywoływane na ziemi przez niesprawiedliwość i brak szacunku do człowieka. Jednym z największych kłamstw diabła jest rozbudzone przez niego przeświadczenie, że Bogu podoba się człowiek, który morduje, dręczy ludzi, zastrasza ich, wykorzystuje, gwałci. Szatan, który w tym złu ma upodobanie, wsącza w umysły kłamstwo, że Bóg rajem, po śmierci, wynagradza za podobne zbrodnie.

Skoro Bóg, nasz Ojciec, nienawidzi zbrodni, niesprawiedliwości, dręczenia ludzi, to dlaczego nie usuwa tego zła swoją wszechmocą i nie zsyła śmierci na zdeprawowanych ludzi? Jedną z odpowiedzi Pisma Świętego jest wyjaśnienie, że Bóg nie uśmierca grzeszników, aby dać im czas na zmianę swojego życia i na naprawienie wyrządzonych krzywd. Autor Księgi Mądrości mówi: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili” (Mdr 11,23). Zamiast karać, Bóg daje szansę, upomina, tak jak to uczynił przez proroka Izajasza: „Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?” (Iz 55,7-23)

Ojcze nasz, polecam Ci wszystkie Twoje dzieci, które zapomniały o tym, że nie pochwalasz żadnego zła. Wyraziłeś to jasno w swoich przykazaniach: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, nie kradnij, nie pożądaj… Pomóż tym, którzy zadają innym cierpienie, zrozumieć, że powinni się zmienić. Niech pojmą, że mają czynić bliźnim to, czego od nich oczekują, i nie krzywdzić ich, jak sami nie chcieliby być krzywdzeni w żaden sposób. Niech Twoje światło pomoże nam wyraźnie odróżniać dobro od zła. Amen.

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ

  1. Chleb jest dobry i pożyteczny

Prosimy Ojca niebieskiego o chleb – o chleb zwykły, powszedni. Nie prosimy więc Go o coś zbytecznego. Słowo „chleb” to symbol wszystkiego, co jest konieczne do życia, wszystkiego, co jest dobre, użyteczne. Pożywienia, nazwanego „chlebem powszednim”, potrzebuje nie tylko nasze ciało, ale również nasza dusza. Dla niej pokarmem jest przede wszystkim słowo Boże i Eucharystia.

Ojcze nasz, nie proszę Cię o rzeczy zbyteczne, lecz o chleb powszedni, o codzienny pokarm dla ciała i duszy. Ty, który karmisz ptaki i przyodziewasz kwiaty na polach, daj wszystkim Twoim dzieciom to, czego potrzebują do życia na ziemi. Niech Twoja Opatrzność sprawi, żeby nikomu na świecie nie zabrakło wyżywienia. Niech nasza chciwość nie pozbawia bliźnich środków do godnego życia. Daj wszystkim ludziom także pokarm dla duszy: Twoje słowo prawdy i Ciało Twojego Syna, Jezusa Chrystusa. Umocnij nas, abyśmy nie marnowali Twoich darów, które odżywiają nasze ciało i naszą duszę. Obyśmy je przyjmowali z wdzięcznością i pokorą, tak jak to zawsze czyniła Maryja. Udziel nam również tej łaski, abyśmy w godzinie naszej śmierci zostali umocnieni Eucharystią. Amen.

  1. Kogo prosimy o chleb powszedni?

Jezus nauczył nas prosić o wszystko przede wszystkim naszego Ojca niebieskiego, który nas stworzył i wie dobrze, czego potrzebujemy do życia. Temu Ojcu mamy zaufać bez reszty. Do tego zachęcił nas, mówiąc: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” (Mt 6,25-26). Kiedy dzieci poczują głód, idą do mamy lub ojca i mówią: „Chce mi się jeść”. I otrzymują jedzenie lub zapewnienie, że zaraz będzie posiłek. Coś podobnego powinien robić codziennie człowiek wierzący i ufający swojemu Ojcu niebieskiemu. Jego ma prosić o chleb powszedni. Ci, którzy nie ufają Bogu lub w Niego nie wierzą, domagają się chleba tylko od ludzi. Rozpowszechnionym sposobem są akcje protestu, strajki, rewolucje. Jezus nikomu nie powiedział: „Zabijcie Heroda, mordujcie bogaczy i okupantów – Rzymian, domagajcie się poprawy swojego losu od ludzi”. Nauczył natomiast pokornej modlitwy, skierowanej do prawdziwego Ojca. Do Niego kazał nam mówić z wiarą i niosącą pokój ufnością: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Ojciec zawsze odpowie. Znajdzie jakiś skuteczny sposób, by zapewnić nam środki do życia.

Ojcze niebieski, Twój Syn, Jezus Chrystus, polecił nam nazywać Cię naszym Ojcem i Ciebie prosić o potrzebny nam pokarm, tak jak głodne dzieci proszą o jedzenie swoich rodziców. Daj w obfitości wszystkim swoim dzieciom to, czego naprawdę potrzebują. Nie pozwalaj na to, by brak miłości jednych twoich dzieci wywoływał głód innych. Naucz nas rozdawać chleb i inne pożyteczne dary, tak jak to czynisz Ty i jak o to się stara Matka Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, Maryja. Amen.

  1. Daj nam dzisiaj

Mówiąc te słowa do naszego Ojca niebieskiego, prosimy Go z wielką ufnością o to, by nie zwlekał ze spełnieniem naszej prośby. Chodzi bowiem o „chleb powszedni”, czyli o coś, czego bardzo potrzebujemy ciągle, każdego dnia, a więc i dzisiaj. Nie mówimy: „daj mi tego chleba”, lecz: daj go „nam”. Tak nas nauczył mówić do Ojca niebieskiego Jezus Chrystus. Chciał, by modlitwa wyrażała naszą troskę o wszystkich ludzi i uwrażliwiała nas na ich potrzeby. Nasza wrażliwość na los każdego człowieka ma się wyrażać w codziennej modlitwie za wszystkich ludzi i w działaniach, do których zostaliśmy przez Boga uzdolnieni.

Ojcze nasz, ufam Tobie. Wierzę, że jesteś dobry, że nie jest Ci obojętny los żadnego człowieka na ziemi. Dlatego mam odwagę powiedzieć Ci: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Udziel wszystkim ludziom, moim braciom i siostrom, tego, czego codziennie potrzebują. Daj im to dzisiaj, aby już dzisiaj nie cierpieli głodu fizycznego ani duchowego. Amen.

ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM

  1. Ojciec pełen miłosierdzia

Gdyby Bóg nie był miłosierny, nie moglibyśmy liczyć na zbawienie. Zresztą, prawdopodobnie nie stworzyłby nas, ludzi, którzy – jak to wiedział od zawsze – będą Go odrzucać i znieważać od samego początku zaistnienia na ziemi. A jednak nas stworzył, chociaż wiedział, jak będziemy postępować. Stworzył nas, bo w swoim miłosierdziu przewidział lekarstwo na nasz bunt i nieprawość. Przewidział Lekarstwo, którym jest Jego Syn, Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, oraz Duch Święty. Dzięki swojemu nieskończonemu miłosierdziu Ojciec posłał nam swojego Syna, który nas odkupił. Również dzięki miłosierdziu wylewa na nas swojego Ducha, rozpalającego miłość. Dzięki miłosierdziu Boga, naszego Ojca, każdy może mieć nadzieję na wieczne szczęście. Nikt tej nadziei nie mógłby mieć, gdyby Bóg nie był bogaty w miłosierdzie.

Ojcze nasz, Ojcze miłosierny, dziękuję Ci za Twoją nieskończoną dobroć. Dziękuję Ci za to, że mnie, grzesznej istocie, dajesz nadzieję na szczęście bez końca w Twoim domu, w Twojej wielkiej rodzinie zbawionych stworzeń. Bądź uwielbiony za Twoje miłosierdzie. Amen.

I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE, ALE NAS ZBAW OD ZŁEGO

  1. Ojciec niebieski jest potężniejszy niż siły zła

Św. Jakub poucza nas: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi” (Jk 1,13). Kusi nas przede wszystkim diabeł. Ukazana w Piśmie Świętym historia ludzkości pokazuje, jak bardzo słaby jest człowiek wobec szatańskich pokus. Poddała się im Ewa, uległ im Adam. Poddawali się pokusom diabła przez wieki wszyscy, którzy popełniali grzechy. I my im ulegamy. To nasze doświadczenie powinno nas pobudzać do codziennego pokornego wołania do Boga:

Ojcze nasz, Ojcze wszechmogący, „nie wódź nas na pokuszenie”. Odsuń od nas pokusy diabła i współdziałających z nim ludzi. Broń nas przed pokusami, bo wszyscy jesteśmy słabi i z łatwością się im poddajemy. Udaremniaj złym duchom wystawianie nas na próby przekraczające nasze siły. Umacniaj nas w chwilach pokus i nie dozwól, byśmy sami lekkomyślnie się na nie narażali. Daj nam taką niechęć do pokus szatańskich, jaką zawsze miała Maryja, Matka Jezusa. Amen.

  1. Zbaw nas od Złego i od zła

Chleb, o który prosimy naszego Ojca, symbolizuje wszystko, co jest dobre i pożyteczne dla naszego ciała i duszy. Przeciwieństwem tego dobra jest zło. Zło jest tym, co nam szkodzi, pozbawia nas czegoś: zdrowia, radości, pokoju, dobroci serca, miłości, pokory, czystości, szlachetności. Największym złem jest to, które pozbawia nas wiecznego zbawienia. Wszystkie formy zła pojawiły się w świecie z powodu ingerencji upadłego ducha, którego można nazwać Złym. Diabeł jest zły, bo chce nas pozbawić każdego dobra, przede wszystkim – wiecznego. Potrzebujemy więc kogoś, kto by nas uchronił przed każdym złem i przed Złym. Na szczęście mamy takiego obrońcę. Jest Nim nasz Ojciec niebieski, Bóg wszechmogący.

Boże wszechmocny, nasz Ojcze, u Ciebie szukamy obrony przed złem. Broń nas przed nim. Wybaw nas, gdy nas już zaatakowało. Wybaw nas szczególnie od tego zła, które uniemożliwia wejście do Twojego domu. Uwolnij nas od grzechów, od egoizmu, zapatrzenia w siebie. Wyzwól nas z pychy, zła zapominania o Tobie i lekceważenia Ciebie. Wyzwól nas z obojętności na los bliźnich i z różnych form nienawiści. Pomóż nam być jak Maryja, Matka Twojego Syna, którą dotknęły liczne formy cierpień, jednak w Jej sercu nigdy nie powstało nawet najmniejsze zło. Amen.

  1. Ale nas zbaw…

Zbawić znaczy uwolnić, wyzwolić od jakiegoś zła i dać to, czego zło pozbawia, np. uwolnić od choroby i związanymi z nią cierpieniami znaczy dać zdrowie i radość, jaka się z nim wiąże. Bóg chce nas zbawić czyli wyzwolić od zła, które nas otacza i atakuje, oraz od zła, które wytworzyliśmy w nas samych przez powtarzane egoistyczne czyny, złe słowa, nieżyczliwe myśli, złośliwe plany, zaniedbywanie dobra. Tym złem jest ruina duchowa, nieład, nieporządek, jaki się w nas pojawił w skutek egoistycznego i nierozumnego działania, uległości zachciankom, kaprysom,  pożądliwościom. Nasz Ojciec niebieski jest wszechmogący, dlatego potrafi nas uwolnić od każdego zła, także od tego, które pojawiło się w naszych sercach. Tym złem jest przede wszystkim łatwość popełniania grzechów, do których się przyzwyczailiśmy, silny pociąg do zła i opieranie się mu z wielkim wysiłkiem.

Ojcze nasz, uwolnij nas od naszych grzechów i przywróć nam to, czego one nas pozbawiły. Przywróć nam zniszczony pokój, dobre relacje z bliźnimi, wspólnotę i radość życia, którą zniszczyły wyrzuty sumienia. Wybaw nas od zła, które nas otacza, i od zła, które powstało w naszych sercach. Matko Najświętsza, wypraszaj uwolnienie od zła nienawiści dla tych wszystkich, którzy o to nie proszą naszego dobrego Ojca. Amen.

 

Jeszcze inną zmianą ma być w hymnie anielskim „Chwała na wysokości Bogu” zamiast „pokój ludziom dobrej woli” mówić się będzie: „pokój ludziom umiłowanym przez Pana” (pace in terra agli uomini amati dal Signore). Tłumaczy się, że jest to wersja bliższa biblijnemu oryginałowi z Ewangelii wg św. Łukasza 2,14.

Modlitwy w czasie burzy i innych zagrożeń

Palenie gromnicy i wystawianie krucyfiksu w czasie burzy, pożaru czy innych zagrożeń to starodawna tradycja (sięgająca IX wieku), w której świece poświęcone w kościele w Uroczystość Ofiarowania Pańskiego, służyły do modlitwy w czasie burz i innych niebezpieczeństw zagrażających ludziom i dobytkowi (nazwa tej świecy – gromnica – pochodzi od polskiego słowa „grom”). Czcimy tu Matkę Boską jako tę, która dała ludziom Światłość i ta Światłość chroni ludzi od wszelkiego zła. Dzisiaj co prawda mamy piorunochrony, które chronią od gromów, ale nie znaczy to, że nie można palić świecy gromnicznej i modlić się do Boga przez wstawiennictwo Matki Bożej o opiekę i ochronę naszych rodzin i domów. Nie bójmy się palić gromnicy i wystawiać krucyfiks nie tylko w czasie burzy, zwłaszcza że są one w Polsce ostatnio coraz bardziej niebezpieczne.

Każdy znak, który przypomina nam o Bogu, jego obecności, działaniu w naszym życiu, jest potrzebny. Zapalona w oknie gromnica wskazuje podróżnym drogę do bezpiecznego, katolickiego domu, gdzie mogą znaleźć schronienie podczas burzy czy nawałnicy, jest także świadectwem pobożności, tak bardzo potrzebnym świadectwem, które musi być podparte szczerą modlitwą i zaufaniem, że wstawiennictwo Maryi u Jej Syna zapewni opiekę nam, grzesznikom, pielgrzymom tej ziemi, którzy błądzą w mrokach grzechu i potrzebują prawdziwego światła, by odnaleźć drogę do Boga. Nie wstydźmy się więc naszej polskiej tradycji, zwyczajów naszych dziadów, w których wyrażała się od wieków tradycyjna, polska wiara. Niech w rękach naszych umierających i w naszych oknach podczas burz palą się gromnice, by strzegła nas Ta, która nigdy nie opuszcza swoich dzieci – Bogurodzica Dziewica Maryja.

Modlitwa lub Błogosławieństwo Św. Antoniego z Padwy przeciwko burzom z mocą egzorcyzmu

W XIII wieku Pielgrzymujący Kapłan odwiedził anonimowo zakon i kościół niedaleko Lizbony w Portugalii. Kościół ten był niszczony nieomalże każdego roku przez burze, powodujące poważne zniszczenia zabudowań oraz śmierć pośród ludzi. Pielgrzymujący Kapłan zostawił u furtiana zakonu spisaną kopię tej modlitwy i zniknął. Została ona przechowana i stosowana przez mnichów i od tego czasu burze nie czyniły żadnej szkody ani zakonnikom ani zabudowaniom. W następstwie tego papież Innocenty III (1198-1216) nakazał opublikowanie tej modlitwy. Tym tajemniczym pielgrzymem – Kapłanem był Św. Antoni z Padwy.

 

Sposób odmawiania

Przy każdym krzyżyku  należy uczynić ręką znak Krzyża Świętego - W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen - w kierunku nadciągającego żywiołu. Modlitwę tę należy odmawiać z mocą! nie tylko w czasie burz ale też w czasie innych zaburzeń w przyrodzie.

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen

Jezus Chrystus Król Chwały przyszedł w Pokoju. Bóg stał się człowiekiem i Słowo stało się ciałem. Chrystus narodził się z Dziewicy. Chrystus cierpiał. Chrystus został ukrzyżowany. Chrystus umarł. Chrystus powstał z martwych. Chrystus wstąpił do Nieba. Chrystus zwycięża. Chrystus króluje. Chrystus rządzi. Niechaj Chrystus ochroni nas przed wszelkimi burzami i błyskawicami. Chrystus przeszedł przez ich środek w Pokoju, i Słowo stało się Ciałem. Chrystus jest z nami razem z Maryją. Uciekajcie wy, wrogie duchy, ponieważ Lew z pokolenia Judy, z rodu Dawida zwyciężył. Święty Boże! Święty mocny! Święty i Nieśmiertelny! Zmiłuj się nad nami. Amen!

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen

 

Litania do odmawiania podczas burzy i grzmotów

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson

Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, – zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, – zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, – zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, – módl się za nami.

Wszyscy święci Aniołowie i Archaniołowie – módlcie się za nami.
Wszyscy święci Cherubinowie i Serafinowie – módlcie się za nami.
Wszyscy święci Patriarchowie i Prorocy – módlcie się za nami.
Wszyscy święci Apostołowie i Ewangeliści – módlcie się za nami.
Wszyscy święci męczennicy i wyznawcy – módlcie się za nami.
Wszyscy święci biskupi i doktorowie – módlcie się za nami.
Wszyscy święci kapłani i lewici – módlcie się za nami.
Wszyscy święci pielgrzymi i pustelnicy – módlcie się za nami.
Wszyscy święci panny i męczennice – módlcie się za nami.
Wszyscy święci wdowy i małżonkowie – módlcie się za nami.
Wszyscy święci niewinni młodziankowie i wybrańcy Boscy – módlcie się za nami.

Bądź nam miłościw – przepuść nam, Panie!
Bądź nam miłościw – wysłuchaj nas, Panie!

Od wszelkiego złego – wybaw nas, Panie!
Od grzechu każdego – wybaw nas, Panie!
Od każdej szkody – wybaw nas, Panie!
Od gniewu Twego – wybaw nas, Panie!
Od teraźniejszej burzy – wybaw nas, Panie!
Od szkodzącej ulewy – wybaw nas, Panie!
Od szkodliwego gradu – wybaw nas, Panie!
Od groźnych wichrów – wybaw nas, Panie!
Od licznych błyskawic – wybaw nas, Panie!
Od ogłuszającego grzmotu – wybaw nas, Panie!
Od uderzenia pioruna – wybaw nas, Panie!
Od pożaru – wybaw nas, Panie!
Od porażenia piorunem – wybaw nas, Panie!
Od nagłej i niespodziewanej śmierci – wybaw nas, Panie!

Przez Twoją nieskończoną miłość – wybaw nas!
Przez miłosierdzie Twoje – wybaw nas!
Przez łagodność Twoją – wybaw nas!
Przez litość Twoją – wybaw nas!
Przez wszechmoc Twoją – wybaw nas!
Przez sprawiedliwość Twoją – wybaw nas!
Przez władzę, którą masz nad wszelkim stworzeniem – wybaw nas!
Przez potęgę, którą rozkazywałeś burzy i wichrom – wybaw nas!
Przez Twoje zwycięstwo nad szatanem – wybaw nas!
Przez chwałę, w którą wstąpiłeś na obłokach do nieba – wybaw nas!
Przez majestat, w którym w Dniu Sądu przyjdziesz z nieba w obłokach – wybaw nas!

Przez przyczynę Twojej Matki – wysłuchaj nas, Panie!
Przez moc Twoich Apostołów – wysłuchaj nas, Panie!
Przez potęgę twoich Ewangelistów – wysłuchaj nas, Panie!
Przez cierpienia Twoich męczenników – wysłuchaj nas, Panie!
Przez życie Twoich wyznawców – wysłuchaj nas, Panie!
Prze zasługi wszystkich Twoich świętych – wysłuchaj nas, Panie!
W Dzień Twego Sądu – my, grzeszni, Ciebie Boga prosimy, – wysłuchaj nas, Panie!

Abyś nam grzechy odpuścił – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś karanie od nas oddalić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś się nam miłosiernym okazał – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nam łaskę Twoją wyświadczyć raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas strzec raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas ocalić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!

Abyś od wszelkiego niebezpieczeństwa obronić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś te chmury rozpędzić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś te potężne wichry uśmierzyć raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś podróżującym raczył stać się opiekunem – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nasze pola, łąki i całą majętność naszą w całości zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas od nagłej śmierci zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś sprawiedliwy gniew Twój powstrzymać raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas wysłuchać raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami!
 

Módlmy się:
Wszechmogący Boże, wszystkie siły przyrody są Tobie posłuszne, pokornie Cię błagamy, uśmierz gwałtowne nawałnice i spraw, aby nasza trwoga zmieniła się w radosne dziękczynienie. Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen

W dobie nasilających się gwałtownych zjawisk atmosferycznych, których ostatnio doświadcza nasz kraj zachęcam do użycia duchowej broni przeciwko burzom. Nie musimy bezczynnie patrzeć na to jak te bardzo groźne żywioły niszczą nasze domy, zbiory, ogrody i samochody.

Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).

Szczęść Boże

Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny

Początki Godzinek jako nabożeństwa maryjnego sięgają około pięciuset lat i czasów hiszpańskich zakonów rycerskich, kiedy kształtowała się prawda o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Dziewicy. Pierwszy polski tekst drukowany Godzinek ukazał się w roku 1482 w Modlitewniku, którego autorem był bł. Władysław z Gielniowa (1440-1505). W Polsce Godzinki jako modlitwę wprowadzili jezuici przed rozbiorami Polski. Najpierw rozpowszechniły się wśród polskiego rycerstwa, a potem wśród mieszczan oraz ludu. Godzinki były ulubioną modlitwą króla Zygmunta III. Zwyczaj śpiewania Godzinek przed Mszą św. niedzielną utrwalił się w XVIII wieku, do dziś ten zwyczaj zachowany jest w niektórych kościołach.

Obecny polski tekst Godzinek został, najprawdopodobniej, ułożony przez znanego tłumacza Pisma św., ks. Jakuba Wujka SI (1541-1597), stąd też wszystkie cytaty biblijne są podane z jego przekładu.
Wiele tytułów Maryi, Jej starotestamentowych wzorów i jakby zapowiedzi, pochodzi z księgi Pieśni nad pieśniami, w której przedstawiona jest najgłębsza i najwznioślejsza miłość oblubieńcza, która w bezpośrednim brzmieniu tekstu mówi o dwojgu ludziach – oblubieńcach, bohaterach tej księgi; w głębszym znaczeniu tej natchnionej księgi zawiera się obrazowy opis miłości Boga do narodu wybranego – Izraela, którym dziś jest Kościół katolicki. Oblubienicą jest więc Mistyczne Ciało, każdy członek tego Ciała, a w szczególny sposób Matka wszystkich członków Mistycznego Ciała, Najświętsza Maryja Panna.
Godzinki sławią Maryję jako Królową, Matkę, Wspomożycielkę i Orędowniczkę. Porównania i obrazy, które wyrażają podziw i uwielbienie dla Maryi, czerpią z Pisma św. Dość często są trudne w zrozumieniu dla nie obeznanych z Pismem św. i zazwyczaj wymagają szerszego komentarza.

Godzinki, jako małe oficjum ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny są perłą katolickiej mariologii, a także czymś na wzór rozwiniętej litanii do Matki Bożej.

Godzinki to modlitwa liturgiczna w Kościele Katolickim o charakterze wstawienniczym, powstała na obraz kapłańskiego Brewiarza, jako nabożeństwo ku czci Najświętszej Maryi Pannie. Składa się na wzór tradycji judeochrześcijańskiej, gdzie był zwyczaj, że w świątyni jerozolimskiej siedmiokrotnie w ciągu dnia oddawano cześć Panu Bogu, zgodnie z psalmem 119, 164 – „Siedmiokroć na dzień wysławiam Ciebie”, z siedmiu części: (1) Jutrzni; (2) Prymy; (3) Tercji; (4) Seksty; (5) Nony; (6) Nieszporów; (7) Komplety. Wszystkie części zawierają: wezwanie (Boże, ku wspomożeniu memu wejrzyj), hymn, werset i responsorium, ofiarowanie oraz antyfonę z modlitwą.

Maryjne Godzinki jako historia zbawienia może być wyśpiewana lub odmówiona, ważne aby mieć świadomość tego co jest wypowiadane. W przypadku niezrozumienia niektórych dość trudnych biblijnych zwrotów warto zapoznać się z krótkim słowniczkiem, który umieściłem na końcu wpisu.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen †

Jutrznia – do odmawiania o świcie, przy blasku jutrzenki (jasność poprzedzająca ukazanie się słońca na horyzoncie)

Zacznijcie wargi nasze, chwalić Pannę świętą,
Zacznijcie opowiadać cześć jej niepojętą.
Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.
Hymn
Zawitaj Pani świata, niebieska Królowa,
Witaj, Panno nad panny, gwiazdo porankowa!
Zawitaj, pełna łaski, prześliczna światłości,
Pani, na pomoc świata śpiesz się, zbaw nas z złości!
Ciebie Monarcha wieczny od wieków swojemu,
Za Matkę obrał Słowu Jednorodzonemu;
Przez które ziemi okrąg i nieba ogniste,
I powietrze i wody stworzył przeźroczyste,
Ciebie, Oblubienicę przyozdobił sobie,
Bo przestępstwo Adama nie ma prawa w Tobie.
K.: Wybrał Ją Bóg i wywyższył ponad wszystko,
W.: I wziął Ją na mieszkanie do przybytku swego.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Pryma – do odmawiania o godzinie 6:00 rano

Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Zawitaj Panno mądra, domie poświęcony,
Siedmioma kolumnami pięknie ozdobiony.
Od wszelakiej zarazy świata ochroniona,
Pierwej święta w żywocie matki, ni zrodzona.
Tyś Matką wszech żyjących, Tyś jest Świętych drzwiami;
Nowa gwiazdo z Jakuba, Tyś nad Aniołami.
Ogromna czartu jesteś, w szyku obóz silny,
Bądź chrześcijan ucieczką i port nieomylny.

K.: Sam Ją stworzył w Duchu Świętym,
W.: I wyniósł ją nad wszystkie dzieła rąk swoich.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Tercja – do odmawiania o godzinie 9:00 rano

Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Witaj arko przymierza, tronie Salomona,
Tęczo wszechmocną ręką, z pięknych farb złożona.
Tyś krzak Mojżeszów boskim ogniem gorejąca,
Tyś różdżka Aaronowa, śliczny kwiat rodząca.
Brama rajska zamkniona, runo Gedeona,
Tyś niezwyciężonego plastr miodu Samsona.
Przystało, aby Cię Syn tak zacny od winy
Pierworodnej zachował i zmazy Ewinej.
Który Ciebie za matkę obierając sobie,
Chciał, by przywara grzechu nie postała w Tobie.

K.: Ja mieszkam na wysokościach,
W.: I tron mój w słupie obłoku.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Seksta – do odmawiania w południe

Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Witaj świątynio Boga w Trójcy jedynego,
Tyś raj Aniołów, pałac wstydu panieńskiego.
Pociecho utrapionych, ogrodzie wdzięczności,
O palmo cierpliwości, o cedrze czystości!
Ziemia jesteś kapłańska i błogosławiona,
Święta i pierowrodną zmazą nie dotkniona.
Miasto Pańskie i brama na wschód wystawiona,
Wszelkąś łaską, jedyna Panno, wypełniona.
K.: Jak lilia między cierniem,
W.: Tak przyjaciółka moja między córkami Adamowymi.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Nona – do odmawiania o godzinie 3:00 po południu

Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Witaj, miasto ucieczki, wieżo utwierdzona,
Dawidowa basztami i bronią wzmocniona.
Tyś przy poczęciu ogniem miłości pałała,
Przez Cię władza piekielnych mocarzów stajała.
O mężna biołogłowo, Judyt wojująca.
Od niewoli okrutnej lud swój ratująca.
Rachel ożywiciela Egiptu nosiła,
Nam Zbawiciela świata Maryja powiła.

K.: Wszystka piękna jesteś przyjaciółko moja,
W.: A zmaza pierworodna nigdy w Tobie nie postała.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Nieszpory – do odmawiania wieczorem, przy zachodzie słońca

Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Witaj światło z Gabaon, coś zwycięstwo dało,
Z Ciebie Słowo Przedwieczne w ciało się przybrało.
Aby człowiek z padołu powstał wywyższony,
Niewiele od Aniołów jest on umniejszony.
Słońca tego promieńmi Maryja jaśnieje,
W poczęciu swym, jak złota zorza światłem sieje.
Między cierniem lilija kruszy łeb smokowi,
Piękna jak w pełni księżyc, świeci człowiekowi.

K.: Jam sprawiła na niebie, aby wschodziła światłość nieustająca,
W.: I jako mgła okryłam wszystką ziemię.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Kompleta – do odmawiania przed udaniem się na spoczynek

Niech nas Syn Twój, o Pani, do siebie nawróci,
A swoje zagniewanie niech od nas odwróci.                                                        Przybądź nam miłościwa pani, ku pomocy,
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Chwała Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
I równemu Im w Bóstwie Duchowi Świętemu.
Jak była na początku i zawsze i ninie,
Niech Bóg w Trójcy Jedyny na wiek wieków słynie.

Hymn
Witaj, Matko szlachetna w panieńskiej czystości,
Gwiazdami uwieńczona, Pani łaskawości.
Niepokalana, czystsza niźli Aniołowie,
Po prawej ręce Króla stoisz w złotogłowie.
O Rodzicielko łaski, nadziejo grzeszących,
O jasna gwiazdo morska, o porcie tonących.
Brama rajska, niemocnych zdrowie w Twej obronie,
Niech Boga oglądamy na górnym Syjonie.

K.: Jako olej wylany, o Maryjo, Imię Twoje,
W.: Słudzy Twoi zakochali się bardzo w Tobie.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

Módlmy się: Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Niepokalane Poczęcie nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
W.: Amen.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
K.: Błogosławmy Panu,
W.: Bogu chwała.
P.: A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju.
W.: Amen.

Ofiarowanie Godzinek

Z pokłonem Panno Święta, ofiarujem Tobie
Te godzinki ku większej czci Twej i ozdobie;
Prosząc, byś nas zbawienną drogą prowadziła,
A przy śmierci nam słodką Opiekunką była.
Antyfona
Tać to różdżka, w której ani pierworodnej, ani uczynkowej winy skaza nie postała.
K.: W poczęciu Swoim, Panno, niepokalanaś była.
W.: Módl się za nami do Ojca, któregoś Syna porodziła.
Módlmy się: Najchwalebniejsza Panno Maryjo, niepokalana od zmazy grzechu wszelkiego, Rodzicielko Jezusa, królowo niebieska, cesarzowo świata, ucieczko i patronko wszystkich grzesznych, Matko nieprzebranego miłosierdzia! Wspomnij na nas, święta Panno i Matko miłościwa w godzinę śmierci, kiedy gasnące oczy nasze nie będą mogły widzieć męki Jezusowej, ani język zdrętwiały nie będzie mógł wzywać imion: Jezus, Maryja! Natenczas, święta Panno i Matko miłościwa, broń nas od najazdów nieprzyjacielskich, zachowaj od potępienia wiekuistego i doprowadź dusze nasze do królestwa niebieskiego. O najłaskawsza Dziewico, niepokalana Maryjo!
W.: Amen.
K.: Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko.
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Pani, wysłuchaj modlitwy nasze,
W.: A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
Módlmy się: Boże, któryś przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Panny godne Synowi swemu mieszkanie zgotował, Ciebie prosimy, abyś przez wstawiennictwo Tej, którąś dla przewidzianej śmierci tego Syna od wszelkiej zmazy zachował, nam niepokalanymi przyjść do siebie dozwolił. Przez Chrystusa Pana naszego, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.
W.: Amen.

Antyfona

Święta Maryjo! Ratuj nędznych, wspomagaj słabych, pocieszaj strapionych, módl się za ludem, przyczyniaj się za duchowieństwem, wstawiaj się za nami, niech wszyscy doznają Twego wsparcia, którzykolwiek z nabożeństwem obchodzą Twoją świętą pamiątkę.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen †

 

Hymn poranny

Kiedy ranne wstają zorze; Pieśń poranna; Pieśń nieśmiertelna

słowa: Franciszek Karpiński (1741-1825); wiersz ze zbioru „Pieśni nabożne” (1792), druk w Supraslu w Drukarni J.K. Mći: XX. Bazylianów muzyka: Karol Kurpiński (1785-1857)

Hymn pierwszy raz publicznie odśpiewano w 1792 roku

  1. Kiedy ranne wstają zorze
    Tobie ziemia, Tobie morze,
    Tobie śpiewa żywioł wszelki:
    Bądź pochwalon, Boże wielki!

    2. A człowiek, który bez miary
    Obsypany Twymi dary,
    Coś go stworzył i ocalił
    A czemuż by Cię nie chwalił?

    3. Ledwie oczy przetrzeć zdołam,
    Wnet do mego Pana wołam,
    Do mego Boga na Niebie
    I szukam Go wkoło siebie.

    4. Wielu snem śmierci upadli,
    Co się wczoraj spać pokładli.
    My się jeszcze obudzili,
    Byśmy Cię, Boże, chwalili.

    5. Boże w Trójcy niepojęty,
    Ojcze, Synu, Duchu Święty,
    Tobie chwałę oddajemy,
    Niech dla Ciebie dziś żyjemy.

„Kiedy ranne wstają zorze” z płyty Stare Pieśni Patriotyczne w wykonaniu Chóru Katedralnego z lat 30-tych

https://youtu.be/QGcgX02SNN4

 

Akt osobistego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

O Maryjo, w Twoim Niepokalanym Sercu każde stworzenie ma swoje miejsce, a niebo i ziemia podziwiają Twoje cnoty i napełniają się ich wonią. Także ja, z podziwem i czcią wchodzę dzisiaj i to już na zawsze, do rajskiego ogrodu Twojego Niepokalanego Serca, gdyż sama mnie do tego zachęcasz w tych najbardziej niebezpiecznych dla świata chwilach.
Jestem CAŁY TWÓJ – i dzisiaj, i do końca moich dni, i przez całą wieczność. Możesz obchodzić się ze mną jak ze wszystkimi kwiatami Twego ogrodu: zabrać mnie stąd, choćby i dziś, i przesadzić w inne miejsce; podlewać wodą pociech lub dotknąć suszą oschłości i trudu, otoczyć pięknymi kwiatami ludzi bliskich i przyjaznych lub cierniami niechętnych i wrogich. Możesz dać mi obfitość pokarmu lub jałową glebę głodu, braków i niepowodzeń, a nawet odciąć mnie od korzeni życia i zdrowia, bo wiem, że w Twoich rękach będzie mi najlepiej. Chcę we wszystkim podobać się tylko Tobie, o Różo mistyczna, Różo męki i chwały, najpiękniejszy Kwiecie nieba i ziemi.
Czyń ze mną, co tylko chcesz. Od tej chwili uznaję, że wszystko, co mnie spotka, będzie z Twojej ręki, o Maryjo. Będę Ci za wszystko dziękował, nawet gdyby nieraz bolało i choćbym nie rozumiał, dlaczego mnie to spotyka. Nawet po śmierci chcę na wieki być w raju Twego Niepokalanego Serca i tylko w Nim wielbić Boga, a nie winny sposób. Weź mnie takim, jakim jestem dzisiaj, i uczyń mnie takim, jakim pragniesz, abym był, ku chwale Boga, teraz i przez całą wieczność. Amen.

Modlitwa do Świętego Michała Archanioła wg papieża Leona XIII.

(13 października 1884 r. Rzym)

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen †

Święty Michale Archaniele, broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Niech go Bóg poskromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła.

Amen.  †

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen †

 

Słowniczek trudnych zwrotów

Dom poświęcony, siedmioma kolumnami pięknie ozdobiony, świątynia Boga – w 1 Krl czytamy o budowie i poświęceniu świątyni w Jerozolimie dla Boga. Zastąpiła ona dawny i przenośny Namiot Spotkania. Była bogato zdobiona, wybudowana z wielkim rozmachem według pomysłu i projektu króla Dawida. Przed wejściem stały dwie ozdobione wielkie kolumny. Kryła ona największą świętość –Arkę Przymierz. Zburzona w roku 586 przez Babilończyków, w 70 roku przez Rzymian.  Liczba 7 kolumn wskazuje na pełnię darów i łask Maryi jako żywej świątyni Boga.

Nowa gwiazda z Jakuba – Lb: król Moabu udał się do wróżbity Balaama i kazał mu przeklinać obóz izraelski. On jednak wiedział, że będzie mówił tylko to, co mu powie Bóg i 3 razy błogosławił Izraela. Mówił o nadchodzącym, jeszcze niewyraźnie, królu żydowskim – wschodząca gwiazda z Jakuba. (Jakub = wnuk Abrahama, ojciec 12 synów – symbolu całego narodu żydowskiego).

Arka Przymierza – Wj: skrzynia z drzewa akacjowego pokryta złotem. Nad przykryciem były popiersia dwóch aniołów, nakrywających skrzydłami Arkę. W środku tablice z przykazaniami, ale nie oryginał, który Mojżesz roztrzaskał, widząc kult złotego cielca.

Mojżeszowy krzak gorejący – Wj: Bóg ukazujący się człowiekowi: Jestem, który Jestem. (Wschodnie ikony Maryi – Bogarodzicy)

Różdżka Aarona – Lb: bunt Korachitów i innych  przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. Dlaczego tylko oni mogą pełnić służbę w przybytku i składać ofiary? Bóg wybrał cały naród. Pan polecił przynieść do Namiotu Spotkania 12 lasek od przedstawicieli wszystkich pokoleń Izraela. Na lasce lewitów było napisane Aaaron. Ta laska w nocy zakwitła, wypuściła pąki, kwiaty i dojrzałe owoce migdałów.

Runo Gedeona  – Sdz: Bóg wzywa sędziego Gedeonado walki z Madianitami i zapewnia zwycięstwo. Gedeon prosi o znak. Najpierw rosa tylko na wełnianym okryciu, a ziemia sucha. Wycisnął  rano czarę wody z runa. Potem prosi o drugi znak: ziemia mokra, a runo suche i tak było.

Plastr miodu Samsona – sławny żydowski siłacz, walczył z Filistynami, choć pojął za żonę Filistynkę. Był  w drodze,  gdy napadł na niego lew. Choć nie miał nic w ręce, rozdarł lwa. Gdy po jakimś czasie wracał tą samą drogą, w padlinie znalazł rój pszczół i miód. Jadł go on i jego rodzice, choć nic im nie powiedział o przygodzie z lwem. Zadał potem Filistynom zagadkę: Z tego, który pożera, wyszło to, co się spożywa, a z mocnego wyszła słodycz.

Brama na wschód wystawiona – Ez: Na teren świątyni wchodziło się przez kilka bram. Jedna – wschodnia był a przeznaczona tylko dla króla, który przyszedł złożyć dobrowolną ofiarę. Po wyjściu króla ze świątyni, tę bramę należało zamknąć. Bramą wschodnią  wjechał pan Jezus na osiołku w Niedzielę Palmową. Piękny symbol dziewictwa Maryi: Jej łono wydało tylko Zbawiciela i Króla i pozostało zamknięte.

Miasto ucieczki  – Joz, Lb: sześć miast, do których mógł się schronić zabójca, który nienaumyślnie spowodował śmierć bliźniego. Tam mógł mieszkać bezpiecznie aż do  rozprawy sądowej i śmierci najwyższego kapłana. Jeżeli przed  tym czasem dobrowolnie opuścił miasto ucieczki, mógł zostać zabity przez mściciela krwi.

Judyta wojująca – Jdt: dowódca wojsk asyryjskich Holofernes wyruszył na wojnę z Izraelem. W oblężonej Betuli nie było żywności ani wody. Lud chciał iść do niewoli, by ocalić życie. Judyta – młoda, piękna wdowa udała się do obozu wroga. Po uczcie zabiła Holofernesa i w torbie przyniosła jego głowę do Żydów, którzy przystąpili do ataku i odnieśli zwycięstwo.

Światło z Gabaon – Joz: pięciu królów amoryckich napadło na miasto Gibeon. Przerażeni mieszkańcy wezwali na pomoc Jozuego, któremu Bóg objawił, że zwycięży wroga. Jozue powiedział w obecności izraelitów: Stań słońce nad Gibeonem . I zatrzymało się słońce i nie spieszyło się do zachodu i stanął księżyc. Jozue i Izraelici zadali straszliwą klęskę wrogom i nikt nie odważył się nawet językiem napastować Izraelitów.

Zamkniona brama rajska – Rdz: po grzechu pierworodnym nie można było o własnych siłach powrócić do raju. Niebo pozostało zamknięte, a dobre dusze przez tysiące lat oczekiwały w otchłani (w piekłach), aż pan Jezus przez śmierć i zmartwychwstanie otworzy drogę do niego.

Słowniczek cytowany za – s. Iwona Józefiak OCV.

 

Zapraszam do odmawiania Godzinek w wersji wideo

https://youtu.be/PtKsJQ6OgeE

 

Bibliografia

Józefiak Iwona OCV (2017), Godzinki, Kraków: Wydawnictwo M.

Kaiser W., Davids P.H., Bruce F.F. (2011), Tłumaczenie ks. prof. Waldemar Chrostowski, Trudne fragmenty Biblii, Warszawa: Oficyna Wydawnicza „Vocatio”. Książka posiada imprimatur (oficjalna zgoda na druk) Kurii Metropolitarnej Warszawskiej.

Mały słownik maryjny (1987), Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów.

Opracowanie zbiorowe (2009), Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, Kraków: Dom Wydawniczy Rafael.

Różaniec Tajemnice Chwalebne – źródła biblijne

Nadanie modlitwie nazwy „różaniec” nie jest łatwe do wyjaśnienia, choć wiadomo, że to róża jest od bardzo dawna symbolem Matki Bożej. Być może wpływ miał tu istniejący w średniowieczu zwyczaj przyozdabiania głowy wieńcem z kwiatów. Wieniec ten w niektórych językach nazywano „różańcem”. Wyjaśnienie może też przynosić XIII-wieczna legenda, zawarta w Starym Pasjonale z 1270 roku, która opowiada o leniwym młodzieńcu. Poniżej jej treść.

„W pewnym mieście żył uczeń, któremu stworzono wszelkie warunki do uczenia się. Jednakże lenistwo i brak zainteresowania sprawiły, że mimo surowej nauczycielskiej chłosty nie nauczył się niczego. Miał tylko w głowie światowe zachcianki. Przy całym swoim zepsuciu przyswoił sobie jednak i zachował chwalebny zwyczaj, aby na cześć Najświętszej Maryi Panny wić każdego dnia wieniec na Jej statuę i zdobić nim jej głowę. Jeśli, na przykład w śnieżną zimę, nie znajdował kwiatów, szukał tak długo i odgrzebywał śnieg, aż znalazł dość zieleni, aby uwić wianek. Idzie do swej figury, naszej Pani Maryi, ziele natnie, wieniec włoży i na głowę Maryi złoży: Pani, mało dobrego we mnie, ale każdego dnia niech tyle zrobię – wianek uwinę Tobie.

I oto zdarzyło się, że odczuł w sobie poruszenie łaski i chęć wstąpienia do klasztoru. Wszyscy najbliżsi i przyjaciele doradzali mu to i pomogli, aby został przyjęty przez szarych mnichów, cystersów. Żył tam, jak inni, według ścisłej reguły, ku swemu zadowoleniu. Aż jednego dnia przechodził koło statuy Najświętszej Panienki i przypomniał sobie tak miły niegdyś, a teraz zaniechany zwyczaj. Życie klasztorne bowiem nie pozwalało szukać codziennie potrzebnych kwiatów i zieleni dla uwicia wieńca. Zasmuciło go to tak bardzo, że już myślał, aby opuścić klasztor. Jednakże pewien stary mnich, któremu zawierzył swoją troskę, wskazał mu sposób, aby mógł codziennie uwijać i nakładać Matce Bożej wieniec o wiele milszy niż można to uczynić z kwiecia i zieleni: Jeśli chcesz życiem nowym cieszyć Maryję Królową, z szlachetnych czynów wianek w każdy dzień niech dostanie. Wplataj weń słowa chwały, ślubuj i bądź w tym stały, że do końca już dni swoich, gdy reguła ci pozwoli, po pięćdziesiąt Zdrowaś Maryja codziennie odmawiać będziesz. To już będzie cały wieniec, który Ona bardziej ceni niźli lilie, niźli róże

Młody mnich z radością przyjmuje zwyczaj poświęcania Matce Bożej codziennie – zamiast wieńca z kwiatów czy zieleni – pięćdziesięciu Zdrowaś. I błogosławieństwo Boże nie każe na siebie długo czekać, bo wzrasta w cnocie i dzielności, i zyskuje uznanie wśród współbraci. Tak dalece, że pewnego dnia otrzymuje od opata polecenie podróży w sprawach zakonu. Po drodze zsiada z konia na leśnej polanie, całej w przepychu lata, aby zmówić swoje codzienne pięćdziesiąt Zdrowaś. Dwóch rozbójników upatrzyło sobie jego konia i skrycie za nim podążało, aby w zaroślach, przy sprzyjającej okazji go obrabować. Kiedy mnich zaczął się modlić, zbójcy ujrzeli szlachetną panią, która zrywała z jego ust jedną różę po drugiej, układała je w jeden wspaniały wieniec z pięćdziesięciu róż, po czym włożyła go sobie na głowę i znikła. Gdy zbójcy napadli na mnicha, by zabrać mu konia, chcieli się dowiedzieć, kim była ta piękna pani. Mnich nic jednak o niej nie wiedział, ponieważ tylko oni sami widzieli tę cudowną postać. W końcu pojął, co się stało, że to Najświętsza Maryja Królowa dała ten znak. Pełen radości, oddał chwałę i Jej i Bogu. Potem wyjaśnił wszystko zbójcom i głosił im łaskę Chrystusa, która stała się jego udziałem i wyrwała go z grzechu, podobnie jak teraz winna i ich nawrócić.

Na te słowa i przez ten cudowny znak zbójcy zastanowili się nad sobą i ogarnięci skruchą nawrócili się. Towarzyszyli mnichowi do klasztoru i sami stali się dobrymi i pobożnymi braćmi”.

Stary Pasjonał (ok. 1270 roku), na podstawie: Łaszewski Wincenty, (2006), Różaniec otwiera nam niebo, Częstochowa: Wydawnictwo Świętego Pawła.

Różaniec

A jeśli wojna nowa, a jeśli się zasmucę
jak dziecko zapłakane w różaniec swój powrócę.
Będę go brać na ręce jak włosów ciemne sploty,
gdzie blask się świec zaplątał jak żuczek szczerozłoty,
gdzie sny z krzyżykiem srebrnym i łzy i śpiew poranny,
zerwanych moc przyrzeczeń i żal wciąż nieustanny,
modlitwy za rodziców, za kolegów, prośby wieczne,
i jakieś umartwienia zabawne, niedorzeczne…
A jeśli wojna nowa, a jeśli niepokoje…
O rzewne, o tajemne paciorki moje,
to na nich troski moje, radości ukochania,
i cały żar modlitwy późnego powołania.
I na nich pamięć dni tych, gdy późnym sennym latem
biegliśmy z podchorążym płonącym Mariensztatem,
a potem w noce długie na jezdni pod gwiazdami,
chwytałem was ukradkiem drżącymi wciąż palcami.
Do Twoich snów się tulę, do Twoich snów się łaszę,
na tych dziesiątkach licząc sierpniowe złudy nasze.
Kto wezwał? Kto przywołał? Skąd sny co tu przygnały?
Przed własną tajemnicą przyklękam taki mały…
O siódmej przy kolacji, przy modlitw chłodnym dźwięku,
o jaką burzę wspomnień przeważasz w swoim ręku.
Bo jeśli wojna nowa, a jeśli niepokoje,
o rzewne, o tajemne paciorki czarne moje.

Wiersz księdza Jana Twardowskiego: Różaniec (1915-2006). Iwanowska Aleksandra (oprac.), Życie jak Różaniec, Rozważania (2010), Pelplin: Wydawnictwo Bernardinum.

«Kontemplacja oblicza Chrystusa nie może zatrzymać się na wizerunku Ukrzyżowanego. Chrystus jest Zmartwychwstałym!». Różaniec zawsze wyrażał to doświadczenie wiary, wzywając wierzącego do wyjścia poza ciemność męki, by utkwić wzrok w chwale Chrystusa w zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Kontemplując Zmartwychwstałego, chrześcijanin odkrywa na nowo motywy swojej wiary (por. 1 Kor 15, 14) i przeżywa ponownie radość nie tylko tych, którym Chrystus się objawił — Apostołów, Magdaleny, uczniów z Emaus — ale również radość Maryi, która nie mniej intensywnie musiała doświadczyć nowego życia uwielbionego Syna. Do tej chwały, w której od momentu wniebowstąpienia Chrystus zasiada po prawicy Ojca, również Ona zostanie wyniesiona z chwilą wniebowzięcia, by antycypować to, do czego przeznaczeni są wszyscy sprawiedliwi przez zmartwychwstanie ciał. Wreszcie ukoronowana w chwale — jak to widać w ostatniej tajemnicy chwalebnej — jaśnieje Ona jako Królowa aniołów i świętych, antycypacja i szczyt rzeczywistości eschatologicznej Kościoła.

W centrum tej drogi chwały Syna i Matki różaniec stawia w trzeciej tajemnicy chwalebnej Pięćdziesiątnicę, która ukazuje oblicze Kościoła jako rodziny zebranej wraz z Maryją, ożywionej potężnym wylaniem Ducha Świętego, gotowej do misji ewangelizacyjnej. Kontemplowanie tej, jak i innych tajemnic chwalebnych, winno prowadzić wierzących do coraz żywszego uświadamiania sobie swego nowego życia w Chrystusie, wewnątrz rzeczywistości Kościoła — życia, dla którego scena Pięćdziesiątnicy stanowi wielką ‚ikonę’. Tajemnice chwalebne ożywiają zatem w wiernych nadzieję eschatologicznego kresu, ku któremu zdążają jako członkowie Ludu Bożego pielgrzymującego przez historię. Musi ich to pobudzać do odważnego świadczenia o tej « radosnej nowinie », która nadaje sens całemu ich życiu.

Źródło: Fragment z Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym. Całość dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

1 Tajemnica – Zmartwychwstanie Jezusa

Mt 28, 1-15 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Pusty grób, Jezus ukazuje się niewiastom, Przekupiona straż

Tekst

Mt 28,01 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób.

Mt 28,02 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim.

Mt 28,03 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg.

Mt 28,04 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.

Mt 28,05 Anioł zaś przemówił do niewiast: ”Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego.

Mt 28,06 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.

Mt 28,07 A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem”.

Mt 28,08 Pospiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.

Mt 28,09 A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: ”Witajcie!” One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon.

Mt 28,10 A Jezus rzekł do nich: ”Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą”.

Mt 28,11 Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło.

Mt 28,12 Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy

Mt 28,13 i rzekli: ”Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali.

Mt 28,14 A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu”.

Mt 28,15 Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.

Komentarze

Nie na wiele się przydali przy grobie Jezusa strażnicy ani najdalej nawet posunięta czujność. Chrystus, nawet do grobu złożony, okazał się Panem sił przyrody: powstało wielkie trzęsienie ziemi, a sam anioł Pański – przyodziany w szaty białe jak śnieg – odsunął kamień od wejścia do grobu. Strażnicy nie stawiali mu przy tym najmniejszego oporu: przeciwnie, zadrżeli ze strachu i zdrętwieli jak umarli. Wszystko to miało miejsce po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia, gdy Maria Magdalena i druga Maria przyszły odwiedzić grób Jezusa. Anioł przemówił do niewiast nie tylko dlatego, żeby je podnieść na duchu, lecz także po to, aby przekonać niewiasty, że nie mają do czynienia z żadną zjawą, tylko z autentyczną, żywą osobą. Nazwanie zaś Jezusa Ukrzyżowanym miało na celu zaakcentowanie myśli, że zmartwychwstały nie jest kimś innym, tylko właśnie ukrzyżowanym Jezusem z Nazaretu Niewiasty nie będą więc miały żadnych wątpliwości: były tam, gdzie złożono udręczone ciało Jezusa. Na własne oczy widziały pusty grób Zbawiciela. Tak więc niewiastom przypadło w udziale rozgłoszenie pierwszych wieści o Zmartwychwstaniu Jezusa. Mają o tym donieść przede wszystkim uczniom Pańskim, którzy po opuszczeniu Jerozolimy udali się do Galilei. Okaże się, że Jezus Zmartwychwstały dotrze tam również jeszcze przed ich przybyciem do tej krainy, która była ulubionym miejscem Jego działalności. Posłuszne poleceniu anioła, niewiasty oddaliły się od grobu i przerażone, lecz także uradowane, pośpieszyły na spotkanie z uczniami, by zanieść im wiadomość o pustym grobie i o tym, czego dowiedziały się od tajemniczego młodzieńca. Mateusz nie zaznaczył, gdzie doszło do bezpośredniego spotkania niewiast z Jezusem. Spotkanie to miało jednak miejsce, przy czym niewiasty nie wątpiły już, że stoi przed nimi Jezus. Upadły więc Mu do nóg i oddały pokłon. A On – tak jak przedtem anioł, Jego wysłannik – powiedział: Nie bójcie się! Człowiek bowiem, reaguje przerażeniem na zetknięcie się z Bogiem samym lub z tym, co Boskie, Bóg zaś w tej sytuacji śpieszy z pomocą człowiekowi, podnosząc go na duchu. Potem Jezus – tak jak niedawno anioł – kazał im udać się do Galilei i opowiedzieć o wszystkim uczniom.

W mieście tymczasem zaczynają się prawdziwe kłopoty. Zdawało się, że już raz na zawsze wszystko zostało skończone z Jezusem. Podjęto wszystkie środki ostrożności: grób przywalony potężnym kamieniem, kamień opieczętowany, strażnicy przy grobie. A jednak ciało Chrystusa zniknęło z grobu, o czym strażnicy – nie bez przerażenia – powiadomili swoich mocodawców. Ci zaś, by nie dopuścić do klęski, decydują się na krok następujący: ofiarują strażnikom znaczną sumę pieniędzy w zamian za rozgłaszanie wszem i wobec, że uczniowie Jezusa przyszli w nocy i wykradli ciało swego Mistrza. Jakże desperacki krok: strażnicy mają się przyznać do własnej winy, do tego, że zamiast czuwać, zasnęli i wtedy właśnie wykradziono ciało Jezusa!? Lecz czegóż się nie robi za pieniądze i z bojaźni! Tak więc rozeszła się pogłoska o wykradzeniu ciała Jezusa. Mateusz nadmienia, że taka interpretacja faktu pustego grobu utrzymywała się do jego czasu. Można uzupełnić to spostrzeżenie uwagą, że niejaki Celsus (II wiek) rozgłaszał, że według niego ci rzekomi świadkowie Zmartwychwstałego mieli po prostu halucynacje, podobne teorie lansowali również racjonaliści w XIX w (m.in. D.F. Strauss).

J 20, 1-18 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Po Zmartwychwstaniu, Maria Magdalena, Piotr i Jan przy grobie

Treść

J 20,01 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

J 20,02 Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: ”Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

J 20,03 Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.

J 20,04 Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.

J 20,05 A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

J 20,06 Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna

J 20,07 oraz chustę, która była na Jego głowie, lezącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu.

J 20,08 Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

J 20,09 Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], ze On ma powstać z martwych.

J 20,10 Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie.

J 20,11 Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu

J 20,12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.

J 20,13 I rzekli do niej: ”Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: ”Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.

J 20,14 Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.

J 20,15 Rzekł do niej Jezus: ”Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: ”Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”.

J 20,16 Jezus rzekł do niej: ”Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: ”Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu!

J 20,17 Rzekł do niej Jezus: ”Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: ”Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”.

J 20,18 Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: ”Widziałam Pana i to mi powiedział”.

Komentarze

Po upływie pierwszego, najuroczystszego dnia cyklu świątecznego, będącego jednocześnie dniem sobotnim, do grobu udaje się Maria Magdalena. Należy zauważyć, że określenie „szabat” używano także na oznaczenie całego tygodnia, nie zaś tylko dnia sobotniego. Stąd możliwe i równie prawdopodobne tłumaczenie słów po szabacie jest: (pierwszego dnia) tygodnia. W każdym razie chronologia Janowa odpowiada danym synoptycznym co do dnia zmartwychwstania: nastąpiło ono wczesnym rankiem w niedzielę po ukrzyżowaniu, dokonanym w piątek po południu. Spośród niewiast idących do grobu Ewangelista wymienia jedynie Marię Magdalenę, której rola była najważniejsza; mówią o niej zresztą wszyscy Synoptycy. Drobne różnice dotyczące pory rannej – Synoptycy: o świcie; Jan: gdy jeszcze było ciemno – wskazują może na różną koncepcję teologiczną. W czwartej Ewangelii ciemności śmierci zalegają jeszcze ziemię, ale świt – epifania zbawczego światła – jest już bliski wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa. Ciemności odpowiadają również atmosferze smutku i przygnębienia po śmierci Jezusa, którą rozproszy blask chwały widoczny w Zmartwychwstaniu. O zamknięciu grobu Jezusa kamieniem Ewangelista nie wspominał (jak Synoptycy), jako o fakcie znanym i oczywistym. Maria Magdalena przedstawia zwyczajem Janowym społeczność wierzących może to być też ślad obecności innych niewiast, poza gronem apostolskim. Przybywając do grobu znajduje kamień odsunięty, co świadczy niezbicie o otwarciu grobu. Zmartwychwstania nie bierze pod uwagę, wnioskuje więc, że zabrano Pana. Nie mogła się mylić co do miejsca: nie tylko stała pod krzyżem z Matką Bożą; ale zapewne uczestniczyła w pogrzebie Jezusa. Sposób przedstawienia sceny jest w pełni Janowy: niezrozumienie i niewiedza – próby wyjaśnienia sposobem ludzkim – interwencja Jezusa. Zawiadomienie Piotra wydaje się czymś zupełnie naturalnym; na uwagę zasługuje natomiast fakt, że przebywał on razem z drugim uczniem, którego Jezus miłował.

Uczniowie (poza Piotrem?) początkowo nie chcieli dać wiary relacji Marii Magdaleny. Piotr i drugi uczeń idą przekonać się naocznie o fakcie otwarcia grobu, który jednak mówi o samym Piotrze. Jan odnotowuje znamienny fakt wyprzedzenia Piotra przez „Umiłowanego Ucznia” i wcześniejsze przybycie tego ostatniego do grobu Jezusa. Nie chodzi tu oczywiście o tak banalny szczegół, jak zaznaczenie młodszego wieku drugiego ucznia, ale o specjalną więź miłości łączącej go z Jezusem; jest ona widoczna przy powołaniu, przy uczcie pożegnalnej i pod krzyżem. Jeszcze bardziej komplikuje opowiadanie Janowe fakt, że mimo wcześniejszego przybycia wspomnianego ucznia do grobu wchodzi jako pierwszy Piotr. Nie chodzi tu zapewne o motyw bojaźni, ale o podkreślenie uprzywilejowanej pozycji Piotra. Niemniej Ewangelista nie wahał się zaznaczyć specjalnej roli „Umiłowanego Ucznia”; popartej jego postawą miłości. Niewłaściwe są natomiast wnioski wysnute z tej sceny w sensie rywalizacji obu uczniów czy ogólniej, rywalizacji kościołów judeochrześcijańskich z pogańsko chrześcijańskimi. Jan stwierdził na podstawie pobieżnego spojrzenia do wnętrza grobu jeszcze przed przybyciem Piotra, że płótna pogrzebowe, w które owinięto ciało Jezusa, leżą porzucone w grobie.

Dokładniejszej wizji dokonuje Piotr, który potwierdza to, dostrzegając nadto oddzielnie złożoną chustę (którą przykrywano twarz zmarłego). Tym samym interpretacja Marii Magdaleny co do zabrania ciała okazuje się błędna: przeczy jej porządek panujący w grobowcu i złożenie bielizny pogrzebowej (chusty), nieprawdopodobny przy potajemnym zabraniu ciała. Być może przyświecał tu Ewangeliście cel polemiczny przeciw tendencjom (judaistycznym) zaprzeczającym Zmartwychwstaniu, a wyjaśniającym nieobecność ciała podobnie jak sugeruje Mateusz. Fakt pustego grobu, stwierdzony naocznie, prowadzi umiłowanego ucznia do wiary. Nie doceniają tego w wystarczającym stopniu niektórzy radykalni teologowie współcześni, dyskutujący nad wymową pustego grobu odnośnie do zmartwychwstania Jezusa. Wiara ucznia odnosi się nie do przeświadczenia o prawdziwości relacji Marii Magdaleny, o tym bowiem przekonał się naocznie, ale do faktu Zmartwychwstania. Jan opisał to, co się podówczas działo w jego sercu, a co tak mocno utrwaliło się mu w pamięci. Uwierzył zapewne także i Piotr, bowiem używa określenia nie rozumieli.

Brak zrozumienia Pisma przezwyciężyło stwierdzenie pustego grobu, a właściwie wyrosła na tej podstawie wiara. Nie chodziło o niewystarczające poznanie intelektualne, lecz o coś znacznie większego: o zasadniczą niezdolność ludzką do zgłębienia tajemnic Bożych bez nadprzyrodzonej Jego pomocy. Naoczne stwierdzenie pustego grobu wytworzyło w sercach uczniów podatność na działanie łaski Boga, która oświetliła im świadectwa Starego Testamentu w sensie stwierdzonego faktu Zmartwychwstania. Czwarta Ewangelia nie mówi, o jaki tekst (jakie teksty) chodziło w tym wypadku. Tymczasem uczniowie oddalili się od grobu i wrócili do miejsca swego pobytu, przemienieni wewnętrznie pod wpływem daru nadprzyrodzonej wiary. Analiza pierwszych wierszy wskazuje, że Jan zamierza przedstawić zmartwychwstanie jako fakt realny, stwierdzony przez naocznych świadków, stanowiący punkt wyjścia wiary chrześcijańskiej. W podobnym sensie będzie mówił o chrystofaniach, posiadających wszelkie cechy uchwytnego zmysłami objawienia się Chrystusa uwielbionego. Tylko argumentacja Ewangelisty będzie zmierzała w innym kierunku niż u Synoptyków opisujących w podobny sposób te same wydarzenia. Dla Jana najważniejsze jest to, że Zmartwychwstały Chrystus, Zwycięzca śmierci, pozostaje na zawsze obecny wśród swoich, kierując nowym stworzeniem. Jego Zmartwychwstanie i objawienia się dają początek nowemu okresowi chwały, który trwa i dąży ku ostatecznemu wypełnieniu.

Maria Magdalena powróciła do pustego grobu, najprawdopodobniej z zamiarem odprawienia zwykłych lamentacji nad zmarłym. Wśród płaczu dostrzegła dwóch aniołów w białych szatach, dokładnie tam, gdzie zostało złożone ciało Jezusa. Ukazanie się tradycyjnych wysłanników sfery nieba sugerowało niedwuznacznie, co się stało z ciałem Jezusa: że przeniósł się On do swej chwały. Ale sposób myślenia Marii był jeszcze całkowicie związany ze sprawami ziemskimi i dlatego niepodatny na wymowę spraw nadprzyrodzonych. Świadczy o tym powtórzenie poprzednich słów skierowanych do uczniów o „zabraniu” ciała Jezusa. Charakterystyczna jest dialektyka niezrozumienia przez Marię Magdalenę rzeczywistości Zmartwychwstania, zestawiona z zaszczytnym tytułem „Pan”, określającym godność Jezusa.

Ziemskich skojarzeń i związków myślowych nie przezwycięża pierwsza interwencja samego Jezusa, który zwraca się do niej z tym samym pytaniem, co aniołowie. Maria Magdalena z początku Go nie poznaje, co należy do cech charakterystycznych wielu chrystofanii. Zmartwychwstały Jezus daje się poznać tylko tym, którym wiara otwiera oczy, nie zaś szukającym prawdy w sposób ludzki. Ewangelistom chodzi więc o podkreślenie myśli teologicznej, nie zaś o spekulacje co do ewentualnej percepcji przez uczniów objawienia się Jezusa w uwielbionym ciele. Z natury rzeczy pojawienie się Jezusa jako pełnego chwały Chrystusa musi podkreślać zasadniczą różnicę między Jego ziemskim bytowaniem a przebywaniem u Ojca. Ludzkie usposobienie Marii Magdaleny nie wykluczało wiary nadprzyrodzonej, ale stanowiło przeszkodę w jej dalszym rozwoju. Przypuszczenie, że rozmawia z ogrodnikiem, jest równie naturalne, jak i naiwne. Jezus przełamuje je jednym słowem: wymówieniem jej imienia, podobnie jak jednym słowem odpowiada Maria Magdalena: słowem wskazującym na pełną wiarę i miłość. Tytuł Rabbuni, używany przez nią i uczniów często w czasie ziemskiej wędrówki Jezusa, stanowi transliterację aramejsko-palestyńskiego określenia; Ewangelista przekłada je dla czytelników greckich

Ludzki sposób myślenia Marii Magdaleny polegał przede wszystkim na przypuszczeniu, iż Jezus nie żyje; chodziło jej jedynie o odnalezienie Jego ciała, by uczcić Go po raz ostatni. Słowa wypowiedziane przekonały ją jednak o tym, że Jezus zmartwychwstał, ale nie zdołały wprowadzić ją w dalsze konsekwencje tego faktu. Na razie istotne dla niej jest to, że ukochany jej Mistrz jest znów, jak dawniej, wśród swoich. Jan nie podaje innej reakcji Marii Magdaleny poza wymówieniem zaszczytnego tytułu Jezusa; Mateusz mówi o hołdzie, jako spontanicznym wyrazie czci. Zakłada go najprawdopodobniej milcząco także czwarta Ewangelia, w której pierwsze słowa Jezusa brzmią w dawnym przekładzie: „Nie dotykaj Mnie” a dokładniej ma być: Nie zatrzymuj Mnie. Dawny przekład prowadził do błędnej interpretacji dawniejszych autorów, dopatrujących się w nich zastrzeżeń Jezusa co do perspektywy sprofanowania Jego uwielbionego ciała przez dotknięcie człowieka. Taka sugestia jest już choćby dlatego nieuzasadniona, że w analogicznych okolicznościach zmartwychwstały Jezus przyjmuje taki wyraz czci wraz z objęciem nóg. Janowi chodzi o coś zupełnie innego w słowach Mistrza. Zawierają one krytykę postawy Marii Magdaleny, która swoim gestem chciałaby przedłużyć obcowanie z Jezusem ziemskim. Nie rozumie natomiast, że przeniósł się On definitywnie do zupełnie innej sfery, Bożej, wobec czego nie może pozostawać ze swoimi, jak dawniej. Odtąd Jezus będzie z nimi przebywał stale na sposób niewidzialny, ale jakże skuteczny. Stwierdzając: jeszcze nie wstąpiłem do Ojca, Jezus obwieszcza Marii Magdalenie (ciągle obawiającej się nowej rozłąki z Mistrzem), w sposób jej dostępny i dla niej uchwytny, o swym uwielbieniu. Na sposób ludzki przedstawia swoją chwałę, do której wszedł definitywnie. W tej formie ma też Maria Magdalena przekazać uczniom posłannictwo paschalne. Przedstawiając się jako zdążający do Ojca, Jezus wzywa uczniów, by dążyli tą samą drogą – ku chwale. Ale nie tylko taki sens ma Jego wypowiedź. Słowa te wskazują nadto, iż chrześcijanie stali się przez uwielbienie Jezusa prawdziwymi dziećmi Bożymi, a Bóg – za sprawą Jezusa – ich prawdziwym Ojcem. Powstał nowy lud Boży, związany Nowym Przymierzem. Toteż „widzenie” Jezusa ma już znacznie pełniejszy, nadprzyrodzony charakter.

Spotkanie Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną pozwala śledzić proces wewnętrznej przemiany, jaka zachodzi w człowieku pod wpływem obcowania z uwielbionym Jezusem; przebywając w sferze ziemskiej widzi on coraz wyraźniej drogę do sfery wieczności. Drogą tą jest Chrystus przebywający w chwale Ojca. Ku tej chwale i wielkiej przemianie prowadziła cała Jego ziemska działalność. Teraz uczniowie Jezusa mają poczynić wielki krok wiary: od ziemskiego Jezusa ku pełnemu chwały Chrystusowi. Próba dalszego utrwalania ziemskiej obecności Jezusa, zatrzymywania Mistrza z Nazaretu za każdą cenę, jest bezprzedmiotowa, – to jest główną treścią spotkania Jezusa Chrystusa z Marią Magdaleną. Nadprzyrodzony proces przemiany postępuje w niej opornie; w Tomaszu natomiast dopełni się w jednej chwili. W każdym razie wymaga on interwencji Bożej w Jezusie Chrystusie. Dla bezpośrednich świadków chrystofanii odbywa się to w sposób widzialny, dla późniejszych w sposób niewidzialny, mocą działania Ducha Świętego-Parakleta.

Apostołowie, którzy przybyli rano do pustego grobu, podzielili się zapewne tą wiadomością ze współuczniami. Dlatego przebywają oni niemal wszyscy razem. Nurtuje wśród nich nadal niepewność, czy nie nastąpią wobec nich represje ze strony przywódców żydowskich, toteż drzwi pomieszczenia są zamknięte. O nastrojach panujących wśród uczniów Ewangelista nie wspomina, ale paralelny opis każe przypuszczać, że dominowała tam trwoga, a radosna nowina o Zmartwychwstaniu nie przeniknęła jeszcze wybranego grona. Wbrew temu Jezus wchodzi do swoich, mimo zamkniętych drzwi: dla uwielbionego ciała Jezusa nie istnieją przeszkody materialne. Pozdrowienie Chrystusa Pokój wam, zwiastujące Jego obecność i wypływające stąd poczucie bezpieczeństwa, zawiera coś z radości wydarzenia paschalnego.

Ukazanie ran zadanych Jezusowi przy ukrzyżowaniu ma udowodnić identyczność Jego z Objawiającym się w chwale, a jednocześnie przezwyciężyć ludzki lęk spowodowany zetknięciem się z nadprzyrodzoną rzeczywistością Bożą. Taki lęk okazują uczniowie na widok Mistrza idącego po jeziorze Genezaret, a także teraz, gdy uwielbiony Jezus ukazał się im po zmartwychwstaniu. Okazane rany spełniają jeszcze inną, bardziej teologiczną rolę: przypominają, iż droga do chwały prowadzi przez krzyż. Chrześcijanin zdążający ku chwale zmartwychwstania musi ten krzyż realizować w swoim życiu.

Radość, jaka ogarnia uczniów, odpowiada dokładnie obietnicy danej im w czasie uczty pożegnalnej. Jest ona również antycypacją radości odczuwanej wspólnie przez żniwiarza i siewcę na widok eschatologicznego żniwa. Do pełni radości nawiązuje późniejszy nakaz misyjny. Jako pracownicy apostolscy będą kontynuować dzieło Jezusa, posłanego przez Ojca: będą rozświetlać mroki świata pogrążonego w grzechu, głosząc nową zbawczą rzeczywistość, potwierdzoną zmartwychwstaniem i wstąpieniem Jezusa do Ojca. W tym dziele Bożym skuteczną pomocą będzie im służył Duch Święty-Paraklet, zapowiedziany przez Jezusa. Tchnienie Jezusa: udziela ono nowemu człowiekowi nowego, nadprzyrodzonego życia, które będzie szerzył w świecie. Zmartwychwstając Jezus okazał swoją moc jako Syn Człowieczy i Syn Boży. W Jego władzy sądzenia, decydowania o eschatologicznym losie człowieka, uczestniczą odtąd Apostołowie i ich następcy. Kościół upatruje w tych słowach ustanowienie sakramentu pojednania, umożliwiającego odzyskanie żywej łączności z Jezusem tym, którzy przez grzech oddalili się od Niego. Tylko tym, którzy by wzgardzili ofiarowanym przez Boga w Chrystusie nowym życiem, „zatrzymają” oni grzechy. Tym samym stwierdzą, że owi grzesznicy nie należą do owczarni Ojca, do sfery życia, w której przebywa Jezus. Skoro odrzucają źródło życia, ich los eschatologiczny staje się nieodwracalny. W imieniu Chrystusa i Jego społeczności uczniowie będą szafarzami życia Bożego w świecie. Paralelny tekst zwany powszechnie „nakazem misyjnym” podkreśla wyraźniej udział Apostołów w powszechnej władzy Jezusa w sensie udzielania chrztu św., co Jan przedstawił już poprzednio, we wcześniejszych dialogach i mowach Jezusa. Natomiast tradycja odpowiada czwartej Ewangelii. Różnice w ujęciu nakazu misyjnego przez Ewangelistów polegają na różnym układzie materiału (np. Mateusz mówił już o władzy „kluczy” w obietnicy prymatu), ale wszystkie Ewangelie nawiązują bez wątpienia do słów samego Jezusa.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia inna trudność związana z udzieleniem daru Ducha, którego uroczystość zesłania całe wczesne chrześcijaństwo obchodziło w pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu w dzień Zielonych Świąt. Czy chodzi więc o antycypację tego Daru w czwartej Ewangelii? Nie można tu powołać się na wyprzedzenie tego wydarzenia u Jana w porównaniu z Łukaszem, który w drugiej swej księdze mógł opisać to w całej rozciągłości. Także bowiem Mateusz mówi o udzielaniu chrztu świętego. W imię trzech Osób Trójcy Świętej, a więc i Ducha Świętego. Jezus w mowach pożegnalnych zapowiada działalność Ducha Świętego po swoim odejściu do Ojca, nie określając nigdzie dokładniej, kiedy to nastąpi. Duch Święty nie jest rzeczywistością statyczną, lecz wyraża całą dynamikę nadprzyrodzonego życia chrześcijańskiego. Obejmuje On inicjatywę kierowania Kościołem z chwilą uwielbienia Jezusa. Tę działalność przedstawia czwarta Ewangelia i Dzieje Apostolskie w różnych aspektach. Janowi chodzi o wypełnienie się obietnicy Jezusa, natomiast przedstawia specjalnie uroczyste i zewnętrznie stwierdzalne zstąpienie Ducha Świętego, jako gwarancję owocnej działalności nowej społeczności Bożej wśród wrogiego świata. Tak jak przed Zesłaniem Ducha Świętego, o którym mówią Dzieje Apostolskie., Paraklet działa i po tym dniu, kierując Kościół Chrystusowy ku Ojcu wśród zmiennych losów świata. Interwencja Ducha Świętego w sprawowaniu władzy sądzenia świata, pojednania i rozdzielania dokonywanego przez Apostołów, nie nastręcza żadnych trudności rzeczowych ani teologicznych. O wykonywaniu tej władzy przez nich przed Zielonymi Świętami nie mówią ani Jan, ani Dzieje Apostolskie. Niemniej Piotr przy wyborze Macieja na miejsce powołuje się na świadectwo Ducha Świętego przed Zielonymi Świętami.

Wszyscy Ewangeliści podkreślają zgodnie pewne wahania, jakie nurtowały uczniów i zwolenników Jezusa po usłyszeniu pierwszych relacji niewiast o zmartwychwstaniu. Tylko jednak Jan przytacza wątpliwości Tomasza, który już kilkakrotnie poprzednio występował jako typ realisty życiowego. Dla niego rzeczywistością nie podlegającą dyskusji była śmierć Jezusa i Jego pogrzeb; natomiast o zmartwychwstaniu pragnął się przekonać nie pośrednio, ale naocznie. Co prawda również inni Apostołowie musieli przezwyciężyć różnego stopnia wątpliwości; Piotr i umiłowany uczeń pobiegli przekonać się naocznie o prawdziwości relacji Marii Magdaleny o pustym grobie. Umiłowany Uczeń ujrzał i uwierzył; o innych rozterkach wspominają Synoptycy w różnych miejscach. Nie należy więc przesadzać w przedstawianiu Tomasza jako rzecznika wątpliwości w wierze i sceptyka. Epizod ma za zadanie podkreślić, jak trudno przenikała – nawet w łonie tych wybranych – świadomość Zmartwychwstania Jezusa. Nadto chodzi o wprowadzenie myśli, jakże bardzo aktualnej, o wierze tych, którzy nie widzieli. Na specjalną uwagę zasługuje wyznanie Tomasza. Jego słowa wyrażają chęć dotykalnego przekonania się o prawdziwości Zmartwychwstania. Tymczasem w zetknięciu z Jezusem uwielbionym następuje coś więcej: pełne wyznanie godności boskiej Jezusa Chrystusa. Specyficzny tytuł Pan (zarezerwowany w tradycji judaistycznej Bogu – Kyrios, u chrześcijan Jezusowi Chrystusowi) uzupełnia formalne stwierdzenie bóstwa Zmartwychwstałego. Tomasz odbył w jednej chwili bardzo daleką drogę: ze sfery ludzkiej wzniósł się do sfery Bożej. Także tu widoczny jest dynamizm zmartwychwstania, które udziela się uczniom jako nadprzyrodzona przemiana. Nastąpiła ona m.in. również w Szawle, prześladowcy Kościoła, zdążającym do Damaszku. Tę samą moc będzie miało żywe Słowo, zwiastujące całemu światu radość zmartwychwstania i nowego życia. Przyjęte w wierze, zaświadczone i potwierdzone przez Ducha-Pocieszyciela, będzie przekształcało nowego człowieka na miarę, stopień i sposób ustalone w niezgłębionych planach Bożych. Wyrażenie błogosławieni ukazuje cel tej drogi: życie wieczne.

Mk 16, 1-8 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Pusty grób

Tekst

Mk 16,01 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.

Mk 16,02 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.

Mk 16,03 A mówiły między sobą: ”Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?”

Mk 16,04 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był juz odsunięty, a był bardzo duży.

Mk 16,05 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły.

Mk 16,06 Lecz on rzekł do nich: ”Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli.

Mk 16,07 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział”.

Mk 16,08 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały.

Komentarze

Ale następnego dnia rano u grobu Jezusa pojawiają się, niosąc wonne balsamy, znów wszystkie trzy niewiasty. Jest to jednak relacja tylko autora drugiej Ewangelii. Mateusz nadal nie wspomina o trzeciej niewieście, tj. o Salome. Nie mówi też, że niewiasty przyszły, by namaścić ciało Jezusa; przyszły po to tylko, by obejrzeć grób. Nikt nie był świadkiem faktu samego Zmartwychwstania Jezusa. Nic tedy dziwnego, że Ewangeliści nie opisują tej sceny. Mówią o tym, co widzieli na własne oczy: o pustym grobie Jezusa i o pojawieniu się Jezusa w kilka dni po złożeniu Go do grobu. Tych dwu faktów, tzn. faktu pustego grobu i faktu chrystofanii, nie można wytłumaczyć inaczej, jak tylko przyjmując, że Chrystus rzeczywiście Zmartwychwstał.

Każdy szabat, a ten, o którym mówi Ewangelista, w szczególności, był dniem całkowitego odpoczynku. Ze względu na ów święty odpoczynek ani Apostołowie, ani pobożne niewiasty nie mogli się udać do grobu Jezusa. Trzeba było czekać, aż „upłynie szabat”. Ze wzmianki o namaszczeniu Jezusa jako celu wyprawy trzech niewiast wynika tu pewna trudność. Jak można było myśleć o namaszczeniu ciała Jezusa, które od dwóch dni znajdowało się już w grobie? Wszystko zależy od tego, czy i jakiemu namaszczeniu poddano ciało Jezusa w chwili złożenia do grobu. Jeżeli się przyjmie; że było to tylko naprędce dokonane, prowizoryczne namaszczenie Jezusa, wtedy zamiary trzech niewiast są całkowicie zrozumiałe. Jeżeli zaś wszystkie czynności pogrzebowe były dokonane w sposób właściwy, co jest bardzo prawdopodobne, ponieważ dwaj mężowie, Józef i Nikodem, wzięli na siebie wszystkie sprawy związane z pogrzebem Jezusa – wówczas należałoby przypuszczać, że niewiasty udały się do grobu po to, aby na swój sposób uczestniczyć również w pogrzebie Jezusa.

Odsunięcie kamienia tarasującego wejście do grobu było czynnością niezbyt prostą nawet dla mężczyzn, zaopatrzonych w specjalne narzędzia. Łatwo to stwierdzić oglądając jeszcze dziś grobowiec Heroda w Jerozolimie. Może dlatego właśnie już wczesnym rankiem trzy niewiasty udały się do grobu. Kamień zamykający wejście do grobowca i mający zazwyczaj kształt kolisty, był właściwie odtaczany, a nie odsuwany. Marek notuje, iż kamień był bardzo duży. Marek nie mówi co prawda, że młodzieniec był aniołem, ale sposób, w jaki go przedstawia, wskazuje dość niedwuznacznie na obecność anioła. Jemu to przypisały niewiasty trud odtarasowania wejścia do grobowca. Ich przerażenie jest w pełni zrozumiałe: brak ciała Jezusa, otwarty grobowiec, wewnątrz nie znana postać – jednym słowem wszystko inaczej niż się tego spodziewały.

Takie określenie Jezusa przez anioła ma na celu zaakcentowanie myśli, że Zmartwychwstały nie jest kim innym, tylko właśnie Jezusem z Nazaretu, Ukrzyżowanym. Niewiasty nie będą więc miały żadnych wątpliwości, że były tam, gdzie złożono udręczone ciało Jezusa. Na własne oczy widziały pusty grób Zbawiciela. Rozbieżność między trzema synoptykami dotycząca całej perykopy uwidacznia się w przedstawieniu reakcji niewiast na wydane im przez anioła polecenie, aby opowiedziały Apostołom o swoim widzeniu Pana. Gdy u Mateusza czytamy … z bojaźnią i wielką radością …  pobiegły oznajmić to Jego uczniom, a Łukasz powie wręcz: … wróciwszy zaś od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym, to Marek tak oto opisze zachowanie się niewiast: One wyszły i uciekły sprzed grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie powiedziały, bo się bały. Mamy zatem prawo zapytać: Jak więc ostatecznie było? Usłuchały owe niewiasty nakazu Jezusa, czy nie? Opowiedziały o swej wizycie Apostołom, czy powodowane bojaźnią rzeczywiście nie rzekły słowa? Przypuszcza się na ogół, że Marek opisał reakcję niewiast na zjawienie się młodzieńca odzianego w białe szaty, dwaj zaś pozostali synoptycy mówią o tym, jak zachowały się niewiasty, kiedy już może, ochłonęły trochę z przerażenia. Tak więc z początku nie mówiły nic, z czasem jednak wypełniły polecenie Jezusa i opowiedziały wszystko Apostołom.

Łk 24, 1-15 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Pusty grób, Piotr u grobu

Tekst

Łk 24,01 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.

Łk 24,02 Kamień od grobu zastały odsunięty.

Łk 24,03 A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa.

Łk 24,04 Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach.

Łk 24,05 Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: ”Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?

Łk 24,06 Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:

Łk 24,07 ”Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie””.

Łk 24,08 Wtedy przypomniały sobie Jego słowa

Łk 24,09 i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.

Łk 24,10 A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom.

Łk 24,11 Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary.

Łk 24,12 Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało.

Łk 24,13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Łk 24,14 Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.

Łk 24,15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.

Komentarze

Wszyscy trzej synoptycy opisują wydarzenia, które miały miejsce rano w pierwszy dzień tygodnia: skoro świt niewiasty poszły do grobu, by namaścić ciało Jezusa. Łukasz nie mówi jednak na razie, ile było niewiast, nie wymienia ich imion – uczyni to dopiero pod koniec opowiadania  i nie notuje ich troski o to, kto odwali kamień tarasujący wejście do grobu. Podobnie jak pozostali dwaj synoptycy mówi o tym, że kamień był odwalony, ale nie wyjaśnia za przykładem Mateusza, że kamień znalazł się poza grobem z powodu trzęsienia ziemi. Nieco inaczej niż pozostali dwaj synoptycy przedstawia Łukasz poszczególne fakty od momentu wejścia trzech niewiast do grobu. Tak więc przede wszystkim stwierdziły one brak ciała Jezusa, następnie zobaczyły dwóch mężczyzn w lśniących szatach i na widok niezwykłych nieznajomych ogarnęło ich przerażenie. Dialog rozpoczęli właśnie owi tajemniczy mężczyźni i oni to oznajmili, że nie ma Jezusa wśród umarłych, że zmartwychwstał zgodnie z zapowiedzią mówiącą, że Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników, że będzie ukrzyżowany i że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Były to słowa sumujące zapowiedzi męki, co też niewiasty, gdy nieco ochłonęły, zdołały sobie przypomnieć. Wszystko, co przeżyły przy pustym grobie niewiasty, po powrocie do domu opowiedziały Apostołom. Ale oni nie dali wiary świadectwu kobiet. Lecz swoim opowiadaniem osiągnęły przynajmniej tyle, że zaniepokoiły Apostołów. Słuszność relacji niewiast pierwszy postanowił zbadać Piotr. Udał się do grobu Jezusa i stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że wewnątrz znajdowały się tylko płótna, w które owinięte było ciało Jezusa, natomiast samego ciała już nie było, co wprawiło Piotra w nie lada zdziwienie. Do tych ostatnich należeli właśnie dwaj uczniowie z Emaus. Byli pod wrażeniem tego, co się stało w Jerozolimie przed kilku dniami. Wzmianka o rozprawianiu pozwala domyśleć się, że dwaj uczniowie podczas rozmowy nie byli jednego zdania. Przedmiotem dysputy była chyba przede wszystkim sprawa zniknięcia z grobu Jezusa ukrzyżowanego. Powodu do smutku dostarczały zapewne zawiedzione nadzieje w związku z działalnością i śmiercią Jezusa. Smutek – być może ukrywany cokolwiek – ujawnił się, gdy jakiś napotkany człowiek, mimo iż zdawał się iść z Jerozolimy, nic rzekomo nie wiedział o Jezusie.

1 Kor 15, 1-23 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Wokół prawdy o Zmartwychwstaniu, Zmartwychwstanie Chrystusa faktem poświadczonym, Zmartwychwstanie wszystkich wiernych na wzór Chrystusa

Tekst

1 Kor 15,01 Przypominam, bracia, Ewangelie, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie.

1 Kor 15,02 Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem… Chyba żebyście uwierzyli na próżno.

1 Kor 15,03 Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy,

1 Kor 15,04 że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem:

1 Kor 15,05 i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu,

1 Kor 15,06 później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli.

1 Kor 15,07 Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom.

1 Kor 15,08 W końcu, juz po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.

1 Kor 15,09 Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży.

1 Kor 15,10 Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną.

1 Kor 15,11 Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak wyście uwierzyli.

1 Kor 15,12 Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania?

1 Kor 15,13 Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał.

1 Kor 15,14 A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.

1 Kor 15,15 Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa.

1 Kor 15,16 Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał.

1 Kor 15,17 A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach.

1 Kor 15,18 Tak wiec i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie.

1 Kor 15,19 Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.

1 Kor 15,20 Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.

1 Kor 15,21 Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka tez [dokona się] zmartwychwstanie.

1 Kor 15,22 I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni,

1 Kor 15,23 lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia.

Komentarze

Nauka o Chrystusowym krzyżu – to pierwszy z tematów poruszonych przez Pawła w 1 Kor. W czternastu kolejnych rozdziałach zostały omówione różne problemy społeczne, moralne i liturgiczne. Na zakończenie zaś znów wraca Apostoł do osoby Chrystusa wykładając prawdę teologiczną o Jego zmartwychwstaniu. Rzecz wymagała szczególnego podkreślenia właśnie gdy chodziło o Koryntian, którzy wątpili w możliwość przyszłego zmartwychwstania wszystkich ludzi, podważając tym samym prawdę o historycznym zmartwychwstaniu Chrystusa. Mówiąc o zmartwychwstaniu Paweł odwołuje się co chwila do nauczania innych Apostołów. Przede wszystkim nawiązuje do tego, co Koryntianie uznali już kiedyś za prawdę. Apeluje więc do ich rozsądku, do konieczności wysnucia praktycznych wniosków z tego, co się raz przyjęło za prawdę. A Koryntianie rzeczywiście nie tylko słyszeli, gdy mówiono o zmartwychwstaniu Chrystusa, lecz także uznali tę naukę za prawdziwą. Są nadal chrześcijanami, należą do Kościoła, lecz wydaje się, że dokonali niejakiej selekcji prawd kiedyś im głoszonych.

O tym, że nauka o krzyżu posiada moc zbawiania człowieka, mówił Paweł na początku swego listu. Nauka ta, jeśli ma wydać owoc pożądany, nie może być tylko teorią. Musi być wprowadzona w codzienne życie. Musi być zachowywana w życiu, tak jak to nakazywał nie tylko Paweł, lecz i Chrystus. W przeciwnym razie wszystkie przekonania religijne – jeżeli można je w ogóle nazwać przekonaniami – zawisną w próżni, wierze Koryntian zabraknie wszelkich podstaw.

Streszczając zwięźle swoje poprzednie nauczanie Paweł nie tylko odwołuje się do tradycji apostolskiej, lecz także wskazuje na starotestamentowe źródło tej tradycji. Zarówno śmierć, jak i zmartwychwstanie Chrystusa były przepowiedziane przez Pismo. Tak więc treść Pawłowego nauczania sprowadza się do trzech następujących prawd: śmierć za nasze grzechy, co Paweł szczególnie mocno i wielokrotnie akcentuje, złożenie do grobu i zmartwychwstanie Chrystusa. O wszystkich tych prawdach mówi św. Paweł, że je przejął lub przyjął, co niekoniecznie oznacza, że Apostoł czyni w ten sposób aluzję do swych osobistych objawień prywatnych, przez które otrzymał naukę tylko właściwą dla niego, nie znaną innym apostołom. Paweł zdaje się nawiązywać do tego, że prawdy o Chrystusie głoszone przez innych apostołów przejął jako następne ogniwo tradycji wczesnochrześcijańskiej i przekazał dalej. Wzmianka o złożeniu Jezusa do grobu będzie mieć szczególne znaczenie dla dalszego toku rozumowania Apostoła. Jeżeli bowiem nie ulega wątpliwości, że Chrystus został złożony do grobu, a po trzech dniach grób – dokładnie strzeżony przez straże wojskowe okazał się pusty, to także prawda o zmartwychwstaniu Jezusa zdaje się być niepodważalna.

Mimo iż polski przysłówek potem zakłada pewną kolejność chronologiczną wyliczonych tu faktów, to jednak Paweł zdaje się nie przestrzegać zbyt skrupulatnie historycznej zgodności wszystkich chrystofanii. Nie usiłuje też – na co wskazują relacje Ewangelistów – szczegółowo wyliczać ukazywań się zmartwychwstałego Chrystusa. I tak np. nie wspomina o objawieniu się Chrystusa niewiastom przybyłym do pustego grobu. Pomija milczeniem ukazanie się Zmartwychwstałego Marii Magdalenie. Jest też niezbyt dokładny, gdy mówi, że Jezus ukazał się Dwunastu. Apostołów było już wtedy w ogóle tylko jedenastu, a nadto w chwili ukazania się Chrystusa nie było Tomasza. Dwunastu zdaje się być określeniem grona Apostołów jako całości. Zresztą dopiero w następnym wierszu mówi Paweł o ukazaniu się Jezusa wszystkim Apostołom. Chrystofania, której świadkami było więcej niż pięciuset braci, w Ewangeliach nie jest w ogóle wzmiankowana.

Jakub został wymieniony wśród świadków chrystofanii najprawdopodobniej dlatego, że cieszył się ogromną powagą w kościele jerozolimskim, o czym zapewne wiedzieli chrześcijanie korynccy. Tylko Piotr i Jakub – potem ze specjalnych przyczyn Paweł – zostali wymienieni jako pojedyncze osoby, które doznały zaszczytu oglądania zmartwychwstałego Chrystusa. Mówiąc o ukazaniu się Jezusa wszystkim Apostołom ma Paweł na myśli całe grono Jedenastu z Tomaszem włącznie. Listę chrystofanii rozpoczął Paweł od Piotra, najgodniejszego spośród Apostołów. Na końcu wymienia siebie samego, nazywając się poronionym płodem, co oznacza, iż uznaje swoją niedojrzałość moralną w porównaniu z innymi Apostołami z racji podanych w wierszu następnym.

Paweł już nigdy nie zapomni tego, że był kiedyś prześladowcą Kościoła. Możliwe, że ten właśnie wyrzut sumienia, towarzyszący mu przez resztę jego życia, nazwał wysłannikiem szatana. On to pozbawiał Pawła pewności siebie i sprawiał, że pewnego dnia Apostoł wyznał: do ostateczności i ponad siły byliśmy doświadczani, tak iż zwątpiliśmy, czy uda się nam ujść z życiem. Paweł jest świadom tego, że prześladował Kościół, że dlatego jest „mniejszy” od innych i nawet niegodzien przyrównania do Apostołów, którzy nigdy takimi prześladowcami nie byli. Lecz jest też pewien tego, że od czasu swego nawrócenia w niczym im nie ustępuje. Jednakże nigdy nie ukrywa, że wszystko, czym jest i czego dokonał, to dzieło łaski Bożej. Zasługa Pawła polega jedynie na tym, że nie stawiał oporu łasce, że w miarę swych możliwości z nią współpracował. Kończąc, jeszcze raz przypomina Paweł powiązanie głoszonej przez niego nauki o zmartwychwstaniu z tradycją ogólno kościelną.

W kontekście poprzedzającym stwierdził Paweł stanowczo, że prawda o zmartwychwstaniu Jezusa stanowi część najstarszej tradycji. O prawdzie tej świadczyli już inni Apostołowie, tak samo naucza również Paweł. Obecnie będzie dokładał wszelkich starań, żeby wykazać, iż logicznym następstwem faktu zmartwychwstania Chrystusa jest zmartwychwstanie wiernych. Zmartwychwstanie Chrystusa pociąga za sobą jakby z konieczności zmartwychwstanie wiernych. Rozumowanie to opiera się na suponowanej tu – lecz gdzie indziej dokładnie wyłożonej – zasadzie naszej solidarności z Chrystusem. Jeśli zatem ktoś twierdzi, że nie ma zmartwychwstania wiernych, to konsekwentnie musi też uznać, że nie było zmartwychwstania Chrystusa, co byłoby sprzeczne z wnioskiem, do którego Paweł doprowadził czytelnika przed chwilą. Dalsze dowodzenie Pawła ma charakter negatywnego wyobrażenia sobie skutków ewentualnego niezmartwychwstania Chrystusa: co by było, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał? Po pierwsze, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremne, puste, pozbawione treści byłoby nauczanie wszystkich apostołów. Warto przyznać, że jedna z najstarszych koncepcji apostołowania polega na dawaniu świadectwa o Zmartwychwstałym. Więcej nawet – nie mógł być apostołem ten, kto nie mógł dowieść, iż oglądał Chrystusa zmartwychwstałego. Wszystko, czego dokonał Chrystus do chwili swego zmartwychwstania, było jakby zaledwie początkiem Jego dzieła i nie może stanowić przedmiotu nauczania. Nikogo by to nie zbudowało. Byłoby to apostołowanie pozbawione zasadniczej treści. Po drugie, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, wiara zwykłych wiernych byłaby po prostu bezprzedmiotowa. Nie byłoby co podawać ludziom do wierzenia, gdyż właśnie przez zmartwychwstanie Chrystusa okazało się, że jest On Synem Bożym. Po trzecie, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, fałszywymi świadkami byliby ci, których sam Bóg powołał do świadczenia o Zmartwychwstałym. O kłamliwe świadczenie byliby posądzeni Apostołowie, gdyby przyjąć, że umarli nie zmartwychwstaną. Po czwarte, jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, to nadal nie dokonało się jeszcze dzieło naszego zbawienia, nadal trwamy w grzechach. Nie na wiele też zda się w tej sytuacji nasza wiara. Mamy tu do czynienia z jednym z najmocniejszych powiązań prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa z całym Jego zbawczym dziełem. Soteryjna funkcja zmartwychwstania jest podkreślona nie mniej dosadnie niż analogiczna rola męki i śmierci Jezusa (por. także Rz 4,25; 8,34). Po piąte, jeśli Chrystus nie zmartwychwstał i jeśli konsekwentnie my również nie zmartwychwstaniemy, to smutny los spotkał nawet tych, którzy umarli w Chrystusie. Ze śmiercią skończyła się cała ich egzystencja. W ten sposób sprawiedliwi okazali się bardziej godni politowania niż wszyscy pozostali ludzie. Było im bowiem nieraz bardzo ciężko; żyli w trudnościach, każdego dnia umierali tu na ziemi z Chrystusem, aby żyć z Nim kiedyś w niebie. Tymczasem byliby tego życia pozbawieni. Nie zaznali żadnej radości na ziemi i nic lepszego nie czekałoby ich w przyszłości. Każde z tych pięciu następstw ewentualnego niezmartwychwstania wiernych okazuje się niedorzecznością, której możliwości absolutnie nie da się przyjąć. Zostaje więc jedno: umarli rzeczywiście zmartwychwstaną.

Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych co pomarli. Fakt zmartwychwstania Chrystusa służy tu za podstawę do argumentacji mającej wykazać możliwość przyszłego zmartwychwstania wszystkich wiernych, przy czym znów suponuje się w tym dowodzeniu dość często występującą w pismach Pawła zasadę naszej solidarności z Chrystusem. W tym wypadku zasada owa odgrywa rolę szczególnie doniosłą ze względu na pojęcie tzw. pierwocin. Terminem tym określano w Starym Testamencie ofiary składane z pierwszych i najlepszych płodów ziemi, uwydatniając w ten sposób prawo Boga do wszystkiego, co stworzone, jako do swojej własności. Dar składany z niewielkiej cząstki plonów ziemi wyrażał ideę oddania Bogu na własność całego żniwa. Przez cały rok do czasu najbliższych zbiorów Bóg będzie udzielał człowiekowi każdego dnia wszystkiego, co najniezbędniejsze do życia. Skojarzenie to powstało w świadomości Pawła być może dlatego, że pamiątka zmartwychwstania Jezusa zbiegła się z dniem składania w świątyni wspomnianej przed chwilą ofiary pierwocin. Chrystus jest nazwany pierwszym lub pierworodnym spośród umarłych, ponieważ On właśnie zapoczątkował proces zmartwychwstania. Posiadając tę samą co my wszyscy ludzką naturę, zmartwychwstając, Chrystus uleczył lub jeszcze dokładniej mówiąc, zmartwychwskrzesił ciała ludzkie. I tu już poczyna działać zasada naszej solidarności, czyli szczególnych związków z Chrystusem.

Pragnąc przedstawić dokładniej naturę tej zasady, posłuży się Paweł znaną nam już z Listu do Rzymian typologią Chrystus – Adam. Wiemy, że typologia ta występuje tylko u Pawła i tylko trzy razy we wszystkich jego pismach razem wziętych. W obydwu fragmentach 1 Kor typologia Chrystus – Adam służy wykładowi nauki o zmartwychwstaniu. Podobieństwo pomiędzy Adamem a Chrystusem polega na tym, że zarówno w Pierwszym Adamie, jak i w Drugim, jest zamknięta niejako cała ludzkość; Pierwszy i Drugi przewodzi całej ludzkości. Lecz wpływ każdego z nich na stojące za nimi pokolenie ludzi jest zasadniczo różny. Jezus naprawia, ratuje to, co zostało zniszczone, zmarnowane przez Adama. Po stronie Jezusa – same pozytywy, po stronie Adama – wyłącznie negatywy. Na tle tych spostrzeżeń oczywiste już stają się stwierdzenia Pawła: Jeśli śmierć wzięła w swe posiadanie wszystkich ludzi przez pierwszego człowieka, to drugi Człowiek znów przywróci wszystkich do życia. Paweł nie ogranicza się do samej zapowiedzi niewątpliwego zmartwychwstania tych, którzy należą do Chrystusa. Dorzuca również pewne szczegóły co do samego sposobu zmartwychwstania. Otóż przede wszystkim mówi o pewnej kolejności, według której dokonuje się zmartwychwskrzeszenie. Kolejność owa będzie wyznaczona godnością zmartwychwstających. Na pierwszym miejscu jest więc wymieniony Chrystus: Jego zmartwychwstanie stanowi pierwociny wszelkiego zmartwychwstania. On też pociągnie za sobą jakby z konieczności – taka jest bowiem, jak już wiadomo, natura pierwocin – zmartwychwstanie tych, co do Niego należą. Koniec wszystkiego nastąpi wtedy, kiedy Chrystus odniósłszy zwycięstwo nad wszelkim królestwem, nad wszelką zwierzchnością, władzą i mocą, przekaże swoje królestwo Bogu Ojcu.  Teraz oto Syn Człowieczy, dokonawszy swego dzieła, oddaje królestwo znów w ręce Ojca.

2 Tajemnica – Wniebowstąpienie Zbawiciela

Łk 24, 36-53 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Jezus ukazuje się Apostołom, Ostatnie pouczenia, Wniebowstąpienie, Zakończenie

Tekst

Łk 24,36 A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: ”Pokój wam!”

Łk 24,37 Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.

Łk 24,38 Lecz On rzekł do nich: ”Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?

Łk 24,39 Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”.

Łk 24,40 Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Łk 24,41 Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: ”Macie tu cos do jedzenia?”

Łk 24,42 Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.

Łk 24,43 Wziął i jadł wobec nich.

Łk 24,44 Potem rzekł do nich: ”To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”.

Łk 24,45 Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma,

Łk 24,46 i rzekł do nich: ”Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie,

Łk 24,47 w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.

Łk 24,48 Wy jesteście świadkami tego.

Łk 24,49 Oto Ja ześlę na was obietnice mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”.

Łk 24,50 Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich.

Łk 24,51 A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Łk 24,52 Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielka radością wrócili do Jerozolimy,

Łk 24,53 gdzie stale przebywali w świątyni, ”wielbiąc i” błogosławiąc Boga.

Komentarze

Lecz oto jeszcze spotkanie Apostołów nie dobiegło końca, gdy Chrystus zjawił się nagle w sposób, który pozostanie dla wszystkich tajemnicą, i rzekł: Pokój wam. Zebrani zareagowali tak samo, jak niewiasty przy pustym grobie na widok mężczyzn przybranych w białe szaty: przerazili się bardzo. Na bojaźń człowieka przeżywającego epifanię Boga samego albo jakiejś Jego mocy Bóg lub Jego wysłannicy reagują zawsze w ten sam sposób: podnoszą człowieka na duchu. Tak też jest i w tym wypadku. Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Zmieszanie i wątpliwości Apostołów musiały być rzeczywiście bardzo wielkie, skoro nie wystarczył sam głos i widok osoby Jezusa, ale trzeba było nadto, by pokazał rany na rękach i nogach. Tak więc blizny, ślady cierpienia – to najbardziej przekonujące znaki autentyczności Zmartwychwstałego. Ale i to nie wystarczyło. Nie przekonały Apostołów słowa Jezusa, który kazał siebie dotknąć, by mogli stwierdzić naocznie i namacalnie, że On nie jest widmem, bo żaden duch nie ma przecież ciała ani kości, lecz najnormalniejszym człowiekiem.

Z godną podziwu wytrwałością w dalszym ciągu przekonuje Chrystus Apostołów – dopiero potem św. Paweł powie, co byłoby, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał – o rzeczywistości swojego zmartwychwstania. Poprosił o jedzenie i wobec wszystkich spożył kawałek pieczonej ryby. Tym razem Łukasz nie wspomina już o żadnych wątpliwościach lub niedowiarstwie Apostołów. Wątpliwości, niedowierzanie Apostołów z pewnością zasługiwały na pewną naganę. Przecież w całym Starym Testamencie, w Prawie, u Proroków i w Psalmach jest mowa właśnie o tym, co spotkało Syna Człowieczego. Jest tam między innymi napisane, że Mesjasz będzie cierpiał i że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Bez głębszego zrozumienia czytali Apostołowie Pismo! Potrzebne było – dokonujące się właśnie teraz specjalne oświecenie umysłu Apostołów, by mogli właściwie zrozumieć Pismo. Dowiadują się też Apostołowie, że właśnie w imię Chrystusa umęczonego i zmartwychwstałego ma być głoszone dzieło nawrócenia narodów oraz Dobra Nowina odpuszczenia im wszystkich grzechów.

Te bardzo szczególne misje rozpoczną się w Jerozolimie i będą je prowadzić w całym ówczesnym świecie właśnie Apostołowie zwani inaczej świadkami zmartwychwstania. Dzieło to rozpoczną dopiero wtedy, kiedy Chrystus ześle na nich obietnicę swego Ojca. Tymczasem mają pozostać w Jerozolimie, oczekując na przyobleczenie w specjalną moc z wysoka. To ostatnie zalecenie stanowi niedwuznaczną aluzję do zesłania Ducha Świętego, mocą którego Apostołowie już w dniu zesłania rozpoczęli wielkie dzieło nawracania narodów. Po dokonaniu zaś pierwszych cudów Apostołowie są w pełni świadomi tego, że korzystają z mocy Ducha Świętego. Sprawy dotyczące przyszłości Apostołów i całej ludzkości stanowiły przedmiot ostatnich pouczeń Jezusa. Potem udał się do Betanii, położonej na wzgórzu, kilka kilometrów od Jerozolimy, i tam pobłogosławiwszy po raz ostatni Apostołów został uniesiony do nieba.

Z ostatnich słów Ewangelii Łukasza wynika, że po wniebowstąpieniu Chrystusa Apostołowie wrócili do Jerozolimy i znaczną część czasu spędzali w świątyni, wielbiąc Boga. Trzecia Ewangelia zaczyna się i kończy w świątyni.

Mt 28, 16-20 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Jezus ukazuje się uczniom, Ostatni rozkaz

Tekst

Mt 28,16 Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.

Mt 28,17 A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.

Mt 28,18 Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: ”Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.

Mt 28,19 Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Mt 28,20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Komentarze

Dowiadujemy się z kolei, że uczniowie otrzymali od Jezusa formalny nakaz udania się do Galilei, na konkretnie wskazaną przez Mistrza górę. Tam też zgodnie z informacją, jaką niewiasty otrzymały od anioła, a potem od samego Jezusa, spotkali uczniowie Pana. Byli jednak nadal wśród nich tacy, którzy wątpili w rzeczywistość zmartwychwstania Jezusa. A On tymczasem wypowiedział słowa, które będą stanowić wytyczne działalności Kościoła po wszystkie dni jego istnienia. Przemawia Jezus w sposób wyjątkowo uroczysty, stwierdzając, że posiada wszelką władzę w niebie i na ziemi. Nie chodzi tu o władzę posiadaną od wieków, wypływającą z Boskiej godności Jezusa. Chodzi o tę moc, która była Jezusowi dana jakby w nagrodę za Jego mękę i śmierć – chodzi o władzę Tego, który zatryumfował nad śmiercią. Owo więc na samym początku łączy nakaz misyjny z treścią dopiero co wygłoszonej deklaracji o pełni władzy posiadanej przez Chrystusa. Dzieło nauczania, które mają prowadzić Apostołowie, całą swoją powagę czerpie z władzy Chrystusa. Ponieważ zaś jest to – pod względem zakresu – wszelka władza, nic dziwnego, że i Apostołowie mają nauczać wszystkie narody. Warto przy tym pamiętać, że póki żył Jezus w swym fizycznym ciele, obowiązywały Apostołów inne pod tym względem zasady. Pamiętamy przecież, co pisał ten sam Mateusz nieco wcześniej. Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Nauczanie, które miało się stać od tej chwili pierwszym zadaniem Apostołów, zmierzało do tego, aby wszystkie narody nie tylko zapragnęły jedności z Chrystusem poprzez sakrament chrztu świętego, lecz by w nich żyła zawsze chęć słuchania Ewangelii.

Na chwilę uwagi zasługuje również i to, że Chrystus polecił Apostołom, aby poszli i głosili Ewangelię. Miało to być szukanie ludzi podobne do Chrystusowego zaproszenia na gody lub do poszukiwań zaginionej owieczki. Innymi słowy: nie mieli Apostołowie oczekiwać, aż ktoś przyjdzie, aby posłuchać Dobrej Nowiny; mieli iść sami. Nakaz misyjny nakłada na Apostołów dwa wielkie obowiązki: mają nauczać ludzi i udzielać im chrztu. Jedno i drugie ma się dokonywać w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Tak więc wszystkie trzy Osoby Boskie, tj. cała Trójca Święta, są czynne w dziele zbawienia człowieka.

Określone też zostaje raz na zawsze to, czego nauczać będą nie tylko Apostołowie, ale całe przyszłe Magisterium Kościoła. Tak sformułowany przedmiot nauczania Paweł nazwie później depozytem wiary i będzie zaklinał Tymoteusza, aby dokładał wszelkich starań w celu zachowania tego depozytu od wszelkiego skażenia. Nie wiadomo, w jakim nastroju słuchaliby Apostołowie nakazu misyjnego, gdyby nie było w jego zakończeniu zapewnienia: Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Uwolniło to Apostołów od uczucia lęku przed niebezpieczeństwami ze strony ludzi. Zresztą tak właśnie uzasadniał Chrystus często napomnienia dotyczące pozbycia się bojaźni. Były to słowa ważne nie tylko dla tych, którzy mieli nauczać. Jest to zagwarantowanie autentyczności nauczania i pewność, że słyszy się słowa niewątpliwej prawdy. Nad nauczaniem Apostołów czuwa bowiem sam Chrystus. Żeby zaś lepiej uchwycić zakres i moc owej gwarancji, warto ostatnie słowa naszej perykopy powiązać z pierwszymi: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi …  Ja jestem z wami. Oto Kim jest Ten, który będzie czuwał aż do skończenia świata nad losami Ewangelii.

Mk 16, 15-20 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Marka

Ostatni rozkaz, Wniebowstąpienie

Tekst

Mk 16,15 I rzekł do nich: ”Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

Mk 16,16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.

Mk 16,17 Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;

Mk 16,18 węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Mk 16,19 Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga.

Mk 16,20 Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Komentarze

Tak więc perykopa ta jest odpowiedzią na pytanie, co będzie z dziełem Jezusa po Jego wniebowstąpieniu. Zwrot „wszelkie stworzenie” oznacza w pierwszym rzędzie człowieka, ale obejmuje też w pewnym sensie wszystko, co stworzone, zatem nawet stworzenia nierozumne. Stworzenie – pisze Paweł – z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Tak więc na wszystkim, co stworzone, widnieje piętno pierwszego grzechu, wszelkie stworzenie również uczestniczy na swój sposób w odkupieniu człowieka.

Słuchający nauczania Apostołów zostali podzieleni na dwie klasy: na wierzących i niewierzących. Nie ma miejsca na stanowisko pośrednie. Przyjęcie chrztu, to pierwsze praktyczne następstwo wiary. Wiara w naukę Jezusa nie jest teorią – jest życiem. Wypędzanie złych duchów w imię Jezusa, przemawianie nowymi językami, branie do rąk wężów, nieszkodliwe picie nawet tego, co trujące – oto wyrazy szczególnej pomocy Bożej dla tych, którzy będą głosić Ewangelie. Z drugiej strony jest to wizja nagrody czekającej tych, którzy uwierzą i przyjmą chrzest

Samo wniebowstąpienie zostało opisane aż nazbyt realistycznie przez Łukasza w Dziejach Apostolskich. W Ewangelii znajduje się jedynie wzmianka o wzięciu Jezusa do nieba i o Jego zasiadaniu po prawicy Bożej. W ten sposób wrócił Jezus niejako do miejsca swego zamieszkania. Nie znaczy to jednak, że przestał się interesować pozostawioną na ziemi ludzkością. Tę samą prawdę o zasiadaniu Jezusa po prawicy Ojca Paweł uzupełnia kilkakrotnie następującym stwierdzeniem: Siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami. Tak więc człowiek odkupiony jest nadal przedmiotem troskliwej miłości Chrystusa. Aczkolwiek na innej płaszczyźnie i w odmiennych wymiarach, Chrystus Pan kontynuuje swoje dzieło. Dwa święta w roku kościelnym winny napełniać chrześcijanina tęsknotą za niebem – są to uroczystości Wniebowstąpienia Chrystusa i Wniebowzięcia Matki Bożej. Tęsknota owa powinna wypływać z pragnienia najintymniejszej jedności z Chrystusem. Przykładów takiej tęsknoty szukać należy nade wszystko w Listach św. Pawła. Najwyższą formę mistyki Pawłowej wyrażają słowa: Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze.

J 17, 1-5 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Modlitwa Arcykapłańska Chrystusa, W obliczu dokonanego dzieła

Tekst

J 17,01 To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: ”Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył

J 17,02 i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś.

J 17,03 A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.

J 17,04 Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania.

J 17,05 A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.

Komentarze

Słowa, to powiedział, są niewątpliwie wiążącym dodatkiem Ewangelisty, który chciał nadać wszystkim częściom mowy pożegnalnej charakter całościowy. Niewątpliwie Jezusowy jest natomiast gest podniesienia oczu ku górze, towarzyszący często modlitwie do Ojca oraz poprzedzający dokonane cuda. Trudno powiedzieć, czy Jezus chciał w ten (powszechny u chrześcijan) sposób również podkreślić, dokąd prowadzi Go godzina. Jakkolwiek w całej czwartej Ewangelii Bóg jest określany często jako Ojciec, modlitwa arcykapłańska podejmuje ten tytuł ze specjalnym naciskiem. Tytuł ten, tak drogi chrześcijanom, inne pisma przekazują w oryginalnej, wymawianej zapewne przez Jezusa formie aramejskiej „Abba”. Jakkolwiek czwarta Ewangelia przekazuje greckim czytelnikom zwykłe brzmienie wezwania „Ojcze”, wyraża ono tę samą dziecięcą ufność i bezpośrednie obcowanie, co w scenie z Ogrodu Oliwnego. Motyw chwały związany jest nieodłącznie z „godziną” Jezusa; w miarę jej realizacji wzrasta Jego dążenie do uzewnętrznienia tej chwały. Godzinę tę naznaczył Ojciec jako godzinę wspólnej chwały: swojej i Syna. Cała działalność publiczna Jezusa mieści się między słowami: jeszcze nie nadeszła godzina moja i nadeszła godzina (i trwa!). Działalność ta zdążała do chwały Ojca, która teraz ma się ukazać w całej swej pełni: w śmierci i zmartwychwstaniu, słowem, w uwielbieniu Jezusa (o chwale Ojca w Synu).

Celem misji zbawczej Jezusa w świecie było objawienie Ojca jako nieodzowny warunek osiągnięcia życia wiecznego. Łączy się z tym bezpośrednia władza; jaką otrzymał: przekazywania życia Bożego i sąd nad tymi, którzy odrzucają to życie i jego Dawcę. Poprzednie mowy związane z kontrowersją z Żydami podkreślały przede wszystkim ten drugi aspekt władzy Jezusa w wyniku odrzucenia Go przez wybrany lud Boży. W chwili kiedy godzina już się rozpoczęła, Jezus daje swoim głębszy wgląd w naturę tego życia, które już posiadają, a którego ukoronowanie oczekuje ich w eschatologicznym dopełnieniu.

Życie wieczne jest więc poznaniem Boga. Oczywiście nie chodzi o poznanie w sensie grecko-rzymskiej filozofii, polegające na widzeniu Boga czysto intelektualnym. Jest to jeden zaledwie z aspektów tego pełnego życia. Chodzi o całą dynamikę afirmacji Boga, obejmującą całe jestestwo człowieka, wyciskającą praktyczne piętno na wszystkich poczynaniach, sprawdzającą się w każdej sytuacji. Już Stary Testament domagał się od Izraela w ramach swego Credo nie tylko odejścia od wszystkich bóstw obcych, ale też pełnego zaangażowania życia w służbie Boga, ustawicznej Jego afirmacji, w zamian za co obiecywał udział w życiu bez granic o poznaniu Boga. Jezus Chrystus wskazał prawdziwą drogę do tego życia, opartego na pełnym poznaniu Boga. Objawił, że nie można poznać i uznać Boga, nie można Mu we właściwy sposób oddawać czci poza Synem. „Kto Mnie zobaczył – zobaczył także i Ojca”- brzmiała odpowiedź na wyrażone przez Filipa pragnienie „poznania” Boga. Żydzi, kierowani przez objawiający się stopniowo zbawczy plan Boży, byli na właściwej drodze ku temu poznaniu, wierzyli w prawdziwego Boga. Zatrzymali się jednak w połowie drogi, bo odrzucając Jezusa utracili pełne objawienie Boga, odcięli sobie ofiarowaną im drogę ku życiu wiecznemu.

Koncepcja życia wiecznego w czwartej Ewangelii jest pełna dynamiki, bardziej eksponowanej niż w Pawłowej wizji Boga twarzą w twarz. Nie jest to „poznanie” definitywnie oznaczone, ale ustawicznie pogłębiające się i wzrastające w chrześcijaninie, w miarę jak owocuje jego „trwanie” w Jezusie. Rozwija się ono od chwili, kiedy przeszedł on ze śmierci do życia wiecznego, jednocząc się przez wiarę z Jezusem aż do chwili ostatecznego zjednoczenia eschatologicznego, kiedy znajdzie się tam, gdzie On jest. Ewangelista często przytacza słowa Jezusa przedstawiające całą Jego działalność ziemską jako jedno dążenie do chwały Bożej poprzez wierne wypełnienie zleconego Mu dzieła. Obejmowało ono wypełnienie proroctw, wszystkie słowa, gesty, trudy, spory, zniewagi – a zwłaszcza śmierć zbawczą. Przede wszystkim zaś przez swoje nauczanie i znaki okazał światu Ojca, jakim jest: pełnego chwały i wszechmocnego.

Po spełnieniu zadania, dla którego „stał się Ciałem”, Jezus wraca do właściwej sobie sfery Bożej, do sfery chwały, w której przebywał zawsze. Wraca do Ojca, który Go umiłował przed założeniem świata i dał wszystko w Jego ręce, wraca, by przygotować miejsce dla swoich.

J 12, 32 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Godzina Syna Człowieczego

Tekst

J 12,32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”.

Komentarze

Tajemnica krzyża – punktu kulminacyjnego uwielbienia Jezusa – polega na niewyczerpanym źródle łaski, która pociąga coraz to nowe rzesze wierzących ku Niemu. Wywyższenie Jezusa na krzyżu prowadzi do pełnej chwały Ojca i jednocześnie chwały Chrystusa. Właśnie ona czyni Jezusa władcą wszechświata i uniwersalnym dawcą życia. Zgodnie z tendencją Janową określenie wywyższony użyte jest w podwójnym znaczeniu: podniesienia na krzyżu i uwielbienia ponad wszystko to, co ziemskie. Dla chrześcijanina posiada ono specjalną wymowę: droga jego ku chwale życia wiecznego prowadzi przez krzyż na wzór Jezusa.

J 3, 13 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Życiodajna woda, Nikodem

Tekst

J 3,13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

Komentarze

Sprawy „niebieskie” mogą być znane jedynie komuś, kto wstąpił do nieba, czyli nikomu poza Synem Człowieczym, Jednorodzonym Synem (Bogiem), który jest w łonie Ojca i który wstępując do nieba, powrócił do Niego. Samo wniebowstąpienie należy do spraw niebieskich, bowiem inauguruje okres eschatologiczny. Żaden człowiek, nie wyłączając wielkich pośredników Starego Przymierza, Mojżesza i proroków, nie miał nigdy dostępu do sfery niebieskiej; nie ma go też nikt z ludzi poza Chrystusem i bez Chrystusa. Dla Ewangelisty, piszącego po wielu latach, wniebowstąpienie Jezusa stanowi już fakt dokonany. Tytuł „Syna Człowieczego” występował już wcześniej i to także w kontekście „wstępowania” i „zstępowania” (aniołów), niewątpliwie apokaliptycznym. Według Jana społeczność chrześcijańska wraz z Jezusem wkracza w okres eschatologiczny, u Synoptyków jeszcze przyszły, w czwartej Ewangelii już obecny.

Dz 1, 1-11 – Nowy Testament, Dzieje Apostolskie

Prolog, Dzień Wniebowstąpienia

Tekst

Dz 1,01 Pierwsza Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku

Dz 1,02 aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba.

Dz 1,03 Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał sie im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym.

Dz 1,04 A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: ”Słyszeliście o niej ode Mnie – [mówił] –

Dz 1,05 Jan chrzcił woda, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”.

Dz 1,06 Zapytywali Go zebrani: ”Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”

Dz 1,07 Odpowiedział im: ”Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą,

Dz 1,08 ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.

Dz 1,09 Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu.

Dz 1,10 Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.

Dz 1,11 I rzekli: ”Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”.

Komentarze

Pierwsza księga, o której autor Dziejów Apostolskich tu wspomina, to Ewangelia Łukasza. Jej treść stanowi to wszystko, czego Jezus nauczał i co czynił od początku swej działalności aż do swego wniebowstąpienia. Owo „wszystko” jest – jak dziś powszechnie wiadomo – swoistą przesadą literacką. Żaden bowiem z Ewangelistów nie zamierzał pisać wyczerpującej biografii Jezusa, a św. Jan wręcz wyznał: I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Teofil, któremu Łukasz dedykuje księgę Dziejów Apostolskich, to nie symbol gorliwej, pobożnej duszy, to – według ogólnego dziś mniemania – historyczna, aczkolwiek nie znana nam bliżej postać. Jednym z pierwszych obowiązków każdego Apostoła było dawanie świadectwa o zmartwychwstaniu. Nic tedy dziwnego, że i Łukasz z naciskiem podkreśla tę prawdę. Umocnienie wiary Apostołów w zmartwychwstanie było też jednym z dwu przedstawionych tu przez Łukasza celów wszystkich chrystofanii: Chrystus ukazywał się po to, żeby dać dowód, że żyje i żeby pouczyć ludzi o królestwie Bożym. Przed swym odejściem do Ojca Jezus chciał raz jeszcze ponowić, być może Ucztę Eucharystyczną. Obietnica: Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. A zaraz potem dodaje Zbawiciel: Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka. Obietnica Ojca wylania na ludzi Ducha Świętego była zapowiadana wielokrotnie zarówno przez proroków Starego Testamentu; jak i przez Jezusa. W tym wypadku mające już wkrótce nastąpić obdarzenie Apostołów Duchem Świętym jest zjawiskiem paralelnie przeciwstawnym w stosunku do chrztu, którego udzielał Jan, poprzednik Mesjasza. Podobieństwo polega na tym, że tak jak ongiś ludzie chrzczeni przez Jana byli zanurzani w wodzie, tak teraz Apostołowie będą niejako skąpani w dobrodziejstwach Ducha Świętego. Jednakże w przypadku Apostołów aluzja ta oczywiście nie dotyczy chrztu w Duchu Świętym, lecz mającego wkrótce nastąpić zesłania Ducha Świętego.

Zapowiedź zesłania Ducha Świętego rozbudziła w Apostołach nadzieje mesjańskie, lecz o charakterze zdecydowanie nacjonalistycznym. I jeszcze jeden raz skoryguje Chrystus błędne przekonanie swoich uczniów. Poprawka wniesiona przez Jezusa do owych mesjańskich pojęć ma na celu przede wszystkim wyprowadzenie uczniów z ciasnych granic szowinizmu żydowskiego. Ich dopytywanie się o czas i godzinę początku nowej świetności Izraela byłoby wkraczaniem w kompetencje samego Ojca Niebieskiego. Uczniowie Pańscy nie powinni się troszczyć o to, kiedy będzie odbudowane ziemskie królestwo Izraela, lecz o skuteczne dawanie świadectwa o Jezusie. Korzystając z pomocy Ducha Świętego będą Apostołowie swoim świadectwem budować na ziemi królestwo, lecz zgoła inne niż doczesna potęga Izraela. Będzie to znane nam już z nauczania Jezusa królestwo sprawiedliwości, miłości, pokoju i prawdy. O takim królestwie można powiedzieć bez przesady, że sięgnie aż po krańce ziemi.

Obłok, zabierający Jezusa sprzed oczu Apostołów, to widzialny znak obecności Boga, do którego wrócił chwalebny Chrystus. Majestat wniebowstąpienia najzupełniej odpowiada roli Chrystusa odnoszącego tryumf nad szatanem i śmiercią. Nie wszyscy uczniowie byli świadkami konania poniżonego Jezusa, wszystkim jednak dane było oglądać wniebowstąpienie. Wyrażenie w ich obecności ma tu swoją wymowę: podkreśla majestatyczny powrót Zbawiciela do Ojca. Ze swoistej ekstazy, w jaką zostali porwani Apostołowie wizją w niebo wstępującego Pana, wyprowadzają ich dwaj aniołowie, pojawiający się nagle w postaci dwu mężów odzianych w białe szaty. Słowa aniołów, obok niewątpliwego szacunku dla Apostołów, nazwanych uroczyście „mężami z Galilei”, zawierają jeśli nie lekką naganę, to przynajmniej pouczenie, które można by streścić w następujący sposób: przestańcie już wpatrywać się nadaremnie w niebo. Tego rodzaju kontemplacja nie na wiele się już może przydać. Nie ma też żadnego powodu do rozpaczy: Jezus, zgodnie ze swą zapowiedzią, pojawi się kiedyś znów, tak samo tryumfalnie, na ziemi.

Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że we wszystkich prawie opisach pojawień się Zmartwychwstałego prawda o Jego wniebowstąpieniu jest albo wyraźnie stwierdzona, albo też daje się bez trudności wydedukować. Można więc twierdzić bez przesady, że w całym dziele zbawienia wniebowstąpienie odgrywa nie mniejszą rolę niż zmartwychwstanie. Ci, którzy mieli świadczyć o zmartwychwstaniu Jezusa, winni byli pozostawać ze Zbawicielem aż do momentu Jego wniebowstąpienia.

3 Tajemnica – Zesłanie Ducha Świętego

J 20, 19-23 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Po Zmartwychwstaniu, Zmartwychwstały ukazuje się Apostołom

Tekst

J 20,19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”

J 20,20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.

J 20,21 A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”.

J 20,22 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ”Weźmijcie Ducha Świętego!

J 20,23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Komentarze

Apostołowie, którzy przybyli rano do pustego grobu, podzielili się zapewne tą wiadomością ze współuczniami. Dlatego przebywają oni niemal wszyscy razem. Nurtuje wśród nich nadal niepewność, czy nie nastąpią wobec nich represje ze strony przywódców żydowskich, toteż drzwi pomieszczenia są zamknięte. O nastrojach panujących wśród uczniów Ewangelista nie wspomina, ale paralelny opis każe przypuszczać, że dominowała tam trwoga, a radosna nowina o zmartwychwstaniu nie przeniknęła jeszcze wybranego grona. Wbrew temu Jezus wchodzi do swoich, mimo zamkniętych drzwi: dla uwielbionego ciała Jezusa nie istnieją przeszkody materialne. Pozdrowienie Chrystusa Pokój wam, zwiastujące Jego obecność i wypływające stąd poczucie bezpieczeństwa, zawiera coś z radości wydarzenia paschalnego

Ukazanie ran zadanych Jezusowi przy ukrzyżowaniu ma udowodnić identyczność Jego z Objawiającym się w chwale, a jednocześnie przezwyciężyć ludzki lęk spowodowany zetknięciem się z nadprzyrodzoną rzeczywistością Bożą. Taki lęk okazują uczniowie na widok Mistrza idącego po jeziorze Genezaret, a także teraz, gdy uwielbiony Jezus ukazał się im po zmartwychwstaniu. Okazane rany spełniają jeszcze inną, bardziej teologiczną rolę: przypominają, iż droga do chwały prowadzi przez krzyż. Chrześcijanin zdążający ku chwale zmartwychwstania musi ten krzyż realizować w swoim życiu.

Radość, jaka ogarnia uczniów, odpowiada dokładnie obietnicy danej im w czasie uczty pożegnalnej. Jest ona również antycypacją radości odczuwanej wspólnie przez żniwiarza i siewcę na widok eschatologicznego żniwa. Do pełni radości nawiązuje późniejszy nakaz misyjny. Jako pracownicy apostolscy będą kontynuować dzieło Jezusa, posłanego przez Ojca: będą rozświetlać mroki świata pogrążonego w grzechu, głosząc nową zbawczą rzeczywistość, potwierdzoną zmartwychwstaniem i wstąpieniem Jezusa do Ojca. W tym dziele Bożym skuteczną pomocą będzie im służył Duch Święty – Paraklet, zapowiedziany przez Jezusa.

Tchnienie Jezusa udziela nowemu człowiekowi nowego, nadprzyrodzonego życia, które będzie szerzył w świecie. Zmartwychwstając Jezus okazał swoją moc jako Syn Człowieczy i Syn Boży. W Jego władzy sądzenia, decydowania o eschatologicznym losie człowieka, uczestniczą odtąd Apostołowie i ich następcy. Kościół upatruje w słowach ustanowienie sakramentu pojednania, umożliwiającego odzyskanie żywej łączności z Jezusem tym, którzy przez grzech oddalili się od Niego. Tylko tym, którzy by wzgardzili ofiarowanym przez Boga w Chrystusie nowym życiem, „zatrzymają” oni grzechy. Tym samym stwierdzą, że owi grzesznicy nie należą do owczarni Ojca, do sfery życia, w której przebywa Jezus. Skoro odrzucają źródło życia, ich los eschatologiczny staje się nieodwracalny. W imieniu Chrystusa i Jego społeczności uczniowie będą szafarzami życia Bożego w świecie. Paralelny tekst Mateusza (zwany powszechnie „nakazem misyjnym”) podkreśla wyraźniej udział Apostołów w powszechnej władzy Jezusa w sensie udzielania chrztu św., co Jan przedstawił już poprzednio, we wcześniejszych dialogach i mowach Jezusa. Natomiast tradycja odpowiada czwartej Ewangelii. Różnice w ujęciu nakazu misyjnego przez Ewangelistów polegają na różnym układzie materiału ale wszystkie Ewangelie nawiązują bez wątpienia do słów samego Jezusa.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia inna trudność związana z udzieleniem daru Ducha, którego uroczystość zesłania całe wczesne chrześcijaństwo obchodziło w pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu w dzień Zielonych Świąt. Czy chodzi więc o antycypację tego Daru w czwartej Ewangelii? Nie można tu powołać się na wyprzedzenie tego wydarzenia u Jana w porównaniu z Łukaszem, który w drugiej swej księdze mógł opisać to w całej rozciągłości. Także bowiem on mówi o udzielaniu chrztu św. w imię trzech Osób Trójcy Świętej, a więc i Ducha Świętego. Jezus w mowach pożegnalnych zapowiada działalność Ducha Świętego po swoim odejściu do Ojca, nie określając nigdzie dokładniej, kiedy to nastąpi. Duch Święty nie jest rzeczywistością statyczną, lecz wyraża całą dynamikę nadprzyrodzonego życia chrześcijańskiego. Obejmuje On inicjatywę kierowania Kościołem z chwilą uwielbienia Jezusa. Tę działalność przedstawia czwarta Ewangelia i Dzieje Apostolskie w różnych aspektach. Janowi chodzi o wypełnienie się obietnicy Jezusa, natomiast przedstawia specjalnie uroczyste i zewnętrznie stwierdzalne zstąpienie Ducha Świętego, jako gwarancję owocnej działalności nowej społeczności Bożej wśród wrogiego świata. Tak jak przed Zesłaniem Ducha Świętego, o którym mówią Dzieje Apostolskie, Paraklet działa i po tym dniu, kierując Kościół Chrystusowy ku Ojcu wśród zmiennych losów świata. Interwencja Ducha Świętego w sprawowaniu władzy sądzenia świata, pojednania i rozdzielania dokonywanego przez Apostołów, nie nastręcza żadnych trudności rzeczowych ani teologicznych. O wykonywaniu tej władzy przez nich przed Zielonymi Świętami nie mówią ani Jan, ani Dzieje Apostolskie (które wspominają jednak społeczność złożoną z ok. 120 osób). Niemniej Piotr przy wyborze Macieja na miejsce Judasza powołuje się na świadectwo Ducha Świętego przed Zielonymi Świętami.

Mt 28, 19 – Nowy Testament

Jezus ukazuje się uczniom, Ostatni rozkaz

Tekst

Mt 28,19 Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Komentarze

Owo więc na samym początku łączy nakaz misyjny z treścią dopiero co wygłoszonej deklaracji o pełni władzy posiadanej przez Chrystusa. Dzieło nauczania, które mają prowadzić Apostołowie, całą swoją powagę czerpie z władzy Chrystusa. Ponieważ zaś jest to – pod względem zakresu – wszelka władza, nic dziwnego, że i Apostołowie mają nauczać wszystkie narody. Warto przy tym pamiętać, że póki żył Jezus w swym fizycznym ciele, obowiązywały Apostołów inne pod tym względem zasady. Pamiętamy przecież, co pisał ten sam Mateusz nieco wcześniej. Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Nauczanie, które miało się stać od tej chwili pierwszym zadaniem Apostołów, zmierzało do tego, aby wszystkie narody nie tylko zapragnęły jedności z Chrystusem poprzez sakrament chrztu św., lecz by w nich żyła zawsze chęć słuchania Ewangelii.

Na chwilę uwagi zasługuje również i to, że Chrystus polecił Apostołom, aby poszli i głosili Ewangelię. Miało to być szukanie ludzi podobne do Chrystusowego zaproszenia na gody lub do poszukiwań zaginionej owieczki. Innymi słowy: nie mieli Apostołowie oczekiwać, aż ktoś przyjdzie, aby posłuchać Dobrej Nowiny; mieli iść sami. Nakaz misyjny nakłada na Apostołów dwa wielkie obowiązki: mają nauczać ludzi i udzielać im chrztu. Jedno i drugie ma się dokonywać w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Tak więc wszystkie trzy Osoby Boskie, tj. cała Trójca Święta, są czynne w dziele zbawienia człowieka.

Mk 13, 11 – Nowy Testament

Mowa o zburzeniu Jerozolimy i przyjściu Chrystusa, prześladowanie uczniów

Treść

Mk 13,11 A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty.

Komentarze

Jest w drugiej Ewangelii werset mający za zadanie podniesienie Apostołów na duchu właśnie wtedy, gdy będą pozwani przed namiestników i królów: niech się nie martwią o to, co powinni wtedy mówić, by uniknąć więzienia lub śmierci. Będzie przy nich wtedy Duch Święty i On to właśnie podsunie im najbardziej odpowiednie myśli.

Łk 12, 11-12 – Nowy Testament

Kwas faryzeuszów. Męstwo w ucisku

Treść

Łk 12,11 Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić,

Łk 12,12 bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć”.

Komentarze

Tak więc sprawa jest bardzo poważna. Trzeba raczej znosić największe szykany i prześladowania, niż zaprzeć się Chrystusa. Trzeba się na ową trudną drogę zdecydować tym bardziej, że Jezus obiecuje swoją szczególną pomoc w sytuacjach wyjątkowo trudnych. W ogniu krzyżujących się pytań, zadawanych tak przez sędziów żydowskich, o czym świadczy wzmianka o synagogach, jak przez trybunały pogańskie, na co wskazują terminy: urzędy i władze, sam Duch Święty oświeci swym światłem osaczony zewsząd umysł i podsunie słowa najbardziej odpowiednie w danej chwili. Istnieje więc poważna nadzieja, że tym, co będą odważnie wyznawać Syna Człowieczego, uda się wyjść cało z największych opresji. Natomiast żadnych optymistycznych perspektyw na przyszłość nie mogą mieć ci, którzy wyparliby się Syna Człowieczego w tym życiu.

Dz 1, 5 – Nowy Testament, Dzieje Apostolskie

Prolog, Dzień Wniebowstąpienia

Tekst

Dz 1,05 Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”.

Komentarze

Przed swym odejściem do Ojca Jezus chciał raz jeszcze ponowić, być może Ucztę Eucharystyczną. Obietnica, o której tu mowa, znajduje się u Łukasza: Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. A zaraz potem dodaje Zbawiciel: Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka. Obietnica Ojca wylania na ludzi Ducha Świętego była zapowiadana wielokrotnie zarówno przez proroków Starego Testamentu, jak i przez Jezusa. W tym wypadku mające już wkrótce nastąpić obdarzenie Apostołów Duchem Świętym jest zjawiskiem paralelnie przeciwstawnym w stosunku do chrztu, którego udzielał Jan, poprzednik Mesjasza. Podobieństwo polega na tym, że tak jak ongiś ludzie chrzczeni przez Jana byli zanurzani w wodzie, tak teraz Apostołowie będą niejako skąpani w dobrodziejstwach Ducha Świętego. Jednakże w przypadku Apostołów aluzja ta oczywiście nie dotyczy chrztu w Duchu Świętym, lecz mającego wkrótce nastąpić zesłania Ducha Świętego.

Dz 2, 1-12 – Nowy Testament, Dzieje Apostolskie

Zesłanie Ducha Świętego

Tekst

Dz 2,01 Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu.

Dz 2,02 Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali.

Dz 2,03 Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden.

Dz 2,04 I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.

Dz 2,05 Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem.

Dz 2,06 Kiedy wiec powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku.

Dz 2,07 ”Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?” – mówili pełni zdumienia i podziwu.

Dz 2,08 ”Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? –

Dz 2,09 Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji,

Dz 2,10 Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu,

Dz 2,11 Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże”.

Dz 2,12 Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: ”Co ma znaczyć?” – mówili jeden do drugiego.

Komentarze

Pięćdziesiątnicą nazywano Święto Zbiorów obchodzone przez Żydów pięćdziesiątego dnia po święcie Paschy. W liturgii tego święta miejsce naczelne zajmował obrzęd uroczystego złożenia w świątyni dwu chlebów upieczonych ze świeżej mąki. W tekstach liturgicznych tego święta nawiązywano wielokrotnie do faktu przekazania Mojżeszowi Prawa na górze Synaj. Wspomniani tu przez Łukasza „wszyscy” – to nie tylko Apostołowie, lecz wszyscy wierni zbierający się według ówczesnego zwyczaju na modlitwie w Wieczerniku. Na tym miejscu przebywali wszyscy w dzień Pięćdziesiątnicy. To, co spadło z góry – bo tak należy rozumieć określenie z nieba – nie było zwykłym wiatrem, lecz było czymś w rodzaju wichru, który napełnił cały dom, a nie tylko pomieszczenie, w którym przebywali wszyscy. Tego rodzaju wicher jest w Biblii nierzadko symbolem działania Boga, zstępującego nagle między ludzi.

Wzmianka o rozdzieleniu się języków przypomina starotestamentowy opis rozdzielenia się narodów: ten sam termin grecki użyty jest w Dziejach Apostolskich w przekładzie greckim wspomnianego wyżej wiersza ze Starego Testamentu. Tam pycha ludzi spowodowała ich niemożność wzajemnego porozumiewania się, tu Duch Święty, symbol miłości, wynagradza niejako zdyscyplinowanie oraz wzajemną miłość Apostołów i pierwszych chrześcijan. Ogień – to także symbol obecności i potęgi Bożej, nierzadko tak właśnie przedstawianej w Starym Testamencie. Owe jakby języki ognia ukazujące się nad każdym z Apostołów oznaczają dowody szczególnego wpływu Boga na każdego ze zgromadzonych w Wieczerniku. W ten sposób została wyjaśniona natura owego zjawiska „języków jakby ognia”. Wskutek napełnienia Duchem Świętym zebrani w Wieczerniku odczuli w sobie szczególną moc i zarazem potrzebę opowiadania Ewangelii Chrystusowej.

Z chwilą ukazania się ognistych znaków uczniowie Pańscy poczęli przemawiać językami innymi niż te, jakimi posługiwali się zazwyczaj. Były to rzeczywiście języki obcych narodowości, a nie – jak przypuszczali do niedawna egzegeci liberalni – nieokreślony bliżej bełkot. Wyrażenia zaczęli mówić obcymi językami nie należy też pojmować w ten sposób, iż uczniowie w rzeczywistości przemawiali swoim zwykłym, rodzimym językiem, a ci, co ich słuchali, zrozumieli, dzięki jakiejś szczególnej pomocy z góry, słowa uczniów Pańskich „w przekładzie” na własny język. Łukasz wyraźnie stwierdza, że uczniowie mówili obcymi językami. Zresztą zaczęli mówić, zanim jeszcze zjawili się jacykolwiek słuchacze. A więc mamy do czynienia podczas zesłania Ducha Świętego z niezwykłością posługiwania się nie znaną dotychczas mową, a nie z cudownym zjawiskiem rozumienia obcych języków.

Rozproszeni po całym imperium rzymskim Żydzi na ważniejsze święta przybywali do Jerozolimy, gdzie pozostawali przez czas dłuższy, aby dać upust swej pobożności i nacieszyć się widokiem świątyni, która była wielkim skarbem narodowo-religijnym każdego Izraelity. Wspomniani tu pobożni Żydzi przybyli do Jerozolimy najprawdopodobniej na święto Paschy lub może – jeśli mieszkali bliżej – udali się do Świętego Miasta na uroczystości związane z pierwszymi zbiorami płodów ziemi. Możliwe, że nie byli to Żydzi w sensie ścisłym – tzn. ludzie legitymujący się obrzezaniem i przynależnością do któregoś z dwunastu pokoleń – lecz tzw. bogobojni, czyli poganie sympatyzujący z judaizmem i biorący udział w kulcie synagogalnym, lecz nie obrzezani i nie zachowujący wszystkich przepisów rytuału żydowskiego. Z powyższego stwierdzenia wynika, że szum, który powstał w Wieczerniku, był tak głośny, iż słyszano go daleko w mieście. Według przypuszczeń wielu egzegetów, uczniowie, począwszy mówić obcymi językami, udali się do świątyni; tam właśnie zebrały się różnojęzyczne, wspomniane wyżej tłumy. Ludzie ci zdumiewali się, słysząc przemawiających uczniów.

Głównym powodem zdziwienia tłumów był fakt wszystkim wiadomy – być może rozpoznawano to po samym ubiorze uczniów – że przemawiający pochodzili z Galilei. Skądże zatem znajomość tylu języków? Lista narodów, które słuchały uczniów Pańskich, została ułożona tak, iż autor posuwa się ze wschodu coraz bardziej na zachód. Jeden wspólny język łączy Partów, Medów i Elamitów. Wszystkie owe trzy ludy zamieszkiwały krainę położoną na wschód od rzeki Tygrys, poza granicami Imperium Rzymskiego. Pewnymi odmianami języków semickich posługują się mieszkańcy Mezopotamii, Żydzi i Arabowie. Wśród mieszkańców Mezopotamii było – szczególnie od czasu niewoli babilońskiej – dość dużo Żydów.

Problem dotąd nie rozwiązany stanowi umieszczona po wyliczeniu Żydów, a tuż przed wymienieniem Kapadocji, wzmianka o Judei.  Kapadocja, Pont, Azja, Frygia i Pamfilia składają się w sumie na dzisiejszy półwysep małoazjatycki. Lista narodów, które tworzyły tłum słuchający Apostołów, kończy się wzmianką o Rzymianach. Ci ostatni to najprawdopodobniej obywatele rzymscy przebywający w Jerozolimie lub Żydzi, którzy na pewien czas tylko przybyli z Rzymu do Palestyny. Kontynuując wyliczenia ludów, tak przedziwnie zmieszanych przed świątynią jerozolimską, z kolei Łukasz przeciwstawia rodowitych Żydów tak zwanym prozelitom, tj. nawróconym na judaizm poganom, czyli tym, którzy „doszli” do judaizmu. W drugiej antytezie wszyscy słuchacze Apostołów zostali podzieleni na Kreteńczyków i Arabów. Pierwsi oznaczają mieszkańców Zachodu, drudzy Wschodu. Tak więc skutki Zesłania Ducha Świętego dosięgły w pewien sposób wszystkich ówczesnych ludzi.

Dz 2, 37-41 – Nowy Testament, Dzieje Apostolskie

Pierwsze nawrócenie Żydów

Tekst

Dz 2,37 Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: ”Cóż mamy czynić, bracia?” – zapytali Piotra i pozostałych Apostołów.

Dz 2,38 ”Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego.

Dz 2,39 Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz”.

Dz 2,40 W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: ”Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!”.

Dz 2,41 Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.

Komentarze

Przypomnienie winy Izraelitów spełnia wyraźnie zamierzoną funkcję w strukturze mowy Piotra. Pragnie on zakończyć swe wystąpienie wezwaniem do pokuty. Łukasz zaznacza, że usłyszawszy słowa Piotra, zebrani przed Wieczernikiem przejęli się nimi do głębi serca. Było to niewątpliwie wielkie osiągnięcie Apostoła. Po dzień dzisiejszy każdemu misjonarzowi, każdemu głosicielowi Dobrej Nowiny, chodzi właśnie o takie poruszenie serc tych, do których przemawia. Taka reakcja jest bowiem wyrazem dobrej woli i gotowości słuchającego na przyjęcie przekazywanych mu pouczeń. W przypadku słuchaczy Piotra wyrazem tej gotowości i wewnętrznego otwarcia się było także postawione przez nich pytanie: Cóż mamy czynić, bracia? Ani pierwsi chrześcijanie nie odczuwali jeszcze swej odrębności od synagogi, ani ówcześni Żydzi nie uważali uczniów Pańskich za wyłączonych z narodu wybranego. Dlatego pytając Apostołów o radę nazywają ich braćmi.

W odpowiedzi na to, jakże cenne pytanie, Piotr wydaje dwa zwięzłe polecenia. Pierwsze z nich brzmi: Nawróćcie się. Polecenie to zobowiązuje do zmiany całego dotychczasowego sposobu myślenia; ma być radykalnym przestawieniem się duchowym na zupełnie inne tory. Słuchacze Piotra powinni więc inaczej patrzeć odtąd na Boga, na bliźnich i na samych siebie. Bóg, którego uważali dotąd tylko za Boga Abrahama, Jakuba, Izaaka, czyli za Boga narodu wybranego, jest w rzeczywistości Bogiem wszystkich ludzi. Bliźni, nawet ci nieobrzezani, są też bliźnimi, mają takie samo prawo do zbawienia wiecznego, jak obrzezani Izraelici. Każdy człowiek, nabyty za cenę krwi Chrystusa, jest Bożą własnością, a jego ciało – to świątynia Boga Żywego.

Drugie polecenie zobowiązywało do przyjęcia chrztu św. w imię Jezusa Chrystusa, co zapewniało z jednej strony darowanie grzechów, a z drugiej zaś otrzymanie darów Ducha Świętego. Przyjąć chrzest – znaczyło to poddać się obmyciu, które zewnętrznie przypominało chrzest udzielany przez Jana. Miało to być jednak obmycie dokonane w imię Jezusa Chrystusa co oznaczało, że przyjmujący owo obmycie spełniał polecenie samego Jezusa i w ten sposób szczególnie się z Nim jednoczył. Była to równocześnie aluzja do wyznania wiary w Jezusa Chrystusa, jakie się składało zazwyczaj podczas przyjmowania chrztu. Różnica zasadnicza pomiędzy chrztem Jana a chrztem udzielanym w imię Jezusa polegała na tym, że ten ostatni powodował odpuszczenie grzechów i sprowadzał na ochrzczonego dary Ducha Świętego. Piotr niewątpliwie nawiązuje do starotestamentowych obietnic, których spadkobiercami mieli być w pierwszym rzędzie synowie narodu wybranego. Lecz ze słów: dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan Bóg wasz powoła wynika jednak, że owe dary są przeznaczone dla wszystkich, ponieważ wszystkich – nie tylko synów Izraela – powołuje Bóg do wiecznego zbawienia. O powoływanych przez Boga mówi tu Piotr, że są daleko. „Oddalenie”, „dystans” jako konsekwencja grzechu sięga swymi początkami najstarszych ksiąg Starego Testamentu, a najbardziej przypomina ucieczkę przed Bogiem, ukrywanie się dwojga pierwszych ludzi po złamaniu zakazu Bożego. Od tego momentu bowiem zwiększał się coraz bardziej ów dystans między Bogiem a ludźmi, którzy byli przecież stworzeni na obraz i podobieństwo Boże; między dwojgiem pierwszych ludzi, z których jedno było ciałem z ciała i kością z kości drugiego; między dwoma rodzonymi braćmi, Kainem i Ablem; między całymi narodami, Izraelem i jego wrogami, oraz w łonie samego narodu wybranego, gdy nastąpił podział królestwa Salomona na dwa państwa: północne i południowe.

Wszystkie zbawcze poczynania Boga mają na celu zmniejszenie tego dystansu. Kiedy zaś Chrystus zstąpił od Ojca, przyjął naturę ludzką, umarł za nas i zmartwychwstał, wtedy Paweł mógł wreszcie powiedzieć: Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. Już w katechezie synoptycznej głoszenie Ewangelii jest niekiedy nazywane dawaniem świadectwa. W Dziejach prawie wyłącznie tymi słowami określa się posługę apostolską. Nawoływanie do pokuty i nawrócenia stanowiło nieodłączny aspekt tego świadczenia. Jeśli ktoś prawdziwie chciał wprowadzić w czyn polecenie głoszących Dobrą Nowinę, jeśli rzeczywiście pragnął się nawrócić, musiał przede wszystkim odseparować się duchowo od ludzi złych, musiał się ratować przed wpływami tego przewrotnego pokolenia.

Przyjąć naukę Apostołów – znaczyło to spełnić pierwsze z dwóch poleceń Piotra, znaczyło to zdecydować się na ów scharakteryzowany już pokrótce inny sposób myślenia. Wtedy dopiero mógł nastąpić chrzest. Nawrócenie się było wymagane od początku jako warunek chrztu.

Po pierwszej mowie Piotra około trzech tysięcy ludzi spełniło ów warunek i przyjęło chrzest. Takie więc były pierwsze owoce zesłania Ducha Świętego. Dzięki Niemu właśnie tworzyła się nowa społeczność, nowy Izrael, Izrael wedle ducha, rozrastający się coraz bardziej pod względem liczebności swych członków. Krótkie wzmianki o rozwoju Kościoła pierwotnego będą nam towarzyszyły jako zwięzłe summaria przy lekturze prawie całego tekstu Dziejów Apostolskich.

Dz 5, 29-32 – Nowy Testament, Dzieje Apostolskie

Sanhedryn przeciw Apostołom

Tekst

Dz 5,29 ”Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr i Apostołowie.

Dz 5,30 Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie.

Dz 5,31 Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów.

Dz 5,32 Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni”.

Komentarze

Piotr występujący w imieniu wszystkich Apostołów nie zmienił ani na jotę swego stanowiska. Jest nadal święcie przekonany – w co zresztą nie wątpią i członkowie Najwyższej Rady – że należy słuchać Boga, a nie ludzi. Co więcej, korzystając ze sposobności, znów wypomni przywódcom ludu ich zbrodnię, dokonaną przez nich, zatrzymując się nieco dłużej przy temacie z martwych wskrzeszenia Jezusa przez Ojca, który w ten sposób zaaprobował w pełni dzieło Syna. Dorzuca ponadto, iż zasięgiem swego zbawczego działania Jezus obejmuje także Izraelitów, a Bóg po to Go wywyższył, aby umożliwić Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. W tych ostatnich słowach należy widzieć wcale niedwuznaczną zachętę do pokuty – szczegół występujący w zakończeniach prawie wszystkich mów Piotra.

Wreszcie wyjaśnia Piotr do czego sprowadza się ostatecznie posłannictwo Apostołów: są oni świadkami życia, czynów, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Ich współdziałanie z Duchem Świętym jest tak szczególne, że Piotr oświadcza: dajemy świadectwo my oraz Duch Święty. Warunkiem takiego współdziałania jest jednak uległość Duchowi Świętemu, co znów łączy się z koniecznością trwania nadal na stanowisku, jakie Sanhedrynowi jest już znane.

4 tajemnica – Wniebowzięcie Matki Najświętszej

Chrystus wstąpił do nieba, natomiast Najświętsza Maryja Panna została wzięta do nieba. W odróżnieniu od swojego Syna Jezusa, Maryja nie „wstąpiła własną mocą” do nieba lecz została wzięta do nieba dzięki ingerencji mocy Boga. Tak więc Wniebowzięcie Maryi jest czymś, co zrobił dla niej Bóg, podobnie jak Jej Niepokalane Poczęcie i Dziewicze Macierzyństwo, a nie czymś, czego dokonała sama. Jest to działanie zbawczej mocy Chrystusa wobec Matki Bożej.

Nigdzie w Biblii nie jest bezpośrednio napisane, że Maryja została wzięta, wraz ze swym ciałem, do nieba. Oczywiście my to wiemy, bo nam to przekazała Tradycja Kościoła

Katolicy zobowiązani są do przyjęcia za prawdę, że „Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (Breviarium fidei, Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła VI, 105).

Jan Damasceński (zm. ok. 749) opisuje, że Apostołowie przybyli do grobu Maryi trzeciego dnia po Jej śmierci, ale nie znaleźli w nim ciała: … jedynie mogli pomyśleć, że Ten …, który zachował Jej nienaruszone dziewictwo nawet po swoim narodzeniu, uchronił Jej ciało od skażenia i przeniósł je do Nieba przed powszechnym ciał zmartwychwstaniem”. A zatem, wiara we wniebowzięcie Maryi była właśnie konsekwencją tajemniczego zniknięcia jej ciała.

W utworze Św. Melitona z Sardes (zm. ok 180 r. n.e.) „Księga o odejściu Dziewicy Maryi” (Transitus Melitona z Sardes) czytamy: Wtedy rzekł Piotr i inni apostołowie: Panie, wybrałeś tę oto służebnicę Twoją, by stała się dla Ciebie niepokalaną komnatą (…). Wydaje się nam, sługom Twoim, że jest rzeczą słuszną, tak jak to, iż przezwyciężywszy śmierć, królujesz w chwale, abyś również, po wskrzeszeniu ciała matki, doprowadził ją pełną radości do Nieba. Wtedy rzekł Zbawiciel: Niech się stanie według waszego zdania . Apokryf o nazwie Opowieść Jana Teologa o uśnięciu świętej Bogurodzicy podaje rozwiązanie pośrednie. Czytamy w nim opis, jak Chrystus zstępuje z Nieba w asyście cherubinów i objaśnia Maryi, co stanie się z jej ciałem, a co z duszą: Oto od teraz zostanie twoje drogocenne ciało przeniesione do Raju, a święta Twoja dusza do Niebios, do skarbów Ojca Mojego, do nadprzyrodzonej światłości”. Wtedy oblicze Matki Pana zabłysło bardziej niż słońce (…), Pan zaś wyciągnąwszy ręce przyjął jej świętą i przeczystą duszę, a w chwili wyjścia jej przeczystej duszy, napełniło się miejsce owo zapachem i niewypowiedzianym światłem”.

Ciało Maryi zostaje złożone najpierw do grobu, po trzech dniach w tajemniczy sposób znika: I poprzez trzy dni słyszano głosy niewidzialnych aniołów, którzy chwalili Chrystusa, Boga naszego, który się z niej narodził. A gdy wypełnił się trzeci dzień, zmilkły głosy, z tego więc poznali wszyscy, że drogocenne jej ciało zostało przeniesione do Raju”.

Według apokryfu przypisywanego Józefowi z Arymatei, kiedy apostoł Tomasz (który nie był na pogrzebie) zbliżał się do Góry Oliwnej, ujrzał, jak aniołowie niosą ciało Maryi do Nieba. Zaczął więc wołać: O święta Matko, Matko błogosławiona, Matko niepokalana, jeśli już doznałem tej łaski, że cię teraz widzę, gdy dążysz do Nieba, uraduj sługę twego dzięki twemu wielkiemu miłosierdziu”. Wówczas przepaska, którą apostołowie opasali wcześniej ciało Maryi, została zrzucona z Nieba, aby Tomasz mógł ją sobie zachować na pamiątkę. Po przybyciu do Wieczernika Tomasz wysłuchał opowieści pozostałych apostołów o śmierci i pogrzebie Matki Boskiej. Oświadczył wówczas, że Jej ciała już nie ma w grobie, bo zostało zabrane do Nieba. Zdenerwowani Apostołowie zaczęli mu wypominać grzech niewiary w zmartwychwstanie Jezusa, zarzucając, że teraz dla odmiany fantazjuje. Tomasz jednak domagał się, aby poszli do grobu i otwarli go celem sprawdzenia, czy nadal znajduje się w nim ciało Matki Boskiej. Oczywiście grób okazał się pusty. Gdy zaś Tomasz pokazał szarfę, która spadła, gdy aniołowie nieśli ciało Maryi w stronę Nieba, apostołom nie pozostało nic innego, jak uznać, że doszło do wniebowzięcia, którego świadkiem był Tomasz. Tę właśnie przepaskę Maryi, jako relikwię i pamiątkę z wniebowzięcia przechowuje katedra pw. św. Szczepana w Prato w kaplicy o nazwie Del Sacro Cingolo. Jeśli więc ktoś nie dowierza, może udać się do Toskanii i naocznie przekonać, że Maryja wniebowstąpiła, czego widomym dowodem jest przepaska oprawiona w złoty relikwiarz i wystawiana kilka razy do roku na widok publiczny.

W dniu śmierci Maryi Jej serce było całkowicie oderwane od rzeczy stworzonych, a spalała Ją ta Boża miłość, którą żyła zawsze (…). Zostaje wzięta do raju w towarzystwie niezliczonych rzesz aniołów i samego Jej Syna (…). Bóg Ją bierze w ramiona, błogosławi i ustanawia Królową wszechświata, Wywyższając ponad wszystkich aniołów i świętych. Jeśli więc teraz umysł ludzki, jak mówi Apostoł, nie może zrozumieć ogromnej chwały, którą Bóg przygotowuje w niebie swoim sługom miłującym Go na tej ziemi, to jak pojmie chwałę przygotowaną przez Niego swej Najświętszej Matce, która na ziemi kochała Boga więcej niż wszyscy święci i aniołowie? Ukoronowanie Matki Bożej Radujmy się razem z Maryją, bo Bóg wywyższył ją w niebie  I posadził na najwyższym tronie Cieszymy się z tego, ponieważ nasza Matka, wstępując pełna chwały do nieba, chociaż pozbawiła nas swojej obecności, nie odebrała swojej miłości. Co więcej, będąc w niebie bliżej Boga i w większej jedności z Nim, lepiej zna nasze biedy, współcierpi z nami i skuteczniej może nam pomóc(…). Jeśli litość Maryi względem nas była tak wielka, kiedy żyła jeszcze na ziemi, to o wiele większa jest teraz, gdy króluje w niebie. Starajmy się, więc służyć naszej Królowej, czcijmy ją i kochajmy, jak tylko możemy.

J 17, 24 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Prośba za przyszły kościół

Tekst

J 17,24 Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwalę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.

Komentarze

Odtąd Jezus przemawia jako pełen chwały Syn Boży, posiadający władzę i autorytet („chcę”). Chodzi o życie wieczne dla uczniów, którzy – podobnie jak poprzednio – są przedstawieni jako „dar” Ojca. Wraz z łaską wiary otrzymali to życie już na ziemi, teraz Jezus pragnie, by ujrzeli także jego pełnię i mieli udział w płynącej zeń chwale. Bo przebywanie z Jezusem Chrystusem (lub „tam gdzie On jest”) nie wyraża przeniesienia się w inne miejsce (tak zrozumieli zapowiedź błędnie uczniowie), ale doskonałe zjednoczenie, pozwalające na oglądanie chwały Jezusa. Chwała ta, którą widzieli w czasie ziemskiej działalności Mistrza, którą zobaczą w zmartwychwstaniu i uwielbieniu Jezusa – to zapowiedź wiecznej szczęśliwości. Pełnia jej przedstawi „Syna takiego, jakim jest, w zjednoczeniu z Ojcem… Staje się to możliwe dzięki witalnemu wprowadzeniu w tajemnice życia trynitarnego przez włączenie – w pewien sposób – w wieczne rodzenie i w naturę Syna. Dokładniej: chodzi o wizję uszczęśliwiającą oraz o własną przemianę chrześcijanina, który nie może być tam, gdzie Chrystus uwielbiony, inaczej niż przez własne uwielbienie”. Warunkiem oglądania tej chwały jest udział w miłości Ojca ku Synowi, w której Go rodzi w niewypowiedziany sposób od wieków.

Konsekwentnie do słów wcześniej wypowiedzianych postąpił Chrystus wobec Maryi, swojej Matki, która przecież została mu dana. Była z Nim we wszystkich sprawach: w Betlejem, gdzie się rodził, w Nazarecie, gdzie wzrastał w łasce u Boga i ludzi, na Kalwarii, gdzie realizował najważniejszy etap swej misji – zbawienie świata. Przez Niepokalane Poczęcie Maryja wolna od jakiegokolwiek grzechu, uwolniona została także od długiego oczekiwania w grobie na dzień zmartwychwstania. Jej zaśnięcie, było zarazem przejściem do zmartwychwstania i pełnym wejściem do chwały z duszą i ciałem. Wielkie rzeczy uczynił Ci, Maryjo, Wszechmocny, bo byłaś Mu wierna i całkowicie oddana.

Maryja wraz z ciałem została wzięta do nieba, nikt inny, tylko Ona dostąpiła tej chwały. Dlaczego? Bo jak nikt inny pełniła wolę Boga, żyjąc na ziemi. A jak żyła? Tak mówią o Niej słowa pieśni: “Była cicha i piękna jak wiosna, żyła prosto, zwyczajnie jak my. Ona Boga na świat nam przyniosła i na ziemi wśród łez nowe dni zajaśniały. Matka, która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas.” Bo jest jedną z nas. Jej życie na ziemi nie było pozbawione ludzkich problemów: zwykłych trosk, cierpienia, udręk, bólu, pomimo tego (a może właśnie, dlatego), że była Matką Boga, a więc tak blisko Niego. Musiała tak wiele wycierpieć. I cierpiała, lecz jak? W łączności z Bogiem, bo tylko takie cierpienie ma sens. My pragniemy szczęścia i Maryja, ta jedna z nas, mówi nam, czym ono ma być tu na ziemi. Szczęście to odkryć Boga i być blisko Niego, by od Niego czerpać siłę do pokonywania trudów życia, żeby nawet wtedy pełnić Jego wolę, bo życie bez Boga prowadzi donikąd. Ty najlepiej o tym wiesz, Maryjo. Nie chcemy zdążać donikąd. Matko kochana, prosimy Cię, przygarnij nas do siebie, byśmy za Tobą poszli drogą prowadzącą do Boga, naszego Ojca. Bądź naszą nadzieją na niebo, Wniebowzięta wraz z ciałem. Pokornie błagamy, pamiętaj o nas teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen.

Ap 12, 1 – Apokalipsa wg św. Jana

Losy kościoła, Niewiasta i smok

Tekst

Ap 12,01 Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.

Komentarze

Znak już w Starym Testamencie ma zabarwienie religijne, gdy występuje w kontekście z Bogiem czy niebem, tak jak i tutaj. Chodzi o symboliczne zjawisko nadziemskie. Wielki jest ów znak ze względu na swoją doniosłość. Święty Jan ogląda go z ziemi, patrząc na nieboskłon jak na ekran. W znaku Niewiasty ogniskują się w śmiałej syntezie rysy indywidualne ziemskiej Matki Mesjasza – Emmanuela, dalej rysy „Małżonki Jahwe” jako uosobienia teokratycznego Ludu Bożego, zapożyczone głównie od proroków Starego Testamentu, które niekiedy zacieśniają się do Syjonu lub Jerozolimy jako matki Izraelitów, wreszcie – ze względu na Smoka występującego w kontekście, rysy tak zbiorowe, jak i indywidualne, Niewiasty z Protoewangelii. Wyrażenie obleczona w słońce świadczy o jakiejś szczególnej bliskości z Bogiem, którego biblijnym symbolem jest słońce. Księżyc pod stopami symbolizuje ponadświatowe wyniesienie i pokonanie zmienności. Wieniec z gwiazd dwunastu nawiązuje do snu Józefa mówi zaś o doskonałej zbiorowości 12 pokoleń Izraela i 12 apostołów Baranka.

Łk 1, 46-51 – Ewangelia wg św. Łukasza

Magnificat

Tekst

Łk 1,46 Wtedy Maryja rzekła: ”Wielbi dusza moja Pana,

Łk 1,47 i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Łk 1,48 Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,

Łk 1,49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię –

Łk 1,50 a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.

Łk 1,51 On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.

Komentarze

Radość, do której anioł zachęcał Maryję w chwili zwiastowania, dopiero teraz wypełnia serce Bogarodzicy. Podobne uczucia napełniały zresztą w Starym Testamencie Annę, kiedy powiła Samuela. Powód radości jest ten sam, który sugerował już wtedy Maryi archanioł Gabriel: Maryja miała się cieszyć, bo została napełniona łaską. Tej pełni łaski jest najwyraźniej świadoma, gdy oznajmia, że Bóg wejrzał na Jej uniżenie. Kiedy zaś stwierdza, że błogosławioną nazywać Ją będą wszystkie pokolenia – to zapowiada w ten sposób rozwijający się od tylu stuleci kult maryjny w jego najrozmaitszych postaciach. Z samego oświadczenia Maryi wynika, iż całą swoją wielkość zawdzięcza Ona wyniesieniu do godności Bogarodzicy. Najwięcej miejsca w swym Magnificat poświęca Maryja miłosierdziu Bożemu. Przejawy owego miłosierdzia można odnosić albo do poszczególnych etapów historii Izraela – okazał moc swojego ramienia na przykład, gdy uwalniał Izraelitów z Egiptu, gdy pomagał im zwyciężać nieprzyjaciół w rozlicznych wojnach – albo rozumieć je w sensie bardziej uniwersalistycznym i uważać za podstawę odnoszenia się Boga do ludzi w ogóle: Bóg zawsze karze zbyt pysznych, a nagradza uniżonych, odbiera majętność bogaczom, a wspiera ubogich. Stwierdzenia te nie są zresztą pozbawione cech pewnego, bardzo podnoszącego na duchu proroctwa: w ten sposób zawsze Bóg będzie traktował ludzi. Po stronie ubogich stanął również Jezus, gdy będąc bogatym … stał się ubogi, gdy istniejąc w postaci Bożej … uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci.

Maryja, wniebowzięta w imieniu całego ludu Bożego uwielbia Trójcę Świętą w dziele odkupienia, którego jest współuczestniczką. Ojcze najlepszy: Tyś Matkę Jezusa i moją przyjął do nieba, aby mnie wspierała w pielgrzymowaniu do Ciebie. Uwielbiam Cię. Trójco Przenajświętsza, w tajemnicy wniebowzięcia Maryi.

1 Kor 6, 19-20 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Swoboda obyczajów

Tekst

1 Kor 6,19 Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?

1 Kor 6,20 Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!

Komentarze

Matka Syna Bożego była najściślej złączona z Jego zbawczym dziełem. Niepokalana Maryja duszą i ciałem, jak to głosi dogmat o Wniebowzięciu, uczestniczy w chwale niebieskiej. Bóg pozwolił jej oglądać swoje Oblicze. Maryjo, niech Twój wzór nas prowadzi!
Cielesna jedność Maryi z Jezusem, zapoczątkowana na ziemi w tajemnicy Wcielenia, dopełnia się we wspólnocie ze Zmartwychwstałym w niebie. My także mamy swój udział w tej tajemnicy. Na Eucharystii przyjmujemy Ciało Chrystusa do naszych serc. Wtedy nie tylko nasz duch, ale i nasze ciało staje się przybytkiem Ducha Świętego. A skoro tak, to rzeczywiście zaczęło się w nas zmartwychwstanie.

Cielesna jedność Maryi z Jezusem, zapoczątkowana na ziemi w tajemnicy Wcielenia, dopełnia się we wspólnocie ze Zmartwychwstałym w niebie. My także mamy swój udział w tej tajemnicy. Na Eucharystii przyjmujemy Ciało Chrystusa do naszych serc. Wtedy nie tylko nasz duch, ale i nasze ciało staje się przybytkiem Ducha Świętego. A skoro tak, to rzeczywiście zaczęło się w nas zmartwychwstanie.

Dzienniczek św. Faustyny 1244

15 VIII 1937. W czasie rozmyślania obecność Boża przeniknęła mnie żywo i poznałam radość Najświętszej Panny w Jej chwili wniebowzięcia… W czasie tego (10) aktu 335, który się odbył ku czci Matki Bożej, pod koniec tego [aktu], ujrzałam Najświętszą Pannę, która mi rzekła: O, jak miły mi jest hołd miłości waszej. I w tej chwili okryła swym płaszczem wszystkie siostry naszego Zgromadzenia. Prawą ręką przytuliła do siebie matkę generalną Michaelę, a lewą ręką mnie, a wszystkie siostry były u Jej stóp osłonięte Jej płaszczem Wtem rzekła Matka Boża: Każdą, która wytrwa w gorliwości aż do śmierci w Zgromadzeniu moim, minie ogień czyśćcowy, i pragnę, aby każda odznaczała się tymi cnotami: pokorą i cichością, czystością i miłością Bożą i bliźnich, litością i miłosierdziem. Po tych słowach znikło mi całe Zgromadzenie, pozostałam sama z Matką Najświętszą, która mnie pouczyła o woli Bożej, jak ją (11) w życiu stosować, poddając się całkowicie Jego najświętszym wyrokom. Niepodobna się podobać Bogu nie pełniąc Jego świętej woli. Córko moja, polecam ci usilnie, abyś wiernie spełniała wszystkie życzenia Boże, bo to jest najmilsze Jego oczom świętym. Bardzo pragnę, abyś się w tym odznaczyła, to jest w tej wierności w pełnieniu woli Boga. Tę wolę Boga przełóż ponad wszystkie ofiary i całopalenia. Kiedy mówiła do mnie Matka niebieska, wstępowało w duszę moją głębokie zrozumienie tej woli Boga.

5 tajemnica – Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi, aniołów i ludzi

J 17, 20-26 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Prośba za przyszły Kościół

Treść

J 17,20 Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie;

J 17,21 aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.

J 17,22 I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.

J 17,23 Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.

J 17,24 Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwalę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.

J 17,25 Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał.

J 17,26 Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.

Komentarze

Tajemnica ukoronowania Maryi to symbol chwały, jakiej doświadcza Maryja w niebie. Korona symbolizuje władzę, panowanie, ale też bogactwo, szczęście, radość. Fakt ukoronowania Matki Bożej na królową wyraża również prawdę, jak wielkiego szczęścia doświadcza Maryja w niebie. Tego szczęścia my też doświadczymy, jeżeli poprzez wiarę i miłość zespolimy się w jedno z Chrystusem.

Wpatrujemy się w Niepokalaną Dziewicę z Nazaretu, Matkę pięknej miłości. Niech ona towarzyszy ludziom wszystkich czasów, ludziom naszych czasów w ich pielgrzymce wiary do domu Ojca. Bądź z nami w każdy czas Bogurodzico, która jesteś czcigodniejszą od cherubinów i nieporównanie sławniejszą od serafinów. Prowadź nas Twoją wiarą w nowy czas, który się przed nami otwiera. Bądź z nami wraz z Twoim Synem, Jezusem Chrystusem, który sam chce być dla nas drogą, prawdą i życiem. Bóg uwielbił Matkę Najświętszą. Pokorna Służebnica Pańska, za swą miłość i wypełnienie woli Bożej, została Królową nieba i ziemi. Jest naszą wspomożycielką i orędowniczką przed Bogiem. Na Nią możemy zawsze liczyć. Maryja o nas pamięta, rozumie nas i pomaga nam trwać w dobrym. Ona, Królowa Wszechświata, Pani nieba i ziemi wstawia się za nami i śpieszy z pomocą tym, którzy Ją o to proszą. Pani nieba i ziemi, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

Ap 3, 21 – Nowy Testament, Apokalipsa św. Jana

List do Kościoła w Laodycei

Tekst

Ap 3,21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.

Komentarze

Zwycięzca ma udział w triumfie samego Chrystusa. Obraz nagrody nawiązuje do Psalmu mesjańskiego. Zwycięstwo zaś Chrystusa występuje w pismach Janowych jako motyw ufności i podstawa analogicznego zwycięstwa wiernych. Wspólny tron Ojca i Syna wystąpi jeszcze w innych miejscach.

Pnp 4, 7 – Stary Testament, Pieśń nad Pieśniami

Oblubieniec

Tekst

Pnp 4,07 Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy.

Komentarze

W liturgii ten wiersz jest odnoszony do niepokalanego poczęcia Maryi. Pierwszym, dla kogo Maryja jest naprawdę przyjaciółką, jest jej Syn – Jezus, nasz Zbawiciel. Bóg jest miłością. Wprowadza do wnętrza Biblii tę sferę ludzkich doświadczeń. Pieśń nad Pieśniami przypomina nam, że prawdziwa miłość istnieje, człowiek potrafi kochać, bo Bóg pierwszy go umiłował. (…) Całym Pismem Świętym Bóg mówi do nas o swojej miłości. Można by je nazwać nawet jednym z najpiękniejszych wyrazów tej miłości.

Podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej, Jan Paweł II przypomniał, że piękno, jakim jaśnieje Maryja, to poniekąd gwarancja, że niepojęcie wspaniałe piękno jest ostatecznym przeznaczeniem całego Kościoła. „Kontemplując Bogurodzicę, patrzymy na prawdziwe oblicze Kościoła, promieniującego całym swoim pięknem, jaśniejącego «chwałą Bożą na obliczu Chrystusa»”.

1 Kor 2, 9 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Paweł apostołem mądrości krzyża

Tekst

1 Kor 2,09 lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąc, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.

Komentarze

Jest to mądrość ukryta lub inaczej mówiąc – tajemnica mądrości Bożej. Od wieków istniejąca w Bożych planach zbawienia, czyli wyniesienia człowieka do chwały, jego dobro zawsze miała na względzie. Gdyby ją pojęli władcy tego świata, inspirowani w swej przewrotności przez szatana, gdyby chcieli zrozumieć, że Syn Boży ogołaca się dla grzesznych ludzi, pewnie nie skazaliby Go na śmierć krzyżową. Zapewne nie dopuściliby się też tego czynu, gdyby wiedzieli, że mają do czynienia z Panem chwały, a więc z absolutnym Władcą, z kimś, kto posiada Boską moc nawet nad śmiercią. Nie zamordowaliby też zapewne Jezusa, gdyby mieli choć słabe pojęcie o nagrodzie, jaka czeka człowieka w życiu przyszłym za wierne trwanie przy Nim. Choćby zmobilizowali wszystkie władze poznawcze swych oczu, uszu i serca, nie mogliby przedstawić sobie ogromu szczęścia przygotowanego dla tych, którzy Boga miłują.

2 Tm 2, 11-12 – Nowy Testament

Trudzić się po żołniersku!

Tekst

2 Tm 2,11 Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy.

2 Tm 2,12 Jeśli trwamy w cierpliwości, wespół z Nim tez królować będziemy. Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze.

Komentarze

Znów, według wszelkiego prawdopodobieństwa, mamy do czynienia z fragmentem jakiegoś wczesnochrześcijańskiego hymnu liturgicznego, którego treść wprowadza nas już w samo sedno mistyki chrystologicznej. W kilku kolejnych zdaniach warunkowych powtarza się – choć w niejednakowy sposób – ta sama myśl: wierność Chrystusowi, zjednoczenie z Nim w Jego cierpieniach gwarantują na przyszłe wejście do wspólnej z Nim chwały. Ciągle więc bazuje się na bardzo spopularyzowanej przez Pawła idei naszej solidarności z Chrystusem: współumieranie z Nim prowadzi do udziału w Jego pełnym życiu, udział zaś w Jego poniżeniu i cierpieniach zapewnia możność współkrólowania. Lecz jeśli my, tu na ziemi, nie będziemy chcieli mieć nie wspólnego z Chrystusem, to również On nie zechce kiedyś mieć nic wspólnego z nami. Po prostu zaprze się nas, zgodnie zresztą z Jego własnym ostrzeżeniem: Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Jednakże jak długo człowiek żyje, powinien pamiętać, iż mimo jego ludzkich niewierności i sprzeniewierzeń się Chrystusowi, Chrystus jest bezgranicznie wierny w swej miłości Dobrego Pasterza: chodzi i niezmordowanie szuka zbłąkanych owiec, zaprasza na coraz to nowe gody, idzie przez świat wszystkim dobrze czyniąc. Gdyby postępował inaczej, nie byłby sobą, nie byłby Tym, który nas umiłował i wydał samego siebie za nas – Pawłowe ulubione określenie Osoby Jezusa.

Mk 10, 42-45 Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Przełożeństwo służbą

Treść

Mk 10,42 A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: ”Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę.

Mk 10,43 Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym.

Mk 10,44 A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich.

Mk 10,45 Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Komentarze

Chrystus, wywyższony na krzyżu, nie przestaje – zgodnie ze swą zapowiedzią – przyciągać wszystkich do siebie. W Nim dopełni się nasze życie, bo na wzór Chrystusa mamy stać się święci i niepokalani przed Boskim Obliczem. W pełni wykonała ten Boży plan Maryja – Ona jest Niepokalaną Królową, naszą Matką. Maryjo, przez Boga wybrana, prowadź nas prostą drogą do Pana!

1 Kor 4, 5 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Treść

1 Kor 4,05 Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwalę

Komentarze

Maryja została wyniesiona do najwyższej chwały, ponieważ pozwoliła Bogu sprowadzić się do największej pokory. Uznała całą pokorą swego Niepokalanego Serca, że wszystko zależy od Pana Boga i do Niego należy, i że ON jest absolutnie wszystkim dla Niej.

 

Różaniec – Tajemnice Chwalebne w wersji wideo

https://youtu.be/XYY1B4OakGs

 

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA.

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit.

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M.

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

Różaniec Tajemnice Bolesne – źródła biblijne

Różaniec jest to nabożeństwo na cześć Pana Jezusa i Matki Najświętszej. W obecnych czasach najbardziej rozszerzonym Nabożeństwem w Kościele jest Różaniec św. Już go to samo zaleca i mocno wskazuje jego znaczenie. Wiele, bardzo wiele Różaniec przynosi korzyści dla duszy. Niezmiernie ułatwia nawrócenie i zbawienie. I nic w tem dziwnego. Wszak w tym celu objawiła go Najświętsza Panna. Przypominając nam żywot Pana Jezusa i Matki Najświętszej stawia przed oczy najpiękniejszy wzór do naśladowania, a Modlitwą Pańską i Pozdrowieniem Anielskim prosimy Boga, abyśmy mogli ten wzór naśladować. „Po mszy św. i po pacierzach kapłańskich, nie masz dla Mnie i Syna mojego przyjemniejszej i wdzięczniejszej modlitwy, jak Różaniec święty odmawiany pobożnie”. Oświadczyła Najświętsza Panna błogosławionemu Alanowi. Innemu świętemu sam Pan Jezus powiedział: „o cokolwiek prosić będziesz przez Różaniec, otrzymasz”. Błogosławionemu Alanowi, którego wyżej wspominałem, przyrzekła Najświętsza Panna, że „ci co odmawiają Różaniec, nie zejdą z tego świata bez Sakramentów”. Marya Sonchez otrzymała taką obietnicę: „trwaj córko w Różańcu moim, a ja ci pomogę w potrzebach twoich”. To też najuczeńsi i najdostojniejsi ludzie, odznaczali się zamiłowaniem tej Modlitwy. Papież Innocenty V i XI, Grzegorz XIII, Pius IX, usilnie zalecali i sami odmawiali Różaniec. Najbardziej dzisiejszy Ojciec św. Leon XIII szerzy, i szerzyć każe wszystkim nabożeństwo Różańcowe. Cesarze: Karol V, Fryderyk II-gi i III-ci; królowie: Kazimierz wielki, Jan Sobieski, Henryk II, Karol IX, Ludwik XIV, też odmawiali Różaniec. Dziś, dzięki Bogu, nie można narzekać. Wiele osób zapisało się do Różańca i odmawiają go. Mało tylko takich, którzy go rozumieją i, odmawiając, rozmyślają nad Tajemnicami, z których się on składa.

Powyższy wstęp pochodzi z książki ze zbioru Biblioteki Cyfrowej KUL: Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Tajemnice bolesne

Tajemnicom boleści Chrystusa Ewangelie nadają wielką wagę. Pobożność chrześcijańska zawsze, zwłaszcza w Wielkim Poście, przez odprawianie Drogi Krzyżowej rozpamiętywała poszczególne momenty męki, intuicyjnie wyczuwając, że tu jest punkt kulminacyjny objawienia miłości i że tu jest źródło naszego zbawienia. Różaniec wybiera pewne momenty męki, skłaniając modlącego się, by skupił na nich wejrzenie swego serca i przeżył je na nowo. Droga medytacji otwiera się Ogrodem Oliwnym, gdzie Chrystus przeżywa szczególnie dręczące chwile wobec woli Ojca, względem której słabość ciała mogłaby ulec pokusie buntu. Tam Chrystus staje w obliczu wszystkich pokus ludzkości i wobec wszystkich jej grzechów, by powiedzieć Ojcu: «Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie» (Łk 22, 42 i par.). To Jego ‚tak’ odwraca ‚nie’ prarodziców w ogrodzie Eden. A ile miało Go kosztować to przyjęcie woli Ojca, wynika z dalszych tajemnic, w których przez biczowanie, ukoronowanie cierniem, dźwiganie krzyża i śmierć na krzyżu zostaje On wydany na największe poniżenie: Ecce homo! (oto człowiek).

W tym poniżeniu objawia się nie tylko miłość Boga, ale samo znaczenie człowieka. Ecce homo: kto chce poznać człowieka, musi umieć rozpoznać jego znaczenie, źródło i spełnienie w Chrystusie — Bogu, który uniża się z miłości «aż do śmierci i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 8). Tajemnice bolesne prowadzą wierzącego do ponownego przeżywania śmierci Jezusa, stawania pod krzyżem obok Maryi, by wraz z Nią wnikać w ocean miłości Boga do człowieka i odczuć całą jej odradzającą moc.

 

Źródło: Fragment z Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym. Całość dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

 

1 Tajemnica – Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym

 

Łk 22, 39-46 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Tekst

Łk 22,39 Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie.

Łk 22,40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: ”Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Łk 22,41 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się

Łk 22,42 tymi słowami: ”Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”

Łk 22,43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go.

Łk 22,44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.

Łk 22,45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku.

Łk 22,46 Rzekł do nich: ”Czemu spicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Komentarze

Według relacji Łukasza, bezpośrednio po krótkim dialogu z uczniami Jezus udaje się na Górę Oliwną. Prawdopodobnie już przedtem spędził tam niejedną godzinę na modlitwie, bo Ewangelia ta zaznacza: udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną. Łukasz jednak nie mówi, że miejsce, na którym zatrzymał się Jezus, nosiło miano Getsemani, ale notuje czego nie czynią pozostali dwaj synoptycy – wyraźne polecenie Jezusa skierowane do uczniów: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Tylko Łukasz podaje dokładnie odległość, na jaką oddalił się Jezus od uczniów, by w samotności się modlić. Wszyscy trzej synoptycy podają treść owej modlitwy: Jezus modli się o to, aby Ojciec – jeśli taka jest Jego wola – uwolnił Go od kielicha męki. Wszyscy trzej mocno podkreślają moment całkowitego poddania się Syna woli Ojca. Tylko Łukasz opisuje ukazanie się Jezusowi anioła ze słowami pokrzepienia. Anioł – jak zawsze – tu również jest wysłannikiem Boga i słowa podniesienia na duchu pochodzą od samego Ojca. Był to wyraźny dowód, że modlitwa Jezusa dotarła do Ojca. Tego rodzaju pokrzepienia niejeden raz już przedtem udzielał Bóg ludziom znoszącym jakieś cierpienia; tak też będzie podnosił na duchu pierwszych męczenników chrześcijańskich. Tylko u Łukasza – lekarza! – znajdujemy również wzmiankę o gęstych kroplach krwi (termin medyczny), które spływały aż na ziemię po obliczu rozmodlonego Jezusa.

Kiedy Jezus przerwał na chwilę swoją modlitwę i wrócił do uczniów, byli oni pogrążeni w głębokim śnie. Tylko Łukasz podaje racje tego braku czujności: zastał ich śpiących ze smutku. Bardziej może pasowałoby tu słowo: zwątpienie, rezygnacja – są to postawy, którym zazwyczaj towarzyszy smutek. Na otępienie, rezygnację i zwątpienie. Apostołów wskazują zresztą słowa Jezusa: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Do zrezygnowanych, wątpiących, pokusa ma o wiele łatwiejszy dostęp. Powyższe słowa są więc jeszcze jednym dowodem troski Jezusa o Jego uczniów: nie zapomniał o nich nawet wtedy, kiedy sam znajdował się u kresu ludzkiej wytrzymałości.

Mk 14, 32-42 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Treść

Mk 14,32 A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: ”Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił”.

Mk 14,33 Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę.

Mk 14,34 I rzekł do nich: ”Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!”

Mk 14,35 I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina.

Mk 14,36 I mówił: ”Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!”

Mk 14,37 Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: ”Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać?

Mk 14,38 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Mk 14,39 Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa.

Mk 14,40 Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć.

Mk 14,41 Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: ”Spicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.

Mk 14,42 Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca”.

Komentarze

Według relacji wszystkich czterech Ewangelistów bezpośrednio po Ostatniej Wieczerzy Jezus udał się razem z Apostołami na Górę Oliwną, gdzie kazał Apostołom pozostać, a sam wziąwszy ze sobą jedynie Piotra, Jakuba i Jana oddalił się na modlitwę. Owa modlitwa w Getsemani była dla Jezusa przedsmakiem Jego konania na krzyżu. Marek jest nieco dokładniejszy w referowaniu treści tej modlitwy, aczkolwiek nie powtarza – jak to czyni Mateusz – tej samej prośby o oddalenie kielicha cierpień. W Nowym Testamencie jest niekiedy mowa o kielichu gniewu Bożego. Kielich ten powinien wychylić grzesznik, doświadczając w ten sposób smaku Bożego zagniewania.

Słowa śpicie dalej i odpoczywacie – choćby się je nawet potraktowało jak pytanie, są wyrazem nie tylko bolesnej ironii, ale i rezygnacji zarazem. Jezus, nie zaznawszy żadnego pokrzepienia ze strony ludzi, oddaje się w ręce grzeszników, gdyż taka jest wola Jego Ojca.

Mt 26, 36-46 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, , Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Treść

Mt 26,36 Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: ”Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”.

Mt 26,37 Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę.

Mt 26,38 Wtedy rzekł do nich: ”Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!”

Mt 26,39 I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: ”Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

Mt 26,40 Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł wiec do Piotra: ”Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?

Mt 26,41 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Mt 26,42 Powtórnie odszedł i tak się modlił: ”Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”

Mt 26,43 Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne.

Mt 26,44 Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa.

Mt 26,45 Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: ”Spicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.

Mt 26,46 Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca”.

Komentarze

Jezus zazwyczaj modlił się na osobności. Nic tedy dziwnego, że i tym razem, szukając miejsca położonego na uboczu, udał się poza miasto, do ogrodu zwanego Getsemani, zabierając ze sobą jedynie Piotra i dwu synów Zebedeusza, tj. Jakuba i Jana.

Świadomość bardzo już bliskiego i jakże bolesnego końca napełniła Go smutkiem i trwogą. Jezus był przecież w pełni człowiekiem. Nie zawahał się nawet wyznać swoim uczniom: Smutna jest dusza moja aż do śmierci. A potem prosił uczniów, by trwali z Nim na czuwaniu. Człowiek nie zawsze chce być absolutnie sam na sam ze swym cierpieniem. Słowa zaś, którymi Jezus modlił się w Ogrójcu do Ojca, obok Modlitwy Pańskiej powinny pozostać dla nas na zawsze wzorem naszej ludzkiej modlitwy, przede wszystkim ze względu na to, że wyrażają one całkowite poddanie się woli Ojca. Od słów Nie jak Ja chcę, ale jak Ty rozpoczyna się i podobnie kończy modlitwa Jezusa w Ogrójcu. Treścią tej modlitwy jest prośba o uwolnienie od kielicha goryczy i męki. Jezus nie będzie już prosił swoich ziemskich sędziów o ułaskawienie; zamilknie, tak iż dziwić się będą. Teraz jednak, mając pełną świadomość czekających Go cierpień, wzdraga się przed nimi swoją ludzką naturą i błaga o oddalenie od Niego kielicha gniewu. Mając zapewne tę modlitwę na myśli, autor Listu do Hebrajczyków powie kiedyś: Z głośnym wołaniem i płaczem za swych dni doczesnych zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci.

Błaganie to powtórzył Jezus trzykrotnie. Dwukrotnie też wracał do trzech zabranych ze sobą uczniów, spodziewając się od nich jakiejś pociechy. Lecz za każdym razem znajdował ich pogrążonych we śnie. Tak więc znów spotkał Jezusa zawód ze strony tych, na których wsparcie moralne w swych ludzkich cierpieniach miał prawo liczyć. Obudził ich wreszcie po to, by im oznajmić, że godzina wyznaczona przez Ojca nadeszła. Gdy to mówił, już zbliżał się zdrajca, mający ułatwić pojmanie Jezusa. Tak więc czas ziemskiego życia Jezusa zbliżał się zdecydowanie do kresu. Miał zginąć z ręki ludzi Ten, który przeszedł przez życie wszystkim dobrze czyniąc; miał być wydany przez jednego z tych, którzy mieli posiadać pełnię Chrystusowej władzy i w imieniu Chrystusa głosić nową ekonomię zbawienia.

Kol 1, 24 – Nowy Testament, List do Kolosan

Bezwzględne posłuszeństwo Chrystusa, Udział Apostoła w misterium Chrystusa

Treść

Kol 1,24 Teraz raduje się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.

Komentarze

W urywku tym omówione poprzednio dzieło Odkupienia otrzymuje nowe znamiona „egzystencjalne”, gdyż do swego rozwoju wymaga ono trudu apostołów i cierpienia męczenników. Niech więc się Kolosanie nie obawiają po ludzku o los Pawła, a tym mniej o sprawę Chrystusa; bo wszystkie zmienne koleje życia Apostoła w ostatecznym rozrachunku przyczyniają się do zbawiennego działania misterium Chrystusa w dziejach ludzkich. Teraz Apostoł przebywa w więzieniu i z pozoru zdawać by się mogło, że spowodowany tym brak żywszej działalności misyjnej wyrządza szkodę sprawie Kościoła.

Tak nie jest. Podobnie jak już wiele razy stwierdzał w Liście do Filipian, Paweł raduje się w cierpieniach, chętnie je ofiarując w intencji swoich adresatów, bo przez to przyczynia się w tajemniczy sposób do dobra Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Tajemnicze jest dopełnianie w ciele niedostatków udręk Chrystusa. Chwalebny Chrystus cierpieć nie może, ani też Jego minionym cierpieniom, cenie naszego odkupienia, nie może niczego brakować. Osobiste udręki Pawła, ściśle złączonego z Chrystusem stają się własnością Chrystusa, Jego Ciała eklezjalnego. Niedostatki w tym ujęciu – to pozostająca jeszcze Pawłowi do odcierpienia miara bolesnych doświadczeń na zasadzie jego solidarności z Panem. Zdanie to nie odnosi się do samego Pawła, ale do wszystkich, którzy są powołani do pójścia za nim w dziele Ewangelii, naśladując go w jego całkowitym poświęceniu. Rozszerzając dalej tę myśl można stwierdzić, że cierpienia chrześcijan są „uspołecznione”, gdyż wszystkim wychodzą na dobro.

 

2 Tajemnica – Biczowanie Zbawiciela

 

Mt 27, 15-26 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Jezus odrzucony przez swój naród

Treść

Mt 27,15 A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli.

Mt 27,16 Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz.

Mt 27,17 Gdy się wiec zebrali, spytał ich Piłat: ”Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?”

Mt 27,18 Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali.

Mt 27,19 A gdy on odbywał przewód sadowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: ”Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu”.

Mt 27,20 Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa.

Mt 27,21 Pytał ich namiestnik: ”Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?” Odpowiedzieli: ”Barabasza”.

Mt 27,22 Rzekł do nich Piłat: ”Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” Zawołali wszyscy: ”Na krzyż z Nim!”

Mt 27,23 Namiestnik odpowiedział: ”Cóż właściwie złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: ”Na krzyż z Nim!”

Mt 27,24 Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wódę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: ”Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”.

Mt 27,25 A cały lud zawołał: ”Krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Mt 27,26 Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Komentarze

O dobrej woli Piłata w stosunku do Jezusa świadczy między innymi próba skorzystania z prawa świątecznej amnestii. Przebywał wówczas w więzieniu wszystkim dobrze znany zabójca, imieniem Barabasz. Piłat był przekonany, że lud będzie się domagał uwolnienia Jezusa, jeśli będzie zapytany, kogo należy wypuścić, Jezusa czy Barabasza. Jego przewidywania byłyby się może sprawdziły, gdyby nie to, że arcykapłani i starsi ludu namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się równocześnie śmierci dla Jezusa. W przekonaniu o niewinności Jezusa umacniała Piłata także jego żona (w Ewangelii pojawia się tylko raz i do tego bez imienia. W przekazach apokryficznych, tradycji można dowiedzieć, się, że miała ona na imię Klaudia lub Prokula), która powodowana widzeniem, jakie miała w nocy, przysłała mężowi ostrzeżenie, by nie czynił żadnej krzywdy Jezusowi. Lecz cóż z tego, skoro tłumy uporczywie żądały zwolnienia Barabasza, a ukrzyżowania Jezusa? Piłat był tylko człowiekiem, który w dodatku sprawował urząd polityka-dyplomaty. Wolał nie narażać się ludowi: wziął naczynie z wodą i umył ręce wobec tłumów dając przez to swym symbolicznym gestem do zrozumienia, że nie bierze odpowiedzialności za śmierć Jezusa. Niech tą odpowiedzialnością obciążeni zostaną ci, którzy się owej śmierci domagają. Niestety, podburzeni ludzie już nie zdołali się opanować. Wołali coraz głośniej: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Nie pozostawało tedy nic innego, jak uwolnić Barabasza, a Jezusa, zgodnie z wolą Żydów, wydać na ubiczowanie i na śmierć krzyżową.

J 19, 1-12 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Oto człowiek

Tekst

J 19,01 Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.

J 19,02 A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.

J 19,03 Potem podchodzili do Niego i mówili: ”Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go.

J 19,04 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: ”Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”.

J 19,05 Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: ”Oto Człowiek”.

J 19,06 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: ”Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Rzekł do nich Piłat: ”Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduje w Nim winy”.

J 19,07 Odpowiedzieli mu Żydzi: ”My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym”.

J 19,08 Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej.

J 19,09 Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: ”Skąd Ty jesteś?” Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi.

J 19,10 Rzekł wiec Piłat do Niego: ”Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, ze mam władze uwolnić Ciebie i mam władza Ciebie ukrzyżować?”

J 19,11 Jezus odpowiedział: ”Nie miąłbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”.

J 19,12 Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: ”Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”.

Komentarze

Wybór dokonany przez Żydów między Barabaszem a Jezusem na rzecz tego pierwszego zamknął wstępną fazę procesu. Piłat zarządził więc dla Jezusa karę biczowania, jaką stosowano przy pewnych cięższych przewinieniach, nie zasługujących na wyrok śmierci. Niekiedy ten rodzaj kary był wstępem do ukrzyżowania (biczowano po wyroku lub w drodze na miejsce kary), ale Piłat chciał w tym wypadku zaspokoić jedynie nienawiść Żydów. Karę biczowania znali zarówno Żydzi, jak Rzymianie. Pierwsi wykonywali ją w sposób bardziej humanitarny; skrupulatność judaistyczna nakazywała opuścić jeden z czterdziestu razów w obawie przed przekroczeniem ilości uderzeń!) niż drudzy, którzy stosowali ją jedynie wobec niewolników i ludzi obcych. Praktycznie ilość razów u Rzymian nie była ograniczona i zależała od woli wykonawcy. Ponieważ do rzemieni przywiązywano często twarde przedmioty (kawałki ołowiu) lub nawet kolce rozszarpujące ciało, zdarzały się wypadki śmierci po zastosowaniu tego rodzaju kary. Zwykle biczowanie wykonywano publicznie, natomiast Jezusa bito w pretorium, tym bardziej, że właściwy wyrok jeszcze nie został wydany. Po biczowaniu nastąpiły zniewagi. Żołnierze wykonujący tę karę, po jej spełnieniu przystąpili do częstych w takich wypadkach swawoli nawiązujących do przebiegu dotychczasowego postępowania sądowego. Insygnia godności królewskiej miały być parodią oznak władzy lokalnego króla-wasala rzymskiego: zamiast korony spleciono kolczaste krzewy, które służyły za materiał opałowy, zamiast płaszcza przyodziano Jezusa znoszonym okryciem purpurowym (prawdopodobnie po jakimś liktorze rzymskim). Wbrew powszechnemu mniemaniu korona miała jedynie na celu wyszydzenie godności królewskiej Jezusa, nie zaś spowodowanie przez ciernie dodatkowych cierpień. Ból wywoływały niewątpliwie uderzenia w twarz.

Ponowne ukazanie się Piłata wraz z ubiczowanym Jezusem wprowadza drugą fazę postępowania procesowego. Dotychczas bowiem Piłat obstaje przy braku winy Jezusa proporcjonalnej do wydanego przez Żydów wyroku. Jeżeli poddał Go biczowaniu, to zapewne stanowiło ono ostrzeżenie i odpowiedź na skargę dygnitarzy żydowskich; po tej karze zamierzał Jezusa wypuścić na wolność.

Słowa oto Człowiek stanowią rodzaj werdyktu uniewinniającego. Być może słuchaczom chrześcijańskim termin „Człowiek” przypomina o godności Syna Człowieczego, który przybył na sąd nad światem. Piłat nie nawiązywał do tej myśli na pewno świadomie. Raczej chciał ośmieszyć wysuwany przez Żydów tytuł oskarżenia Jezusa, jako króla żydowskiego, ukazując Go ubiczowanego i odzianego w łachmany i cierniową koronę (o trzcinie zamiast berła – czwarta Ewangelia nie wspomina).

Zgromadzeni Żydzi, głównie arcykapłani – oskarżyciele i ich służba, reagują na wystąpienie Piłata z gwałtownością właściwą ludziom Wschodu. Nienawiść do Jezusa wybucha pełnym płomieniem. Po raz pierwszy padają nie tylko żądania zatwierdzenia wyroku, ale także i rodzaju kary: ukrzyżowania. Co prawda Rzymianie praktykowali w prowincjach głównie tę właśnie karę, toteż Żydzi czynią wszystko, by udowodnić, iż śmierć Jezusa będzie dziełem Rzymian. Sami Żydzi nie stosowali tej nie znanej u siebie kary ani w Starym Testamencie, ani w okresie rzymskim; znali jedynie pohańbienie zwłok zabitego (w inny sposób) przez zawieszenie na drzewie lub palu. Krzyżowano skazanych natomiast często w Persji i w Kartaginie, skąd przyjęli ten rodzaj egzekucji Rzymianie, rezerwując ją dla niewolników i obcych (wypadki krzyżowania obywateli rzymskich zdarzały się jedynie w prowincjach i były nadużyciem). W czasach Jezusa znano dobrze karę krzyża w Palestynie (potwierdziły ją nawet ostatnie znaleziska archeologiczne); na szeroką skalę zastosowano ją jako represję po upadku powstania żydowskiego w r. 70 po Chrystusie.

Piłat zrozumiał dobrze, że Żydzi chcą przenieść odpowiedzialność za śmierć Jezusa na Rzymian, dlatego powtarza swoje przeświadczenie o Jego niewinności. Motywy postępowania Piłata i stosunek do Jezusa nie uległ zmianie; zaczyna go ogarniać niecierpliwość, wzrasta niechęć do Żydów, widoczna w słowach: Zabierzcie go i sami ukrzyżujcie!. Jeżeli chcą śmierci oskarżonego, niech czynią to na własny rachunek. Z reakcji Piłata Żydzi zrozumieli, że ich próba przedstawienia Jezusa jako przestępcę politycznego i buntownika przeciw Rzymianom, samozwańczego władcę mesjańskiego (w sensie doczesnym), nie powiodła się. Piłat nie przyjął tego rodzaju oskarżenia i skwitował je doraźną karą ostrzegawczą. Wobec tego starają się przenieść proces na teren religijny, odwołując się do Prawa. Uważają oni tytuł Syna Bożego, przypisywany sobie przez Jezusa, za sprzeczny z literą Prawa i naruszający w sposób zasadniczy pojęcie Boga.

Ewangelista wykazuje całą przewrotność i nienawiść Żydów do Jezusa: najpierw negują Jego godność mesjańską, następnie odrzucają Go jako Syna Człowieczego, wreszcie zaprzeczają Jego Synostwu Bożemu. Czynią to zaś na podstawie Prawa, utworzonego przez Ojca, który wysłał Jednorodzonego Syna na świat. Ujawnia się pewien respekt, a nawet lęk, Piłata wobec sprawy Jezusa. Charakterystyczne jest to, że niepokój namiestnika powiększa się przy wzmiance o naruszeniu Prawa przez Jezusa. Piłat mógł uwolnić Oskarżonego od zarzutu przestępstwa politycznego, ale w zasadniczych sprawach dotyczących Prawa, a zasługujących na śmierć, sytuacja była nieco inna. Należy pamiętać, że wzmiankowane już wyżej oskarżenia przeciw Piłatowi dotyczyły właśnie naruszenia autonomii religijnej Żydów i lekceważenia ich uczuć religijnych. Może więc dygnitarz rzymski bał się wręcz nowego oskarżenia z podobnego tytułu, które mogłoby stać się brzemienne w skutkach. Nie należy też wykluczać innego motywu wzrastającej obawy Piłata. Kontakt tego aroganckiego urzędnika rzymskiego z Jezusem, odpowiedzi Chrystusa, z pewnością nie przeszły bez wrażenia. Wiadomość o Jego synostwie Bożym przejęła go lękiem, oczywiście nie nadprzyrodzonym. Dla pogan działanie bóstw w ludziach (kult cesarzy) nie było fikcją i nawet obojętni religijnie Rzymianie brali je poważnie pod uwagę w tym czasie. Jeżeli to przypuszczenie jest słuszne, to w każdym razie ostatecznie pierwszy motyw, bojaźni przed Żydami, skłonił Piłata do zatwierdzenia potem wyroku. Tymczasem Piłat rozpatruje sprawę na nowo; stereotypowym pytaniem o pochodzenie podejmuje przesłuchanie. Tym razem Jezus nie daje mu odpowiedzi; udzielił jej już zresztą poprzednio, określając wyraźnie swoją godność królewską. Zresztą, jak wytłumaczyć pogańskiemu namiestnikowi, że Jezus od Ojca wyszedł i do Ojca zdąża?

Piłat czuje się w tym kłopotliwym procesie coraz to bardziej nieswojo. Zmieszanie pokrywa odwołaniem się do swej władzy życia i śmierci nad skazanymi. Zapomina jednak, że władza jego jest tylko relatywna, pochodzenia ludzkiego. W rzeczywistości zaś nie jest on niczym więcej jak wykonawcą planów Bożych, i dlatego odgrywa w całym procesie rolę podrzędną. Właściwymi sprawcami, odpowiedzialnymi przed Bogiem za oszczercze oskarżenie – są przywódcy żydowscy i niewierny naród.

Prokurator rzymski nie nalega więcej na odpowiedź Jezusa na pytanie: skąd? Coraz wyraźniej rozumie, jaką rolę wyznaczyli mu w procesie Żydzi i dlatego umacnia się w swoim zamiarze uwolnienia Jezusa. Widząc taki obrót sprawy, oskarżyciele uciekają się do ostatecznego środka: do groźby. Przedstawiają tytuł przypisywany sobie przez Jezusa jako sprzeczny z godnością cesarza rzymskiego. Gdyby jego przedstawiciel uważał Go nadal za niewinnego, można by jego postawę określić jako przeciwną cesarzowi. Taki występek był w ówczesnej praktyce prawnej Rzymian określany jako „obraza majestatu” (crimen laesae maiaestatis).

Możliwe, że słowa Żydów miały swoistą wymowę. Niezależnie od poprzednich skarg zanoszonych przeciw Piłatowi w Rzymie, stanowisko jego było niewątpliwie zachwiane, szczególnie jeśli proces Jezusa odbywał się już po śmierci Sejana, protektora namiestnika i przeciwnika Żydów. Ten wysoki dygnitarz na dworze Tyberiusza był zamieszany w spisek na życie cesarza i po jego wykryciu został stracony. Nie mogło to pozostać bez wpływu na wszystkich jego protegowanych w prowincjach rzymskich, których kolejno spotykała niełaska. Choć trudno osiągnąć pewność w tej sprawie, jedno nie ulega wątpliwości: Piłat obawiał się Żydów i uważał swoją sytuację w pewnym sensie za przymusową.

Iz 50, 6 – Stary Testament, Księga Izajasza

Trzecia pieśń Sługi Pańskiego: Pan wspiera Sługę w prześladowaniach

Treść

Iz 50,06 Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.

Komentarze

To wszystko miało się wypełnić w Jerozolimie. Radosne hosanna zamieniło się w inne okrzyki, pełne potępienia i szyderstwa. Tak zapowiadał wielki „Ewangelista” Starego Testamentu – prorok Izajasz (765-701 r. p.n.e.). Zdumiewające jest zbliżenie do wydarzeń męki Chrystusa w słowach, które wypowiada na wiele wieków przed wydarzeniami Chrystusowej Paschy. W prorockiej wizji Izajasza Chrystus jest prawdziwie cierpiącym Sługą Jahwe.

Iz 52, 14 – Stary Testament, Księga Izajasza

Czwarta pieśń Sługi Pańskiego: Jego cierpienie, śmierć i chwała

Treść

Iz 52,14 Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi –

Komentarze

W czasie okropnych godzin, które upłynęły przed ukrzyżowaniem, Pan Jezus był brutalnie traktowany, bity, biczowany i w inny sposób bezczeszczony. Na krzyżu zawisł w koronie cierniowej, a w jego drgające ciało wbito gwoździe. Nieopisany ból ukrzyżowania, w czasie którego każdy nerw i każdy muskuł paliły „ogniem tortury” spotęgowany był jeszcze przez potworne cierpienie psychiczne i ból duszy. Następstwem tego było tak znaczne oszpecenie i zniekształcenie rysów, że twarz Jego przestała przypominać twarz ludzką. Ten szokujący fakt jest prawie niemożliwy do wyobrażenia, ale tak właśnie został przedstawiony w Starym Testamencie, jak również udokumentowany opisem męki i śmierci Jezusa Chrystusa w Nowym Testamencie. Bóg pozwolił, zaś Jezus zniósł te straszne cierpienia nie tylko po to, aby wypełnić proroczy obraz, ale aby wziąć na siebie nasze winy. Pytamy, kto jak nie prawdziwy Mesjasz chciałby w ten sposób realizować swoje mesjańskie przeznaczenie?

Iz 53, 2-8 – Stary Testament, Księga Izajasza

Treść

Iz 53,02 On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani tez blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wygładu, by się nam podobał.

Iz 53,03 Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mięliśmy Go za nic.

Iz 53,04 Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Iz 53,05 Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.

Iz 53,06 Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.

Iz 53,07 Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.

Iz 53,08 Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.

Komentarze

Kiedy Chrystus się narodził na świecie nie było, właściwie, żadnej duchowej mądrości i zrozumienia. Duchem Świętym jest to co podlewa i karmi tych z nas, którzy są uduchowieni abyśmy mogli mieć więcej Boga w Chrystusowym wzroście w nas. Chrystus przyszedł na mroczny świat bez duchowej wody i pokarmu na bardzo suchą ziemię. W tamtym czasie był On jedynym człowiekiem, w którym w Świętej Trójcy żył Bóg. Kiedy pojawił się Mesjasz, ludzie oczekujący potężnego króla i reformatora politycznego byli Nim rozczarowani. Ludzie nie dostrzegli Jego piękności – w świętości. Nie rozumieli także, na czym polegała Jego misja. Nie odpowiadał ich wielkoświatowemu ideałowi. Nie odczytując właściwie przepowiedni, ludzie nie znaleźli nic, co mogłoby się im podobać w słudze Jahwe. Misja, jaką Mesjasz miał wypełnić w czasie swojego pierwszego przyjścia – poświęcenie swojej duszy jako „ofiary za grzechy” – była obca ich przekonaniu o tym, jaki powinien być Mesjasz.

Odepchnięty od ludzi oznacza także odepchnięcie przez ludzi posiadających władzę i autorytet. Oznaczało to, że było tylko niewielu ludzi zajmujących wysokie stanowiska, wpływowych, niewielu znamienitych, którzy znaleźli się u Jego boku, aby wspierać Go i Jego działalność, oraz nauczanie swoim autorytetem i wpływami. Chrystusowa żałość miała swoje źródło w Jego cierpieniu, jakie odczuwał z powodu grzechów ludzkości, jak również w tym, że ludzie odrzucili zbawienie, które On im zaoferował. Żal jaki odczuwał, kiedy ludzie odrzucili zbawienie, które On im ofiarował i to, że nie odstąpili od grzesznego trybu życia prowadzącego do wiecznego potępienia w piekle, był przemożny. Co gorsze ludzie uważali, że jest chłostany przez Boga. Nie zdawali sobie sprawy, że cierpiał aby ich odkupić albo, że pozwolił uczynić siebie „przekleństwem za nas”, aby móc zbawić tych, za których cierpiał. Najistotniejszym elementem jest wstawienniczy, zastępczy charakter cierpień Mesjasza. Mesjasz był boskim Zbawicielem, na którego spadło ostrze sądu, jaki przypadłby w udziale ludzkości. Jak wielka jest łaska Boga objawiona w tym, że Chrystus umarł za nasze grzechy. Krzyż stał się jednocześnie największym upokorzeniem Chrystusa i Jego największą chwałą, oraz wybranym środkiem zbawienia człowieka. Ludzie wystawieni na cierpienie zwykle protestują lub skarżą się – szczególnie, jeśli ich cierpienia są niezasłużone. Nie tak jednak zachowuje się cierpiący Mesjasz. Dobrowolnie zgodził się wypełnić przydzielone Mu zadanie „niesienie naszych grzechów” i poszedł jak baranek na rzeź. Z nadzwyczajnym i odważnym milczeniem Mesjasz zniesie wszystko do końca, aby wypełnić wolę Boga. Stajemy twarzą w twarz z niepojętą tajemnicą bezgranicznej miłości Mesjasza do człowieka. O swoich oprawcach zwracał się do Ojca „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Po uwięzieniu Mesjasz stanie przed sądem Sam, nie pojawił się nikt, kto wziąłby Jego stronę. Judasz wydał Go, Piotr wyparł się, zaś inni uczniowie opuścili Go i uciekli. W godzinie ciężkiego przejścia nie było przy nim nikogo. W ciągu ostatnich dwudziestu wieków historii kościoła niezliczone miliony uwierzyły w Chrystusa i zostały zbawione. Ewangelia Chrystusowa zatryumfuje ostatecznie po Jego drugim przyjściu.

Pwt 25, 3 – Stary Testament, Księga Powtórzonego Prawa

Chłosta.

Treść

Pwt 25,03 Otrzyma nie więcej niż czterdzieści uderzeń, aby przez mnożenie razów ponad tę liczbę chłosta nie była nadmierna i nie został pohańbiony twój brat w twoich oczach.

Komentarze

O ile prawo żydowskie określało górną granice uderzeń: ‚Otrzyma nie więcej niż czterdzieści uderzeń’, o tyle prawo rzymskie nie znało żadnych ograniczeń. A Jezus był przecież biczowany przez Rzymian. Na podstawie śladów utrwalonych na całunie turyńskim obliczono, że Chrystus otrzymał około dziewięćdziesięciu podwójnych lub potrójnych uderzeń.

Mt 20, 17-19 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Trzecia zapowiedź męki i zmartwychwstania

Treść

Mt 20,17 Mając udać sie do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich:

Mt 20,18 ”Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć

Mt 20,19 i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Komentarze

Chociaż temat ustawicznego zbliżania się do Jerozolimy jest typowy przede wszystkim dla Ewangelii Łukasza, to jednak czytając Ewangelię Mateusza również ciągle towarzyszymy Jezusowi, zmierzającemu do Świętego Miasta. Świadomość odbywania tej podróży wiąże się najczęściej z wizją smutnego końca, czemu Jezus sam daje wyraz w trzykrotnej zapowiedzi męki. Słowa zapowiedzi, same obrazy przyszłych cierpień Jezusa, we wszystkich trzech wypadkach są prawie takie same: Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie, będzie wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie. W tej ostatniej zapowiedzi męki pewien szczegół zasługuje na specjalną uwagę. Oto zaznacza Mateusz, że Jezus będzie wydany najprzód arcykapłanom i uczonym w Piśmie, a ci z kolei przekażą Go poganom. W ten sposób została ukazana wina, jaką ponoszą za śmierć Jezusa nie tylko Żydzi, lecz także poganie, choć odpowiedzialność moralna pierwszych jest o wiele większa niż drugich. W paralelnych tekstach pozostałych dwu synoptyków nie odróżnia się tak dokładnie sprawców śmierci Jezusa.

 

3 Tajemnica – Cierniem ukoronowanie Zbawiciela

 

Mt 27, 24-30 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Mateusza

Jezus odrzucony przez swój lud, Król wyśmiany

Tekst

Mt 27,24 Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: ”Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”.

Mt 27,25 A cały lud zawołał: ”Krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Mt 27,26 Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Mt 27,27 Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego cała kohortę.

Mt 27,28 Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny.

Mt 27,29 Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej reki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: ”Witaj, Królu Żydowski!”

Mt 27,30 Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie.

Komentarze

Piłat wolał nie narażać się ludowi: wziął naczynie z wodą i umył ręce wobec tłumów dając przez to swym symbolicznym gestem do zrozumienia, że nie bierze odpowiedzialności za śmierć Jezusa. Niech tą odpowiedzialnością obciążeni zostaną ci, którzy się owej śmierci domagają. Niestety, podburzeni ludzie już nie zdołali się opanować. Wołali coraz głośniej: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Nie pozostawało tedy nic innego, jak uwolnić Barabasza, a Jezusa, zgodnie z wolą Żydów, wydać na ubiczowanie i na śmierć krzyżową.

Tak więc proces Jezusa – lub powiedzmy dokładniej: parodia procesu – zakończyła się, żołnierze Piłata zabrali Jezusa do pretorium, czyli miejsca zakwaterowania gwardii namiestnika, i tu, już z własnej inicjatywy najprawdopodobniej, bez żadnego polecenia z góry, poczęli się znęcać nad Chrystusem. Rozebrali Go z szat i przyodziali w płaszcz szkarłatny. Włożyli Mu na głowę koronę cierniową, a do prawej ręki trzcinę. Szkarłatna szata oraz pozostałe pseudo akcesoria władzy królewskiej – to ironiczne aluzje do oświadczenia Jezusa, że jest królem żydowskim. Potem znów ubrano Go w Jego własne szaty i kazano Mu na własnych barkach dźwigać krzyż, na którym w końcu miał skonać. Skazano Go zatem na śmierć najbardziej haniebną. Tylko największych zbrodniarzy karano śmiercią przez ukrzyżowanie. Tak więc znów miały się spełnić słowa proroka mówiącego: Policzony został między przestępców (Iz 53,12).

J 19, 1-7 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Oto człowiek

Treść

J 19,01 Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.

J 19,02 A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.

J 19,03 Potem podchodzili do Niego i mówili: ”Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go.

J 19,04 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: ”Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”.

J 19,05 Jezus wiec wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: ”Oto Człowiek”.

J 19,06 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: ”Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Rzekł do nich Piłat: ”Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduje w Nim winy”.

J 19,07 Odpowiedzieli mu Żydzi: ”My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym”.

Komentarze

Wybór dokonany przez Żydów między Barabaszem a Jezusem na rzecz tego pierwszego zamknął wstępną fazę procesu. Piłat zarządził więc dla Jezusa karę biczowania, jaką stosowano przy pewnych cięższych przewinieniach, nie zasługujących na wyrok śmierci. Niekiedy ten rodzaj kary był wstępem do ukrzyżowania (biczowano po wyroku lub w drodze na miejsce kary), ale Piłat chciał w tym wypadku zaspokoić jedynie nienawiść Żydów. Karę biczowania znali zarówno Żydzi, jak Rzymianie. Pierwsi wykonywali ją w sposób bardziej humanitarny; skrupulatność judaistyczna nakazywała opuścić jeden z czterdziestu razów w obawie przed przekroczeniem ilości uderzeń!, niż drudzy, którzy stosowali ją jedynie wobec niewolników i ludzi obcych.

Praktycznie ilość razów u Rzymian nie była ograniczona i zależała od woli wykonawcy. Ponieważ do rzemieni przywiązywano często twarde przedmioty (kawałki ołowiu) lub nawet kolce rozszarpujące ciało, zdarzały się wypadki śmierci po zastosowaniu tego rodzaju kary. Zwykle biczowanie wykonywano publicznie, natomiast Jezusa bito w pretorium, tym bardziej, że właściwy wyrok jeszcze nie został wydany. Po biczowaniu nastąpiły zniewagi. Żołnierze wykonujący tę karę, po jej spełnieniu przystąpili do częstych w takich wypadkach swawoli nawiązujących do przebiegu dotychczasowego postępowania sądowego. Insygnia godności królewskiej miały być parodią oznak władzy lokalnego króla-wasala rzymskiego: zamiast korony spleciono kolczaste krzewy, które służyły za materiał opałowy, zamiast płaszcza przyodziano Jezusa znoszonym okryciem purpurowym (prawdopodobnie po jakimś liktorze rzymskim). Wbrew powszechnemu mniemaniu korona miała jedynie na celu wyszydzenie godności królewskiej Jezusa, nie zaś spowodowanie przez ciernie dodatkowych cierpień. Ból wywoływały niewątpliwie uderzenia w twarz.

Ponowne ukazanie się Piłata wraz z ubiczowanym Jezusem wprowadza drugą fazę postępowania procesowego. Dotychczas bowiem Piłat obstaje przy braku winy Jezusa proporcjonalnej do wydanego przez Żydów wyroku. Jeżeli poddał Go biczowaniu, to zapewne stanowiło ono ostrzeżenie i odpowiedź na skargę dygnitarzy żydowskich; po tej karze zamierzał Jezusa wypuścić na wolność. Słowa oto Człowiek stanowią rodzaj werdyktu uniewinniającego. Być może słuchaczom chrześcijańskim termin „Człowiek” przypomina o godności Syna Człowieczego, który przybył na sąd nad światem. Piłat nie nawiązywał do tej myśli na pewno świadomie. Raczej chciał ośmieszyć wysuwany przez Żydów tytuł oskarżenia Jezusa, jako króla żydowskiego, ukazując Go ubiczowanego i odzianego w łachmany i cierniową koronę (o trzcinie zamiast berła czwarta Ewangelia nie wspomina).

Zgromadzeni Żydzi, głównie arcykapłani – oskarżyciele i ich służba, reagują na wystąpienie Piłata z gwałtownością właściwą ludziom Wschodu. Nienawiść do Jezusa wybucha pełnym płomieniem. Po raz pierwszy padają nie tylko żądania zatwierdzenia wyroku, ale także i rodzaju kary: ukrzyżowania. Co prawda Rzymianie praktykowali w prowincjach głównie tę właśnie karę, toteż Żydzi czynią wszystko, by udowodnić, iż śmierć Jezusa będzie dziełem Rzymian. Sami Żydzi nie stosowali tej nie znanej u siebie kary ani w Starym Testamencie, ani w okresie rzymskim; znali jedynie pohańbienie zwłok zabitego (w inny sposób) przez zawieszenie na drzewie lub palu. Krzyżowano skazanych natomiast często w Persji i w Kartaginie, skąd przyjęli ten rodzaj egzekucji Rzymianie, rezerwując ją dla niewolników i obcych (wypadki krzyżowania obywateli rzymskich zdarzały się jedynie w prowincjach i były nadużyciem). W czasach Jezusa znano dobrze karę krzyża w Palestynie (potwierdziły ją nawet ostatnie znaleziska archeologiczne); na szeroką skalę zastosowano ją jako represję po upadku powstania żydowskiego w r. 70 po Chrystusie.

Piłat zrozumiał dobrze, że Żydzi chcą przenieść odpowiedzialność za śmierć Jezusa na Rzymian, dlatego powtarza swoje przeświadczenie o Jego niewinności. Motywy postępowania Piłata i stosunek do Jezusa nie uległ zmianie; zaczyna go ogarniać niecierpliwość, wzrasta niechęć do Żydów, widoczna w słowach: Zabierzcie go i sami Krzyżujcie!. Jeżeli chcą śmierci oskarżonego, niech czynią to na własny rachunek.

Z reakcji Piłata Żydzi zrozumieli, że ich próba przedstawienia Jezusa jako przestępcę politycznego i buntownika przeciw Rzymianom, samozwańczego władcę mesjańskiego (w sensie doczesnym), nie powiodła się. Piłat nie przyjął tego rodzaju oskarżenia i skwitował je doraźną karą ostrzegawczą. Wobec tego starają się przenieść proces na teren religijny, odwołując się do Prawa. Uważają oni tytuł Syna Bożego, przypisywany sobie przez Jezusa, za sprzeczny z literą Prawa i naruszający w sposób zasadniczy pojęcie Boga. Ewangelista wykazuje całą przewrotność i nienawiść Żydów do Jezusa: najpierw negują Jego godność mesjańską, następnie odrzucają Go jako Syna Człowieczego, wreszcie zaprzeczają Jego Synostwu Bożemu. Czynią to zaś na podstawie Prawa, utworzonego przez Ojca, który wysłał Jednorodzonego Syna na świat.

Mk 15, 15-19 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Marka

Jezus odrzucony przez swój lud, Król wyśmiany

Tekst

Mk 15,15 Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Mk 15,16 Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę.

Mk 15,17 Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.

Mk 15,18 I zaczęli Go pozdrawiać: ”Witaj, Królu Żydowski!”

Mk 15,19 Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.

Komentarze

Zgadza się również całkowicie z wersją Mateuszową Markowa relacja dialogu Piłata z tłumem, podburzonym przez arcykapłanów i domagającym się uwolnienia Barabasza oraz wzmianka o samym uwolnieniu Barabasza. W zakończeniu tej krótkiej relacji ujawnia się znów cała ludzka słabość Piłata: mimo iż z całą pewnością nie zdołał sobie wyrobić sądu o rzeczywistej winie Jezusa, wydał Go jednak na śmierć, chcąc pozbyć się wzburzonego tłumu

W opisie biczowania i koronowania cierniem Jezusa Marek pomija wzmiankę o trzcinie, mającej być ironicznym symbolem królewskiego berła, a w ogłoszeniu wyroku ostatecznego przez Piłata – scenę umycia rąk, słowa wypowiedziane przy tym do tłumu oraz jeszcze jedno domaganie się przez ów tłum krwi Jezusa. Szyderstwa żołnierzy miały charakter brutalny i może szczególnie bolesny dla Jezusa. Prostackie pomysły – przywdzianie Jezusa w zniszczony płaszcz żołnierski mający przypominać purpurę królewską, włożenie korony cierniowej na głowę – miały na celu wyśmianie królewskiej godności Jezusa. Pomijając milczeniem widzenie, jakie miała żona Piłata, Marek chce niejako dać do zrozumienia, że nie zależy mu już na usprawiedliwianiu Piłata. Ten poganin, początkowo dość życzliwie nastawiony do Jezusa, później troszczył się tylko o interesy własne.

 

4 Tajemnica – Dźwiganie Krzyża

 

Mt 27, 31-34 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Król wyśmiany, Droga krzyżowa

Tekst

Mt 27,31 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Mt 27,32 Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego.

Mt 27,33 Gdy przyszli na miejsce zwane Golgota, to znaczy Miejscem Czaszki,

Mt 27,34 dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić.

Komentarze

Szkarłatna szata oraz pozostałe pseudo akcesoria władzy królewskiej – to ironiczne aluzje do oświadczenia Jezusa, że jest królem żydowskim. Potem znów ubrano Go w Jego własne szaty i kazano Mu na własnych barkach dźwigać krzyż, na którym w końcu miał skonać. Skazano Go zatem na śmierć najbardziej haniebną. Tylko największych zbrodniarzy karano śmiercią przez ukrzyżowanie. Tak więc znów miały się spełnić słowa proroka mówiącego: Policzony został między przestępców. Rozpoczęła się bolesna droga krzyżowa. Mateusz nie mówi co prawda, że Jezus upadał pod ciężarem krzyża, należy to jednak wydedukować z opisu przymuszenia Szymona Cyrenejczyka, by pomógł Mu w dźwiganiu krzyża. Tajemnicą pozostanie na zawsze to, co myślał Szymon, gdy umęczony całodzienną pracą w polu, musiał dźwigać z Jezusem krzyż, wstępując powoli po dość stromym zboczu Golgoty, aż na sam szczyt tej góry. Czy znał już słowa Jezusa o krzyżu, który trzeba brać co dzień na swe ramiona i kroczyć za Nim? Czy odczuwał lekkość tego brzemienia? Czy dźwigał je z radością, czy też czuł ciągle tylko przymus?

Musiał też Jezus okazywać w jakiś sposób, że jest bardzo spragniony. I oto co za ironia miłosierdzia! Sam mówił kiedyś o nagrodzie za kubek wody podany spragnionemu. Jest teraz spragniony. Teraz ulitują się nad Nim, podadzą Mu jednak napój, którego nie będzie mógł wypić. Bo któż mógłby ugasić pragnienie winem zmieszanym z żółcią? Jeżeli nawet podawano czasem skazańcom taką mieszaninę, to nie w celu ugaszenia pragnienia, lecz dla pewnego oszołomienia, które niekiedy pozbawiało człowieka świadomości. Otóż Jezus najprawdopodobniej uznał tego rodzaju ulgę za niezgodną z wolą Bożą. Zależało Mu na tym, by umierać z całą świadomością.

Łk 23, 26-32 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Droga krzyżowa

Tekst

Łk 23,26 Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

Łk 23,27 A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim.

Łk 23,28 Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: ”Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!

Łk 23,29 Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: ”Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”.

Łk 23,30 Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!

Łk 23,31 Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?”

Łk 23,32 Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Komentarze

Wedle zwyczaju, skazany na śmierć przez ukrzyżowanie sam powinien zanieść krzyż na miejsce stracenia. Tak też rzecz się miała i w przypadku Jezusa, z tym, że albo drzewo krzyża było wyjątkowo ciężkie, albo Jezus czuł się już bardzo zmęczony wskutek dość długiej drogi na Golgotę; w każdym razie nie mógł już sam dźwigać swego krzyża. Postanowiono więc zorganizować skazańcowi doraźną pomoc. Szczęśliwcem, któremu dane było pomagać Jezusowi w dźwiganiu Jego krzyża, miał się okazać Szymon z Cyreny. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. Fakt ten notują wszyscy trzej synoptycy, wcale nie wspominając o uczuciach, jakie przy tym towarzyszyły Szymonowi.

Spotkanie Jezusa z niewiastami przedstawia tylko Łukasz. Było to spotkanie bardzo wzruszające: mimo nieprzejednanej wrogości arcykapłanów i starszyzny żydowskiej znaleźli się jednak ludzie, którzy prawdziwie współczuli Jezusowi. Niewiasty głośno płakały, co było godne tym szczególniejszej uwagi, że Jezus, jako skazaniec, nie miał prawa do tego, by Jego śmierć publicznie opłakiwano. Ze strony niewiast było to więc swoiste bohaterstwo i publiczne wyznanie wiary w Jezusa. Nie mógł Chrystus pozostać obojętny na takie objawy współczucia. Lecz nawet wtedy nie przestał być Nauczycielem. Powiedział niewiastom – określając je, jak ongiś Izajasz, mianem „córek Jerozolimy” – by opłakiwały raczej własny los i smutną przyszłość swoich dzieci.

Na morderców Jezusa mieszkających w Jerozolimie przyjdzie bowiem tak straszna kara, iż niewiasty bezpłodne będą wtedy czuły się szczęśliwsze niż te, które zrodziły wielu synów. Tak hańbiąca każdą niewiastę żydowską bezpłodność okaże się wtedy prawdziwym błogosławieństwem. Siebie samego przyrównuje Jezus – najniewinniejszy z niewinnych – schodząc z tego świata w pełni swych ludzkich lat, do zielonego drzewa, które wydałoby jeszcze niejeden owoc. Suchymi, nieużytecznymi drzewami są tu najwyraźniej niesprawiedliwi, obciążeni najróżniejszymi grzechami.

Mk 15, 20-23 Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Król wyśmiany, Jezus na Golgocie, Droga krzyżowa, Ukrzyżowanie

Tekst

Mk 15,20 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.

Mk 15,21 I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.

Mk 15,22 Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Mk 15,23 Tam dawali Mu wino zaprawione mirra, lecz On nie przyjął.

Komentarze

W opisie sceny spotkania Jezusa z Szymonem Cyrenejczykiem Marek dorzuca szczegół o dwu synach tego palestyńskiego wieśniaka: Aleksandrze i Rufusie. Nie jest wykluczone, że ci dwaj ludzie, noszący rzymskie imiona, byli znani czytelnikom Ewangelii Marka. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że o tym samym Rufusie mówi Paweł w Rz 16,13. Zarówno prawo żydowskie, jak rzymskie nie pozwalało wyroku śmierci dokonywać w mieście. Również zgodnie z przepisami prawa skazaniec sam musiał nieść belkę poprzeczną krzyża na miejsce zagłady. Zmuszając Szymona do udzielenia Jezusowi pomocy w dźwiganiu krzyża żołnierze kierowali się z pewnością nie tyle miłosierdziem, ile raczej chęcią sprawniejszego przeprowadzenia całej akcji. Droga przedłużała się zdaniem ich bez potrzeby. Ponieważ Szymon Cyrenejczyk wracał od swoich zajęć z pola, należy wnosić, że nie był to dzień szabatu, czyli nie nastąpił jeszcze dzień 15 Nisan.

Według Marka Jezusowi, gdy już był przybity do krzyża, podano do picia wino zmieszane nie z żółcią, lecz z mirrą – szczegół nie posiadający większego znaczenia. Ta mieszanina miała również właściwości otępiające wrażliwość cierpiącego. Jezus nie przyjmuje tego napoju – chce bowiem w pełnej świadomości i do końca wypełniać wolę Ojca

Mk 8, 34-38 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Warunki naśladowania Jezusa

Tekst

Mk 8,34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: ”Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!

Mk 8,35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Mk 8,36 Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?

Mk 8,37 Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?

Mk 8,38 Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”.

Komentarze

Ósmy rozdział Ewangelii Marka kończy się serią napomnień dotyczących mężnego znoszenia ucisków i cierpień. Napomnienia te ani pod względem treści, ani w samych sformułowaniach nie odbiegają od znanych nam już pouczeń z Ewangelii Mateusza: kto chce być uczniem Chrystusa, musi się zaprzeć samego siebie, wziąć swój krzyż i kroczyć za Chrystusem; kto chce ocalić swe życie wieczne, musi być gotów na utratę życia doczesnego, jeśli tego będzie domagał się – dodaje z pewnością od siebie Marek, bo brak tego u pozostałych synoptyków – Chrystus i dobro Jego Ewangelii; kto chce sobie zasłużyć na przyszłe orędownictwo Syna Człowieczego, musi teraz mężnie wyznawać Jego naukę. Niektóre spośród tych napomnień Mateusz i Łukasz powtarzają aż dwa razy, oczywiście w różnych okolicznościach i nie na tym samym miejscu. U żadnego z trzech synoptyków napomnienia te nie przedstawiają jedności pierwotnej, lecz stanowią kompozycję odizolowanych, różnych co do miejsca i czasu powstania logiów Jezusa. Tak np. w Markowej redakcji pierwsze napomnienie zdaje się być połączeniem dwu luźno istniejących ostrzeżeń: 1) kto nie weźmie swego krzyża na własne ramiona, nie może być moim uczniem; 2) kto chce Mnie naśladować, musi zaprzeć się siebie samego. Gdy Ewangelista posługiwał się wyrażeniem „brać krzyż na swoje ramiona”, to rzecz jasna nie mógł nie myśleć o męczeńskiej śmierci Jezusa. Jednakże nie należy twierdzić, że w usta Jezusa – o czym zresztą była już mowa w związku z analogicznym fragmentem Ewangelii Mateusza – słowa te włożyli dopiero później chrześcijanie. Co prawda w literaturze judaistycznej z czasów Jezusa nie można znaleźć podobnego zwrotu. Wiadomo jednak, że krzyżowanie jako karę śmierci niekiedy stosowano i że skazany musiał sam na własnych ramionach nieść na miejsce kaźni narzędzie czekającej go śmierci – poprzeczną belkę krzyża. Wyznawcy Chrystusa w tamtych czasach byli narażeni na szczególne niebezpieczeństwa ze strony Izraela, już w Starym Testamencie przyrównywanego niekiedy do wiarołomnej małżonki. Przymierze na Synaju było bowiem swoistym związkiem małżeńskim Jahwe z narodem wybranym.

J 19, 16-17 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Wyrok, Droga krzyżowa i ukrzyżowanie

Tekst

J 19,16 Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa.

J 19,17 A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgotą.

Komentarze

Słowa ostatecznego wyroku nie są istotne dla Ewangelisty; dla niego ważne jest to, że Piłat wydaje go, czyniąc zadość żądaniom Żydów. W analogicznych wypadkach wyrok taki brzmiał „Pójdziesz na krzyż” lub „Idź na krzyż”. Wydanie Jezusa Żydom na ukrzyżowanie nie jest równoznaczne z powierzeniem wykonania wyroku ich służbie; dokonują tego żołnierze rzymscy z plutonu egzekucyjnego. Jan chce po raz ostatni zaznaczyć, że właściwymi sprawcami śmierci Jezusa są Żydzi, Piłat zaś jest ich narzędziem, pozbawionym własnego zdania i troszczącym się jedynie o swoje sprawy Wykonanie wyroku ukrzyżowania odbyło się tym śpieszniej, że zbliżało się święto żydowskie: po zapadnięciu zmroku spożywano wieczerzę paschalną. Do egzekucji oddelegowano czterech żołnierzy z centurionem na czele; narzędzie kary, krzyż, dźwigał sam Skazany. Szczegółów krzyżowania czwarta Ewangelia nie opisuje, ograniczając się do kilku wzmianek o znaczeniu teologicznym. Miejscem wykonania wyroku była Golgota (Miejsce Czaszki), zwana tak z powodu specyficznego ukształtowania terenu; leżała ona poza granicami ówczesnego miasta i w ten sposób odpowiadała wymogom prawa rzymskiego odnośnie do wykonywania egzekucji.

 

5 Tajemnica – Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na Krzyżu

 

J 19, 18-37 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Droga i krzyżowa i ukrzyżowanie, Testament z krzyża, Śmierć

Tekst

J 19,18 Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.

J 19,19 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: ”Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.

J 19,20 Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim.

J 19,21 Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: ”Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim”.

J 19,22 Odparł Piłat: ”Com napisał, napisałem”.

J 19,23 Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu.

J 19,24 Mówili wiec miedzy sobą: ”Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili miedzy siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.

J 19,25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

J 19,26 Kiedy wiec Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: ”Niewiasto, oto syn Twój”.

J 19,27 Następnie rzekł do ucznia: ”Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

J 19,28 Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: ”Pragnę”.

J 19,29 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełna octu i do ust Mu podano.

J 19,30 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: ”Wykonało się!” I skłoniwszy głowę oddał ducha.

J 19,31 Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.

J 19,32 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani.

J 19,33 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni,

J 19,34 tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.

J 19,35 Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli.

J 19,36 Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana.

J 19,37 I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Komentarze

Oprócz Jezusa ukrzyżowano jeszcze dwóch innych ludzi, w czwartej Ewangelii bliżej nieokreślonych. Inne Ewangelie przedstawiają ich jako złoczyńców – na podstawie tekstu Starego Testamentu; dla Jana ten motyw, poparty świadectwem Pisma, nie stanowił przedmiotu zainteresowania. Przeciwnie – wspomniał o tablicy z tytułem winy (causa poenae). Tablicę taką sporządzano w obiegowych językach i niesiono przed egzekucyjnym pochodem lub zawieszano skazanemu na szyi; po dokonaniu egzekucji umieszczano ją na widocznym miejscu (najczęściej nad krzyżem), aby wszyscy mogli poznać przyczynę kary. Podówczas w Palestynie oprócz narodowego języka aramejskiego używano dość często greckiego; łacina była urzędowym językiem okupacyjnych władz rzymskich. W treści napisu Piłat po raz ostatni dał wyraz swojej awersji do Żydów. Odpowiednio zresztą do rzeczywistości, wymieniając rzekomą winę Jezusa, podkreślił także winę Żydów, ogłaszając Go ich królem. Tym samym reklamowana przez nich lojalność wobec cesarza została postawiona pod znakiem zapytania. O tym, że nie był to tylko przypadek, świadczy zarówno interwencja Żydów (arcykapłanów), jak i zdecydowany opór Piłata, który tylko w tym skromnym zakresie potrafił przeprowadzić własną wolę. Ale dla Ewangelisty tytuł winy miał specjalną wymowę teologiczną: właśnie wywyższony na krzyżu Jezus staje się Królem świata, a tablica czyni ten fakt powszechnie wiadomym. Proroctwo Kajfasza, wypowiedziane nieświadomie, staje się rzeczywistością.

Prawo rzymskie przyznawało plutonowi egzekucyjnemu prawo do wszystkiego, co miał na sobie skazany (krzyżowano na ogół bez szat): później wprowadzono pewne ograniczenia co do przedmiotów kosztownych. W wypadku Jezusa chodziło zapewne o chiton, czyli szatę wierzchnią (sporządzoną bez szwów, pas i sandały oraz może zawój czy chustę na głowę. Ewangelista nie bez powodu opisuje rodzaj szaty wierzchniej. Zamiast podziału rzucono bowiem o nią między żołnierzami los, co odpowiadało słowom Ps 22[21],19. Późniejsza refleksja patrystyczna dostrzega w niej symbolikę jedności Kościoła. Żołnierze rzymscy to dalsze narzędzia realizującego się planu Bożego, przewidzianego w Pismach Starego Testamentu. Egzekucję krzyżowania wykonywano publicznie i zwykle gromadziła ona sporo ludzi: częściowo przypadkowych przechodniów, ale również oskarżycieli oraz najbliższą rodzinę skazanego. O obecności arcykapłanów (znanej z opisów synoptycznych) czwarta Ewangelia nie mówi nic: ich złowieszcze dzieło dokonało się u Piłata. Natomiast wszyscy Ewangeliści (choć w dość różny sposób) wspominają o obecności niewiast przy krzyżowaniu Jezusa, a sam Jan czyni wzmiankę o Maryi, Matce Jezusa, i o umiłowanym uczniu, którzy stoją w bezpośredniej bliskości i do których Jezus kieruje swoje słowa. U Synoptyków natomiast „niewiasty” (imiona różnią się) wymienione są dopiero po śmierci Jezusa i stanowią niejako wprowadzenie do przekazu o zmartwychwstaniu, w którym odegrają pewną rolę. Obecność Matki Jezusa w Jerozolimie po zmartwychwstaniu potwierdza tradycja. „Umiłowanego ucznia” wprowadził już do opisu jako „drugiego” (innego) Ewangelista; może obejmuje go także ogólna wzmianka o „wszystkich znajomych Jezusa” u Łukasza. Dlaczego Synoptycy, mówiąc o niewiastach, pominęli milczeniem obecność Matki Jezusa – trudno ustalić. Nie jest to zresztą jedyny przykład, gdzie Jan przekazuje własny materiał tradycyjny, sięgający niewątpliwie faktu historycznego. Niewłaściwe też wydają się takie próby wyjaśnienia, jak argument celowego przeniesienia przez Jana testamentu duchowego Jezusa, wypowiedzianego już poprzednio przed pojmaniem, na krzyż, celem pełniejszego teologicznego uzasadnienia. Słuszne jest natomiast mniemanie, iż Ewangelista przytoczył wiadomy sobie z własnego doświadczenia i rozpowszechniony w niektórych wspólnotach chrześcijańskich fakt w celu podkreślenia nauki teologicznej, jaka z niego wypływa. Interpretacja teologiczna nie przekreśla koniecznie wartości historycznej, jak błędnie przypuszcza wielu współczesnych egzegetów.

Należy też przyznać, że myśl teologiczna Ewangelisty jest w swoim bogactwie niełatwa do ustalenia. Wskazany jest daleko idący umiar, który nie pozwoli na przypisywanie słowom Jezusa intencji teologicznej Jana albo myśli będących owocem współczesnej (lub dawniejszej) refleksji mariologicznej. Żaden z tekstów Janowych nie ma tylu różnych interpretacji i tak obszernej literatury (polskiej i obcej) co J 19,25–27. Nie do przyjęcia są symboliczne interpretacje proponowane zwłaszcza przez liberalnych krytyków akatolickich i niewielu katolików. Uważają one np. Matkę Jezusa za symbol Kościoła judeochrześcijańskiego, umiłowanego natomiast ucznia – Kościoła helleńsko chrześcijańskiego (Bultmann); albo w Najświętszej Maryi Pannie upatrują symbol opieki nad tradycją Janową, w trosce umiłowanego ucznia o Nią – symbol miłości Kościoła Bożego. Wszystkie tego typu wyjaśnienia mają tę cechę wspólną, że odmawiają przekazowi Janowemu cech historyczności. Wykład katolicki powszechnie przyjmowany zmierza – biorąc ogólnie – w dwóch różnych kierunkach. Pierwszy przedstawia scenę w znaczeniu naturalnym; jako wyraz troskliwości Jezusa o losy Matki po Jego śmierci, drugi natomiast rozumie ją w sensie bardziej teologicznym, jako zamierzoną przez Ewangelistę myśl o ustanowieniu Maryi Matką wszystkich wierzących. Istnieją również próby wykładu mieszanego, opartego na fakcie historycznym, rozumianym jednak niemariologicznie: Jezus dopełniłby tym samym ostatniego kroku oddzielenia się od najbliższych i pozostania tylko z Ojcem. Jednak w tym ostatnim wypadku rola Maryi byłaby zbyt marginesowa i dlatego wyjaśnienie jest trudne do przyjęcia.

Najbardziej przekonuje – również dziś – wykład ściśle mariologiczny, mimo sprzeciwów niektórych egzegetów katolickich. W zasadzie utrzymuje on za Orygenesem, że Jezus stworzył nową nadprzyrodzoną, mesjańską więź między Maryją a Janem, która nie wyczerpuje się w stosunku Matka – Syn, ale obejmuje nadto wszystkich odkupionych przez Jezusa. Tym samym Maryja staje się Matką wszystkich chrześcijan. Oczywiście w słowie niewiasto nawiązuje Jan do typologii starotestamentowej. Podobnie Jan przedstawia „ucznia” połączonego z Jezusem więzami miłości, jako uosobienie wiernych Jezusowi chrześcijan; powierzając go Matce, Jezus powierza Jej macierzyńskiej opiece chrześcijan. Przy ocenie roli „ucznia umiłowanego” występują te same trudności, co przy poprzednich o nim wzmiankach. Proponowane rozwiązania odpowiadają dwom wyżej zaznaczonym kierunkom: obok interpretacji tradycyjno – historycznej, komentującej postać indywidualną Jana, syna Zebedeusza, coraz częściej występuje u egzegetów katolickich koncepcja symboliczna lub symboliczno-kolektywna, traktująca tego ucznia jako gwaranta lub świadka wiarygodności tradycji Janowej. W pierwszym wypadku autor czwartej Ewangelii zaznaczyłby w tak dyskretny sposób swoją obecność pod krzyżem, w drugim jego postać przeniesiona pod krzyż stanowiłaby jednocześnie uwierzytelnienie tradycji, którą reprezentował w swej Ewangelii i we wspólnotach Jan Apostoł. Praktycznie należy uważać epizod za wydarzenie rzeczywiste, podobnie jak udział biorących w nim postaci; te jednak są – jak często w czwartej Ewangelii – podatne na dalszą interpretację teologiczną pod wpływem działającego Ducha Świętego. Matka Jezusa przedstawiona jest jako Matka wszystkich wierzących, Matka Kościoła, umiłowany uczeń może reprezentować wszystkich wiernych chrześcijan. W jakim kontekście pierwotnie nastąpiło oddanie Matki pod opiekę umiłowanego ucznia – nie jest rzeczą istotną dla Ewangelisty. Natomiast nie ulega wątpliwości, że zarówno Maryja, jak i Umiłowany Uczeń uczestniczyli fizycznie i duchowo w dokonującym się przez Jezusa akcie odkupienia i że właśnie na Golgocie dokonała się w pełnym tego słowa znaczeniu opisana adopcja.

Wypada zauważyć, że tylko tu i w opisie pierwszego znaku w Kanie Galilejskiej występuje charakterystyczny zwrot „Niewiasto” dotyczący Matki Bożej. W ustach Jezusa ma on zawsze (zwraca się On także niekiedy do innych kobiet w ten sposób, ale zawsze w określonym, zbawczym kontekście) wydźwięk mesjański, a skierowany do Maryi nabiera zupełnie specjalnego znaczenia, tym bardziej, że syn nie zwracał się nigdy w ten sposób ani w języku aramejskim, ani greckim do własnej matki. Więź między Kaną a Golgotą wytwarza ponadto koncepcja godziny (w Kanie może jeszcze nie nadeszła, a na Golgocie osiąga punkt kulminacyjny) i chwały Jezusa. Dlatego też zwolennicy interpretacji ściśle mariologicznej (które nie przytaczają żadnego tekstu starotestamentowego w dosłownym lub przybliżonym brzmieniu) uważają, iż należy je rozumieć w tym samym kontekście zbawczym, co i całość uwielbienia na krzyżu. Istniałaby zatem ścisła łączność między Protoewangelią a opisaną sceną, nadto Ap 12 naświetlałaby tę scenę w ramach walki Jezusa z szatanem. Może słowa Dokonało się dotyczą również i ustanowienia Maryi Matką wszystkich ludzi? To przypuszczenie wypowiadają coraz częściej egzegeci i mariologowie. Wśród męki krzyżowej Jezus pragnie wypełnić dokładnie wszystkie zapowiedzi starotestamentowe. Scena pojenia octem odnosi się do Ps 22[21],16 lub 69[68],22 (ten Psalm mówi wyraźnie o pojeniu octem). Napój tego rodzaju służył zwykle żołnierzom do gaszenia pragnienia; sporządzano go z kwasu rozcieńczonego wodą; toteż nie może dziwić fakt, że miał go pluton egzekucyjny na miejscu kaźni. Pewną trudność nastręcza wzmianka o hizopie, na którym podano Jezusowi ocet. Zwykle mianem tym określa się niskopienną roślinę występującą na murach; jednakże nie ma ona łodygi odpowiedniej do wspomnianego celu. Może chodzi o jakąś mniej znaną pokrewną roślinę krzaczastą. Używanie hizopu w starotestamentowej liturgii nie odgrywa tu żadnej roli, a paralelizm proponowany przez niektórych egzegetów (hizop służący do oczyszczającego pokropienia – oczyszczająca z grzechów męka Jezusa) jest bez wątpienia przesadą. Nieliczni autorzy idąc za kilku rękopisami przyjmują lekcję krótszą: „na włóczni”.

Tendencja Janowa do podkreślenia wypełniania się zapowiedzi starotestamentowej, dotyczącej męki Jezusa, pomija szczegóły konania Jezusa na krzyżu, znane zresztą dobrze z tradycji. Podkreśla jedynie pełną świadomość Jezusa, z jaką dokonuje On najwyższego aktu zbawczego: wyrażają ją słowa: Dokonało się. Najprostsze bodaj w całym opisie (także u Synoptyków) jest skonstatowanie śmierci Jezusa. Dla Ewangelisty istotny był jej fakt dokonujący dzieła zbawienia. Somatyczne przyczyny śmierci leżą poza sferą jego zainteresowań, są obce nawet trzeciemu Ewangeliście, zapewne z zawodu lekarzowi. Toteż dociekania niektórych współczesnych lekarzy (zresztą sporne) co do zjawisk patologicznych związanych z krzyżowaniem mają znaczenie drugorzędne.

Ponieważ krzyżowanie należało do kar specjalnie haniebnych, wprowadzało ono nie tylko zanieczyszczenie osób, ale i miejsca egzekucji. W związku ze zbliżającym się świętem Paschy, związanym dodatkowo w tamtym roku z szabatem, należało usunąć ciała ukrzyżowanych i pogrzebać je przed końcem Dnia Przygotowania (o zachodzie słońca, ok. godz. 18). Trudność polegała jedynie na tym, że straszna kara nie powodowała natychmiastowej śmierci, a bywały nawet wypadki, że męki skazanego przeciągały się dwa dni. Ponieważ na krzyżu umieszczano rodzaj drewnianego siodełka, zawieszony człowiek opierał się całym ciałem nie tylko na przybitych gwoźdźmi rękach i nogach; agonia więc ciągnęła się niekiedy długo. Kiedy należało egzekucję szybko wykonać stosowano łamanie goleni (crurifragium), co powodowało natychmiastową śmierć przez uduszenie (z braku oparcia). Być może, że w ten sam sposób stwierdzano ponad wszelką wątpliwość także fakt śmierci, która nastąpiła już przedtem, przynajmniej w wypadkach wątpliwych. Zwyczaj ten potwierdziły ostatnie znaleziska archeologiczne w postaci ossuarium zawierającego kości człowieka krzyżowanego, jedyne znane dotychczas na tym terenie. Wynika z nich, że skazanego przybito do krzyża długim żelaznym gwoździem, przechodzącym przez pięty, natomiast ręce przebito ponad nadgarstkiem; oba piszczele nóg wykazują wyraźne ślady połamania w gwałtowny sposób. Zwyczaj łamania kości ukrzyżowanym (i wydawania ciał rodzinie czy znajomym) musiał być więc w tym czasie praktykowany w Palestynie.

Na żądanie władz żydowskich postąpiono podobnie w wypadku ukrzyżowanych na Golgocie w przeddzień Paschy. Przed zdjęciem zwłok z krzyża Piłat wysłał na miejsce żołnierzy (po wykonaniu kary często pilnowano ukrzyżowanych), by sprawdzili, czy śmierć już nastąpiła, lub w przeciwnym razie, by ją przyspieszyli. Dwaj ukrzyżowani z Jezusem w chwili przybycia żołnierzy najwidoczniej jeszcze żyli, a przynajmniej śmierć ich nie wydawała się oczywista, skoro połamano im golenie (wykonywano to żelazną lub drewnianą maczugą).

Natomiast śmierć Jezusa nie budziła wątpliwości przybyłych, skoro zaniechali skrócenia Mu w ten sposób męki i spowodowania natychmiastowego zgonu. Jednak skrupulatne wypełnienie rozkazu nie pozwalało pozostawiać żadnego zastrzeżenia co do pełnego wykonania wyroku. Wobec tego jeden z żołnierzy zadał Jezusowi cios lancą w okolice serca. Podobnie jak poprzednio fakty te są dla Ewangelisty punktem wyjścia głębszej interpretacji teologicznej. Prawdopodobna jest także apologetyczna tendencja przeciw rodzącemu się podówczas doketyzmowi. W każdym razie bardzo mocno podkreślony jest zbawczy fakt śmierci Jezusa: Ewangelista stwierdza go jako naoczny świadek, mówiąc o wypłynięciu krwi i wody. O „strumieniach wody”, które mają wypłynąć, mówił już J 7,37 nn. Jeżeli ten paralelizm jest słuszny, chodziłoby o dar Ducha, który zaczyna tryskać dla wszystkich wierzących z chwilą śmierci Jezusa. Nie wolno jednak zapominać, iż tekst mówi także o „krwi”, a nie tylko o wodzie. Krew nawiązywałaby do oczyszczenia nowego człowieka z grzechów przez Jezusa, Baranka Bożego, ukrzyżowanego w chwili, kiedy ofiarowywano w świątyni krew baranków paschalnych Starego Przymierza. Zarówno więc woda, jak i krew przedstawiają wynagradzającą śmierć Jezusa w dwóch aspektach sakramentalnych: chrztu św. i Eucharystii.

Dwa teksty starotestamentowe oświetlają wiarygodne świadectwo tego, który widział. Pierwszy dotyczy przepisu powstrzymywania się od łamania kości barankowi spożywanemu podczas wieczerzy paschalnej, ewentualnie opieki Bożej nad sprawiedliwym prześladowanym. Chrystus – Baranek, prześladowany i wydany na śmierć przez własny naród, spełnia w najdoskonalszy sposób rzeczywistość zbawczą, którą symbolizował baranek spożywany przy wyjściu Izraelitów z kraju niewoli.

Drugi tekst opiera się na Za 12,10. Ci, którzy sprawili, że bok Jezusa został przebity, wzniosą ku Niemu swoje oczy jako ku Zwycięzcy; bo cios, który miał stwierdzić fakt śmierci, w rzeczywistości otworzył i obwieścił światu nowe źródło łaski Bożej tryskające z boku Jezusa. Łaski te można rozumieć – w dalszej interpretacji teologicznej – w sensie sakramentalnym.

Wreszcie wypada podkreślić rolę, jaką odgrywa omówiony tekst w szeroko rozpowszechnionym w Kościele kulcie Serca Jezusowego. Słowa „bok” i „wnętrze” nie oznaczają wprawdzie bezpośrednio serca, ale ponieważ chodzi o dar miłości, kierują one myśl chrześcijanina ku jej siedlisku – sercu. Zresztą cios został zadany niewątpliwie w okolicę serca. Także tutaj świat lekarski prowadzi ciągle dyskusję nad możliwością wypłynięcia krwi i wody z boku Jezusa (z serca nie byłoby to możliwe). Wielu uważa to zjawisko za prawdopodobne, szczególnie w świetle cierpień poprzedzających ukrzyżowanie (biczowanie!); inni uważają opisany fakt za cudowny. W żadnym wypadku nie może tu chodzić tylko o obiektywizację myśli teologicznej popartej świadectwami Starego Testamentu. Natomiast należy stwierdzić, że omówiony tekst może służyć jedynie jako tło kultu Serca Pana Jezusa, którego uzasadnienie jest raczej teologiczne niż biblijne.

Łk 23, 33-46 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Łukasza

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Dobry łotr, Śmierć Jezusa

Tekst

Łk 23,33 Gdy przyszli na miejsce, zwane ”Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.

Łk 23,34 Lecz Jezus mówił: ”Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Potem rozdzielili miedzy siebie Jego szaty, rzucając losy.

Łk 23,35 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: ”Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”.

Łk 23,36 Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,

Łk 23,37 mówiąc: ”Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”.

Łk 23,38 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: ”To jest Król Żydowski”.

Łk 23,39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: ”Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.

Łk 23,40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: ”Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?

Łk 23,41 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.

Łk 23,42 I dodał: ”Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”.

Łk 23,43 Jezus mu odpowiedział: ”Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.

Łk 23,44 Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.

Łk 23,45 Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.

Łk 23,46 Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.

Komentarze

Podobnie jak pozostali dwaj synoptycy i Jan, Łukasz również wspomina o tym, że wspólnie z Jezusem ukrzyżowano dwu przestępców. Tak więc znów miały się wypełnić słowa proroka: zaliczony został do złoczyńców. Tylko Łukasz przekazał treść modlitwy Jezusa wiszącego na krzyżu. Była to prośba o przebaczenie dla Jego oprawców. Jezus prosi Boga w ich imieniu o przebaczenie, bo nie wiedzą, co czynią. Tak więc nawet największe cierpienia nie były w stanie zgasić miłości Chrystusa do ludzi, nawet do tych, którzy pozbawiali Go życia. Oto, jak urzeczywistniał Jezus swoim życiem przykazanie miłości skierowanej nawet do nieprzyjaciół.

Słowa modlitwy Jezusowej, nie wiedzą, co czynią, wcale nie oznaczają, że oprawcy Jezusa rzeczywiście nie byli świadomi swoich czynów i że wskutek tego nie ponosili za nie żadnej odpowiedzialności. Natomiast z pewnością nie uświadamiali oni sobie w pełni, kim był Ten, którego na śmierć skazywali, i jakie były Jego zamiary względem całej ludzkości.

Tłum stojący pod krzyżem – to może nawet ci sami ludzie, których Jezus spotkał na swej drodze krzyżowej. Łukasz nie wspomina o ich wrogości względem Jezusa: po prostu stali i patrzyli. Natomiast nie opamiętali się członkowie Sanhedrynu: drwili z Jezusa proponując Mu, żeby wybawił teraz samego siebie, skoro czynił się wybawcą innych i skoro uważał się za wybrańca Bożego. Nie lepiej zachowywali się, wyraźnie oszczędzani dotąd przez Łukasza, żołnierze. Oni również szydzili z Jezusa i obrzucali szyderstwami, przypominającymi cokolwiek drwiny arcykapłanów i starszych ludu: Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie. Cóż to za bezsilny władca. Ukrzyżowany Mesjasz – Król – to prawdziwe zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan.

Nad głową Jezusa widniał napis: Król żydowski. Słowa te miały wyjaśniać powód Jego ukrzyżowania. Został skazany na śmierć, ponieważ ogłaszał się królem żydowskim. Tylko Łukasz, piewca dobroci Bożej i ludzkiej, zapisał dialog Jezusa z łotrami. W konsekwencji tego dialogu jeden z owych łotrów zyskał sobie miano „złego”, a drugi „dobrego”. Zły łotr powtarzał drwiny starszyzny żydowskiej i żołnierzy. Jego zachowanie się nie było jednak pozbawione nadziei osiągnięcia osobistych korzyści. Zły łotr domagał się, by Jezus, jeśli jest rzeczywiście Mesjaszem, uwolnił siebie i ich, obydwu łotrów, od niechybnej już śmierci. Było to domaganie się znaku świadczącego o mesjańskiej godności Jezusa, ale równocześnie niweczącego odwieczne plany zbawienia człowieka. Drugi, tzw. dobry łotr, karcił swego nieszczęsnego współtowarzysza. Z jego słów dowiadujemy się, że obaj dopuścili się poważnych przestępstw i że spotyka ich za to słuszna kara. Dobry łotr jest też przekonany, że Jezus cierpi najniewinniej. Do Jezusa zaś zwraca się z prośbą, która była formalną modlitwą: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Nic dziwnego, że Jezus zareagował na tę wiarę i wyrazy współczucia prawdziwie wielkoduszną życzliwością, przyrzekając dobremu łotrowi, że jeszcze tego samego dnia zabierze go ze sobą do raju. Tak więc z dwóch ludzi, którzy byli „razem z Jezusem”, w jednakowej bliskości względem Niego, tylko jeden wykorzystał w sposób właściwy tę wielką szansę; tylko jednemu przyobiecał Jezus łaskę dalszego przebywania razem. Po raz pierwszy tedy w sposób tak publiczny Jezus wystąpił w roli Zbawiciela ludzi.

O zjawiskach kosmicznych, które towarzyszyły śmierci Jezusa, i o samym konaniu Jezusa Łukasz pisze znacznie mniej niż pozostali dwaj synoptycy. Wspomina jedynie o ciemnościach, jakie zalegały ziemię od godziny szóstej aż do dziewiątej – czyli od dwunastej do trzeciej według naszej rachuby czasu – mówi o zaćmieniu słońca i o rozdarciu się zasłony w świątyni.

Nie ma w Ewangelii Łukasza gorzkiej skargi Jezusa na to, że został opuszczony przez Ojca, ale są słowa, które Jezus wypowiedział, tuż przed skonaniem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Tak więc oznajmił Jezus, że dobrowolnie oddaje swoje życie. Były to równocześnie słowa modlitwy i całkowitego zdania się na wolę Ojca. Jezus z Ewangelii Łukasza modli się więc podczas swego chrztu, modli się w chwili Przemienienia, modlitwa również towarzyszy Jego ostatniej chwili.

Mt 27, 35-50 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Śmierć Jezusa

Tekst

Mt 27,35 Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy.

Mt 27,36 I siedząc, tam Go pilnowali.

Mt 27,37 A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: ”To jest Jezus, Król Żydowski”.

Mt 27,38 Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Mt 27,39 Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami,

Mt 27,40 mówiąc: ”Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!”

Mt 27,41 Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:

Mt 27,42 ”Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego.

Mt 27,43 Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: ”Jestem Synem Bożym””.

Mt 27,44 Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Mt 27,45 Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej.

Mt 27,46 Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eli, Eli, lema sabachthani?” to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Mt 27,47 Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: ”On Eliasza woła”.

Mt 27,48 Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić.

Mt 27,49 Lecz inni mówili: ”Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić”.

Mt 27,50 A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Komentarze

Samej akcji przybijania Jezusa do krzyża Mateusz nie opisuje. Mówi tylko, że gdy Jezus już zawisł na krzyżu, wtedy wśród żołnierzy powstał spór o to, co po Nim zostało. Zostało niewiele: szaty podzielone na cztery części, ale tuniką, ponieważ była sporządzona z jednego kawałka materiału, nie chciano się dzielić, bo wtedy nikt by z niej nie miał żadnego pożytku. Za pomocą losowania tedy rozstrzygnięto, komu przypadnie w udziale owa szata.

„Obłowiwszy się” w ten sposób, żołnierze pozostali w charakterze strażników u stóp krzyża, na którego szczycie widniał napis: To jest Jezus, Król żydowski. Przechodniom słowa te miały wyjaśniać powód skazania Chrystusa na śmierć. Dla wyrażenia jeszcze większej wzgardy zawieszono po obu Jego stronach na innych krzyżach dwu złoczyńców.

Nie było jednak dane Jezusowi spokojnie konać na krzyżu. Ludzie przechodzący obok obrzucali Go wyzwiskami, drwili z Niego, proponując na przykład, żeby zstąpił teraz z krzyża, skoro jest tak potężny, że jak to sam wyznawał, może zburzyć świątynię, i skoro jest Synem Boga samego. Wyśmiewali Go mówiąc, że jeśli innych ocalał, to niechże teraz uratuje samego siebie. Zresztą powinien Go uratować Bóg, któremu przecież tak bezgranicznie zaufał. Ubliżali Mu nawet owi dwaj skazańcy – obaj według Mateusza – (co stanowi tzw. pluralis categoriae, którzy przecież dzielili Jego los. Tak więc cierpienia Jezusa zbliżały się do zenitu: ból fizyczny ciężko zwisającego ciała zwiększały cierpienia duchowe, powodowane niesłusznymi zniewagami.

Wreszcie miała nastąpić śmierć. Moment ten poprzedziły ciemności, które okrywały całą ziemię przez trzy godziny, oraz dwukrotne zawołanie Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił. Ponieważ słowa Boże mój, Boże mój brzmią po aramejsku Eli, Eli, dlatego zebrani pod krzyżem przypuszczali, że Jezus prosi o pomoc Eliasza. Ktoś też – może jakiś człowiek o resztkach ludzkich uczuć, a może zwyrodnialec pragnący zwiększyć cierpienia konającego – podsunął do Jego ust gąbkę zwilżoną octem. Inni jednakże bez drwin – kazali tego zaniechać, mówiąc: Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby go wybawić.

J 12, 31-33 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Wypadki poprzedzające, Godzina Syna Człowieczego

Tekst

J 12,31 Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony.

J 12,32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”.

J 12,33 To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Komentarze

Właśnie w godzinie Jezusa, która się zbliża, dokona się sąd, definitywny rozdział między światem podpadłym pod panowanie szatana, a nowym eonem życia wiecznego. Sąd polega na tym, że śmierć krzyżowa Jezusa napiętnuje grzech świata w całej jego rozciągłości, ogłaszając kres panowania jego władcy – szatana. W Chrystusie powstaje nowy świat, w którym Bóg będzie wszystkim we wszystkich wierzących. Wyrzucenie precz szatana, władcy tego świata, nie jest ani aluzją do buntu i strącenia aniołów, ani do wizji z Łk 10,18, bowiem szatan działa także po zbawczej śmierci Jezusa, stanowiąc niebezpieczeństwo dla chrześcijan. Chodzi o zasadnicze przezwyciężenie jego dotąd przemożnego panowania w świecie, przez zbawczą śmierć Jezusa, która jest jednocześnie zapowiedzią definitywnego zniszczenia wpływów szatana przy eschatologicznym dokonaniu świata. Tymczasem działanie jego pozbawione jest mocy wobec wierzących w Jezusa – jest bezskuteczne, choć nader realne.

Tajemnica krzyża – punktu kulminacyjnego uwielbienia Jezusa – polega na niewyczerpanym źródle łaski, która pociąga coraz to nowe rzesze wierzących ku Niemu. Wywyższenie Jezusa na krzyżu prowadzi do pełnej chwały Ojca i jednocześnie chwały Chrystusa. Właśnie ona czyni Jezusa władcą wszechświata i uniwersalnym dawcą życia. Zgodnie z tendencją Janową określenie wywyższony użyte jest w podwójnym znaczeniu: podniesienia na krzyżu i uwielbienia ponad wszystko to, co ziemskie. Dla chrześcijanina posiada ono specjalną wymowę: droga jego ku chwale życia wiecznego prowadzi przez krzyż na wzór Jezusa.

Mk 15, 24-37 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Śmierć Jezusa

Tekst

Mk 15,24 Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.

Mk 15,25 A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali.

Mk 15,26 Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: ”Król Żydowski”.

Mk 15,27 Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.

Mk 15,28 Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Mk 15,29 Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: ”Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz,

Mk 15,30 zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!”

Mk 15,31 Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: ”Innych wybawiał, siebie nie może wybawić.

Mk 15,32 Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli”. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Mk 15,33 A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.

Mk 15,34 O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eloi, Eloi, lema sabachthani”, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Mk 15,35 Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: ”Patrz, woła Eliasza”.

Mk 15,36 Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: ”Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]”.

Mk 15,37 Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

Komentarze

Według Marka Jezusowi, gdy już był przybity do krzyża, podano do picia wino zmieszane nie z żółcią, lecz z mirrą – szczegół nie posiadający większego znaczenia. Ta mieszanina miała również właściwości otępiające wrażliwość cierpiącego. Jezus nie przyjmuje tego napoju – chce bowiem w pełnej świadomości i do końca wypełniać wolę Ojca. Na uwagę zasługuje to, że Mateusz, tak bardzo zatroskany o cytowanie słów starotestamentowych, wypełniających się w życiu i działalności Jezusa, pominął cytat Iz 53,12, mówiący o zaliczeniu Sługi Cierpiącego pomiędzy złoczyńców. Istnieje pewna rozbieżność pomiędzy Janem a Markiem, gdy chodzi o godzinę śmierci Jezusa. Według Jana była to godzina szósta, czyli nasza dwunasta, według Marka zaś – dziewiąta, tj. trzecia według naszej rachuby czasu. Chodzi tu nie tyle może o dwa różne sposoby liczenia czasu – na zgodność pod tym względem Marka z Janem wskazuje między innymi tekst o godzinie szóstej w J 4,6 – ile raczej o pewien schematyzm Marka, który swoje relacje chronologicznie dzieli na trzygodzinne odcinki. Tak więc godzina trzecia u Marka nie jest dokładnym określeniem czasu, lecz ogólnym stwierdzeniem, że ukrzyżowanie Jezusa miało miejsce pomiędzy naszą godziną dziewiątą a dwunastą. Tradycja deutero – izajańska jest w ogóle bardziej znana Markowi niż Mateuszowi, chociaż Marek odwołuje się do Starego Testamentu względnie rzadko. Musiał więc mieć jakieś szczególnie ważne powody wtedy, kiedy to czynił. Paradoksalność Jezusa z Ewangelii Marka polega na tym, że Jezus jest Synem Bożym, a równocześnie uniżonym Sługą. Napis na krzyżu Marek podał w wersji krótszej – Król żydowski – niż Mateusz i Łukasz: To jest Jezus, Król żydowski. Wersja Markowa zdaje się być bardziej bliska oryginału aramejskiego. Opis rzucania losów o szaty Jezusa kończy się u Mateusza typową dla tego Ewangelisty refleksją, jakiej brak u Marka, nad wypełnieniem się słów proroczych.

Następuje streszczenie bluźnierstw – nieco krótsze u Marka niż u Mateusza – którymi obrzucono Jezusa zawieszonego na krzyżu. Sytuacja, w jakiej znalazł się Chrystus, w przekonaniu owych szyderców uchodziła za wyraźny dowód, iż wszystkie Jego mesjańskie i boskie roszczenia były bezpodstawne. Gdyby Jezus był naprawdę Mesjaszem i Synem Bożym, to przecież Bóg Wszechmocny – rozumowali – nie dopuściłby do tak wielkiego poniżenia swego Wysłannika. Dla członków Sanhedrynu, patrzących na stan najwyższego pohańbienia Jezusa, był to moment pełnej satysfakcji z powodu osiągniętego celu. W słowach: innych wybawiał, siebie nie może wybawić całkiem podświadomie ukazywali arcykapłani największy paradoks życia Jezusa, do czego także Paweł – lecz już w zupełnie innym duchu i w innym celu – będzie nawiązywał. I wreszcie ostatnie słowa Jezusa, utrwalone w identyczny sposób przez Mateusza i Marka „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” nie jest to wyraz rozpaczy ani jakiegoś przeświadczenia o odrzuceniu przez Boga, lecz modlitwa kogoś, kto znalazłszy się w wielkim nieszczęściu szuka pomocy i wsparcia u Boga. Jezus przez to wołanie wcale nie zamierza dać do zrozumienia, iż zmarnowane zostało Jego życie; przeciwnie – jest to wyraz całkowitego zdania się na wolę Bożą, jak głosi dalszy ciąg tego mesjańskiego psalmu. Niezwykłe jest to, że żołnierz podający Jezusowi gąbkę z octem – a mógł to być tylko pogański żołnierz – wypowiadał słowa: Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz. Ocet zwilżający usta Jezusa sprawiał z pewnością niejaką ulgę Cierpiącemu, lecz równocześnie przedłużał Jego konanie.

 

Różaniec – Tajemnice Bolesne w wersji wideo

https://youtu.be/dxqqLkI77Qo

 

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

 

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl