Różaniec Tajemnice Bolesne – źródła biblijne

Różaniec jest to nabożeństwo na cześć Pana Jezusa i Matki Najświętszej. W obecnych czasach najbardziej rozszerzonym Nabożeństwem w Kościele jest Różaniec św. Już go to samo zaleca i mocno wskazuje jego znaczenie. Wiele, bardzo wiele Różaniec przynosi korzyści dla duszy. Niezmiernie ułatwia nawrócenie i zbawienie. I nic w tem dziwnego. Wszak w tym celu objawiła go Najświętsza Panna. Przypominając nam żywot Pana Jezusa i Matki Najświętszej stawia przed oczy najpiękniejszy wzór do naśladowania, a Modlitwą Pańską i Pozdrowieniem Anielskim prosimy Boga, abyśmy mogli ten wzór naśladować. „Po mszy św. i po pacierzach kapłańskich, nie masz dla Mnie i Syna mojego przyjemniejszej i wdzięczniejszej modlitwy, jak Różaniec święty odmawiany pobożnie”. Oświadczyła Najświętsza Panna błogosławionemu Alanowi. Innemu świętemu sam Pan Jezus powiedział: „o cokolwiek prosić będziesz przez Różaniec, otrzymasz”. Błogosławionemu Alanowi, którego wyżej wspominałem, przyrzekła Najświętsza Panna, że „ci co odmawiają Różaniec, nie zejdą z tego świata bez Sakramentów”. Marya Sonchez otrzymała taką obietnicę: „trwaj córko w Różańcu moim, a ja ci pomogę w potrzebach twoich”. To też najuczeńsi i najdostojniejsi ludzie, odznaczali się zamiłowaniem tej Modlitwy. Papież Innocenty V i XI, Grzegorz XIII, Pius IX, usilnie zalecali i sami odmawiali Różaniec. Najbardziej dzisiejszy Ojciec św. Leon XIII szerzy, i szerzyć każe wszystkim nabożeństwo Różańcowe. Cesarze: Karol V, Fryderyk II-gi i III-ci; królowie: Kazimierz wielki, Jan Sobieski, Henryk II, Karol IX, Ludwik XIV, też odmawiali Różaniec. Dziś, dzięki Bogu, nie można narzekać. Wiele osób zapisało się do Różańca i odmawiają go. Mało tylko takich, którzy go rozumieją i, odmawiając, rozmyślają nad Tajemnicami, z których się on składa.

Powyższy wstęp pochodzi z książki ze zbioru Biblioteki Cyfrowej KUL: Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Tajemnice bolesne

Tajemnicom boleści Chrystusa Ewangelie nadają wielką wagę. Pobożność chrześcijańska zawsze, zwłaszcza w Wielkim Poście, przez odprawianie Drogi Krzyżowej rozpamiętywała poszczególne momenty męki, intuicyjnie wyczuwając, że tu jest punkt kulminacyjny objawienia miłości i że tu jest źródło naszego zbawienia. Różaniec wybiera pewne momenty męki, skłaniając modlącego się, by skupił na nich wejrzenie swego serca i przeżył je na nowo. Droga medytacji otwiera się Ogrodem Oliwnym, gdzie Chrystus przeżywa szczególnie dręczące chwile wobec woli Ojca, względem której słabość ciała mogłaby ulec pokusie buntu. Tam Chrystus staje w obliczu wszystkich pokus ludzkości i wobec wszystkich jej grzechów, by powiedzieć Ojcu: «Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie» (Łk 22, 42 i par.). To Jego ‚tak’ odwraca ‚nie’ prarodziców w ogrodzie Eden. A ile miało Go kosztować to przyjęcie woli Ojca, wynika z dalszych tajemnic, w których przez biczowanie, ukoronowanie cierniem, dźwiganie krzyża i śmierć na krzyżu zostaje On wydany na największe poniżenie: Ecce homo! (oto człowiek).

W tym poniżeniu objawia się nie tylko miłość Boga, ale samo znaczenie człowieka. Ecce homo: kto chce poznać człowieka, musi umieć rozpoznać jego znaczenie, źródło i spełnienie w Chrystusie — Bogu, który uniża się z miłości «aż do śmierci i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 8). Tajemnice bolesne prowadzą wierzącego do ponownego przeżywania śmierci Jezusa, stawania pod krzyżem obok Maryi, by wraz z Nią wnikać w ocean miłości Boga do człowieka i odczuć całą jej odradzającą moc.

 

Źródło: Fragment z Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym. Całość dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

 

1 Tajemnica – Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym

 

Łk 22, 39-46 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Tekst

Łk 22,39 Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie.

Łk 22,40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: ”Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Łk 22,41 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się

Łk 22,42 tymi słowami: ”Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”

Łk 22,43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go.

Łk 22,44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.

Łk 22,45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku.

Łk 22,46 Rzekł do nich: ”Czemu spicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Komentarze

Według relacji Łukasza, bezpośrednio po krótkim dialogu z uczniami Jezus udaje się na Górę Oliwną. Prawdopodobnie już przedtem spędził tam niejedną godzinę na modlitwie, bo Ewangelia ta zaznacza: udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną. Łukasz jednak nie mówi, że miejsce, na którym zatrzymał się Jezus, nosiło miano Getsemani, ale notuje czego nie czynią pozostali dwaj synoptycy – wyraźne polecenie Jezusa skierowane do uczniów: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Tylko Łukasz podaje dokładnie odległość, na jaką oddalił się Jezus od uczniów, by w samotności się modlić. Wszyscy trzej synoptycy podają treść owej modlitwy: Jezus modli się o to, aby Ojciec – jeśli taka jest Jego wola – uwolnił Go od kielicha męki. Wszyscy trzej mocno podkreślają moment całkowitego poddania się Syna woli Ojca. Tylko Łukasz opisuje ukazanie się Jezusowi anioła ze słowami pokrzepienia. Anioł – jak zawsze – tu również jest wysłannikiem Boga i słowa podniesienia na duchu pochodzą od samego Ojca. Był to wyraźny dowód, że modlitwa Jezusa dotarła do Ojca. Tego rodzaju pokrzepienia niejeden raz już przedtem udzielał Bóg ludziom znoszącym jakieś cierpienia; tak też będzie podnosił na duchu pierwszych męczenników chrześcijańskich. Tylko u Łukasza – lekarza! – znajdujemy również wzmiankę o gęstych kroplach krwi (termin medyczny), które spływały aż na ziemię po obliczu rozmodlonego Jezusa.

Kiedy Jezus przerwał na chwilę swoją modlitwę i wrócił do uczniów, byli oni pogrążeni w głębokim śnie. Tylko Łukasz podaje racje tego braku czujności: zastał ich śpiących ze smutku. Bardziej może pasowałoby tu słowo: zwątpienie, rezygnacja – są to postawy, którym zazwyczaj towarzyszy smutek. Na otępienie, rezygnację i zwątpienie. Apostołów wskazują zresztą słowa Jezusa: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Do zrezygnowanych, wątpiących, pokusa ma o wiele łatwiejszy dostęp. Powyższe słowa są więc jeszcze jednym dowodem troski Jezusa o Jego uczniów: nie zapomniał o nich nawet wtedy, kiedy sam znajdował się u kresu ludzkiej wytrzymałości.

Mk 14, 32-42 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Treść

Mk 14,32 A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: ”Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił”.

Mk 14,33 Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę.

Mk 14,34 I rzekł do nich: ”Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!”

Mk 14,35 I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina.

Mk 14,36 I mówił: ”Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!”

Mk 14,37 Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: ”Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać?

Mk 14,38 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Mk 14,39 Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa.

Mk 14,40 Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć.

Mk 14,41 Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: ”Spicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.

Mk 14,42 Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca”.

Komentarze

Według relacji wszystkich czterech Ewangelistów bezpośrednio po Ostatniej Wieczerzy Jezus udał się razem z Apostołami na Górę Oliwną, gdzie kazał Apostołom pozostać, a sam wziąwszy ze sobą jedynie Piotra, Jakuba i Jana oddalił się na modlitwę. Owa modlitwa w Getsemani była dla Jezusa przedsmakiem Jego konania na krzyżu. Marek jest nieco dokładniejszy w referowaniu treści tej modlitwy, aczkolwiek nie powtarza – jak to czyni Mateusz – tej samej prośby o oddalenie kielicha cierpień. W Nowym Testamencie jest niekiedy mowa o kielichu gniewu Bożego. Kielich ten powinien wychylić grzesznik, doświadczając w ten sposób smaku Bożego zagniewania.

Słowa śpicie dalej i odpoczywacie – choćby się je nawet potraktowało jak pytanie, są wyrazem nie tylko bolesnej ironii, ale i rezygnacji zarazem. Jezus, nie zaznawszy żadnego pokrzepienia ze strony ludzi, oddaje się w ręce grzeszników, gdyż taka jest wola Jego Ojca.

Mt 26, 36-46 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, , Jezus w Ogrójcu, Modlitwa i trwoga konania

Treść

Mt 26,36 Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: ”Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”.

Mt 26,37 Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę.

Mt 26,38 Wtedy rzekł do nich: ”Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!”

Mt 26,39 I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: ”Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

Mt 26,40 Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł wiec do Piotra: ”Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?

Mt 26,41 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Mt 26,42 Powtórnie odszedł i tak się modlił: ”Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”

Mt 26,43 Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne.

Mt 26,44 Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa.

Mt 26,45 Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: ”Spicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.

Mt 26,46 Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca”.

Komentarze

Jezus zazwyczaj modlił się na osobności. Nic tedy dziwnego, że i tym razem, szukając miejsca położonego na uboczu, udał się poza miasto, do ogrodu zwanego Getsemani, zabierając ze sobą jedynie Piotra i dwu synów Zebedeusza, tj. Jakuba i Jana.

Świadomość bardzo już bliskiego i jakże bolesnego końca napełniła Go smutkiem i trwogą. Jezus był przecież w pełni człowiekiem. Nie zawahał się nawet wyznać swoim uczniom: Smutna jest dusza moja aż do śmierci. A potem prosił uczniów, by trwali z Nim na czuwaniu. Człowiek nie zawsze chce być absolutnie sam na sam ze swym cierpieniem. Słowa zaś, którymi Jezus modlił się w Ogrójcu do Ojca, obok Modlitwy Pańskiej powinny pozostać dla nas na zawsze wzorem naszej ludzkiej modlitwy, przede wszystkim ze względu na to, że wyrażają one całkowite poddanie się woli Ojca. Od słów Nie jak Ja chcę, ale jak Ty rozpoczyna się i podobnie kończy modlitwa Jezusa w Ogrójcu. Treścią tej modlitwy jest prośba o uwolnienie od kielicha goryczy i męki. Jezus nie będzie już prosił swoich ziemskich sędziów o ułaskawienie; zamilknie, tak iż dziwić się będą. Teraz jednak, mając pełną świadomość czekających Go cierpień, wzdraga się przed nimi swoją ludzką naturą i błaga o oddalenie od Niego kielicha gniewu. Mając zapewne tę modlitwę na myśli, autor Listu do Hebrajczyków powie kiedyś: Z głośnym wołaniem i płaczem za swych dni doczesnych zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci.

Błaganie to powtórzył Jezus trzykrotnie. Dwukrotnie też wracał do trzech zabranych ze sobą uczniów, spodziewając się od nich jakiejś pociechy. Lecz za każdym razem znajdował ich pogrążonych we śnie. Tak więc znów spotkał Jezusa zawód ze strony tych, na których wsparcie moralne w swych ludzkich cierpieniach miał prawo liczyć. Obudził ich wreszcie po to, by im oznajmić, że godzina wyznaczona przez Ojca nadeszła. Gdy to mówił, już zbliżał się zdrajca, mający ułatwić pojmanie Jezusa. Tak więc czas ziemskiego życia Jezusa zbliżał się zdecydowanie do kresu. Miał zginąć z ręki ludzi Ten, który przeszedł przez życie wszystkim dobrze czyniąc; miał być wydany przez jednego z tych, którzy mieli posiadać pełnię Chrystusowej władzy i w imieniu Chrystusa głosić nową ekonomię zbawienia.

Kol 1, 24 – Nowy Testament, List do Kolosan

Bezwzględne posłuszeństwo Chrystusa, Udział Apostoła w misterium Chrystusa

Treść

Kol 1,24 Teraz raduje się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.

Komentarze

W urywku tym omówione poprzednio dzieło Odkupienia otrzymuje nowe znamiona „egzystencjalne”, gdyż do swego rozwoju wymaga ono trudu apostołów i cierpienia męczenników. Niech więc się Kolosanie nie obawiają po ludzku o los Pawła, a tym mniej o sprawę Chrystusa; bo wszystkie zmienne koleje życia Apostoła w ostatecznym rozrachunku przyczyniają się do zbawiennego działania misterium Chrystusa w dziejach ludzkich. Teraz Apostoł przebywa w więzieniu i z pozoru zdawać by się mogło, że spowodowany tym brak żywszej działalności misyjnej wyrządza szkodę sprawie Kościoła.

Tak nie jest. Podobnie jak już wiele razy stwierdzał w Liście do Filipian, Paweł raduje się w cierpieniach, chętnie je ofiarując w intencji swoich adresatów, bo przez to przyczynia się w tajemniczy sposób do dobra Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Tajemnicze jest dopełnianie w ciele niedostatków udręk Chrystusa. Chwalebny Chrystus cierpieć nie może, ani też Jego minionym cierpieniom, cenie naszego odkupienia, nie może niczego brakować. Osobiste udręki Pawła, ściśle złączonego z Chrystusem stają się własnością Chrystusa, Jego Ciała eklezjalnego. Niedostatki w tym ujęciu – to pozostająca jeszcze Pawłowi do odcierpienia miara bolesnych doświadczeń na zasadzie jego solidarności z Panem. Zdanie to nie odnosi się do samego Pawła, ale do wszystkich, którzy są powołani do pójścia za nim w dziele Ewangelii, naśladując go w jego całkowitym poświęceniu. Rozszerzając dalej tę myśl można stwierdzić, że cierpienia chrześcijan są „uspołecznione”, gdyż wszystkim wychodzą na dobro.

 

2 Tajemnica – Biczowanie Zbawiciela

 

Mt 27, 15-26 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Jezus odrzucony przez swój naród

Treść

Mt 27,15 A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli.

Mt 27,16 Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz.

Mt 27,17 Gdy się wiec zebrali, spytał ich Piłat: ”Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?”

Mt 27,18 Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali.

Mt 27,19 A gdy on odbywał przewód sadowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: ”Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu”.

Mt 27,20 Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa.

Mt 27,21 Pytał ich namiestnik: ”Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?” Odpowiedzieli: ”Barabasza”.

Mt 27,22 Rzekł do nich Piłat: ”Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” Zawołali wszyscy: ”Na krzyż z Nim!”

Mt 27,23 Namiestnik odpowiedział: ”Cóż właściwie złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: ”Na krzyż z Nim!”

Mt 27,24 Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wódę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: ”Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”.

Mt 27,25 A cały lud zawołał: ”Krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Mt 27,26 Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Komentarze

O dobrej woli Piłata w stosunku do Jezusa świadczy między innymi próba skorzystania z prawa świątecznej amnestii. Przebywał wówczas w więzieniu wszystkim dobrze znany zabójca, imieniem Barabasz. Piłat był przekonany, że lud będzie się domagał uwolnienia Jezusa, jeśli będzie zapytany, kogo należy wypuścić, Jezusa czy Barabasza. Jego przewidywania byłyby się może sprawdziły, gdyby nie to, że arcykapłani i starsi ludu namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się równocześnie śmierci dla Jezusa. W przekonaniu o niewinności Jezusa umacniała Piłata także jego żona (w Ewangelii pojawia się tylko raz i do tego bez imienia. W przekazach apokryficznych, tradycji można dowiedzieć, się, że miała ona na imię Klaudia lub Prokula), która powodowana widzeniem, jakie miała w nocy, przysłała mężowi ostrzeżenie, by nie czynił żadnej krzywdy Jezusowi. Lecz cóż z tego, skoro tłumy uporczywie żądały zwolnienia Barabasza, a ukrzyżowania Jezusa? Piłat był tylko człowiekiem, który w dodatku sprawował urząd polityka-dyplomaty. Wolał nie narażać się ludowi: wziął naczynie z wodą i umył ręce wobec tłumów dając przez to swym symbolicznym gestem do zrozumienia, że nie bierze odpowiedzialności za śmierć Jezusa. Niech tą odpowiedzialnością obciążeni zostaną ci, którzy się owej śmierci domagają. Niestety, podburzeni ludzie już nie zdołali się opanować. Wołali coraz głośniej: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Nie pozostawało tedy nic innego, jak uwolnić Barabasza, a Jezusa, zgodnie z wolą Żydów, wydać na ubiczowanie i na śmierć krzyżową.

J 19, 1-12 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Oto człowiek

Tekst

J 19,01 Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.

J 19,02 A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.

J 19,03 Potem podchodzili do Niego i mówili: ”Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go.

J 19,04 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: ”Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”.

J 19,05 Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: ”Oto Człowiek”.

J 19,06 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: ”Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Rzekł do nich Piłat: ”Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduje w Nim winy”.

J 19,07 Odpowiedzieli mu Żydzi: ”My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym”.

J 19,08 Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej.

J 19,09 Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: ”Skąd Ty jesteś?” Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi.

J 19,10 Rzekł wiec Piłat do Niego: ”Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, ze mam władze uwolnić Ciebie i mam władza Ciebie ukrzyżować?”

J 19,11 Jezus odpowiedział: ”Nie miąłbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”.

J 19,12 Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: ”Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”.

Komentarze

Wybór dokonany przez Żydów między Barabaszem a Jezusem na rzecz tego pierwszego zamknął wstępną fazę procesu. Piłat zarządził więc dla Jezusa karę biczowania, jaką stosowano przy pewnych cięższych przewinieniach, nie zasługujących na wyrok śmierci. Niekiedy ten rodzaj kary był wstępem do ukrzyżowania (biczowano po wyroku lub w drodze na miejsce kary), ale Piłat chciał w tym wypadku zaspokoić jedynie nienawiść Żydów. Karę biczowania znali zarówno Żydzi, jak Rzymianie. Pierwsi wykonywali ją w sposób bardziej humanitarny; skrupulatność judaistyczna nakazywała opuścić jeden z czterdziestu razów w obawie przed przekroczeniem ilości uderzeń!) niż drudzy, którzy stosowali ją jedynie wobec niewolników i ludzi obcych. Praktycznie ilość razów u Rzymian nie była ograniczona i zależała od woli wykonawcy. Ponieważ do rzemieni przywiązywano często twarde przedmioty (kawałki ołowiu) lub nawet kolce rozszarpujące ciało, zdarzały się wypadki śmierci po zastosowaniu tego rodzaju kary. Zwykle biczowanie wykonywano publicznie, natomiast Jezusa bito w pretorium, tym bardziej, że właściwy wyrok jeszcze nie został wydany. Po biczowaniu nastąpiły zniewagi. Żołnierze wykonujący tę karę, po jej spełnieniu przystąpili do częstych w takich wypadkach swawoli nawiązujących do przebiegu dotychczasowego postępowania sądowego. Insygnia godności królewskiej miały być parodią oznak władzy lokalnego króla-wasala rzymskiego: zamiast korony spleciono kolczaste krzewy, które służyły za materiał opałowy, zamiast płaszcza przyodziano Jezusa znoszonym okryciem purpurowym (prawdopodobnie po jakimś liktorze rzymskim). Wbrew powszechnemu mniemaniu korona miała jedynie na celu wyszydzenie godności królewskiej Jezusa, nie zaś spowodowanie przez ciernie dodatkowych cierpień. Ból wywoływały niewątpliwie uderzenia w twarz.

Ponowne ukazanie się Piłata wraz z ubiczowanym Jezusem wprowadza drugą fazę postępowania procesowego. Dotychczas bowiem Piłat obstaje przy braku winy Jezusa proporcjonalnej do wydanego przez Żydów wyroku. Jeżeli poddał Go biczowaniu, to zapewne stanowiło ono ostrzeżenie i odpowiedź na skargę dygnitarzy żydowskich; po tej karze zamierzał Jezusa wypuścić na wolność.

Słowa oto Człowiek stanowią rodzaj werdyktu uniewinniającego. Być może słuchaczom chrześcijańskim termin „Człowiek” przypomina o godności Syna Człowieczego, który przybył na sąd nad światem. Piłat nie nawiązywał do tej myśli na pewno świadomie. Raczej chciał ośmieszyć wysuwany przez Żydów tytuł oskarżenia Jezusa, jako króla żydowskiego, ukazując Go ubiczowanego i odzianego w łachmany i cierniową koronę (o trzcinie zamiast berła – czwarta Ewangelia nie wspomina).

Zgromadzeni Żydzi, głównie arcykapłani – oskarżyciele i ich służba, reagują na wystąpienie Piłata z gwałtownością właściwą ludziom Wschodu. Nienawiść do Jezusa wybucha pełnym płomieniem. Po raz pierwszy padają nie tylko żądania zatwierdzenia wyroku, ale także i rodzaju kary: ukrzyżowania. Co prawda Rzymianie praktykowali w prowincjach głównie tę właśnie karę, toteż Żydzi czynią wszystko, by udowodnić, iż śmierć Jezusa będzie dziełem Rzymian. Sami Żydzi nie stosowali tej nie znanej u siebie kary ani w Starym Testamencie, ani w okresie rzymskim; znali jedynie pohańbienie zwłok zabitego (w inny sposób) przez zawieszenie na drzewie lub palu. Krzyżowano skazanych natomiast często w Persji i w Kartaginie, skąd przyjęli ten rodzaj egzekucji Rzymianie, rezerwując ją dla niewolników i obcych (wypadki krzyżowania obywateli rzymskich zdarzały się jedynie w prowincjach i były nadużyciem). W czasach Jezusa znano dobrze karę krzyża w Palestynie (potwierdziły ją nawet ostatnie znaleziska archeologiczne); na szeroką skalę zastosowano ją jako represję po upadku powstania żydowskiego w r. 70 po Chrystusie.

Piłat zrozumiał dobrze, że Żydzi chcą przenieść odpowiedzialność za śmierć Jezusa na Rzymian, dlatego powtarza swoje przeświadczenie o Jego niewinności. Motywy postępowania Piłata i stosunek do Jezusa nie uległ zmianie; zaczyna go ogarniać niecierpliwość, wzrasta niechęć do Żydów, widoczna w słowach: Zabierzcie go i sami ukrzyżujcie!. Jeżeli chcą śmierci oskarżonego, niech czynią to na własny rachunek. Z reakcji Piłata Żydzi zrozumieli, że ich próba przedstawienia Jezusa jako przestępcę politycznego i buntownika przeciw Rzymianom, samozwańczego władcę mesjańskiego (w sensie doczesnym), nie powiodła się. Piłat nie przyjął tego rodzaju oskarżenia i skwitował je doraźną karą ostrzegawczą. Wobec tego starają się przenieść proces na teren religijny, odwołując się do Prawa. Uważają oni tytuł Syna Bożego, przypisywany sobie przez Jezusa, za sprzeczny z literą Prawa i naruszający w sposób zasadniczy pojęcie Boga.

Ewangelista wykazuje całą przewrotność i nienawiść Żydów do Jezusa: najpierw negują Jego godność mesjańską, następnie odrzucają Go jako Syna Człowieczego, wreszcie zaprzeczają Jego Synostwu Bożemu. Czynią to zaś na podstawie Prawa, utworzonego przez Ojca, który wysłał Jednorodzonego Syna na świat. Ujawnia się pewien respekt, a nawet lęk, Piłata wobec sprawy Jezusa. Charakterystyczne jest to, że niepokój namiestnika powiększa się przy wzmiance o naruszeniu Prawa przez Jezusa. Piłat mógł uwolnić Oskarżonego od zarzutu przestępstwa politycznego, ale w zasadniczych sprawach dotyczących Prawa, a zasługujących na śmierć, sytuacja była nieco inna. Należy pamiętać, że wzmiankowane już wyżej oskarżenia przeciw Piłatowi dotyczyły właśnie naruszenia autonomii religijnej Żydów i lekceważenia ich uczuć religijnych. Może więc dygnitarz rzymski bał się wręcz nowego oskarżenia z podobnego tytułu, które mogłoby stać się brzemienne w skutkach. Nie należy też wykluczać innego motywu wzrastającej obawy Piłata. Kontakt tego aroganckiego urzędnika rzymskiego z Jezusem, odpowiedzi Chrystusa, z pewnością nie przeszły bez wrażenia. Wiadomość o Jego synostwie Bożym przejęła go lękiem, oczywiście nie nadprzyrodzonym. Dla pogan działanie bóstw w ludziach (kult cesarzy) nie było fikcją i nawet obojętni religijnie Rzymianie brali je poważnie pod uwagę w tym czasie. Jeżeli to przypuszczenie jest słuszne, to w każdym razie ostatecznie pierwszy motyw, bojaźni przed Żydami, skłonił Piłata do zatwierdzenia potem wyroku. Tymczasem Piłat rozpatruje sprawę na nowo; stereotypowym pytaniem o pochodzenie podejmuje przesłuchanie. Tym razem Jezus nie daje mu odpowiedzi; udzielił jej już zresztą poprzednio, określając wyraźnie swoją godność królewską. Zresztą, jak wytłumaczyć pogańskiemu namiestnikowi, że Jezus od Ojca wyszedł i do Ojca zdąża?

Piłat czuje się w tym kłopotliwym procesie coraz to bardziej nieswojo. Zmieszanie pokrywa odwołaniem się do swej władzy życia i śmierci nad skazanymi. Zapomina jednak, że władza jego jest tylko relatywna, pochodzenia ludzkiego. W rzeczywistości zaś nie jest on niczym więcej jak wykonawcą planów Bożych, i dlatego odgrywa w całym procesie rolę podrzędną. Właściwymi sprawcami, odpowiedzialnymi przed Bogiem za oszczercze oskarżenie – są przywódcy żydowscy i niewierny naród.

Prokurator rzymski nie nalega więcej na odpowiedź Jezusa na pytanie: skąd? Coraz wyraźniej rozumie, jaką rolę wyznaczyli mu w procesie Żydzi i dlatego umacnia się w swoim zamiarze uwolnienia Jezusa. Widząc taki obrót sprawy, oskarżyciele uciekają się do ostatecznego środka: do groźby. Przedstawiają tytuł przypisywany sobie przez Jezusa jako sprzeczny z godnością cesarza rzymskiego. Gdyby jego przedstawiciel uważał Go nadal za niewinnego, można by jego postawę określić jako przeciwną cesarzowi. Taki występek był w ówczesnej praktyce prawnej Rzymian określany jako „obraza majestatu” (crimen laesae maiaestatis).

Możliwe, że słowa Żydów miały swoistą wymowę. Niezależnie od poprzednich skarg zanoszonych przeciw Piłatowi w Rzymie, stanowisko jego było niewątpliwie zachwiane, szczególnie jeśli proces Jezusa odbywał się już po śmierci Sejana, protektora namiestnika i przeciwnika Żydów. Ten wysoki dygnitarz na dworze Tyberiusza był zamieszany w spisek na życie cesarza i po jego wykryciu został stracony. Nie mogło to pozostać bez wpływu na wszystkich jego protegowanych w prowincjach rzymskich, których kolejno spotykała niełaska. Choć trudno osiągnąć pewność w tej sprawie, jedno nie ulega wątpliwości: Piłat obawiał się Żydów i uważał swoją sytuację w pewnym sensie za przymusową.

Iz 50, 6 – Stary Testament, Księga Izajasza

Trzecia pieśń Sługi Pańskiego: Pan wspiera Sługę w prześladowaniach

Treść

Iz 50,06 Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.

Komentarze

To wszystko miało się wypełnić w Jerozolimie. Radosne hosanna zamieniło się w inne okrzyki, pełne potępienia i szyderstwa. Tak zapowiadał wielki „Ewangelista” Starego Testamentu – prorok Izajasz (765-701 r. p.n.e.). Zdumiewające jest zbliżenie do wydarzeń męki Chrystusa w słowach, które wypowiada na wiele wieków przed wydarzeniami Chrystusowej Paschy. W prorockiej wizji Izajasza Chrystus jest prawdziwie cierpiącym Sługą Jahwe.

Iz 52, 14 – Stary Testament, Księga Izajasza

Czwarta pieśń Sługi Pańskiego: Jego cierpienie, śmierć i chwała

Treść

Iz 52,14 Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi –

Komentarze

W czasie okropnych godzin, które upłynęły przed ukrzyżowaniem, Pan Jezus był brutalnie traktowany, bity, biczowany i w inny sposób bezczeszczony. Na krzyżu zawisł w koronie cierniowej, a w jego drgające ciało wbito gwoździe. Nieopisany ból ukrzyżowania, w czasie którego każdy nerw i każdy muskuł paliły „ogniem tortury” spotęgowany był jeszcze przez potworne cierpienie psychiczne i ból duszy. Następstwem tego było tak znaczne oszpecenie i zniekształcenie rysów, że twarz Jego przestała przypominać twarz ludzką. Ten szokujący fakt jest prawie niemożliwy do wyobrażenia, ale tak właśnie został przedstawiony w Starym Testamencie, jak również udokumentowany opisem męki i śmierci Jezusa Chrystusa w Nowym Testamencie. Bóg pozwolił, zaś Jezus zniósł te straszne cierpienia nie tylko po to, aby wypełnić proroczy obraz, ale aby wziąć na siebie nasze winy. Pytamy, kto jak nie prawdziwy Mesjasz chciałby w ten sposób realizować swoje mesjańskie przeznaczenie?

Iz 53, 2-8 – Stary Testament, Księga Izajasza

Treść

Iz 53,02 On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani tez blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wygładu, by się nam podobał.

Iz 53,03 Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mięliśmy Go za nic.

Iz 53,04 Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Iz 53,05 Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.

Iz 53,06 Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.

Iz 53,07 Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.

Iz 53,08 Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.

Komentarze

Kiedy Chrystus się narodził na świecie nie było, właściwie, żadnej duchowej mądrości i zrozumienia. Duchem Świętym jest to co podlewa i karmi tych z nas, którzy są uduchowieni abyśmy mogli mieć więcej Boga w Chrystusowym wzroście w nas. Chrystus przyszedł na mroczny świat bez duchowej wody i pokarmu na bardzo suchą ziemię. W tamtym czasie był On jedynym człowiekiem, w którym w Świętej Trójcy żył Bóg. Kiedy pojawił się Mesjasz, ludzie oczekujący potężnego króla i reformatora politycznego byli Nim rozczarowani. Ludzie nie dostrzegli Jego piękności – w świętości. Nie rozumieli także, na czym polegała Jego misja. Nie odpowiadał ich wielkoświatowemu ideałowi. Nie odczytując właściwie przepowiedni, ludzie nie znaleźli nic, co mogłoby się im podobać w słudze Jahwe. Misja, jaką Mesjasz miał wypełnić w czasie swojego pierwszego przyjścia – poświęcenie swojej duszy jako „ofiary za grzechy” – była obca ich przekonaniu o tym, jaki powinien być Mesjasz.

Odepchnięty od ludzi oznacza także odepchnięcie przez ludzi posiadających władzę i autorytet. Oznaczało to, że było tylko niewielu ludzi zajmujących wysokie stanowiska, wpływowych, niewielu znamienitych, którzy znaleźli się u Jego boku, aby wspierać Go i Jego działalność, oraz nauczanie swoim autorytetem i wpływami. Chrystusowa żałość miała swoje źródło w Jego cierpieniu, jakie odczuwał z powodu grzechów ludzkości, jak również w tym, że ludzie odrzucili zbawienie, które On im zaoferował. Żal jaki odczuwał, kiedy ludzie odrzucili zbawienie, które On im ofiarował i to, że nie odstąpili od grzesznego trybu życia prowadzącego do wiecznego potępienia w piekle, był przemożny. Co gorsze ludzie uważali, że jest chłostany przez Boga. Nie zdawali sobie sprawy, że cierpiał aby ich odkupić albo, że pozwolił uczynić siebie „przekleństwem za nas”, aby móc zbawić tych, za których cierpiał. Najistotniejszym elementem jest wstawienniczy, zastępczy charakter cierpień Mesjasza. Mesjasz był boskim Zbawicielem, na którego spadło ostrze sądu, jaki przypadłby w udziale ludzkości. Jak wielka jest łaska Boga objawiona w tym, że Chrystus umarł za nasze grzechy. Krzyż stał się jednocześnie największym upokorzeniem Chrystusa i Jego największą chwałą, oraz wybranym środkiem zbawienia człowieka. Ludzie wystawieni na cierpienie zwykle protestują lub skarżą się – szczególnie, jeśli ich cierpienia są niezasłużone. Nie tak jednak zachowuje się cierpiący Mesjasz. Dobrowolnie zgodził się wypełnić przydzielone Mu zadanie „niesienie naszych grzechów” i poszedł jak baranek na rzeź. Z nadzwyczajnym i odważnym milczeniem Mesjasz zniesie wszystko do końca, aby wypełnić wolę Boga. Stajemy twarzą w twarz z niepojętą tajemnicą bezgranicznej miłości Mesjasza do człowieka. O swoich oprawcach zwracał się do Ojca „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Po uwięzieniu Mesjasz stanie przed sądem Sam, nie pojawił się nikt, kto wziąłby Jego stronę. Judasz wydał Go, Piotr wyparł się, zaś inni uczniowie opuścili Go i uciekli. W godzinie ciężkiego przejścia nie było przy nim nikogo. W ciągu ostatnich dwudziestu wieków historii kościoła niezliczone miliony uwierzyły w Chrystusa i zostały zbawione. Ewangelia Chrystusowa zatryumfuje ostatecznie po Jego drugim przyjściu.

Pwt 25, 3 – Stary Testament, Księga Powtórzonego Prawa

Chłosta.

Treść

Pwt 25,03 Otrzyma nie więcej niż czterdzieści uderzeń, aby przez mnożenie razów ponad tę liczbę chłosta nie była nadmierna i nie został pohańbiony twój brat w twoich oczach.

Komentarze

O ile prawo żydowskie określało górną granice uderzeń: ‚Otrzyma nie więcej niż czterdzieści uderzeń’, o tyle prawo rzymskie nie znało żadnych ograniczeń. A Jezus był przecież biczowany przez Rzymian. Na podstawie śladów utrwalonych na całunie turyńskim obliczono, że Chrystus otrzymał około dziewięćdziesięciu podwójnych lub potrójnych uderzeń.

Mt 20, 17-19 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Trzecia zapowiedź męki i zmartwychwstania

Treść

Mt 20,17 Mając udać sie do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich:

Mt 20,18 ”Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć

Mt 20,19 i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Komentarze

Chociaż temat ustawicznego zbliżania się do Jerozolimy jest typowy przede wszystkim dla Ewangelii Łukasza, to jednak czytając Ewangelię Mateusza również ciągle towarzyszymy Jezusowi, zmierzającemu do Świętego Miasta. Świadomość odbywania tej podróży wiąże się najczęściej z wizją smutnego końca, czemu Jezus sam daje wyraz w trzykrotnej zapowiedzi męki. Słowa zapowiedzi, same obrazy przyszłych cierpień Jezusa, we wszystkich trzech wypadkach są prawie takie same: Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie, będzie wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie. W tej ostatniej zapowiedzi męki pewien szczegół zasługuje na specjalną uwagę. Oto zaznacza Mateusz, że Jezus będzie wydany najprzód arcykapłanom i uczonym w Piśmie, a ci z kolei przekażą Go poganom. W ten sposób została ukazana wina, jaką ponoszą za śmierć Jezusa nie tylko Żydzi, lecz także poganie, choć odpowiedzialność moralna pierwszych jest o wiele większa niż drugich. W paralelnych tekstach pozostałych dwu synoptyków nie odróżnia się tak dokładnie sprawców śmierci Jezusa.

 

3 Tajemnica – Cierniem ukoronowanie Zbawiciela

 

Mt 27, 24-30 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Mateusza

Jezus odrzucony przez swój lud, Król wyśmiany

Tekst

Mt 27,24 Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: ”Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz”.

Mt 27,25 A cały lud zawołał: ”Krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Mt 27,26 Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Mt 27,27 Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego cała kohortę.

Mt 27,28 Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny.

Mt 27,29 Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej reki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: ”Witaj, Królu Żydowski!”

Mt 27,30 Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie.

Komentarze

Piłat wolał nie narażać się ludowi: wziął naczynie z wodą i umył ręce wobec tłumów dając przez to swym symbolicznym gestem do zrozumienia, że nie bierze odpowiedzialności za śmierć Jezusa. Niech tą odpowiedzialnością obciążeni zostaną ci, którzy się owej śmierci domagają. Niestety, podburzeni ludzie już nie zdołali się opanować. Wołali coraz głośniej: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Nie pozostawało tedy nic innego, jak uwolnić Barabasza, a Jezusa, zgodnie z wolą Żydów, wydać na ubiczowanie i na śmierć krzyżową.

Tak więc proces Jezusa – lub powiedzmy dokładniej: parodia procesu – zakończyła się, żołnierze Piłata zabrali Jezusa do pretorium, czyli miejsca zakwaterowania gwardii namiestnika, i tu, już z własnej inicjatywy najprawdopodobniej, bez żadnego polecenia z góry, poczęli się znęcać nad Chrystusem. Rozebrali Go z szat i przyodziali w płaszcz szkarłatny. Włożyli Mu na głowę koronę cierniową, a do prawej ręki trzcinę. Szkarłatna szata oraz pozostałe pseudo akcesoria władzy królewskiej – to ironiczne aluzje do oświadczenia Jezusa, że jest królem żydowskim. Potem znów ubrano Go w Jego własne szaty i kazano Mu na własnych barkach dźwigać krzyż, na którym w końcu miał skonać. Skazano Go zatem na śmierć najbardziej haniebną. Tylko największych zbrodniarzy karano śmiercią przez ukrzyżowanie. Tak więc znów miały się spełnić słowa proroka mówiącego: Policzony został między przestępców (Iz 53,12).

J 19, 1-7 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Oto człowiek

Treść

J 19,01 Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.

J 19,02 A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.

J 19,03 Potem podchodzili do Niego i mówili: ”Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go.

J 19,04 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: ”Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”.

J 19,05 Jezus wiec wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: ”Oto Człowiek”.

J 19,06 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: ”Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Rzekł do nich Piłat: ”Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduje w Nim winy”.

J 19,07 Odpowiedzieli mu Żydzi: ”My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym”.

Komentarze

Wybór dokonany przez Żydów między Barabaszem a Jezusem na rzecz tego pierwszego zamknął wstępną fazę procesu. Piłat zarządził więc dla Jezusa karę biczowania, jaką stosowano przy pewnych cięższych przewinieniach, nie zasługujących na wyrok śmierci. Niekiedy ten rodzaj kary był wstępem do ukrzyżowania (biczowano po wyroku lub w drodze na miejsce kary), ale Piłat chciał w tym wypadku zaspokoić jedynie nienawiść Żydów. Karę biczowania znali zarówno Żydzi, jak Rzymianie. Pierwsi wykonywali ją w sposób bardziej humanitarny; skrupulatność judaistyczna nakazywała opuścić jeden z czterdziestu razów w obawie przed przekroczeniem ilości uderzeń!, niż drudzy, którzy stosowali ją jedynie wobec niewolników i ludzi obcych.

Praktycznie ilość razów u Rzymian nie była ograniczona i zależała od woli wykonawcy. Ponieważ do rzemieni przywiązywano często twarde przedmioty (kawałki ołowiu) lub nawet kolce rozszarpujące ciało, zdarzały się wypadki śmierci po zastosowaniu tego rodzaju kary. Zwykle biczowanie wykonywano publicznie, natomiast Jezusa bito w pretorium, tym bardziej, że właściwy wyrok jeszcze nie został wydany. Po biczowaniu nastąpiły zniewagi. Żołnierze wykonujący tę karę, po jej spełnieniu przystąpili do częstych w takich wypadkach swawoli nawiązujących do przebiegu dotychczasowego postępowania sądowego. Insygnia godności królewskiej miały być parodią oznak władzy lokalnego króla-wasala rzymskiego: zamiast korony spleciono kolczaste krzewy, które służyły za materiał opałowy, zamiast płaszcza przyodziano Jezusa znoszonym okryciem purpurowym (prawdopodobnie po jakimś liktorze rzymskim). Wbrew powszechnemu mniemaniu korona miała jedynie na celu wyszydzenie godności królewskiej Jezusa, nie zaś spowodowanie przez ciernie dodatkowych cierpień. Ból wywoływały niewątpliwie uderzenia w twarz.

Ponowne ukazanie się Piłata wraz z ubiczowanym Jezusem wprowadza drugą fazę postępowania procesowego. Dotychczas bowiem Piłat obstaje przy braku winy Jezusa proporcjonalnej do wydanego przez Żydów wyroku. Jeżeli poddał Go biczowaniu, to zapewne stanowiło ono ostrzeżenie i odpowiedź na skargę dygnitarzy żydowskich; po tej karze zamierzał Jezusa wypuścić na wolność. Słowa oto Człowiek stanowią rodzaj werdyktu uniewinniającego. Być może słuchaczom chrześcijańskim termin „Człowiek” przypomina o godności Syna Człowieczego, który przybył na sąd nad światem. Piłat nie nawiązywał do tej myśli na pewno świadomie. Raczej chciał ośmieszyć wysuwany przez Żydów tytuł oskarżenia Jezusa, jako króla żydowskiego, ukazując Go ubiczowanego i odzianego w łachmany i cierniową koronę (o trzcinie zamiast berła czwarta Ewangelia nie wspomina).

Zgromadzeni Żydzi, głównie arcykapłani – oskarżyciele i ich służba, reagują na wystąpienie Piłata z gwałtownością właściwą ludziom Wschodu. Nienawiść do Jezusa wybucha pełnym płomieniem. Po raz pierwszy padają nie tylko żądania zatwierdzenia wyroku, ale także i rodzaju kary: ukrzyżowania. Co prawda Rzymianie praktykowali w prowincjach głównie tę właśnie karę, toteż Żydzi czynią wszystko, by udowodnić, iż śmierć Jezusa będzie dziełem Rzymian. Sami Żydzi nie stosowali tej nie znanej u siebie kary ani w Starym Testamencie, ani w okresie rzymskim; znali jedynie pohańbienie zwłok zabitego (w inny sposób) przez zawieszenie na drzewie lub palu. Krzyżowano skazanych natomiast często w Persji i w Kartaginie, skąd przyjęli ten rodzaj egzekucji Rzymianie, rezerwując ją dla niewolników i obcych (wypadki krzyżowania obywateli rzymskich zdarzały się jedynie w prowincjach i były nadużyciem). W czasach Jezusa znano dobrze karę krzyża w Palestynie (potwierdziły ją nawet ostatnie znaleziska archeologiczne); na szeroką skalę zastosowano ją jako represję po upadku powstania żydowskiego w r. 70 po Chrystusie.

Piłat zrozumiał dobrze, że Żydzi chcą przenieść odpowiedzialność za śmierć Jezusa na Rzymian, dlatego powtarza swoje przeświadczenie o Jego niewinności. Motywy postępowania Piłata i stosunek do Jezusa nie uległ zmianie; zaczyna go ogarniać niecierpliwość, wzrasta niechęć do Żydów, widoczna w słowach: Zabierzcie go i sami Krzyżujcie!. Jeżeli chcą śmierci oskarżonego, niech czynią to na własny rachunek.

Z reakcji Piłata Żydzi zrozumieli, że ich próba przedstawienia Jezusa jako przestępcę politycznego i buntownika przeciw Rzymianom, samozwańczego władcę mesjańskiego (w sensie doczesnym), nie powiodła się. Piłat nie przyjął tego rodzaju oskarżenia i skwitował je doraźną karą ostrzegawczą. Wobec tego starają się przenieść proces na teren religijny, odwołując się do Prawa. Uważają oni tytuł Syna Bożego, przypisywany sobie przez Jezusa, za sprzeczny z literą Prawa i naruszający w sposób zasadniczy pojęcie Boga. Ewangelista wykazuje całą przewrotność i nienawiść Żydów do Jezusa: najpierw negują Jego godność mesjańską, następnie odrzucają Go jako Syna Człowieczego, wreszcie zaprzeczają Jego Synostwu Bożemu. Czynią to zaś na podstawie Prawa, utworzonego przez Ojca, który wysłał Jednorodzonego Syna na świat.

Mk 15, 15-19 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Marka

Jezus odrzucony przez swój lud, Król wyśmiany

Tekst

Mk 15,15 Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Mk 15,16 Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę.

Mk 15,17 Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.

Mk 15,18 I zaczęli Go pozdrawiać: ”Witaj, Królu Żydowski!”

Mk 15,19 Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.

Komentarze

Zgadza się również całkowicie z wersją Mateuszową Markowa relacja dialogu Piłata z tłumem, podburzonym przez arcykapłanów i domagającym się uwolnienia Barabasza oraz wzmianka o samym uwolnieniu Barabasza. W zakończeniu tej krótkiej relacji ujawnia się znów cała ludzka słabość Piłata: mimo iż z całą pewnością nie zdołał sobie wyrobić sądu o rzeczywistej winie Jezusa, wydał Go jednak na śmierć, chcąc pozbyć się wzburzonego tłumu

W opisie biczowania i koronowania cierniem Jezusa Marek pomija wzmiankę o trzcinie, mającej być ironicznym symbolem królewskiego berła, a w ogłoszeniu wyroku ostatecznego przez Piłata – scenę umycia rąk, słowa wypowiedziane przy tym do tłumu oraz jeszcze jedno domaganie się przez ów tłum krwi Jezusa. Szyderstwa żołnierzy miały charakter brutalny i może szczególnie bolesny dla Jezusa. Prostackie pomysły – przywdzianie Jezusa w zniszczony płaszcz żołnierski mający przypominać purpurę królewską, włożenie korony cierniowej na głowę – miały na celu wyśmianie królewskiej godności Jezusa. Pomijając milczeniem widzenie, jakie miała żona Piłata, Marek chce niejako dać do zrozumienia, że nie zależy mu już na usprawiedliwianiu Piłata. Ten poganin, początkowo dość życzliwie nastawiony do Jezusa, później troszczył się tylko o interesy własne.

 

4 Tajemnica – Dźwiganie Krzyża

 

Mt 27, 31-34 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Król wyśmiany, Droga krzyżowa

Tekst

Mt 27,31 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Mt 27,32 Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego.

Mt 27,33 Gdy przyszli na miejsce zwane Golgota, to znaczy Miejscem Czaszki,

Mt 27,34 dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić.

Komentarze

Szkarłatna szata oraz pozostałe pseudo akcesoria władzy królewskiej – to ironiczne aluzje do oświadczenia Jezusa, że jest królem żydowskim. Potem znów ubrano Go w Jego własne szaty i kazano Mu na własnych barkach dźwigać krzyż, na którym w końcu miał skonać. Skazano Go zatem na śmierć najbardziej haniebną. Tylko największych zbrodniarzy karano śmiercią przez ukrzyżowanie. Tak więc znów miały się spełnić słowa proroka mówiącego: Policzony został między przestępców. Rozpoczęła się bolesna droga krzyżowa. Mateusz nie mówi co prawda, że Jezus upadał pod ciężarem krzyża, należy to jednak wydedukować z opisu przymuszenia Szymona Cyrenejczyka, by pomógł Mu w dźwiganiu krzyża. Tajemnicą pozostanie na zawsze to, co myślał Szymon, gdy umęczony całodzienną pracą w polu, musiał dźwigać z Jezusem krzyż, wstępując powoli po dość stromym zboczu Golgoty, aż na sam szczyt tej góry. Czy znał już słowa Jezusa o krzyżu, który trzeba brać co dzień na swe ramiona i kroczyć za Nim? Czy odczuwał lekkość tego brzemienia? Czy dźwigał je z radością, czy też czuł ciągle tylko przymus?

Musiał też Jezus okazywać w jakiś sposób, że jest bardzo spragniony. I oto co za ironia miłosierdzia! Sam mówił kiedyś o nagrodzie za kubek wody podany spragnionemu. Jest teraz spragniony. Teraz ulitują się nad Nim, podadzą Mu jednak napój, którego nie będzie mógł wypić. Bo któż mógłby ugasić pragnienie winem zmieszanym z żółcią? Jeżeli nawet podawano czasem skazańcom taką mieszaninę, to nie w celu ugaszenia pragnienia, lecz dla pewnego oszołomienia, które niekiedy pozbawiało człowieka świadomości. Otóż Jezus najprawdopodobniej uznał tego rodzaju ulgę za niezgodną z wolą Bożą. Zależało Mu na tym, by umierać z całą świadomością.

Łk 23, 26-32 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Droga krzyżowa

Tekst

Łk 23,26 Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

Łk 23,27 A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim.

Łk 23,28 Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: ”Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!

Łk 23,29 Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: ”Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”.

Łk 23,30 Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!

Łk 23,31 Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?”

Łk 23,32 Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Komentarze

Wedle zwyczaju, skazany na śmierć przez ukrzyżowanie sam powinien zanieść krzyż na miejsce stracenia. Tak też rzecz się miała i w przypadku Jezusa, z tym, że albo drzewo krzyża było wyjątkowo ciężkie, albo Jezus czuł się już bardzo zmęczony wskutek dość długiej drogi na Golgotę; w każdym razie nie mógł już sam dźwigać swego krzyża. Postanowiono więc zorganizować skazańcowi doraźną pomoc. Szczęśliwcem, któremu dane było pomagać Jezusowi w dźwiganiu Jego krzyża, miał się okazać Szymon z Cyreny. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. Fakt ten notują wszyscy trzej synoptycy, wcale nie wspominając o uczuciach, jakie przy tym towarzyszyły Szymonowi.

Spotkanie Jezusa z niewiastami przedstawia tylko Łukasz. Było to spotkanie bardzo wzruszające: mimo nieprzejednanej wrogości arcykapłanów i starszyzny żydowskiej znaleźli się jednak ludzie, którzy prawdziwie współczuli Jezusowi. Niewiasty głośno płakały, co było godne tym szczególniejszej uwagi, że Jezus, jako skazaniec, nie miał prawa do tego, by Jego śmierć publicznie opłakiwano. Ze strony niewiast było to więc swoiste bohaterstwo i publiczne wyznanie wiary w Jezusa. Nie mógł Chrystus pozostać obojętny na takie objawy współczucia. Lecz nawet wtedy nie przestał być Nauczycielem. Powiedział niewiastom – określając je, jak ongiś Izajasz, mianem „córek Jerozolimy” – by opłakiwały raczej własny los i smutną przyszłość swoich dzieci.

Na morderców Jezusa mieszkających w Jerozolimie przyjdzie bowiem tak straszna kara, iż niewiasty bezpłodne będą wtedy czuły się szczęśliwsze niż te, które zrodziły wielu synów. Tak hańbiąca każdą niewiastę żydowską bezpłodność okaże się wtedy prawdziwym błogosławieństwem. Siebie samego przyrównuje Jezus – najniewinniejszy z niewinnych – schodząc z tego świata w pełni swych ludzkich lat, do zielonego drzewa, które wydałoby jeszcze niejeden owoc. Suchymi, nieużytecznymi drzewami są tu najwyraźniej niesprawiedliwi, obciążeni najróżniejszymi grzechami.

Mk 15, 20-23 Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Król wyśmiany, Jezus na Golgocie, Droga krzyżowa, Ukrzyżowanie

Tekst

Mk 15,20 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.

Mk 15,21 I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.

Mk 15,22 Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Mk 15,23 Tam dawali Mu wino zaprawione mirra, lecz On nie przyjął.

Komentarze

W opisie sceny spotkania Jezusa z Szymonem Cyrenejczykiem Marek dorzuca szczegół o dwu synach tego palestyńskiego wieśniaka: Aleksandrze i Rufusie. Nie jest wykluczone, że ci dwaj ludzie, noszący rzymskie imiona, byli znani czytelnikom Ewangelii Marka. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że o tym samym Rufusie mówi Paweł w Rz 16,13. Zarówno prawo żydowskie, jak rzymskie nie pozwalało wyroku śmierci dokonywać w mieście. Również zgodnie z przepisami prawa skazaniec sam musiał nieść belkę poprzeczną krzyża na miejsce zagłady. Zmuszając Szymona do udzielenia Jezusowi pomocy w dźwiganiu krzyża żołnierze kierowali się z pewnością nie tyle miłosierdziem, ile raczej chęcią sprawniejszego przeprowadzenia całej akcji. Droga przedłużała się zdaniem ich bez potrzeby. Ponieważ Szymon Cyrenejczyk wracał od swoich zajęć z pola, należy wnosić, że nie był to dzień szabatu, czyli nie nastąpił jeszcze dzień 15 Nisan.

Według Marka Jezusowi, gdy już był przybity do krzyża, podano do picia wino zmieszane nie z żółcią, lecz z mirrą – szczegół nie posiadający większego znaczenia. Ta mieszanina miała również właściwości otępiające wrażliwość cierpiącego. Jezus nie przyjmuje tego napoju – chce bowiem w pełnej świadomości i do końca wypełniać wolę Ojca

Mk 8, 34-38 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Warunki naśladowania Jezusa

Tekst

Mk 8,34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: ”Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!

Mk 8,35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Mk 8,36 Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?

Mk 8,37 Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?

Mk 8,38 Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”.

Komentarze

Ósmy rozdział Ewangelii Marka kończy się serią napomnień dotyczących mężnego znoszenia ucisków i cierpień. Napomnienia te ani pod względem treści, ani w samych sformułowaniach nie odbiegają od znanych nam już pouczeń z Ewangelii Mateusza: kto chce być uczniem Chrystusa, musi się zaprzeć samego siebie, wziąć swój krzyż i kroczyć za Chrystusem; kto chce ocalić swe życie wieczne, musi być gotów na utratę życia doczesnego, jeśli tego będzie domagał się – dodaje z pewnością od siebie Marek, bo brak tego u pozostałych synoptyków – Chrystus i dobro Jego Ewangelii; kto chce sobie zasłużyć na przyszłe orędownictwo Syna Człowieczego, musi teraz mężnie wyznawać Jego naukę. Niektóre spośród tych napomnień Mateusz i Łukasz powtarzają aż dwa razy, oczywiście w różnych okolicznościach i nie na tym samym miejscu. U żadnego z trzech synoptyków napomnienia te nie przedstawiają jedności pierwotnej, lecz stanowią kompozycję odizolowanych, różnych co do miejsca i czasu powstania logiów Jezusa. Tak np. w Markowej redakcji pierwsze napomnienie zdaje się być połączeniem dwu luźno istniejących ostrzeżeń: 1) kto nie weźmie swego krzyża na własne ramiona, nie może być moim uczniem; 2) kto chce Mnie naśladować, musi zaprzeć się siebie samego. Gdy Ewangelista posługiwał się wyrażeniem „brać krzyż na swoje ramiona”, to rzecz jasna nie mógł nie myśleć o męczeńskiej śmierci Jezusa. Jednakże nie należy twierdzić, że w usta Jezusa – o czym zresztą była już mowa w związku z analogicznym fragmentem Ewangelii Mateusza – słowa te włożyli dopiero później chrześcijanie. Co prawda w literaturze judaistycznej z czasów Jezusa nie można znaleźć podobnego zwrotu. Wiadomo jednak, że krzyżowanie jako karę śmierci niekiedy stosowano i że skazany musiał sam na własnych ramionach nieść na miejsce kaźni narzędzie czekającej go śmierci – poprzeczną belkę krzyża. Wyznawcy Chrystusa w tamtych czasach byli narażeni na szczególne niebezpieczeństwa ze strony Izraela, już w Starym Testamencie przyrównywanego niekiedy do wiarołomnej małżonki. Przymierze na Synaju było bowiem swoistym związkiem małżeńskim Jahwe z narodem wybranym.

J 19, 16-17 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Wyrok, Droga krzyżowa i ukrzyżowanie

Tekst

J 19,16 Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa.

J 19,17 A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgotą.

Komentarze

Słowa ostatecznego wyroku nie są istotne dla Ewangelisty; dla niego ważne jest to, że Piłat wydaje go, czyniąc zadość żądaniom Żydów. W analogicznych wypadkach wyrok taki brzmiał „Pójdziesz na krzyż” lub „Idź na krzyż”. Wydanie Jezusa Żydom na ukrzyżowanie nie jest równoznaczne z powierzeniem wykonania wyroku ich służbie; dokonują tego żołnierze rzymscy z plutonu egzekucyjnego. Jan chce po raz ostatni zaznaczyć, że właściwymi sprawcami śmierci Jezusa są Żydzi, Piłat zaś jest ich narzędziem, pozbawionym własnego zdania i troszczącym się jedynie o swoje sprawy Wykonanie wyroku ukrzyżowania odbyło się tym śpieszniej, że zbliżało się święto żydowskie: po zapadnięciu zmroku spożywano wieczerzę paschalną. Do egzekucji oddelegowano czterech żołnierzy z centurionem na czele; narzędzie kary, krzyż, dźwigał sam Skazany. Szczegółów krzyżowania czwarta Ewangelia nie opisuje, ograniczając się do kilku wzmianek o znaczeniu teologicznym. Miejscem wykonania wyroku była Golgota (Miejsce Czaszki), zwana tak z powodu specyficznego ukształtowania terenu; leżała ona poza granicami ówczesnego miasta i w ten sposób odpowiadała wymogom prawa rzymskiego odnośnie do wykonywania egzekucji.

 

5 Tajemnica – Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na Krzyżu

 

J 19, 18-37 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Droga i krzyżowa i ukrzyżowanie, Testament z krzyża, Śmierć

Tekst

J 19,18 Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.

J 19,19 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: ”Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.

J 19,20 Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim.

J 19,21 Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: ”Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim”.

J 19,22 Odparł Piłat: ”Com napisał, napisałem”.

J 19,23 Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu.

J 19,24 Mówili wiec miedzy sobą: ”Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili miedzy siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.

J 19,25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

J 19,26 Kiedy wiec Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: ”Niewiasto, oto syn Twój”.

J 19,27 Następnie rzekł do ucznia: ”Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

J 19,28 Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: ”Pragnę”.

J 19,29 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełna octu i do ust Mu podano.

J 19,30 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: ”Wykonało się!” I skłoniwszy głowę oddał ducha.

J 19,31 Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.

J 19,32 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani.

J 19,33 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni,

J 19,34 tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.

J 19,35 Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli.

J 19,36 Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana.

J 19,37 I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Komentarze

Oprócz Jezusa ukrzyżowano jeszcze dwóch innych ludzi, w czwartej Ewangelii bliżej nieokreślonych. Inne Ewangelie przedstawiają ich jako złoczyńców – na podstawie tekstu Starego Testamentu; dla Jana ten motyw, poparty świadectwem Pisma, nie stanowił przedmiotu zainteresowania. Przeciwnie – wspomniał o tablicy z tytułem winy (causa poenae). Tablicę taką sporządzano w obiegowych językach i niesiono przed egzekucyjnym pochodem lub zawieszano skazanemu na szyi; po dokonaniu egzekucji umieszczano ją na widocznym miejscu (najczęściej nad krzyżem), aby wszyscy mogli poznać przyczynę kary. Podówczas w Palestynie oprócz narodowego języka aramejskiego używano dość często greckiego; łacina była urzędowym językiem okupacyjnych władz rzymskich. W treści napisu Piłat po raz ostatni dał wyraz swojej awersji do Żydów. Odpowiednio zresztą do rzeczywistości, wymieniając rzekomą winę Jezusa, podkreślił także winę Żydów, ogłaszając Go ich królem. Tym samym reklamowana przez nich lojalność wobec cesarza została postawiona pod znakiem zapytania. O tym, że nie był to tylko przypadek, świadczy zarówno interwencja Żydów (arcykapłanów), jak i zdecydowany opór Piłata, który tylko w tym skromnym zakresie potrafił przeprowadzić własną wolę. Ale dla Ewangelisty tytuł winy miał specjalną wymowę teologiczną: właśnie wywyższony na krzyżu Jezus staje się Królem świata, a tablica czyni ten fakt powszechnie wiadomym. Proroctwo Kajfasza, wypowiedziane nieświadomie, staje się rzeczywistością.

Prawo rzymskie przyznawało plutonowi egzekucyjnemu prawo do wszystkiego, co miał na sobie skazany (krzyżowano na ogół bez szat): później wprowadzono pewne ograniczenia co do przedmiotów kosztownych. W wypadku Jezusa chodziło zapewne o chiton, czyli szatę wierzchnią (sporządzoną bez szwów, pas i sandały oraz może zawój czy chustę na głowę. Ewangelista nie bez powodu opisuje rodzaj szaty wierzchniej. Zamiast podziału rzucono bowiem o nią między żołnierzami los, co odpowiadało słowom Ps 22[21],19. Późniejsza refleksja patrystyczna dostrzega w niej symbolikę jedności Kościoła. Żołnierze rzymscy to dalsze narzędzia realizującego się planu Bożego, przewidzianego w Pismach Starego Testamentu. Egzekucję krzyżowania wykonywano publicznie i zwykle gromadziła ona sporo ludzi: częściowo przypadkowych przechodniów, ale również oskarżycieli oraz najbliższą rodzinę skazanego. O obecności arcykapłanów (znanej z opisów synoptycznych) czwarta Ewangelia nie mówi nic: ich złowieszcze dzieło dokonało się u Piłata. Natomiast wszyscy Ewangeliści (choć w dość różny sposób) wspominają o obecności niewiast przy krzyżowaniu Jezusa, a sam Jan czyni wzmiankę o Maryi, Matce Jezusa, i o umiłowanym uczniu, którzy stoją w bezpośredniej bliskości i do których Jezus kieruje swoje słowa. U Synoptyków natomiast „niewiasty” (imiona różnią się) wymienione są dopiero po śmierci Jezusa i stanowią niejako wprowadzenie do przekazu o zmartwychwstaniu, w którym odegrają pewną rolę. Obecność Matki Jezusa w Jerozolimie po zmartwychwstaniu potwierdza tradycja. „Umiłowanego ucznia” wprowadził już do opisu jako „drugiego” (innego) Ewangelista; może obejmuje go także ogólna wzmianka o „wszystkich znajomych Jezusa” u Łukasza. Dlaczego Synoptycy, mówiąc o niewiastach, pominęli milczeniem obecność Matki Jezusa – trudno ustalić. Nie jest to zresztą jedyny przykład, gdzie Jan przekazuje własny materiał tradycyjny, sięgający niewątpliwie faktu historycznego. Niewłaściwe też wydają się takie próby wyjaśnienia, jak argument celowego przeniesienia przez Jana testamentu duchowego Jezusa, wypowiedzianego już poprzednio przed pojmaniem, na krzyż, celem pełniejszego teologicznego uzasadnienia. Słuszne jest natomiast mniemanie, iż Ewangelista przytoczył wiadomy sobie z własnego doświadczenia i rozpowszechniony w niektórych wspólnotach chrześcijańskich fakt w celu podkreślenia nauki teologicznej, jaka z niego wypływa. Interpretacja teologiczna nie przekreśla koniecznie wartości historycznej, jak błędnie przypuszcza wielu współczesnych egzegetów.

Należy też przyznać, że myśl teologiczna Ewangelisty jest w swoim bogactwie niełatwa do ustalenia. Wskazany jest daleko idący umiar, który nie pozwoli na przypisywanie słowom Jezusa intencji teologicznej Jana albo myśli będących owocem współczesnej (lub dawniejszej) refleksji mariologicznej. Żaden z tekstów Janowych nie ma tylu różnych interpretacji i tak obszernej literatury (polskiej i obcej) co J 19,25–27. Nie do przyjęcia są symboliczne interpretacje proponowane zwłaszcza przez liberalnych krytyków akatolickich i niewielu katolików. Uważają one np. Matkę Jezusa za symbol Kościoła judeochrześcijańskiego, umiłowanego natomiast ucznia – Kościoła helleńsko chrześcijańskiego (Bultmann); albo w Najświętszej Maryi Pannie upatrują symbol opieki nad tradycją Janową, w trosce umiłowanego ucznia o Nią – symbol miłości Kościoła Bożego. Wszystkie tego typu wyjaśnienia mają tę cechę wspólną, że odmawiają przekazowi Janowemu cech historyczności. Wykład katolicki powszechnie przyjmowany zmierza – biorąc ogólnie – w dwóch różnych kierunkach. Pierwszy przedstawia scenę w znaczeniu naturalnym; jako wyraz troskliwości Jezusa o losy Matki po Jego śmierci, drugi natomiast rozumie ją w sensie bardziej teologicznym, jako zamierzoną przez Ewangelistę myśl o ustanowieniu Maryi Matką wszystkich wierzących. Istnieją również próby wykładu mieszanego, opartego na fakcie historycznym, rozumianym jednak niemariologicznie: Jezus dopełniłby tym samym ostatniego kroku oddzielenia się od najbliższych i pozostania tylko z Ojcem. Jednak w tym ostatnim wypadku rola Maryi byłaby zbyt marginesowa i dlatego wyjaśnienie jest trudne do przyjęcia.

Najbardziej przekonuje – również dziś – wykład ściśle mariologiczny, mimo sprzeciwów niektórych egzegetów katolickich. W zasadzie utrzymuje on za Orygenesem, że Jezus stworzył nową nadprzyrodzoną, mesjańską więź między Maryją a Janem, która nie wyczerpuje się w stosunku Matka – Syn, ale obejmuje nadto wszystkich odkupionych przez Jezusa. Tym samym Maryja staje się Matką wszystkich chrześcijan. Oczywiście w słowie niewiasto nawiązuje Jan do typologii starotestamentowej. Podobnie Jan przedstawia „ucznia” połączonego z Jezusem więzami miłości, jako uosobienie wiernych Jezusowi chrześcijan; powierzając go Matce, Jezus powierza Jej macierzyńskiej opiece chrześcijan. Przy ocenie roli „ucznia umiłowanego” występują te same trudności, co przy poprzednich o nim wzmiankach. Proponowane rozwiązania odpowiadają dwom wyżej zaznaczonym kierunkom: obok interpretacji tradycyjno – historycznej, komentującej postać indywidualną Jana, syna Zebedeusza, coraz częściej występuje u egzegetów katolickich koncepcja symboliczna lub symboliczno-kolektywna, traktująca tego ucznia jako gwaranta lub świadka wiarygodności tradycji Janowej. W pierwszym wypadku autor czwartej Ewangelii zaznaczyłby w tak dyskretny sposób swoją obecność pod krzyżem, w drugim jego postać przeniesiona pod krzyż stanowiłaby jednocześnie uwierzytelnienie tradycji, którą reprezentował w swej Ewangelii i we wspólnotach Jan Apostoł. Praktycznie należy uważać epizod za wydarzenie rzeczywiste, podobnie jak udział biorących w nim postaci; te jednak są – jak często w czwartej Ewangelii – podatne na dalszą interpretację teologiczną pod wpływem działającego Ducha Świętego. Matka Jezusa przedstawiona jest jako Matka wszystkich wierzących, Matka Kościoła, umiłowany uczeń może reprezentować wszystkich wiernych chrześcijan. W jakim kontekście pierwotnie nastąpiło oddanie Matki pod opiekę umiłowanego ucznia – nie jest rzeczą istotną dla Ewangelisty. Natomiast nie ulega wątpliwości, że zarówno Maryja, jak i Umiłowany Uczeń uczestniczyli fizycznie i duchowo w dokonującym się przez Jezusa akcie odkupienia i że właśnie na Golgocie dokonała się w pełnym tego słowa znaczeniu opisana adopcja.

Wypada zauważyć, że tylko tu i w opisie pierwszego znaku w Kanie Galilejskiej występuje charakterystyczny zwrot „Niewiasto” dotyczący Matki Bożej. W ustach Jezusa ma on zawsze (zwraca się On także niekiedy do innych kobiet w ten sposób, ale zawsze w określonym, zbawczym kontekście) wydźwięk mesjański, a skierowany do Maryi nabiera zupełnie specjalnego znaczenia, tym bardziej, że syn nie zwracał się nigdy w ten sposób ani w języku aramejskim, ani greckim do własnej matki. Więź między Kaną a Golgotą wytwarza ponadto koncepcja godziny (w Kanie może jeszcze nie nadeszła, a na Golgocie osiąga punkt kulminacyjny) i chwały Jezusa. Dlatego też zwolennicy interpretacji ściśle mariologicznej (które nie przytaczają żadnego tekstu starotestamentowego w dosłownym lub przybliżonym brzmieniu) uważają, iż należy je rozumieć w tym samym kontekście zbawczym, co i całość uwielbienia na krzyżu. Istniałaby zatem ścisła łączność między Protoewangelią a opisaną sceną, nadto Ap 12 naświetlałaby tę scenę w ramach walki Jezusa z szatanem. Może słowa Dokonało się dotyczą również i ustanowienia Maryi Matką wszystkich ludzi? To przypuszczenie wypowiadają coraz częściej egzegeci i mariologowie. Wśród męki krzyżowej Jezus pragnie wypełnić dokładnie wszystkie zapowiedzi starotestamentowe. Scena pojenia octem odnosi się do Ps 22[21],16 lub 69[68],22 (ten Psalm mówi wyraźnie o pojeniu octem). Napój tego rodzaju służył zwykle żołnierzom do gaszenia pragnienia; sporządzano go z kwasu rozcieńczonego wodą; toteż nie może dziwić fakt, że miał go pluton egzekucyjny na miejscu kaźni. Pewną trudność nastręcza wzmianka o hizopie, na którym podano Jezusowi ocet. Zwykle mianem tym określa się niskopienną roślinę występującą na murach; jednakże nie ma ona łodygi odpowiedniej do wspomnianego celu. Może chodzi o jakąś mniej znaną pokrewną roślinę krzaczastą. Używanie hizopu w starotestamentowej liturgii nie odgrywa tu żadnej roli, a paralelizm proponowany przez niektórych egzegetów (hizop służący do oczyszczającego pokropienia – oczyszczająca z grzechów męka Jezusa) jest bez wątpienia przesadą. Nieliczni autorzy idąc za kilku rękopisami przyjmują lekcję krótszą: „na włóczni”.

Tendencja Janowa do podkreślenia wypełniania się zapowiedzi starotestamentowej, dotyczącej męki Jezusa, pomija szczegóły konania Jezusa na krzyżu, znane zresztą dobrze z tradycji. Podkreśla jedynie pełną świadomość Jezusa, z jaką dokonuje On najwyższego aktu zbawczego: wyrażają ją słowa: Dokonało się. Najprostsze bodaj w całym opisie (także u Synoptyków) jest skonstatowanie śmierci Jezusa. Dla Ewangelisty istotny był jej fakt dokonujący dzieła zbawienia. Somatyczne przyczyny śmierci leżą poza sferą jego zainteresowań, są obce nawet trzeciemu Ewangeliście, zapewne z zawodu lekarzowi. Toteż dociekania niektórych współczesnych lekarzy (zresztą sporne) co do zjawisk patologicznych związanych z krzyżowaniem mają znaczenie drugorzędne.

Ponieważ krzyżowanie należało do kar specjalnie haniebnych, wprowadzało ono nie tylko zanieczyszczenie osób, ale i miejsca egzekucji. W związku ze zbliżającym się świętem Paschy, związanym dodatkowo w tamtym roku z szabatem, należało usunąć ciała ukrzyżowanych i pogrzebać je przed końcem Dnia Przygotowania (o zachodzie słońca, ok. godz. 18). Trudność polegała jedynie na tym, że straszna kara nie powodowała natychmiastowej śmierci, a bywały nawet wypadki, że męki skazanego przeciągały się dwa dni. Ponieważ na krzyżu umieszczano rodzaj drewnianego siodełka, zawieszony człowiek opierał się całym ciałem nie tylko na przybitych gwoźdźmi rękach i nogach; agonia więc ciągnęła się niekiedy długo. Kiedy należało egzekucję szybko wykonać stosowano łamanie goleni (crurifragium), co powodowało natychmiastową śmierć przez uduszenie (z braku oparcia). Być może, że w ten sam sposób stwierdzano ponad wszelką wątpliwość także fakt śmierci, która nastąpiła już przedtem, przynajmniej w wypadkach wątpliwych. Zwyczaj ten potwierdziły ostatnie znaleziska archeologiczne w postaci ossuarium zawierającego kości człowieka krzyżowanego, jedyne znane dotychczas na tym terenie. Wynika z nich, że skazanego przybito do krzyża długim żelaznym gwoździem, przechodzącym przez pięty, natomiast ręce przebito ponad nadgarstkiem; oba piszczele nóg wykazują wyraźne ślady połamania w gwałtowny sposób. Zwyczaj łamania kości ukrzyżowanym (i wydawania ciał rodzinie czy znajomym) musiał być więc w tym czasie praktykowany w Palestynie.

Na żądanie władz żydowskich postąpiono podobnie w wypadku ukrzyżowanych na Golgocie w przeddzień Paschy. Przed zdjęciem zwłok z krzyża Piłat wysłał na miejsce żołnierzy (po wykonaniu kary często pilnowano ukrzyżowanych), by sprawdzili, czy śmierć już nastąpiła, lub w przeciwnym razie, by ją przyspieszyli. Dwaj ukrzyżowani z Jezusem w chwili przybycia żołnierzy najwidoczniej jeszcze żyli, a przynajmniej śmierć ich nie wydawała się oczywista, skoro połamano im golenie (wykonywano to żelazną lub drewnianą maczugą).

Natomiast śmierć Jezusa nie budziła wątpliwości przybyłych, skoro zaniechali skrócenia Mu w ten sposób męki i spowodowania natychmiastowego zgonu. Jednak skrupulatne wypełnienie rozkazu nie pozwalało pozostawiać żadnego zastrzeżenia co do pełnego wykonania wyroku. Wobec tego jeden z żołnierzy zadał Jezusowi cios lancą w okolice serca. Podobnie jak poprzednio fakty te są dla Ewangelisty punktem wyjścia głębszej interpretacji teologicznej. Prawdopodobna jest także apologetyczna tendencja przeciw rodzącemu się podówczas doketyzmowi. W każdym razie bardzo mocno podkreślony jest zbawczy fakt śmierci Jezusa: Ewangelista stwierdza go jako naoczny świadek, mówiąc o wypłynięciu krwi i wody. O „strumieniach wody”, które mają wypłynąć, mówił już J 7,37 nn. Jeżeli ten paralelizm jest słuszny, chodziłoby o dar Ducha, który zaczyna tryskać dla wszystkich wierzących z chwilą śmierci Jezusa. Nie wolno jednak zapominać, iż tekst mówi także o „krwi”, a nie tylko o wodzie. Krew nawiązywałaby do oczyszczenia nowego człowieka z grzechów przez Jezusa, Baranka Bożego, ukrzyżowanego w chwili, kiedy ofiarowywano w świątyni krew baranków paschalnych Starego Przymierza. Zarówno więc woda, jak i krew przedstawiają wynagradzającą śmierć Jezusa w dwóch aspektach sakramentalnych: chrztu św. i Eucharystii.

Dwa teksty starotestamentowe oświetlają wiarygodne świadectwo tego, który widział. Pierwszy dotyczy przepisu powstrzymywania się od łamania kości barankowi spożywanemu podczas wieczerzy paschalnej, ewentualnie opieki Bożej nad sprawiedliwym prześladowanym. Chrystus – Baranek, prześladowany i wydany na śmierć przez własny naród, spełnia w najdoskonalszy sposób rzeczywistość zbawczą, którą symbolizował baranek spożywany przy wyjściu Izraelitów z kraju niewoli.

Drugi tekst opiera się na Za 12,10. Ci, którzy sprawili, że bok Jezusa został przebity, wzniosą ku Niemu swoje oczy jako ku Zwycięzcy; bo cios, który miał stwierdzić fakt śmierci, w rzeczywistości otworzył i obwieścił światu nowe źródło łaski Bożej tryskające z boku Jezusa. Łaski te można rozumieć – w dalszej interpretacji teologicznej – w sensie sakramentalnym.

Wreszcie wypada podkreślić rolę, jaką odgrywa omówiony tekst w szeroko rozpowszechnionym w Kościele kulcie Serca Jezusowego. Słowa „bok” i „wnętrze” nie oznaczają wprawdzie bezpośrednio serca, ale ponieważ chodzi o dar miłości, kierują one myśl chrześcijanina ku jej siedlisku – sercu. Zresztą cios został zadany niewątpliwie w okolicę serca. Także tutaj świat lekarski prowadzi ciągle dyskusję nad możliwością wypłynięcia krwi i wody z boku Jezusa (z serca nie byłoby to możliwe). Wielu uważa to zjawisko za prawdopodobne, szczególnie w świetle cierpień poprzedzających ukrzyżowanie (biczowanie!); inni uważają opisany fakt za cudowny. W żadnym wypadku nie może tu chodzić tylko o obiektywizację myśli teologicznej popartej świadectwami Starego Testamentu. Natomiast należy stwierdzić, że omówiony tekst może służyć jedynie jako tło kultu Serca Pana Jezusa, którego uzasadnienie jest raczej teologiczne niż biblijne.

Łk 23, 33-46 – Nowy Testament, ewangelia wg św. Łukasza

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Dobry łotr, Śmierć Jezusa

Tekst

Łk 23,33 Gdy przyszli na miejsce, zwane ”Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.

Łk 23,34 Lecz Jezus mówił: ”Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Potem rozdzielili miedzy siebie Jego szaty, rzucając losy.

Łk 23,35 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: ”Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”.

Łk 23,36 Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,

Łk 23,37 mówiąc: ”Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”.

Łk 23,38 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: ”To jest Król Żydowski”.

Łk 23,39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: ”Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.

Łk 23,40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: ”Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?

Łk 23,41 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.

Łk 23,42 I dodał: ”Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”.

Łk 23,43 Jezus mu odpowiedział: ”Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.

Łk 23,44 Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.

Łk 23,45 Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.

Łk 23,46 Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.

Komentarze

Podobnie jak pozostali dwaj synoptycy i Jan, Łukasz również wspomina o tym, że wspólnie z Jezusem ukrzyżowano dwu przestępców. Tak więc znów miały się wypełnić słowa proroka: zaliczony został do złoczyńców. Tylko Łukasz przekazał treść modlitwy Jezusa wiszącego na krzyżu. Była to prośba o przebaczenie dla Jego oprawców. Jezus prosi Boga w ich imieniu o przebaczenie, bo nie wiedzą, co czynią. Tak więc nawet największe cierpienia nie były w stanie zgasić miłości Chrystusa do ludzi, nawet do tych, którzy pozbawiali Go życia. Oto, jak urzeczywistniał Jezus swoim życiem przykazanie miłości skierowanej nawet do nieprzyjaciół.

Słowa modlitwy Jezusowej, nie wiedzą, co czynią, wcale nie oznaczają, że oprawcy Jezusa rzeczywiście nie byli świadomi swoich czynów i że wskutek tego nie ponosili za nie żadnej odpowiedzialności. Natomiast z pewnością nie uświadamiali oni sobie w pełni, kim był Ten, którego na śmierć skazywali, i jakie były Jego zamiary względem całej ludzkości.

Tłum stojący pod krzyżem – to może nawet ci sami ludzie, których Jezus spotkał na swej drodze krzyżowej. Łukasz nie wspomina o ich wrogości względem Jezusa: po prostu stali i patrzyli. Natomiast nie opamiętali się członkowie Sanhedrynu: drwili z Jezusa proponując Mu, żeby wybawił teraz samego siebie, skoro czynił się wybawcą innych i skoro uważał się za wybrańca Bożego. Nie lepiej zachowywali się, wyraźnie oszczędzani dotąd przez Łukasza, żołnierze. Oni również szydzili z Jezusa i obrzucali szyderstwami, przypominającymi cokolwiek drwiny arcykapłanów i starszych ludu: Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie. Cóż to za bezsilny władca. Ukrzyżowany Mesjasz – Król – to prawdziwe zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan.

Nad głową Jezusa widniał napis: Król żydowski. Słowa te miały wyjaśniać powód Jego ukrzyżowania. Został skazany na śmierć, ponieważ ogłaszał się królem żydowskim. Tylko Łukasz, piewca dobroci Bożej i ludzkiej, zapisał dialog Jezusa z łotrami. W konsekwencji tego dialogu jeden z owych łotrów zyskał sobie miano „złego”, a drugi „dobrego”. Zły łotr powtarzał drwiny starszyzny żydowskiej i żołnierzy. Jego zachowanie się nie było jednak pozbawione nadziei osiągnięcia osobistych korzyści. Zły łotr domagał się, by Jezus, jeśli jest rzeczywiście Mesjaszem, uwolnił siebie i ich, obydwu łotrów, od niechybnej już śmierci. Było to domaganie się znaku świadczącego o mesjańskiej godności Jezusa, ale równocześnie niweczącego odwieczne plany zbawienia człowieka. Drugi, tzw. dobry łotr, karcił swego nieszczęsnego współtowarzysza. Z jego słów dowiadujemy się, że obaj dopuścili się poważnych przestępstw i że spotyka ich za to słuszna kara. Dobry łotr jest też przekonany, że Jezus cierpi najniewinniej. Do Jezusa zaś zwraca się z prośbą, która była formalną modlitwą: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Nic dziwnego, że Jezus zareagował na tę wiarę i wyrazy współczucia prawdziwie wielkoduszną życzliwością, przyrzekając dobremu łotrowi, że jeszcze tego samego dnia zabierze go ze sobą do raju. Tak więc z dwóch ludzi, którzy byli „razem z Jezusem”, w jednakowej bliskości względem Niego, tylko jeden wykorzystał w sposób właściwy tę wielką szansę; tylko jednemu przyobiecał Jezus łaskę dalszego przebywania razem. Po raz pierwszy tedy w sposób tak publiczny Jezus wystąpił w roli Zbawiciela ludzi.

O zjawiskach kosmicznych, które towarzyszyły śmierci Jezusa, i o samym konaniu Jezusa Łukasz pisze znacznie mniej niż pozostali dwaj synoptycy. Wspomina jedynie o ciemnościach, jakie zalegały ziemię od godziny szóstej aż do dziewiątej – czyli od dwunastej do trzeciej według naszej rachuby czasu – mówi o zaćmieniu słońca i o rozdarciu się zasłony w świątyni.

Nie ma w Ewangelii Łukasza gorzkiej skargi Jezusa na to, że został opuszczony przez Ojca, ale są słowa, które Jezus wypowiedział, tuż przed skonaniem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Tak więc oznajmił Jezus, że dobrowolnie oddaje swoje życie. Były to równocześnie słowa modlitwy i całkowitego zdania się na wolę Ojca. Jezus z Ewangelii Łukasza modli się więc podczas swego chrztu, modli się w chwili Przemienienia, modlitwa również towarzyszy Jego ostatniej chwili.

Mt 27, 35-50 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Śmierć Jezusa

Tekst

Mt 27,35 Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy.

Mt 27,36 I siedząc, tam Go pilnowali.

Mt 27,37 A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: ”To jest Jezus, Król Żydowski”.

Mt 27,38 Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Mt 27,39 Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami,

Mt 27,40 mówiąc: ”Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!”

Mt 27,41 Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:

Mt 27,42 ”Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego.

Mt 27,43 Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: ”Jestem Synem Bożym””.

Mt 27,44 Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Mt 27,45 Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej.

Mt 27,46 Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eli, Eli, lema sabachthani?” to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Mt 27,47 Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: ”On Eliasza woła”.

Mt 27,48 Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić.

Mt 27,49 Lecz inni mówili: ”Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić”.

Mt 27,50 A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Komentarze

Samej akcji przybijania Jezusa do krzyża Mateusz nie opisuje. Mówi tylko, że gdy Jezus już zawisł na krzyżu, wtedy wśród żołnierzy powstał spór o to, co po Nim zostało. Zostało niewiele: szaty podzielone na cztery części, ale tuniką, ponieważ była sporządzona z jednego kawałka materiału, nie chciano się dzielić, bo wtedy nikt by z niej nie miał żadnego pożytku. Za pomocą losowania tedy rozstrzygnięto, komu przypadnie w udziale owa szata.

„Obłowiwszy się” w ten sposób, żołnierze pozostali w charakterze strażników u stóp krzyża, na którego szczycie widniał napis: To jest Jezus, Król żydowski. Przechodniom słowa te miały wyjaśniać powód skazania Chrystusa na śmierć. Dla wyrażenia jeszcze większej wzgardy zawieszono po obu Jego stronach na innych krzyżach dwu złoczyńców.

Nie było jednak dane Jezusowi spokojnie konać na krzyżu. Ludzie przechodzący obok obrzucali Go wyzwiskami, drwili z Niego, proponując na przykład, żeby zstąpił teraz z krzyża, skoro jest tak potężny, że jak to sam wyznawał, może zburzyć świątynię, i skoro jest Synem Boga samego. Wyśmiewali Go mówiąc, że jeśli innych ocalał, to niechże teraz uratuje samego siebie. Zresztą powinien Go uratować Bóg, któremu przecież tak bezgranicznie zaufał. Ubliżali Mu nawet owi dwaj skazańcy – obaj według Mateusza – (co stanowi tzw. pluralis categoriae, którzy przecież dzielili Jego los. Tak więc cierpienia Jezusa zbliżały się do zenitu: ból fizyczny ciężko zwisającego ciała zwiększały cierpienia duchowe, powodowane niesłusznymi zniewagami.

Wreszcie miała nastąpić śmierć. Moment ten poprzedziły ciemności, które okrywały całą ziemię przez trzy godziny, oraz dwukrotne zawołanie Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił. Ponieważ słowa Boże mój, Boże mój brzmią po aramejsku Eli, Eli, dlatego zebrani pod krzyżem przypuszczali, że Jezus prosi o pomoc Eliasza. Ktoś też – może jakiś człowiek o resztkach ludzkich uczuć, a może zwyrodnialec pragnący zwiększyć cierpienia konającego – podsunął do Jego ust gąbkę zwilżoną octem. Inni jednakże bez drwin – kazali tego zaniechać, mówiąc: Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby go wybawić.

J 12, 31-33 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Wypadki poprzedzające, Godzina Syna Człowieczego

Tekst

J 12,31 Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony.

J 12,32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”.

J 12,33 To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Komentarze

Właśnie w godzinie Jezusa, która się zbliża, dokona się sąd, definitywny rozdział między światem podpadłym pod panowanie szatana, a nowym eonem życia wiecznego. Sąd polega na tym, że śmierć krzyżowa Jezusa napiętnuje grzech świata w całej jego rozciągłości, ogłaszając kres panowania jego władcy – szatana. W Chrystusie powstaje nowy świat, w którym Bóg będzie wszystkim we wszystkich wierzących. Wyrzucenie precz szatana, władcy tego świata, nie jest ani aluzją do buntu i strącenia aniołów, ani do wizji z Łk 10,18, bowiem szatan działa także po zbawczej śmierci Jezusa, stanowiąc niebezpieczeństwo dla chrześcijan. Chodzi o zasadnicze przezwyciężenie jego dotąd przemożnego panowania w świecie, przez zbawczą śmierć Jezusa, która jest jednocześnie zapowiedzią definitywnego zniszczenia wpływów szatana przy eschatologicznym dokonaniu świata. Tymczasem działanie jego pozbawione jest mocy wobec wierzących w Jezusa – jest bezskuteczne, choć nader realne.

Tajemnica krzyża – punktu kulminacyjnego uwielbienia Jezusa – polega na niewyczerpanym źródle łaski, która pociąga coraz to nowe rzesze wierzących ku Niemu. Wywyższenie Jezusa na krzyżu prowadzi do pełnej chwały Ojca i jednocześnie chwały Chrystusa. Właśnie ona czyni Jezusa władcą wszechświata i uniwersalnym dawcą życia. Zgodnie z tendencją Janową określenie wywyższony użyte jest w podwójnym znaczeniu: podniesienia na krzyżu i uwielbienia ponad wszystko to, co ziemskie. Dla chrześcijanina posiada ono specjalną wymowę: droga jego ku chwale życia wiecznego prowadzi przez krzyż na wzór Jezusa.

Mk 15, 24-37 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Ukrzyżowanie, Wyszydzenie na krzyżu, Śmierć Jezusa

Tekst

Mk 15,24 Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.

Mk 15,25 A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali.

Mk 15,26 Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: ”Król Żydowski”.

Mk 15,27 Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.

Mk 15,28 Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Mk 15,29 Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: ”Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz,

Mk 15,30 zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!”

Mk 15,31 Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: ”Innych wybawiał, siebie nie może wybawić.

Mk 15,32 Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli”. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Mk 15,33 A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.

Mk 15,34 O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eloi, Eloi, lema sabachthani”, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Mk 15,35 Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: ”Patrz, woła Eliasza”.

Mk 15,36 Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: ”Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]”.

Mk 15,37 Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

Komentarze

Według Marka Jezusowi, gdy już był przybity do krzyża, podano do picia wino zmieszane nie z żółcią, lecz z mirrą – szczegół nie posiadający większego znaczenia. Ta mieszanina miała również właściwości otępiające wrażliwość cierpiącego. Jezus nie przyjmuje tego napoju – chce bowiem w pełnej świadomości i do końca wypełniać wolę Ojca. Na uwagę zasługuje to, że Mateusz, tak bardzo zatroskany o cytowanie słów starotestamentowych, wypełniających się w życiu i działalności Jezusa, pominął cytat Iz 53,12, mówiący o zaliczeniu Sługi Cierpiącego pomiędzy złoczyńców. Istnieje pewna rozbieżność pomiędzy Janem a Markiem, gdy chodzi o godzinę śmierci Jezusa. Według Jana była to godzina szósta, czyli nasza dwunasta, według Marka zaś – dziewiąta, tj. trzecia według naszej rachuby czasu. Chodzi tu nie tyle może o dwa różne sposoby liczenia czasu – na zgodność pod tym względem Marka z Janem wskazuje między innymi tekst o godzinie szóstej w J 4,6 – ile raczej o pewien schematyzm Marka, który swoje relacje chronologicznie dzieli na trzygodzinne odcinki. Tak więc godzina trzecia u Marka nie jest dokładnym określeniem czasu, lecz ogólnym stwierdzeniem, że ukrzyżowanie Jezusa miało miejsce pomiędzy naszą godziną dziewiątą a dwunastą. Tradycja deutero – izajańska jest w ogóle bardziej znana Markowi niż Mateuszowi, chociaż Marek odwołuje się do Starego Testamentu względnie rzadko. Musiał więc mieć jakieś szczególnie ważne powody wtedy, kiedy to czynił. Paradoksalność Jezusa z Ewangelii Marka polega na tym, że Jezus jest Synem Bożym, a równocześnie uniżonym Sługą. Napis na krzyżu Marek podał w wersji krótszej – Król żydowski – niż Mateusz i Łukasz: To jest Jezus, Król żydowski. Wersja Markowa zdaje się być bardziej bliska oryginału aramejskiego. Opis rzucania losów o szaty Jezusa kończy się u Mateusza typową dla tego Ewangelisty refleksją, jakiej brak u Marka, nad wypełnieniem się słów proroczych.

Następuje streszczenie bluźnierstw – nieco krótsze u Marka niż u Mateusza – którymi obrzucono Jezusa zawieszonego na krzyżu. Sytuacja, w jakiej znalazł się Chrystus, w przekonaniu owych szyderców uchodziła za wyraźny dowód, iż wszystkie Jego mesjańskie i boskie roszczenia były bezpodstawne. Gdyby Jezus był naprawdę Mesjaszem i Synem Bożym, to przecież Bóg Wszechmocny – rozumowali – nie dopuściłby do tak wielkiego poniżenia swego Wysłannika. Dla członków Sanhedrynu, patrzących na stan najwyższego pohańbienia Jezusa, był to moment pełnej satysfakcji z powodu osiągniętego celu. W słowach: innych wybawiał, siebie nie może wybawić całkiem podświadomie ukazywali arcykapłani największy paradoks życia Jezusa, do czego także Paweł – lecz już w zupełnie innym duchu i w innym celu – będzie nawiązywał. I wreszcie ostatnie słowa Jezusa, utrwalone w identyczny sposób przez Mateusza i Marka „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” nie jest to wyraz rozpaczy ani jakiegoś przeświadczenia o odrzuceniu przez Boga, lecz modlitwa kogoś, kto znalazłszy się w wielkim nieszczęściu szuka pomocy i wsparcia u Boga. Jezus przez to wołanie wcale nie zamierza dać do zrozumienia, iż zmarnowane zostało Jego życie; przeciwnie – jest to wyraz całkowitego zdania się na wolę Bożą, jak głosi dalszy ciąg tego mesjańskiego psalmu. Niezwykłe jest to, że żołnierz podający Jezusowi gąbkę z octem – a mógł to być tylko pogański żołnierz – wypowiadał słowa: Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz. Ocet zwilżający usta Jezusa sprawiał z pewnością niejaką ulgę Cierpiącemu, lecz równocześnie przedłużał Jego konanie.

 

Różaniec – Tajemnice Bolesne w wersji wideo

https://youtu.be/dxqqLkI77Qo

 

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

 

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

Różaniec Tajemnice Światła – źródła biblijne

Każdy dobry i pobożny katolik modli się do Matki Najświętszej i całym sercem kocha Tę Królowę Nieba i Ziemi. Bo i jakże nie kochać tej Pani możnej? Gdyby nie Ona, cały świat jęczałby w niewoli grzechu i był potępiony. Święci wyraźnie wyznają, że Matce Najświętszej zawdzięczają swe cnoty, uświęcenie i zbawienie. „Kto nie kocha Pana Jezusa – mówi Św. Paweł – niech będzie przeklęty”, możnaby dodać: „niech będzie przeklęty i ten, kto nie kocha Matki Najśw.” O jakże bym chciał – aby wszyscy w potrzebach swej duszy udawali się do Matki Boskiej i do niej się codziennie modlili.

Jak szatan wciąż szuka kogo by z nas pożarł i wziął do piekła – tak Matka Najśw. szuka – kogoby zbawiła i wprowadziła do nieba. Któż bardziej po Panu Jezusie ma większą opiekę nad naszym zbawieniem, od Matki Najświętszej? Św. Bernard powiada, a za nim wszyscy pobożni pisarze powtarzają, że Bóg łask swych udziela ludziom tylko przez Maryję. Stąd wniosek – że jeżeli chcemy mieć łaskę Bożą, nawet musimy się modlić o nią do Matki Boskiej.

Święci i pobożni pisarze jednozgodnie twierdzą, że nikt nie będzie zbawiony bez pośrednictwa Maryi, a kto się zbawi, to tylko dlatego, że go wspierała Matka Boska.

„Choćbyśmy już byli skazani za grzechy swoje do piekła, uczy św. Bonawentura, nie rozpaczajmy; udajmy się do Matki Boskiej; Ona nas schroni pod swoją opieką i niezawodnie zbawi”.

Więc się uciekajmy w każdej potrzebie do Matki Najświętszej. Ona tak dobra! Chce nam więcej wyświadczyć, niż my żądamy. Żali się nawet na tych, którzy się nie uciekają o pomoc do Niej dla siebie. „Przeciwko Tobie, o Pani! grzeszą ci, którzy Cię nie proszą”, wyznaje Św. Bernard. Każdą naszą modlitwę przyjmie Najświętsza Panna, a najprędzej Różaniec. Do Różańca przeto niech się każdy garnie.

Powyższy wstęp pochodzi z książki ze zbioru Biblioteki Cyfrowej KUL: Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Tajemnice światła

Przechodząc od dzieciństwa i życia w Nazarecie do życia publicznego Jezusa kontemplacja prowadzi nas do tych tajemnic, które ze specjalnego tytułu nazwać można ‚tajemnicami światła’. W rzeczywistości całe misterium Chrystusa jest światłem. On jest «światłością świata» (J 8, 12). Jednak ten wymiar wyłania się szczególnie w latach życia publicznego, kiedy głosi On Ewangelię Królestwa. Pragnąc wskazać wspólnocie chrześcijańskiej pięć znamiennych momentów – tajemnic ‚pełnych światłości’ – tej fazy życia Chrystusa, uważam, że słusznie można by za nie uznać: 1. Jego chrzest w Jordanie; 2. objawienie siebie na weselu w Kanie; 3. głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia; 4. przemienienie na górze Tabor; 5. ustanowienie Eucharystii, będącej sakramentalnym wyrazem misterium paschalnego.

Każda z tych tajemnic jest objawieniem Królestwa, które już nadeszło w samej Osobie Jezusa. Tajemnicą światła jest przede wszystkim chrzest w Jordanie. Tutaj, gdy Jezus schodzi do wody – jako niewinny, który czyni siebie ‚grzechem’ za nas (por. 2 Kor 5, 21) – otwierają się niebiosa i głos Ojca ogłasza Go Synem umiłowanym (por. Mt 3, 17 i par.), a Duch Święty zstępuje na Niego, by powołać Go do przyszłej misji. Tajemnicą światła jest początek znaków w Kanie (por. J 2, 1-12), gdy Chrystus, przemieniając wodę w wino, dzięki interwencji Maryi, pierwszej z wierzących, otwiera serca uczniów na wiarę. Tajemnicą światła jest nauczanie Jezusa, w czasie którego głosi On nadejście Królestwa Bożego i wzywa do nawrócenia (por. Mk 1, 15), odpuszczając grzechy tym, którzy zbliżali się do Niego z ufnością (por. Mk 2, 3- 13; Łk 7, 47-48), dając początek tajemnicy miłosierdzia, którą On sam będzie realizował aż do skończenia świata, szczególnie poprzez powierzony Kościołowi Sakrament Pojednania (por. J 20,22-23). Tajemnicą światła w pełnym tego słowa znaczeniu jest dalej przemienienie, które według tradycji miało miejsce na górze Tabor. Chwała Bóstwa rozświetla oblicze Chrystusa, kiedy Ojciec uznaje Go wobec porwanych zachwytem Apostołów, wzywa ich, aby Go słuchali (por. Łk 9, 35 i par.) i przygotowuje do przeżycia z Nim bolesnego momentu męki, aby doszli z Nim do radości zmartwychwstania i do życia przemienionego przez Ducha Świętego. Tajemnicą światła jest wreszcie ustanowienie Eucharystii, w której Chrystus ze swym Ciałem i Krwią pod postaciami chleba i wina staje się pokarmem, dając «aż do końca» świadectwo swej miłości do ludzi (J13, 1), dla których zbawienia złoży siebie samego w ofierze.

W tych tajemnicach, z wyjątkiem Kany, obecność Maryi pozostaje ukryta w tle. Ewangelie wspominają zaledwie kilka razy o Jej przygodnej obecności w jednym czy drugim momencie nauczania Jezusa (por. Mk 3, 31-35; J 2, 12) i nic nie mówią, czy była w Wieczerniku w czasie ustanowienia Eucharystii. Jednak rola, jaką pełni w Kanie, widoczna jest w jakiś sposób w całej drodze Chrystusa. Objawienie, które w czasie chrztu w Jordanie dał o Nim bezpośrednio Ojciec, a które w Janie Chrzcicielu odbiło się echem, w Kanie znajdujemy na Jej ustach i staje się ono wielkim macierzyńskim napomnieniem, skierowanym przez Nią do Kościoła wszystkich czasów: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2, 5). Jest to napomnienie, które dobrze wprowadza w słowa i znaki Chrystusa w czasie Jego życia publicznego, stanowiąc maryjne tło dla wszystkich ‚tajemnic światła’.

Źródło: Fragment z Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym. Całość dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

 

1 Tajemnica – Chrzest Jezusa w Jordanie

 

Mt 3, 13-17 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Przygotowanie do działalności Jezusa, Chrzest Jezusa

Tekst

Mt 3,13 Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego.

Mt 3,14 Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: ”To ja potrzebuje chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”

Mt 3,15 Jezus mu odpowiedział: ”Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił.

Mt 3,16 A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego.

Mt 3,17 A głos z nieba mówił: ”Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Komentarze

Wśród tych, którzy przychodzili do Jana na pustynię i byli przez niego chrzczeni w wodzie Jordanu, pojawił się pewnego dnia Jezus z Galilei. Mateusz nie powiedział, że to właśnie On jest tym Mocniejszym, Tym, który ma chrzcić w Duchu Świętym i w ogniu. Powiedział natomiast, że Jezus, podobnie jak wszyscy inni, poprosił Jana o chrzest. I właśnie reakcja Jana pozwala się domyślać, że i on sam, i Ewangelista utożsamiają Jezusa z Tym, którego przyjście Jan zapowiadał. Na prośbę Jezusa o udzielenie chrztu Jan bowiem odpowiedział: Ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Słowa te przypominają uprzednie oświadczenie Jana, według którego nie czuł się on godnym nosić nawet sandałów za Mającym wkrótce nadejść. Jan istotnie odczuwał potrzebę chrztu Duchem Świętym. Ponadto zaś wydawało mu się, że Jezus, ów Mocniejszy, Sędzia wszystkich ludzi, nie może się poddawać obrzędowi, z którym była związana konieczność wyznania grzechów i nawrócenia. Tak więc opory Jana są prostym następstwem nauki, którą innym głosił.

Jezus był jednak nieustępliwy. Jako rację swej decyzji przyjęcia chrztu podał to, że musi się wypełnić sprawiedliwość, wobec której powinien okazać swoją uległość zarówno On, jak i Jan Chrzciciel Tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Po tym uzasadnieniu nastąpił chrzest, którego przebiegu Mateusz nie przedstawił. Zaznaczył tylko, że gdy Jezus wyszedł z wody, stało się coś niezwykłego: otworzyły się niebiosa, nad głową Jezusa ukazał się Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba dał się słyszeć głos, który mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. To zstąpienie Ducha Świętego na Jezusa oznaczało wzięcie Go w posiadanie przez moc Bożą. Tak Duch Boży brał w swe posiadanie wielkich mężów i proroków Starego Przymierza. Tak więc Duch Święty podobnie jak przy poczęciu Jezusa jest też obecny teraz, gdy Jezus ma rozpocząć swoją publiczną działalność.

Jeżeli wydarzeniem niezwykłym było pojawienie się nad głową nowo ochrzczonego Jezusa gołębicy, to jeszcze większy podziw musiały wzbudzić słowa pochodzące z nieba. Oto Bóg nazwał szczególnie umiłowanym synem jednego spośród na pozór zwykłych ludzi. Mianem synów Bożych byli co prawda określani już w Starym Testamencie królowie izraelscy, ale żadnego z nich nie nazywał Jahwe „swoim umiłowanym synem”. Wzmianka o upodobaniu Bożym w Jezusie jako Synu każe się domyślać, że Ojciec będzie aprobował wszystkie Jego czyny i słowa. Wszystko, czego dokona Jezus – od pierwszego znaku w Kanie Galilejskiej aż po Wniebowstąpienie – będzie jak najbardziej zgodne z wolą Ojca.

Mk 1, 1-13 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Przygotowanie do działalności Jezusa, Chrzest Jezusa

Tekst

Mk 1,01 Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym.

Mk 1,02 Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją.

Mk 1,03 Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki!

Mk 1,04 Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów.

Mk 1,05 Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając [przy tym] swe grzechy.

Mk 1,06 Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym.

Mk 1,07 I tak głosił: ”Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów.

Mk 1,08 Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”.

Mk 1,09 W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie.

Mk 1,10 W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie.

Mk 1,11 A z nieba odezwał się głos: ”Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

Mk 1,12 Zaraz tez Duch wyprowadził Go na pustynie.

Mk 1,13 Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu.

Komentarze

Jezus, imię „Jezus” nadawano wielu ludziom w owych czasach i nadaje się je po dzień dzisiejszy wielu chrześcijanom, głównie w krajach języka hiszpańskiego i portugalskiego – został także nazwany Chrystusem i Synem Bożym. Całe, złożone z trzech elementów określenie jest wyrazem trzech bardzo istotnych prawd o Jezusie. W imieniu Jezusa zawiera się aluzja do Jego człowieczeństwa. Jezus jest pełnym, normalnym człowiekiem. Lecz jest On także Chrystusem, czyli Mesjaszem, tzn. pomazańcem. Wynika z tego określenia, że Marek również, choć może nie w tym samym stopniu co Mateusz, cały Stary Testament będzie wiązał z osobą Jezusa z Nazaretu. To On jest zapowiadanym przez Stary Testament Pomazańcem Bożym, w Jego życiu i działalności wypełniają się wszystkie starotestamentowe proroctwa mesjańskie. I wreszcie został Jezus nazwany Synem Bożym. Celem wszystkich wywodów Marka będzie właśnie wykazanie, że Jezus jest Synem Bożym. Dziećmi, synami Bożymi, będą w Nowym Testamencie nazywani wszyscy chrześcijanie. W tym wypadku jednak chodzi o synostwo Boże pojmowane inaczej: Jezus jest jedynym w swoim rodzaju Synem Bożym, jest jedynym Synem. Nikt prócz Niego nie jest w tym sensie i takim Synem Bożym. Zaczyna Marek od nawiązania do Starego Testamentu, konkretnie mówiąc: do Izajasza, tego najbardziej popularnego we wczesnym chrześcijaństwie proroka, zwanego inaczej Ewangelistą Starego Testamentu. Cytowany tu fragment proroctwa Izajasza odnosi się zdaniem Marka, do życia i działalności Jana Chrzciciela. Jan jest wysłańcem samego Boga. Będzie on poprzedzał Mesjasza, który nadto okaże się Bogiem. Izajasz nazywa Go przecież Panem, a to określenie przysługiwało w Starym Testamencie samemu Jahwe. Misja Chrzciciela będzie polegała na przygotowywaniu drogi Mesjaszowi. Będzie to Jan czynił przez nawoływanie wszystkich żyjących wówczas ludzi do prostowania ścieżek, którymi zamierza kroczyć po ziemi Jezus Chrystus, Syn Boży. A oto i sama osoba wysłańca Bożego, nazwanego tu po imieniu, z podaniem zresztą w głównych zarysach sposobu Jego Działania Wysłańcem Bożym jest Jan, zwany Chrzcicielem dlatego, ponieważ przychodzących do niego ludzi obmywał lub mówiąc inaczej, chrzcił w Jordanie. Wszystko to było dziwne, dziwne tym bardziej, że Jan nie chodził po wsiach i miastach, gdzie można było przede wszystkim liczyć na znalezienie wielu słuchaczy, lecz pozostawał na pustyni. A jeszcze dziwniejsze było to, że tam właśnie, na pustkowie, ściągali do niego – jak mówi Marek – ludzie z całej judzkiej krainy oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy.

Jest w tym uniwersalizmie odbiorców pouczeń Jana zapewne trochę literackiej przesady: na pewno nie wylegała na spotkanie Jana cała judzka kraina i mało prawdopodobne wydaje się to, by dosłownie wszyscy mieszkańcy Jerozolimy opuszczali swe domostwa i udawali się na Pustynię Judejską. Ludzie, których Jan chrzcił, wyznawali przy tym swoje grzechy. Było to coś w rodzaju publicznej spowiedzi. Gdzie indziej będzie powiedziane, że ludzie przychodzący do Jana przyjmowali chrzest na odpuszczenie grzechów. Nic więcej nie wiadomo o tym, jaka była natura owego odpuszczenia i czyją mocą się dokonywało. Jedno jest pewne: nie było to sakramentalne odpuszczenie grzechów, tak jak nie było chrztem Duchem Świętym dokonywane przez Jana obmywanie wiernych w wodzie Jordanu. Grzechy wyznawano sobie nawzajem; prosząc – być może – siebie nawzajem o przebaczenie. Dokonywano tego w obecności Jana, uchodzącego za prawdziwie Bożego wysłannika. Obmycia zaś, których dokonywał Jan, stanowiły zewnętrzny znak uwolnienia serca od wzajemnej nienawiści i gniewu.

Markowi również zawdzięczamy zwięzłą charakterystykę sposobu życia Jana Chrzciciela. Był to pustelnik w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, mimo iż zbiegali się do niego ludzie z całej okolicy. Nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a za całe pożywienie służyła mu szarańcza i miód leśny. Tak więc swym sposobem życia Jan najbardziej dosadnie przypomina Eliasza, którego pojawienie się na ziemi w przekonaniu ówczesnych Żydów miało być zapowiedzią przyjścia Jezusa, choć nie odróżniano wtedy narodzin Jezusa od Jego ponownego przyjścia w postaci przyszłego Sędziego. Może jednak najbardziej typowe dla nauczania Jana Chrzciciela było to, że nie zabiegał on o żadną ludzką popularność; nie usiłował zgromadzić wokół siebie choćby niewielkiego grona uczniów. Przeciwnie – Jan głosił z całym przekonaniem, że za nim idzie Mocniejszy, któremu on, Jan, nie jest nawet godzien rozwiązać rzemyków u sandałów. Przy innej okazji zaś Jan Chrzciciel oświadczy wyraźnie: Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał. Otóż ten Mocniejszy w ujęciu Marka posiada rysy o niebo inne, niż Jezus ukazywany przez pozostałych synoptyków. Będzie to nie tyle surowy sędzia, ile raczej Dawca Ducha Świętego, którego potem teologia uzna za Sprawcę naszego uświęcenia. Jan nie jest pierwszym, który zapowiada pojawienie się owego Ducha na ziemi. Oto co pisał już o wiele wcześniej prorok Ezechiel: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza … Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów …”.

Wśród śpieszących do Jana na pustynię znalazł się pewnego dnia także Jezus z Nazaretu, ten Jezus, któremu Jan przygotowywał drogę i prostował ścieżki; Ten, którego nazywał Mocniejszym i nie uważał się za godnego rozwiązać rzemyków u Jego sandałów.

Marek jest niesłychanie zwięzły, gdy mówi: Przyszedł Jezus … i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. Z relacji dwu pozostałych synoptyków (Ewangelie synoptyczne/podobne do siebie; synoptycy: Mateusz, Marek, Łukasz) wynika, że miały przy tym miejsce pewne dyskusje, że Jan czuł się niegodny, by udzielać chrztu Jezusowi, ale że w końcu, wskutek stanowczego nalegania Jezusa, uległ.

W chwili gdy Jezus już obmyty wodą Jordanu wychodził z rzeki, stała się rzecz niezwykła: oto rozwarły się niebiosa, ujrzano – bo chyba nie tylko Jan był świadkiem tego wydarzenia – Ducha jak gołębicę zstępującego na Jezusa, a z nieba dał się słyszeć głos Ojca, który oznajmiał wszystkim, że nowo ochrzczony Jezus jest umiłowanym Synem Boga. Tak więc chrzest udzielony Jezusowi przez Jana spełniał rolę podwójnego objawienia: pokazał z jednej strony, że Jezus, jak wszyscy ludzie przychodzący do Jana, jest jednym z wielu ówczesnych Izraelitów, co zostało uwydatnione jeszcze dokładniejszym określeniem Jezusa: Jezus z Nazaretu w Galilei – a więc historycznie znana postać, z drugiej strony zaś był objawieniem boskiej godności Jezusa przez ujawnienie zarazem więzów miłości łączącej Ojca z Synem. W relacji Marka również nie ma wątpliwości co do tego, kim był Duch, który wyprowadził Jezusa na pustynię, gdzie był kuszony przez szatana. Duch jest bowiem wyraźnie odróżniony od szatana. Opowiadanie o kuszeniu jest u Marka niesłychanie zwięzłe: nie wiadomo, na czym owe pokusy polegały i jaka była ich treść. Marek zaznaczy tylko – czego z kolei nie ma u Mateusza – że Jezus żył na pustyni wśród zwierząt. Obydwaj synoptycy jednak zgodnie podają, że zaraz po otrzymaniu chrztu, czyli u samego progu swej publicznej działalności, zetknął się Jezus z szatanem.

Znaczenie teologiczne posiada jednak nie tylko kuszenie, lecz także pobyt Jezusa na pustyni, wzmianka o czterdziestu dniach, o dzikich zwierzętach i o posługach, jakie aniołowie oddawali Jezusowi. Marek nie mówi, że Jezus udaje się na pustynię po to, aby był kuszony. Temu odosobnieniu przyświecały początkowo inne cele. Jezus chciał chyba przypomnieć własną działalnością publiczną poszczególne etapy dziejów ludu Bożego.

Udając się na pustynię pragnie wskrzesić niejako ten trudny, ale chyba i najbardziej uprzywilejowany okres historii narodu wybranego: pobyt Izraela na pustyni. Zresztą cele są zawsze w pewnym sensie takie same, ilekroć Jezus udaje się na pustynię. A w Ewangelii Marka robi On to często. Na pustyni właśnie – jak ongiś w dziejach ludu Bożego urzeczywistniają się zbawcze plany Boga. Bóg wymaga ciszy, spokoju, odosobnienia, by mógł dokonywać swoich wielkich dzieł. Kuszenie zaś to okazja do podjęcia bardzo zasadniczej decyzji. Tam właśnie na pustyni, podczas kuszenia, Jezus okazał swoją absolutną wolę walki ze złem. Izrael poddany ongiś analogicznej próbie, także na pustyni, nie wyszedł z niej zwycięsko.

Celem głównym istnienia aniołów jest ich posługiwanie dla spełniania zbawczych planów Boga w przeciwieństwie do aniołów złych, którzy od samego początku będą próbowali niweczyć Boże plany.

 

Łk 3, 21-23 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Jezus Mesjaszem, Chrzest Jezusa

Tekst

Łk 3,21 Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo

Łk 3,22 i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: ”Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

Łk 3,23 Sam zaś Jezus rozpoczynając swoją działalność miał lat około trzydziestu. Był, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego,

Komentarze

W opisie chrztu Jezusa tylko w relacji Łukasza Jezus modlił się w chwili zstępowania nań Ducha Świętego w postaci gołębicy. Zresztą w żadnej Ewangelii Jezus nie pozostaje tak często na modlitwie jak u Łukasza  Poza tym w tym trójwierszu Ewangelii Łukasza uderza nas przede wszystkim przedziwne pomieszanie, gdy chodzi o osobę Jezusa, rzeczy niebieskich z ziemskimi: oto gdy był chrzczony lud wszystek, został też, pozornie tak samo jak inni ludzie, ochrzczony i Jezus. Nadto miał Jezus, przynajmniej w mniemaniu innych ludzi, ziemskiego ojca, którym był właśnie Józef. Jednakże ani chrzest Jezusa w rzeczywistości nie był taki sam jak chrzest innych ludzi, ani Jego ziemskie synostwo nie polegało na fizycznym pochodzeniu od Józefa.

Tradycja, dotycząca wszystkich szczegółów związanych z chrztem Jezusa, prawdopodobnie sięga swymi początkami opowiadań samego Jana Chrzciciela. Od niego to chyba dowiedziano się o treści owego głosu z nieba. Wzmianka o cielesnej postaci, w której zjawił się Duch Święty, podkreśla dokładniej rzeczywistość teofanii, a może ma też na uwadze lepsze uwydatnienie indywidualności Ducha Świętego. Intencje trynitarne Łukasza są aż nazbyt widoczne w tym opowiadaniu: Jezus przyjmujący chrzest, Duch Święty w postaci gołębicy, głos Ojca Niebieskiego z góry. Na podstawie tego, co dało się słyszeć z nieba, chrzest Jezusa był niejako manifestacją Jego synostwa Bożego. O Józefie zaś powiedział Łukasz, że jest tylko domniemanym ojcem Jezusa. Niemniej Józef miał odegrać ważną rolę w owym powiązaniu Jezusa z ziemią i zamieszkałymi na niej ludźmi. Bosko – ludzkie sprawy Jezusa, opisane przez św. Łukasza, stały się też udziałem całego życia Józefa. Dowiedział się bowiem od anioła, że Jezus, powierzony jego pieczy, począł się z Ducha Świętego; wiedział również, że Jezus będzie wybawicielem Izraela. Z drugiej strony jednak musiał się oddać najbardziej szarym zajęciom, żeby zapewnić Jezusowi i Matce Jego środki do ich doczesnej egzystencji. Wzmianka o tym, że Jezus miał lat około trzydziestu (miał ich zapewne nieco więcej ponad trzydzieści), gdy zaczynał swą publiczną działalność, również nie jest pozbawiona – jak się wydaje – znaczenia. Kandydat na kapłana był zdolny do spełniania funkcji kapłańskich, kiedy ukończył lat trzydzieści; Józef egipski rozpoczynał swoje urzędowanie po ukończeniu trzydziestego roku życia, Dawid w tym właśnie wieku został powołany na króla, a Ezechiel na proroka. Jezus ma około trzydziestu lat, gdy rozpoczyna swoją działalność jako Król, Kapłan i Prorok.

 

J 1, 18-34 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Działalność Jezusa Chrystusa jako słowa, światłości i życia, Pierwsza Pascha – świadectwa i znaki, Świadectwo Jana Chrzciciela

Tekst

J 1,18 Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.

J 1,19 Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: ”Kto ty jesteś?”,

J 1,20 on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: ”Ja nie jestem Mesjaszem”.

J 1,21 Zapytali go: ”Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: ”Nie jestem”. ”Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: ”Nie!”

J 1,22 Powiedzieli mu wiec: ”Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedz tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?”

J 1,23 Odpowiedział: ”Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”.

J 1,24 A wysłannicy byli spośród faryzeuszów.

J 1,25 I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: ”Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?”

J 1,26 Jan im tak odpowiedział: ”Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie,

J 1,27 który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”.

J 1,28 Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

J 1,29 Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: ”Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.

J 1,30 To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.

J 1,31 Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi”.

J 1,32 Jan dał takie świadectwo: ”Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim.

J 1,33 Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: ”Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”.

J 1,34 Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

Komentarze

Święty Jan Apostoł rozwija zagadnienie dostępu do Boga. Nawet najściślej związani z Bogiem przedstawiciele Starego Testamentu widzieli Go jedynie pośrednio; nikt bowiem nie mógł ujrzeć transcendentnego światu Boga, pozostając przy życiu. Mimo wprowadzenia szeregu postaci zastępczych i pośrednich między Bogiem a człowiekiem (najczęściej anioła) księgi Starego Testamentu zdradzają tęsknotę za oglądaniem bezpośrednim Jego chwały. Tę odwieczną tęsknotę wypełniło Słowo, w którym niewidzialny Bóg stał się widzialny. Tylko Jezus może powiedzieć, że głosi to, co widział u Ojca, lub daje świadectwo o tym, co widział i słyszał przychodząc z nieba. Toteż Jan będzie wracał jeszcze niejednokrotnie do tematu autentycznego widzenia Ojca. Brzmienie słów: Jednorodzony Bóg lub Jednorodzony Syn, przekazywane różnie przez starożytne rękopisy, nie zmienia zasadniczej treści wypowiedzi: prolog mówi zarówno o synostwie Jezusa, jak i o Jego boskiej naturze.

Obce współczesnemu sposobowi myślenia określenie „w łonie” oznacza doskonałą wspólnotę wyrażoną – na sposób semicki – obrazowo. W nieco innym sensie Łazarz przebywa na „łonie Abrahama”, w sensie bardziej dosłownym spoczywa „umiłowany uczeń” na piersi Jezusa w czasie uczty pożegnalnej. Tutaj wyrażenie „w łonie” podkreśla ścisłą łączność między Ojcem i Synem. Wszyscy Ewangeliści wiedzą o napływie do Jana Chrzciciela tłumów, wśród których nie zabrakło również faryzeuszów i saduceuszów. Łukasz (3,15) wspomina nawet o domysłach, jakie snuli słuchacze co do godności Jana, ale tylko Jan opisuje formalne przesłuchanie przeprowadzone przez wysłanników najwyższych władz żydowskich, dotyczące osoby i charakteru działalności religijnej Chrzciciela. „Żydzi” oznaczają w czwartej Ewangelii często kierownicze koła (saduceuszów i faryzeuszów), niekiedy także ich zwolenników, tj. niewierzącą w Jezusa część narodu. Czuwają oni niejako z urzędu nad wszelką publiczną działalnością religijną w Jerozolimie. Później w dość podobny sposób będą wypytywali samego Jezusa. W każdym razie wraz z kapłanami i lewitami stanowią oni autorytatywną część narodu. Eschatologiczna działalność Jana Chrzciciela kojarzyła się religijnym przywódcom judaizmu z oczekiwaniami nurtującymi podówczas nie tylko w wierzeniach ludowych, ale i we współczesnej literaturze religijnej (w niekanonicznej literaturze międzytestamentowej). Wymieniane kolejno godności są ich bezpośrednim echem. Pierwsze pytanie: Kto ty jesteś? nie zawiera wprawdzie bezpośredniej aluzji do ewentualnej godności mesjańskiej, ale rozważania takie były wówczas bardzo rozpowszechnione.

Wielu krytyków domyśla się w podkreśleniu negacji Chrzciciela odnośnie do godności mesjańskiej (i to na pierwszym miejscu) tendencji polemicznej Ewangelisty przeciw joannitom przypisującym formalnie taką godność Janowi Chrzcicielowi. Jan Chrzciciel odrzuca również dwie inne sugestie wysłanników związane z eschatologiczno- mesjańską działalnością. Pierwsza usiłuje utożsamić go z Eliaszem, zgodnie z proroctwem Malachiasza i spekulacjami judaizmu na ten temat, prowadzonymi w bardzo różnych kierunkach (np. Eliasz jako mesjański arcykapłan w tradycji rabinackiej). Zaprzeczenie Chrzciciela nasuwa pewne trudności wobec stwierdzenia jego identyczności z Eliaszem przez Mateusza stwierdza jednak niedwuznacznie, jak należy tę rolę Eliasza rozumieć, mówiąc o jego duchu i mocy: Eliasz jest heroldem wskazującym na Chrystusa. W tym zaś sensie Synoptycy i Jan się zgadzają, a bezpośrednią negację należy rozumieć jak poprzednio, w świetle polemiki antyjoannickiej.

Druga sugestia nawiązuje do oczekiwań jakiegoś mesjańskiego proroka, o którym wiedzą także Synoptycy, późne księgi Starego Testamentu i literatura międzytestamentowa. Zgodnie z pozostałymi wypowiedziami czwartej Ewangelii o Janie Chrzcicielu, który nigdy nie jest nazywany przez Ewangelistę prorokiem, także ta supozycja oficjalnego judaizmu jest błędna. Dla Jana Ewangelisty jedynie prawdziwym Chrystusem, wypełniającym wzmiankowaną zapowiedź Malachiasza, i prawdziwym prorokiem eschatologicznym jest Jezus.

Starotestamentowe słowa Izajasza, określające pozytywnie rolę Jana Chrzciciela wypowiada on sam (u Synoptyków są to słowa Ewangelistów), i to w sposób odbiegający od dosłownego brzmienia tekstu Starego Testamentu. Jan Chrzciciel nie chce być niczym więcej niż głosem wołającego na pustyni. Głos taki, powtarzający te same słowa Izajasza, rozlegał się w tym samym czasie ze starodawnego osiedla schizmatyckiej Wspólnoty z Qumran: był to także głos z „pustyni”, ale nawoływał jedynie do ścisłego zachowywania i wypełniania Prawa w duchu sekty i do odłączenia się jej członków od reszty grzesznego narodu. Przemawiał on własnym autorytetem, w sposób jakże różny od Janowej świadomości herolda, wskazującego na postać „większego od siebie”.

Działalność Jana Chrzciciela obejmowała prócz nawoływania do pokuty również udzielanie chrztu. Obmycia i oczyszczenia rytualne zna dobrze Stary Testament, a także judaizm; przy przejściu pogan na judaizm praktykowano jednorazowe obmycie, zwane „chrztem prozelickim”. Chrzest pokutny udzielany przez Jana miał zapewne specjalny charakter eschatologiczny. Rozmówcy Jana spośród faryzeuszów pytają go więc, na jakiej podstawie udziela chrztu nie będąc Mesjaszem w żadnym ze współczesnych znaczeń.

Skoro bliskie jest królestwo niebieskie i postuluje konieczność nawrócenia się, to stwierdzający to usposobienie pokutne chrzest Jana zdawał się mieć charakter mesjański. Jan wyjaśnia nieporozumienie: odpowiednio do swej roli chrzest Janowy posiada wartość relatywną, przygotowawczą. Chrzest wodą jest zapowiedzią działalności Jezusa, który będzie udzielał chrztu Duchem Świętym przeciwstawiają oba chrzty; Jan Ewangelista przeciwstawia chrzest Janowy bezpośrednio Jezusowi, ku któremu Chrzciciel chciał skierować myśl pytających faryzeuszów, którzy „nie znają” Chrystusa.

Wraz z Synoptykami podejmuje Jan także symbolikę „rozwiązywania rzemyka sandałów”, odnoszącą się do prawa własności i posiadania. Chodzi tu nie tylko o pokorę Chrzciciela, ale stwierdzenie jego właściwej roli: nie chce on sobie uzurpować niczego, co stanowi niepodzielną własność idącego po nim Chrystusa. Nie czyni się Mesjaszem ani nie przypisuje sobie żadnego z Jego przymiotów, lecz chce wskazać światu Jezusa Chrystusa. Czyni to nie tylko – jak u Synoptyków – wobec ludu, ale również wobec oficjalnych władz judaizmu, wobec wszystkich, ponieważ go nie znają. Nie tylko chodzi o niewiedzę o Tym, który jeszcze nie wystąpił wobec świata, ale o niewiedzę zawinioną świata, który wzbrania się Go poznać i uznać przez wiarę. Taka niewiedza istnieje w czasach chrześcijańskich poza Kościołem, a nawet w Kościele: to postawa tych, którzy przechodzą obok Jezusa, widzą Go i słyszą, jednakże serce ich nie jest podatne na uznanie w Nim Zbawiciela posłanego przez Ojca na świat.

Określenie Baranek Boży nie jest znane ani w Starym Testamencie, ani też we wcześniejszych pismach Nowego Testamentu, mimo że temat kozła występuje, określa tym mianem często Chrystusa walczącego i zwyciężającego. Zbyt daleką analogię stanowią ewentualne aluzje do starotestamentowego kozła, na którego wkładano symbolicznie grzechy Izraela w Dzień Przebłagania i wypędzano na pustynię, lub też baranka składanego codziennie rano i wieczorem w świątyni na ofiarę. Bardziej interesujące jest zestawienie tytułu Janowego z ideą baranka paschalnego, choć najprawdopodobniej chodzi o oryginalny tytuł wczesnochrześcijański, utworzony może na podstawie Izajasza (szczególnie w przekładzie greckim LXX). Nie można też wykluczyć, iż autorem tego emfatycznego tytułu był sam Jan Chrzciciel lub środowisko apokaliptyczne, z którego się wywodził. Chrystus – Baranek w intencji Ewangelisty bierze na siebie przekleństwo grzechu i udziela chrześcijanom mocy uwolnienia się od niego. Nie chodzi o aktualne grzechy, lecz o stan nieprzyjaźni wobec Boga (grzech świata), jaki wykazuje świat, który podpadł pod panowanie „złego”. Podejmuje się tutaj myśl o wyższości Chrystusa nad Janem, wyrażoną już poprzednio. Dzielącego ich dystansu nie może pokonać ludzka dociekliwość; tajemnicę Zbawiciela świata może odsłonić jedynie objawiające słowo Boże. Jan Chrzciciel poznał ją z bezpośredniego pouczenia Bożego, udzielonego mu podobnie jak starotestamentowym prorokom. Poznanie to jednak nie wyczerpało wszystkich aspektów tajemnicy mesjańskiej Jezusa; skoro Jan pyta o to jeszcze później, mimo że w innym miejscu wykazuje dogłębną wiedzę o tym, kim jest Jezus. Z pewnością słowa Chrzciciela nawiązują do nadprzyrodzonego wydarzenia towarzyszącego publicznemu wystąpieniu Jezusa. Gdy Synoptycy przedstawili je bardziej bezpośrednio jako stwierdzalną zmysłowo interwencję Bożą, czwarta Ewangelia opisuje to samo w formie świadectwa prorockiego, udzielonego przez Ducha Świętego Janowi Chrzcicielowi. W odróżnieniu jednak od udzielonej mu w ten sposób pomocy w sensie konkretnego objawienia, Jezus posiada Ducha w sposób trwały, połączony z mocą udzielania Go wierzącym. Zstąpienie Ducha Świętego na Jezusa przedstawione pod postacią gołębicy, znane wszystkim Ewangelistom, nawiązuje niedwuznacznie do kapłańskiego tekstu o Duchu unoszącym się niby ptak nad wodami praoceanu. „Chrzest Duchem Świętym” skieruje, podobnie jak przy pierwszym stworzeniu, świat i człowieka ku nowej egzystencji nadprzyrodzonej z Chrystusem. Stary Testament wiedział o odnawiającym i oczyszczającym działaniu Ducha Świętego, związanego z czasami i osobą Mesjasza; w znaczeniu czysto eschatologicznym – które miało się stać rzeczywistością w dzień zesłania Ducha Świętego. Dla Jana Ewangelisty było już ono faktem dokonanym i dotyczyło przede wszystkim sakramentalnej rzeczywistości chrztu świętego, daru łaski jednoczącej z Chrystusem uwielbionym. Tytuł Syna Bożego ma w ustach Jana Chrzciciela charakter mesjański, który Ewangelista pogłębia w sensie naturalnego synostwa Bożego. Inna tradycja tekstu (reprezentowana przez niektóre rękopisy) używa określenia „Wybraniec Boży”, nawiązującego do „Sługi Pańskiego” (Iz 42,1); także i ona sugeruje sens mesjański.

 

2 Tajemnica – Objawienie się Jezusa na weselu w Kanie

 

J 2, 1-12 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej

Tekst

J 2,01 Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa.

J 2,02 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.

J 2,03 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: ”Nie mają już wina”.

J 2,04 Jezus Jej odpowiedział: ”Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”

J 2,05 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: ”Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

J 2,06 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.

J 2,07 Rzekł do nich Jezus: ”Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi.

J 2,08 Potem do nich powiedział: ”Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli.

J 2,09 A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego

J 2,10 i powiedział do niego: ”Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.

J 2,11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

J 2,12 Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.

Komentarze

Tematyka uczty weselnej i związanych z nią obrzędów jest treścią przekazów Starego Testamentu, a także i Nowego Testamentu. Uczta weselna trwała zwykle cały tydzień; oprócz rodziny nowożeńców zapraszano na nią wybitne osobistości jako gości honorowych oraz osoby zaprzyjaźnione. Poza gośćmi honorowymi zaproszeni uczestniczyli w kosztach przyjęcia, ofiarując (na zasadzie wzajemności!) dar nowożeńcom lub rodzinie. Matka Jezusa była prawdopodobnie zaprzyjaźniona lub nawet spokrewniona z nowożeńcami. Na tej samej podstawie przybył zapewne Jezus wraz ze swymi uczniami. Jego obecność jako gościa honorowego byłaby przed rozpoczęciem publicznej działalności w Galilei trudna do zrozumienia. Opisany epizod odnosi się raczej do końcowej fazy uroczystości weselnych, skoro zabrakło wina. Wzmianka „trzeciego dnia” niczego nie wyjaśnia, nie wiadomo bowiem, czy chodzi o okres czasu od powołania Natanaela, od przybycia do Galilei, czy też wręcz o cyfrę schematyczną (w podobnym sensie jak „nazajutrz”). Choć symbolika weselna, a zwłaszcza Chrystusa – Oblubieńca (Kościoła – Oblubienicy), należy do częstych, Ewangelie znają tylko ten wypadek uczestnictwa Jezusa w przyjęciu weselnym. Natomiast często bierze On udział w innych przyjęciach, przygotowywanych niekiedy specjalnie, celem uczczenia Jezusa, lub okolicznościowo, a gdy to staje się powodem szemrania przeciwników i pytań uczniów Janowych, uzasadnia On postawę swoją i swoich uczniów radością wynikającą z nastania ery mesjańskiej. Uczniowie mają pełne prawo do tej radości obcując z Chrystusem – Oblubieńcem; gdy On będzie „zabrany”, nastanie dla nich okres postu

Sytuacja, w jakiej interweniuje Matka Jezusa, jest dość drażliwa: brak wina dla gości uczestniczących przecież materialnie w przyjęciu mógł być łatwo uznany za kompromitację gospodarzy. Maryja zwraca się do Syna z prośbą, by w jakiś sposób zaradził temu brakowi. Czy chodzi o bezpośrednią interwencję nadprzyrodzoną (cud), czy też o pośrednią (wywiązanie się z obowiązku daru własnego lub uczniów w sposób, jaki uzna Jezus za stosowny), można jedynie przypuszczać. Odpowiedź Jezusa stanowi bardzo dawny przedmiot sporu. Idiomatyczne wyrażenie, znane dobrze Biblii, brzmi dosłownie: „Co Mnie i Tobie, Niewiasto” i ma niemal zawsze sens odmowny;  takie znaczenie sugeruje wyżej przekład tekstu. W każdym razie zawierało ono odcień krytyki, jednakże nie absolutnej odmowy, skoro upoważniło Maryję do wydania polecenia posługującym na uczcie weselnej. Prawdopodobnie chodziło o jakieś bliżej nieuchwytne nieporozumienie, jakie zresztą w innych miejscach wprowadza często intencjonalnie Ewangelista. Zwrot Niewiasto, nieco rażący w języku greckim, nie należy do wyjątków w Starym Testamencie. Pewną rolę mogła tu odegrać symbolika, jak to jeszcze pokaże scena pod krzyżem, gdzie Jezus zwraca się do swej Matki w identyczny sposób. Właściwym kluczem do zrozumienia konwersacji jest godzina, o jakiej wspomina Jezus. Ma ona różne znaczenie w czwartej Ewangelii: punkt kulminacyjny zbawczego planu Bożego, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie, także objawienie się Jezusa światu w pierwszym cudzie. Jeśli przyjąć to ostatnie znaczenie i sens pytajny drugiej części wypowiedzi Jezusa, chodziłoby o dezaprobatę propozycji opartej na sprawach ludzkich, które należy podporządkować zbawczemu planowi Bożemu. Maryja wiedziała o tym zapewne i dlatego nie mogła pojąć słów Syna w znaczeniu odmowy. Znacznie trudniej byłoby wyjaśnić sens słów Jezusa rozumianych jako stwierdzenie faktu: „Jeszcze nie nadeszła…” Wtedy mogą stanowić one jedynie uzasadnienie negacji. Maryja nie domaga się ani nie oczekuje dalszych wyjaśnień Jezusa, lecz wie, że przejmie On teraz inicjatywę. Jej słowa skierowane do sług cechuje absolutna pewność działania Syna.

Wielkie stągwie kamienne (tylko takie nie ulegały zanieczyszczeniu rytualnemu w judaizmie) zawierały zwykle wodę do przepisanych Prawem obmyć rąk przed i po jedzeniu. Odpowiednio do okazji (uroczystość weselna) umieszczano naczynia o znacznej pojemności, pod koniec przyjęcia już puste. W te wielkie, obejmujące po 90–120 litrów stągwie każe Jezus nalać wody, następnie czerpać mniejszymi naczyniami i zanieść staroście weselnemu. Tę ważną funkcję spełniał zwykle przyjaciel pana młodego albo przedstawiciel rodziny, czuwający nad przebiegiem uroczystości. Wobec kłopotliwej sytuacji ważny był dla niego fakt dostarczenia wina; nie pyta się też o jego pochodzenie. Pierwszy znak Chrystusa następuje wśród biegu zwykłych wydarzeń, ale nie bez świadków. Byli nimi najpierw słudzy, którzy czerpali wodę, następnie zaś – choć nieświadomie – sam starosta weselny, który kosztuje wina i stwierdza jego doskonałą jakość.

Krótka notatka z ziemskiego życia Jezusa oddziela opis cudu w Kanie od działalności w czasie pierwszej Paschy w świątyni. Cała tradycja Ewangelii przedstawia Kafarnaum zgodnie jako punkt centralny działalności Jezusa, mimo że swą niewiarą zasłużyło sobie później na przekleństwo. Dopiero teraz Ewangelista wspomina o obecności na uczcie weselnej braci Jezusa, tj. krewnych, którzy później występują znów jako nie wierzący w posłannictwo Jezusa. Ewangelista nie podaje ani przyczyn, ani celu udania się Jezusa z otoczeniem do Kafarnaum. Z Mk 1,29–30; Łk 4,38 wynika, że mieszkał tam św. Piotr z rodziną. Okres kilku dni wskazuje w każdym razie na krótszy pobyt, ale nie pozwala na dokładniejsze ustalenie daty rozpoczęcia życia publicznego Jezusa nad Jordanem.

 

3 Tajemnica – Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

 

Mk 1, 14-15 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Działalność Jezusa w Galilei, Początek działalności, Pierwsze wystąpienie

Tekst

Mk 1,14 Gdy Jan został uwieziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelie Bożą. Mówił:

Mk 1,15 ”Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelie!”

Komentarze

Czytelnik Ewangelii Marka ma do czynienia prawie zawsze z suchym referowaniem faktów. W drugiej Ewangelii nie ma interpretacji, komentarzy, bez których Mateusz po prostu nie mógł się obyć. Tak np. gdy Mateusz podaje racje, dla których Jezus opuszczał Judeę i udawał się do Galilei, to Marek zanotuje tylko, że po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił tam Ewangelię Bożą. Z pewnością upłynął jakiś czas od chrztu Jezusa do aresztowania Jana. Marek pokrywa ten okres całkowitym milczeniem. Również pozbawione wszelkich komentarzy jest streszczenie katechezy Jana Chrzciciela. Gdy według Mateusza Jezus motywował swoje nawoływanie do nawrócenia faktem zbliżającego się królestwa Bożego, to według Marka Jezus jedynie mówił, że czas się wypełnił, że bliskie jest królestwo Boże, że należy nawrócić się i wierzyć w Ewangelię, która przedtem została nazwana przez Marka – dość oryginalnie – Ewangelią Bożą.

Jezus nie wykłada Pisma tak, jak to czynili uczeni żydowscy, głosi Dobrą Nowinę, oznajmia wszem i wobec, że wypełniły się czasy. Wniosek stąd, że ludzkość żyjąca przed Jezusem na coś oczekiwała, spodziewała się jakiegoś wypełnienia. Nie tylko z całokształtu katechezy Jezusa i Jana Chrzciciela, lecz także z nauczania św. Pawła wynika, że czasy przedchrystusowe to okres Bożego gniewu i grzechów ludzkich. Z przyjściem Chrystusa rozpoczyna się czas świętości i łaski. Jeśli Marek mówi, że bliskie jest królestwo Boże, nie oznacza to, iż równocześnie kończy się istnienie świata w jego dotychczasowej, materialnej postaci. Znaczy to, że władztwo nad światem istotnie obejmuje Bóg, a to, że ślepi widzą, chromi chodzą i głusi słyszą, stanowi najbardziej przekonujący dowód nie tylko bliskości, lecz nawet obecności głoszonego przez Chrystusa Królestwa. To doskonałe, tak właśnie pojmowane królestwo Boże zapowiadało już wielu proroków. Ludzkość miała więc dość czasu, by się przygotować dobrze na właściwe przyjście tego Królestwa.

Istotę nawrócenia, którego konieczność także według Marka głosi Chrystus, stanowi zasadnicza przemiana w dotychczasowym sposobie myślenia. Przede wszystkim chodzi o to, by się ustosunkować jak należy do Ewangelii Chrystusa, by ją przyjąć, przyswoić sobie, by w nią uwierzyć. Uwierzyć zaś w Ewangelię – to znaczy zaufać Chrystusowi i uznać wszechmoc Bożą, przejawiającą się w nadchodzącym Królestwie.

 

Mk 2, 1-13 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Pierwsze spory z przywódcami ludu, Uzdrowienie paralityka

Tekst

Mk 2,01 Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu.

Mk 2,02 Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.

Mk 2,03 Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech.

Mk 2,04 Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk.

Mk 2,05 Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: ”Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”.

Mk 2,06 A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich:

Mk 2,07 ”Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, oprócz jednego Boga?”

Mk 2,08 Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: ”Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?

Mk 2,09 Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź?

Mk 2,10 Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władze odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka:

Mk 2,11 Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!”.

Mk 2,12 On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: ”Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Mk 2,13 Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał.

Komentarze

Po pewnym czasie jednak Jezus znów wrócił do Kafarnaum, do domu Szymona i Andrzeja. Wiadomo już, że właśnie Kafarnaum stanowiło ośrodek, z którego wyruszał na swoje wyprawy. O Jego przybyciu dowiedziano się natychmiast. Zaraz zebrało się tylu ludzi, że nawet przed drzwiami wejściowymi nie było miejsca. A On głosił naukę. Lecz Jego działalność nie ograniczała się, jak już wiadomo, do samego głoszenia Słowa. Był także cudownie uzdrawiającym lekarzem, czego dowody przedstawił już kilkakrotnie autor drugiej Ewangelii.

Otóż tym razem próbowano Mu „przedłożyć” do uleczenia człowieka sparaliżowanego. Jednak ze względu na zebrany tłum nie mogło być mowy o dostaniu się do domu Szymona drzwiami – chorego niosło czterech ludzi – zrobiono więc otwór w dachu i w ten sposób spuszczono paralityka z góry i złożono u stóp samego Jezusa. Musiało ich ogarnąć nie lada zdziwienie, gdy Jezus zamiast uzdrowić paralityka, powiedział: „Synu, odpuszczają ci się grzechy twoje”. W przekonaniu Żydów tylko Bóg mógł i miał prawo odpuszczać grzechy. Jezus cieszył się wprawdzie sławą niezwykłej osobistości, ale nikt nie sądził, by mógł odpuszczać grzechy. Dlatego słowa Jego uznano za bluźnierstwo. Poza tym przypuszczano, że Jezus jest bezsilny wobec tak ciężkiej choroby i dlatego ogranicza się do wypowiedzenia formułki rzekomo powodującej odpuszczenie grzechów.

Ludzie nie wypowiadali co prawda tego przekonania, lecz Jezus niejeden raz już przecież czytał w myślach ludzkich. Dlatego pragnął rozwiać wszelkie wątpliwości, pokazać, że kto może więcej, ten może też i mniej. Jezus oświadczył – w formie retorycznego pytania – że odpuszczenie grzechów wymaga większej władzy niż uzdrowienie fizycznego schorzenia, lecz nie chcąc dawać okazji do jakichkolwiek niedomówień, wobec wszystkich kazał choremu wstać, zabrać łoże, na którym go spuszczono przez otwór w dachu i udać się do domu.

Niezwykłe zdumienie – głośno zresztą wyrażane – ogarnęło wszystkich zebranych, gdy zobaczyli, jak do niedawna jeszcze nie mogący się poruszać człowiek wykonuje wszystkie polecenia Jezusa, co oznaczało, że całkowicie odzyskał zdrowie. Uzdrowienie paralityka, choć samo w sobie jest wydarzeniem absolutnie nadnaturalnym, posiada jednak – i posiadało dla ludzi obecnych wtedy przy Jezusie – znaczenie drugorzędne. Sprawą najistotniejszą jest to, że Jezus ma władzę odpuszczania grzechów. Posiada ją rzeczywiście, bo gdyby był bluźniercą, to Bóg nie dałby Mu też mocy leczenia paralityka z choroby fizycznej. Fakt uznania za bluźnierstwo słów, którymi Jezus odpuszczał grzechy, świadczy najwymowniej o tym, że ludzie właściwie pojęli naturę władzy Jezusa. Jezus nazywa się przy tym – już teraz – Synem Człowieczym. To określenie Chrystusa występuje przede wszystkim w tekstach eschatologicznych, które mówią o mającym ukazać się w obłokach Synu Człowieczym. Użycie już w tym miejscu takiego właśnie określenia osoby Jezusa było może, podyktowane chęcią dobrania odpowiedniego tytułu do niezwykłej władzy odpuszczania grzechów. Przy sposobności Syn Człowieczy ukazuje swoje nieco odmienne oblicze: będzie On nie tylko surowym, aczkolwiek sprawiedliwym sędzią, lecz także pełnym miłosierdzia dobroczyńcą, sprawiającym ulgę nie tylko ciału, ale także i duszy człowieka. W relacji Marka znane nam jest dotychczas powołanie czterech uczniów. Oto teraz Ewangelista opisuje powołanie piątego z kolei, przyszłego Apostoła. Jak czterej poprzedni, ten również nie należy do elity ani intelektualnej, ani moralnej społeczeństwa żydowskiego; przeciwnie, jako celnik, jest nawet przedmiotem powszechnej nienawiści i wzgardy. W przeświadczeniu faryzeuszów każdy celnik był uosobieniem zła i grzechu. Wskutek wykonywanego zawodu celnicy byli ciągle w kontakcie z nieczystymi i sami stawali się przez to grzesznikami. Czyż to nie zastanawiające, że do takich właśnie idzie najprzód Jezus i ich powołuje na swoich uczniów? Paweł będzie mógł kiedyś powiedzieć bez cienia najmniejszej przesady: wybrał Bóg głupstwa tego świata. Nie wiadomo, czy sam ceremoniał powołania był również krótki jak opis. Opis jest niezwykle lakoniczny:

Przechodząc Jezus ujrzał celnika Lewiego, syna Alfeusza. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On wstał i poszedł. Powtarzają się te same dwa warunki, niezbędne do tego, by zostać uczniem Jezusa: trzeba koniecznie zostawić wszystko i natychmiast pójść za głosem Wzywającego.

 

Łk 7, 36-50 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Nawrócona grzesznica

Tekst

Łk 7,36 Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł wiec do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem.

Łk 7,37 A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku,

Łk 7,38 i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, plącząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.

Łk 7,39 Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: ”Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”.

Łk 7,40 Na to Jezus rzekł do niego: ”Szymonie, mam ci coś powiedzieć”. On rzekł: ”Powiedz, Nauczycielu!”

Łk 7,41 ”Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt.

Łk 7,42 Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?”

Łk 7,43 Szymon odpowiedział: ”Sądzę, że ten, któremu więcej darował”. On mu rzekł: ”Słusznie osądziłeś”.

Łk 7,44 Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: ”Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła.

Łk 7,45 Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich.

Łk 7,46 Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi.

Łk 7,47 Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”.

Łk 7,48 Do niej zaś rzekł: ”Twoje grzechy są odpuszczone”.

Łk 7,49 Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: ”Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”

Łk 7,50 On zaś rzekł do kobiety: ”Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!”

Komentarze

Opowiadanie o nawróceniu jawnogrzesznicy znajduje się tylko w Ewangelii Łukasza. Nawrócenie niewiasty znanej z publicznych występków dokonało się podczas uczty, na którą zaprosił Jezusa pewien faryzeusz. Z opowiadania Łukasza nie wynika, jakie zamiary przyświecały faryzeuszowi, gdy zapraszał Jezusa do swego domu: czy krył się za tym jakiś podstęp, czy może faryzeusz ów należał do ludzi jak Józef z Arymatei i nie wykazywał żadnych chęci podchwycenia Jezusa za słowa lub na tzw. wykroczeniu przeciw Prawu. Zdaje się jednak nie ulegać wątpliwości fakt, że całą historię zreferował Ewangelista po to, aby pokazać, jak zupełnie inaczej niż faryzeusze pojmował Jezus swój stosunek do grzeszników. Ani na moment nie odstępuje od zasady: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają (Mt 9, 9-13). Co więcej, Jezus różni się dość zasadniczo nawet od Jana, gdy chodzi o grzesznika. Gdy Jan uszedł na pustynię, z dala od ludzi tworzących świat zły, przewrotny, to Jezus wchodzi w sam środek tego świata. Nie czekał, aż ludzie do Niego przyjdą, lecz sam przychodził do faryzeuszy, o których wrogości do siebie przecież dobrze wiedział, i zasiadał do stołu razem z grzesznikami, których występki były znane nie tylko Jemu, lecz także całemu miastu.

Trudno zrozumieć, w jaki sposób publiczna grzesznica mogła się dostać do domu faryzeusza i to w czasie, gdy odbywała się tam uroczysta uczta. Jeszcze trudniej pojąć, jak mogła dotrzeć do samego Jezusa. W każdym razie jakoś do tego doszło, co więcej, właśnie jawnogrzesznica dokonała tego, co powinien był zrobić faryzeusz – gospodarz domu. To ona łzami obmyła nogi Jezusa, wytarła je własnymi włosami, a potem całowała Mu stopy i namaszczała je olejkiem. Uczyniła więc o wiele więcej niż nakazywały ówczesne zwyczaje podejmowania gości, z tym, że troska o zachowanie tych zwyczajów należała nie do niej, lecz do faryzeusza. Tymczasem zdobył się on jedynie na – ukrywane zresztą w duchu – wyrazy ironicznego współczucia dla Jezusa: gdyby wiedział, kim jest owa niewiasta, na pewno nie pozwoliłby jej się dotknąć. Jezus z pewnością nie jest prorokiem – myślał faryzeusz – chociaż ludzie uważają Go za proroka. Odczytawszy myśli faryzeusza, Jezus udzielił mu pouczenia w formie swoistej przypowieści o pewnym wierzycielu i jego dwu dłużnikach. Dłużnicy nie byli równi pod względem zadłużenia: jeden był winien pięćset, a drugi tylko pięćdziesiąt denarów. Lecz miłosierny pan obydwu dłużnikom darował ich należności. Faryzeusz miał rozstrzygnąć sam, który z nich, po tym wspaniałomyślnym geście wierzyciela, będzie mu okazywał większą miłość. Chrystus pochwalił orzeczenie faryzeusza: większą miłość litościwemu wierzycielowi będzie okazywał ten, któremu został darowany większy dług. Nietrudno się domyślić, że owym litościwym Wierzycielem jest Chrystus, jawnogrzesznica zaś i faryzeusze – to dłużnicy. Lecz w samych szczegółach, podanego przez Chrystusa wyjaśnienia przypowieści natrafiamy na pewne – przynajmniej pozorne – niekonsekwencje. W przypowieści o dwu dłużnikach miłość dla wierzyciela jest zjawiskiem wtórnym; jej wyrazem jest wdzięczność za doznane dobrodziejstwo. Natomiast w zastosowaniu przypowieści miłość poprzedza akt darowania. Chrystus bowiem tak kończy pouczenie faryzeusza Szymona: grzechy kobiety, i to liczne, są jej odpuszczone, ponieważ wiele umiłowała: A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Rozbieżność między przypowieścią a jej aplikacją jest jednak tylko pozorna. W rzeczywistości chodzi o dwa spojrzenia na dwie różne fazy tego samego procesu zbliżania się człowieka do Boga. Miłość okazywana przez grzesznika, który uzyskał przebaczenie, jest zjawiskiem wtórnym w stosunku do przebaczenia, ale musi też owo przebaczenie poprzedzać. Darowanie grzechów wlewa do duszy miłość, pobudza do miłości. Z drugiej strony jednak bez uprzedniego aktu miłości wyrażającej się w żalu za grzechy nie ma prawdziwego przebaczenia. Dłużnikom darował wierzyciel ich zadłużenia dlatego, że na to zasługiwali, że już w jakiś sposób okazywali miłość swemu panu. To, co uczyniła Jezusowi jawnogrzesznica, było wyrazem również niewątpliwej miłości. I odwrotnie, wszystkie zaniedbania przez faryzeusza obowiązków prawdziwego gospodarza domu świadczyły wyraźnie o jego braku miłości dla Chrystusa. Wniosek praktyczny: w te sytuacji faryzeusz nie może też liczyć na przebaczenie. Powodem do nowego szemrania biesiadników było publiczne oświadczenie Jezusa, że jawnogrzesznicy odpuszczają się wszystkie jej grzechy. Wiadomo, że między Jezusem a faryzeuszami dochodziło nieraz do otwartych konfliktów na tle władzy odpuszczania grzechów. Istniało bowiem powszechne wśród Żydów przekonanie, że tylko Bóg może odpuszczać grzechy. Tymczasem Jezus oświadcza: Żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów… Jezus nie zrażony szemraniem zwrócił się do jawnogrzesznicy i dorzucił takie oto wyjaśnienie: Twoja wiara cię ocaliła. To samo będzie oświadczał jeszcze wiele razy ludziom, którym cudownie przywracał zdrowie.

 

Mt 4, 23-25 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Działalność Jezusa w Galilei, Dalsza działalność Jezusa

Tekst

Mt 4,23 I obchodził Jezus cała Galileję, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelie o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Mt 4,24 A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono wiec do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał.

Mt 4,25 I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.

Komentarze

Na pełnię działalności Jezusa składały się słowa i czyny: głosił Ewangelię o Królestwie i leczył wszelkie choroby i słabości ludzkie. Zachowywał się przy tym inaczej niż Jan: nie pozostawał „w swoim mieszkaniu” w Kafarnaum, nie czekał, aż ludzie do Niego przyjdą, tylko sam obchodził całą Galileę. Tak też będzie kiedyś kazał czynić swoim uczniom: Idąc nauczajcie. Nauczał Jezus lub, mówiąc dokładniej, głosił Dobrą Nowinę, w synagogach, czyli w ustanowionych po wygnaniu babilońskim miejscach żydowskiego kultu. Jego nauczanie nie było jednak pełnym rabinistycznej kazuistyki wykładem Starego Testamentu; było radosnym, entuzjastycznym głoszeniem królestwa niebieskiego. Wieści o Jego działalności docierały aż do Tyru, czyli do północnych krańców Palestyny. Gdziekolwiek się pojawił, sprowadzano do Niego chorych, cierpiących na różne dolegliwości. Sam nie wykraczał poza granice Galilei, ale tłumy ściągały do Niego z całej Palestyny: z Syrii na północy, z Jerozolimy i z całej Judei na południu oraz z Zajordania i z Dekapolu na wschodzie. Jednych pewnie pociągała wielkość i urok Jego osoby, innych wdzięczność, a jeszcze innych być może zwykła ciekawość i pogoń za niezwykłością. Później pojawią się też tacy, którzy będą chodzić za Nim w nadziei otrzymania kawałka chleba.

Rz 10, 13-15 – Nowy Testament, List do Rzymian

Sprawiedliwość z Prawa a sprawiedliwość z wiary, Żydzi odrzucili usprawiedliwienie z wiary

Tekst

Rz 10,13 Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.

Rz 10,14 Jakże wiec mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?

Rz 10,15 Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobra nowinę!

Komentarze

Paweł wyjątkowo dosadnie ukazuje uniwersalizm zbawienia, a pośrednio jeszcze raz uwydatnia stosunkowo łatwy sposób jego osiągnięcia. Nie trzeba już bowiem legitymować się pochodzeniem od Abrahama; wystarczy wierzyć sercem i wyrażać ustami wiarę w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nie mają też żadnej wymówki Żydzi. Nie mogą się tłumaczyć, że ta nowa ekonomia zbawienia nie jest dla nich dostępna. Wzmianka o wzywaniu imienia Pańskiego nawiązuje do starotestamentowej praktyki kultycznej wzywania imienia Jahwe, z czego wynika, że tym samym przypisuje Apostoł pośrednio także Jezusowi godność Boga.

Oparta na Piśmie argumentacja jest jasna: jeśli Izrael jako całość rzeczywiście nie wzywa imienia Pana, to dzieje się tak, ponieważ okazał się oporny wobec zaproponowanego mu światła. Paweł powołuje się również na Pismo Święte, by potwierdzić, że każdy, kto zwiastuje dobrą nowinę, musi zostać „posłany” (od tego czasownika pochodzi rzeczownik tłumaczony jako apostoł”). Ludzie nie będą mogli dostąpić zbawienia, jeśli nie stworzy się im okazji do usłyszenia Ewangelii. Izajasz zapowiada dobrą nowinę, lecz nadal potrzebni są heroldzi, którzy oznajmią ją ludziom.

1 Kor 9, 14-19 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Przykład bezinteresownej miłości Apostoła

Tekst

1 Kor 9,14 Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię.

1 Kor 9,15 Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

1 Kor 9,16 Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!

1 Kor 9,17 Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza.

1 Kor 9,18 Jakaż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia.

1 Kor 9,19 Tak wiec nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam.

Komentarze

Mając więc pełne prawo do korzystania z tego wszystkiego, co przysługuje z woli Boga każdemu apostołowi, Paweł zupełnie świadomie i dobrowolnie zrezygnował z wszystkich tych przywilejów apostolskich. Uczynił tak nie z poczucia swej podrzędności wobec innych Apostołów, lecz dlatego, że nie chciał być dla nikogo ciężarem, nie chciał, by ktokolwiek się uskarżał, że słuchanie Ewangelii, a potem należenie do Kościoła kosztują zbyt wiele. Mówiąc to wszystko Paweł wcale nie zamierza stosować chwytu retorycznego polegającego na wzbudzeniu podziwu lub litości, mogących zaowocować z czasem hojnymi datkami. Paweł nie przyjmuje żadnego wynagrodzenia – nawet najsłuszniejszego – za swoje apostolskie trudy. Ową bezinteresowność uważa za największą siłę swego apostolatu. I tym się właśnie chlubi, nie czuje z tego powodu poniżenia.

Idea chlubienia się nasunęła Pawłowi refleksję nad jego stosunkiem do apostolskiego posłannictwa. Nie jest ono samo w sobie powodem do wynoszenia się. Paweł tylko wypełnia zadania, do jakich został powołany. Czyni to co prawda ochoczo i z całym poświęceniem, lecz wie dobrze, co by go spotkało, gdyby nie głosił Ewangelii.

 

Ga 1, 7-12 – Nowy Testament, List do Galatów

Prawdziwość głoszonej przez św. Pawła Ewangelii, Prawdziwa Ewangelia

Tekst

Ga 1,07 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową.

Ga 1,08 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, która wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!

Ga 1,09 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, która [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!

Ga 1,10 A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa.

Ga 1,11 Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim.

Ga 1,12 Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus.

Komentarze

Zamiast wyrazić wdzięczność – Bogu czy adresatom – jak to czyni zazwyczaj w innych listach, Apostoł wypowiada tutaj swoje zdumienie i ból w formie zarzutu, co jeszcze powtórzy w 3,1–16 oraz 4,8–11. Zarzut dotyczy postawy duchowej Galatów; chcą oni dokonać jakby dezercji, chcą odstąpić od Boga, darzącego ich łaską powołania, w imię szukania innej Dobrej (rzekomo!) Nowiny o zbawieniu. Ale od razu – jak gdyby sam siebie chciał poprawić – Apostoł stwierdza, że prawdziwa Dobra Nowina jest tylko jedna, ta Chrystusowa, którą właśnie Paweł głosił Galatom. Tymczasem tę jedyną Ewangelię chcą wśród Galatów przekręcić (dosł.: „wywrócić do góry nogami”) jacyś ludzie, którzy sieją zamęt, a robią to niemal zawodowo. Pozostawiając ich na razie na boku, ucieka się Apostoł do swoistego argumentu ad absurdum, by odjąć wszelką podstawę do przypuszczeń, że mogą mieć rację owi mąciciele. Otóż przeklęty byłby nie tylko Paweł, ale nawet anioł, gdyby próbował głosić Ewangelię niezgodną z tą, która pochodzi od Boga. Przy tym Apostoł od groźby przechodzi do rzucenia wręcz tego przekleństwa, typowej ekskomuniki. Stosowała taką klątwę ówczesna Synagoga, stosuje ją również św. Paweł. Winowajców spotyka tak dotkliwa kara dlatego, że w grę wchodzi tak wielka stawka – zbawiająca prawda Boża. Odejście od niej naraża odstępcę na utratę zbawienia.

Zanim Paweł przejdzie do głównego argumentu autobiograficznego, odeprze zarzut, wysuwany zapewne przez przeciwników, jakoby podkreślając radosną stronę Ewangelii – wolność od ciężarów Prawa – kierował się względem ludzkim, swoistą captatio benevolentiae. Apostoł odpowiada więc ironicznym pytaniem retorycznym: Czy teraz, gdy posuwa się aż do rzucenia klątwy, może jeszcze uchodzić za pochlebcę, łaknącego ludzkiego uznania? Od czasu swego nawrócenia Paweł dał dowody, że wszystko, co dawniej było dla niego zyskiem, ze względu na Boga, na Chrystusa, uznał za stratę. Tak i teraz zależy mu tylko na Bożej prawdzie. Gdyby Paweł był oportunistą, nie zdobyłby się na tyle ofiar, ile rzeczywiście poniósł, aby stać się sługą Chrystusa, sługą w sensie biblijnym, a więc zaszczytnym. Przeciwnicy na różny sposób usiłowali osłabić powagę św. Pawła u Galatów. Zaczęli od podważania jego urzędu apostolskiego: Paweł nie pochodzi z grona Dwunastu, nie widział, tak jak Dwunastu, historycznego Jezusa, otrzymał więc posłannictwo od innych, nie od Niego. Na to odpowiada Apostoł kategorycznym stwierdzeniem, że głoszona przez niego Ewangelia jest dziełem bezpośredniego objawienia Bożego, Chrystusowego, podobnie jak Ewangelia Dwunastu. Nie była mu ona przekazana, jak to było w pierwotnym Kościele, wzorem nauki u rabinów, za pośrednictwem nauczania przez innych, którego by słuchał jak uczeń, lecz początkiem jej było objawienie Jezusa Chrystusa. Oczywiście fakt ten nie wyklucza możliwości, że Paweł również korzystał z przekazu Tradycji, jak to również w innym miejscu sam stwierdza. Obie drogi poznania sprowadzają się do jednego Sprawcy – Boga (II Sobór Wat., KO 7). Tutaj również akcentuje Apostoł bezpośredniość objawienia, jakie otrzymał pod Damaszkiem.

 

2 Kor 5, 18-21 – Nowy Testament, 2 List do Koryntian

Apostolskie działanie

Tekst

2 Kor 5,18 Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania.

2 Kor 5,19 Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania.

2 Kor 5,20 Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!

2 Kor 5,21 On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

Komentarze

Oto, czym jest dla Pawła posługa apostolska: jest otrzymanym od Boga samego urzędem jednania ludzkości ze Stwórcą. Nigdzie poza pismami Pawła nie znajdujemy w Nowym Testamencie podobnej definicji kapłaństwa. Jest ono prostym przedłużeniem zbawczego dzieła Jezusa. Zgodnie z założeniami teologii Pawła cała inicjatywa zbawienia spoczywa w rękach Ojca. Dzieło zbawienia dokonuje się przez Chrystusa. Administrowanie zaś, czyli rozdzielanie owoców zbawienia, zostało powierzone apostołom: dał im posługę jednania.

Próbując z kolei wyjaśnić, na czym polega istota pojednania Boga z człowiekiem, zauważymy na wstępie, że w Bogu nie dokonuje się żadna zmiana wskutek grzechów popełnionych przez ludzi. Pan Bóg nie zamienia swej miłości na taki gniew, który każe się odwrócić od ludzi. Bóg zawsze darzy ich jednakową miłością. Lecz miłość owa nie dosięga człowieka, gdyż właśnie w nim, w człowieku, grzech dokonał bardzo zasadniczej zmiany: człowiek stał się nieczuły na działanie Bożej miłości. Trzeba go więc ponownie uwrażliwić, odwrócić twarzą do Boga, pojednać z Bogiem. Proces ten dokonuje się właśnie przy współudziale specjalnie do tego powołanych ludzi, ludzi piastujących posługę jednania. Zmiana następuje więc – zgodnie z nawoływaniem Pawła: W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem – tylko i wyłącznie w człowieku, a nie w Bogu. Czy jest coś nowego w stosunku do katechezy synoptycznej w owym związku apostolatu z dziełem odkupienia ludzkości? W zasadzie nie. Powołani przez Jezusa uczniowie też po to tylko zostawali przy boku Mistrza, aby mogli być potem posłani na nauczanie i aby przynosili ulgę cierpiącym. Nie było to jednak w pełni soteriologiczne spojrzenie na apostolską misję Dwunastu. W katechezie ewangelijnej nie ma bowiem jeszcze teologicznej świadomości apostolatu, nie ma refleksji nad tym, ku czemu zmierza apostolska posługa.

Występowanie w imieniu samego Boga jest drugim z kolei źródłem zaszczytnego charakteru apostolstwa nowotestamentowego. Nie tylko o sobie samym, ale o wszystkich, którzy głoszą Ewangelię, powie Paweł: w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień … W imię Chrystusa prosimy. Nieco dalej w tym samym liście czytamy: Usiłujecie bowiem doświadczać Chrystusa, który przeze mnie przemawia. Albo gdzie indziej: oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada od Boga moc burzenia twierdz warownych. Zresztą o całej swej mowie i nauczaniu powiedział Paweł, że nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. Tak więc Paweł daje tu dowód pełnego zrozumienia słów wypowiedzianych kiedyś przez Jezusa: Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi. Na innym miejscu powie Paweł, że każdy apostoł jest szafarzem tajemnic Bożych. Co to znaczy szafować tajemnicami Bożymi? O jakie chodzi tu tajemnice? Otóż tajemnice owe, to nie tylko plany zbawienia świata, Boże tajniki, lecz to także w pewnym sensie synonimy naszych sakramentów i wszystkich środków, przy pomocy których łaska ma spływać na ludzi. Całkowitą bezgrzeszność Jezusa wyrażają słowa: który nie znał grzechu, będące prawdopodobną aluzją do starotestamentowego czasownika jada, który gdy jest zaprzeczony, wyklucza wszelką aprobatę i doznanie grzechu.

Niektórzy twierdzą, że w słowach: „Chrystus grzechem za nas” kryje się pewna aluzja do pojmowania śmierci Chrystusa jako ofiary za grzechy. Zdaje się jednak, że chodzi tu raczej o wszystkie owe warunki ziemskie, w jakie wszedł Chrystus przyjmując na siebie ciało podobne do naszego grzesznego ciała, zwłaszcza gdy chodzi o zdolność odczuwania wszelkiego cierpienia. Celem zejścia Chrystusa aż do takiego stanu poniżenia było udzielenie nam sprawiedliwości Bożej. Jak Chrystus zstępując do ludzi stał się – z woli Ojca – grzechem, tak też i ludzie, wskutek specjalnego powiązania z Chrystusem wcielonym, umarłym i zmartwychwstałym, zostali umieszczeni niejako w sferze sprawiedliwości Bożej w Chrystusie Jezusie. Jednakże gdy Chrystus, mimo kontaktu z grzeszną ludzkością, nie utracił nic ze swej niewinności, to ludzie przez zjednoczenie się z Chrystusem posiedli rzeczywistą sprawiedliwość.

Zbierając razem wszystkie wypowiedzi Pawła o jego powołaniu do godności apostoła, widzimy, że o tyle w misji swej widzi Paweł sens, o ile wiąże się ona z dziełem odkupienia. Nie dziwi nas przeto, że przemawiając po raz ostatni do prezbiterów – biskupów Azji Mniejszej użyje takiego oto wyrażenia: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią (Dz 20, 28-38).

 

Mt 13, 44-50 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Nauczanie w przypowieściach, Przypowieść o skarbie i perle

Tekst

Mt 13,44 Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił te role.

Mt 13,45 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł.

Mt 13,46 Gdy znalazł jedna drogocenna perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ja.

Mt 13,47 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju.

Mt 13,48 Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili.

Mt 13,49 Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych

Mt 13,50 i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Komentarze

Ustawodawstwo zarówno semickie, jak i rzymskie gwarantowało prawo własności do wszystkiego, co znajdowało się na zakupionej roli. Tak więc skarb w niej ukryty stawa się również własnością nabywcy. Pewien podstęp, którego dopuścił się człowiek kupujący – znalazłszy skarb, nic nie mówiąc zapłacił za rolę tak, jakby w niej żadnego skarbu nie było – stanowi temat, który nie leży w granicach aktualnych zainteresowań Ewangelisty. Chodzi mu o jak najwyraźniejsze przedstawienie idei oddania wszystkiego, co się ma, aby nabyć skarb królestwa Bożego.

Od najdawniejszych czasów perły uchodziły za najbardziej kosztowne, cenniejsze nawet od diamentów klejnoty. W zachowaniu się kupca nic nie zasługuje na naganę. W obydwu przypowieściach mamy do czynienia nie z ryzykiem, lecz z wyrachowaniem: warto sprzedać wszystko, co się ma, aby stać się posiadaczem skarbu lub szczególnie pięknej perły.

Ze względu na myśl przewodnią przypowieść ta przypomina opowiadanie o chwaście, zasianym nocą w pszenicy. Żniwom z tamtej przypowieści odpowiada tu zbieranie do naczyń ryb dobrych, a wyrzucanie bezwartościowych. Aplikacja praktyczna tylko pozornie odnosi się do obydwu przypowieści. W rzeczywistości dotyczy tylko przypowieści o niewodzie: podobnie jak nieużyteczne, złe ryby, złowione mimo woli do niewodu, będą odrzucone, tak też w „rozpalonym piecu” znajdą się przy końcu świata niedobrzy ludzie.

 

Mt 9, 32-38 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Uzdrowienie opętanego i chorych

Tekst

Mt 9,32 Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego.

Mt 9,33 Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: ”Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!”

Mt 9,34 Lecz faryzeusze mówili: ”Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy”.

Mt 9,35 Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelie królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.

Mt 9,36 A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.

Mt 9,37 Wtedy rzekł do swych uczniów: ”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.

Mt 9,38 Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

Komentarze

Kolejny biedak, którego sprowadzono do Jezusa, cierpiał na podwójną dolegliwość: był opętany i nie mógł mówić. Pozostawanie w mocy złego ducha było złem niewątpliwie większym. Dlatego Jezus naprzód wyrzucił złego ducha, a potem przywrócił niememu mowę. Ten podwójny cud wywołał ogromny entuzjazm tłumu. Choć bowiem widziano już w Izraelu rzeczy niezwykłe, dokonywane przez Eliasza i Elizeusza, to jednak nigdy dotychczas nie zdarzało się coś podobnego. Tym uczuciom ogólnego podziwu nie poddali się faryzeusze. Rzucili na Jezusa jedno z najbardziej przykrych posądzeń: mocą przywódcy złych duchów wyrzuca złe duchy. Tak więc wrogość faryzeuszy do Jezusa przybiera coraz wyraźniejsze kształty. Przy innej okazji, a także w relacjach pozostałych ewangelistów, będzie przedstawiona niedorzeczność tego rodzaju posądzeń. Można sobie jednak wyobrazić, jak wielką przykrość tego rodzaju posądzenia musiały sprawiać Jezusowi: On, najniewinniejszy z niewinnych, miałby pozostawać w zmowie z szatanem!

Drugi po Kazaniu na górze wielki zbiór mów Jezusa nosi niekiedy miano „Zbioru pouczeń apostolskich”. Zawiera on wskazania mające na celu duchowe uformowanie tych, którzy będą prowadzić kiedyś samodzielnie dzieło głoszenia Dobrej Nowiny. Niektóre mowy Jezusa były skierowane wyłącznie do uczniów, inne zaś dotyczyły rzesz chodzących za Jezusem, ale uczniowie towarzyszący Jezusowi z pouczeń tych, podobnie jak i z cudownych czynów Mistrza, mieli wysnuć bardzo konkretne wnioski dla siebie. Tak więc obchodząc razem z Jezusem synagogi palestyńskie, przysłuchując się, w jaki sposób Jezus głosił Ewangelię Królestwa, przypatrując się, jak leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości, uczyli się apostołowie dzieła opowiadania Dobrej Nowiny. Na dzieło to będą się również składały ich słowa i czyny.

Już prorok Ezechiel ubolewał nad tym, że naród izraelski jest niczym stado owiec pozbawione pasterza. To Ezechiel również zapowiadał, że sam Bóg stanie się w przyszłości pasterzem narodu, że go poprowadzi na obfite pastwiska i będzie go bronił przed wszystkimi niebezpieczeństwami. I oto zarówno umęczone rzesze, jak i sami apostołowie stają się świadkami realizacji przepowiedni prorockich. Jezus, litując się nad tłumami, każe zanosić modły o to, by Pan wyprawił robotników na swoje żniwa. Obraz żniw występuje już w katechezie Jana Chrzciciela i wyraża – podobnie jak tu – ideę czasów eschatologicznych. Choć Jezus sam powoła dwunastu apostołów, to jednak każe się modlić o nich do Pana, chcąc przez to dać do zrozumienia, że ostatecznie całe dzieło zbawienia znajduje się w rękach Boga Ojca, a wymaga współdziałania z Nim ludzi.

 

4 Tajemnica – Przemienienie na Górze Tabor

 

Łk 9, 26-36 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Przemienienie Jezusa

Tekst

Łk 9,26 Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

Łk 9,27 Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże”.

Łk 9,28 W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić.

Łk 9,29 Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe.

Łk 9,30 A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz.

Łk 9,31 Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.

Łk 9,32 Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwalę i obydwóch mężów, stojących przy Nim.

Łk 9,33 Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: ”Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi.

Łk 9,34 Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok.

Łk 9,35 A z obłoku odezwał się głos: ”To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!”

Łk 9,36 W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

Komentarze

Dalsze ostrzeżenia brzmią podobnie u wszystkich trzech synoptyków: ten, kto będzie troszczył się zbytnio o zachowanie życia doczesnego, utraci życie wieczne, natomiast kto straci życie doczesne – oczywiście dla Chrystusa – ten osiągnie życie wieczne. Wreszcie niech też ludzie pamiętają: kto zaprze się Jezusa – będzie przecież umierał On jak złoczyńca na krzyżu – nie może liczyć na to, że Chrystus weźmie go w obronę w dniu ostatecznym. Życie wieczne powinno przedstawiać dla każdego wartość najwyższą. Dla zdobycia tej wartości należy bez wahania poświęcić wszystkie skarby całego świata. Mimo tak trudnych warunków, jakie spełnić muszą ludzie pragnący rzeczywiście naśladować Jezusa, Zbawiciel zaznacza na koniec, iż w najbliższym Jego otoczeniu są ludzie, którzy jeszcze przed śmiercią zobaczą majestat królestwa niebieskiego. Była to dość wyraźna aluzja do Piotra, Jakuba i Jana, trzech uprzywilejowanych świadków Przemienienia Pańskiego. Byli oni już przy wskrzeszeniu córki Jaira; niedługo weźmie ich Jezus ze sobą na Górę Oliwną, gdzie będą mieli okazję przypatrywać się Jego moralnej agonii. Przedtem jednak zobaczą w pełnej chwale – Łukasz dwukrotnie wspomni ową chwałę – Tego, który sam dobrowolnie wyda się w ręce oprawców. Świadków było tylko trzech. Tylu osób żądało starotestamentowe Prawo do ważności urzędowego świadczenia.

Opis Przemienienia Pańskiego w Ewangelii Łukasza jest zbliżony do opisu Marka. Lecz oto główne rozbieżności. Gdy według Marka Przemienienie dokonało się w sześć dni od zakończenia mów Jezusa, zwłaszcza od czasu pierwszej zapowiedzi męki, to według autora trzeciej Ewangelii stało się to „w jakieś osiem dni po tych słowach”. Nie jest wykluczone, że Łukasz liczy także terminy a quo i ad quem. Stąd właśnie ta różnica. Poza tym Jezus, jak to się zdarza często u Łukasza, wyszedł na górę, aby się modlić. Ani Mateusz, ani Marek nie wspominają o tej modlitwie. Tak więc Jezus Łukasza nim zacznie objawiać siebie słowem lub czynem, nim zacznie mówić do ludzi, sam najpierw trwa na rozmowie z Ojcem. Opisując białość szaty Przemienionego Jezusa Łukasz nie posługuje się ani przenośnią śniegu, ani obrazem pracy farbiarza; mówi, że szata była po prostu lśniąco biała.

Szczegół najbardziej oryginalny w Łukaszowym opisie Przemienienia stanowi wzmianka o treści rozmowy, jaką Mojżesz i Eliasz prowadzili z Jezusem: omawiali Jego odejście, które miało nastąpić w Jerozolimie. Jest to aluzja nie tylko do śmierci Jezusa na Golgocie, ale i do wniebowstąpienia, które miało miejsce również w Jerozolimie i które zostało opisane tylko przez Łukasza, bardzo lakonicznie w Ewangelii i nieco dokładniej na samym początku Dziejów Apostolskich

O zmorzeniu snem Piotra i jego towarzyszy wspomina również tylko Łukasz i tylko on zaznacza, że z propozycją postawienia trzech namiotów wystąpił Piotr właśnie wtedy, kiedy Mojżesz i Eliasz odchodzili od Jezusa. Wynika stąd, że faktem oddalania się przedstawicieli Starego Porządku pragnie Łukasz usprawiedliwić niefortunne wystąpienie Piotra. Chociaż autor trzeciej Ewangelii nie notuje zakazu Jezusa mówienia o Przemienieniu, to jednak powtarza po Marku spostrzeżenie, że Jan, Jakub i Piotr zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

 

Mt 17, 1-9 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Mateusza

Przemienienie Jezusa

Tekst

Mt 17,01 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno.

Mt 17,02 Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.

Mt 17,03 A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim.

Mt 17,04 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: ”Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawie tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”.

Mt 17,05 Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: ”To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!”

Mt 17,06 Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.

Mt 17,07 A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: ”Wstańcie, nie lękajcie się!”

Mt 17,08 Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.

Mt 17,09 A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: ”Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”.

Komentarze

Zdarzenie miało miejsce po sześciu dniach, tzn. najprawdopodobniej w sześć dni po wyznaniu Piotra pod Cezareą Filipową i po pierwszej zapowiedzi męki. Łukasz, mówiąc o ośmiu dniach wlicza rzymskim sposobem – jak się zdaje – dni stanowiące termin a quo oraz termin ad quem. Przemienienie się Chrystusa zaraz po zapowiedzi bolesnego końca miało na celu wzmocnienie wiary uczniów, którzy, jak to Ewangelista zaznaczył, nic nie zrozumieli z zapowiedzi wyliczenia przyszłych cierpień Jezusa, a przez to też nie dostrzegli wyraźniej Jego wielkości. A może chodziło również i o ukazanie tego, co miało czekać uczniów jako zapłata za współudział w cierpieniach Jezusa? Trzej świadkowie Przemienienia: Piotr, Jakub i Jan należą do najbardziej uprzywilejowanych uczniów Pańskich. Piotr jest nazwany opoką, na której spocznie Kościół, Jan ma przydomek „umiłowanego ucznia”, Jakub zaś jako pierwszy miał umrzeć za Chrystusa. Wszyscy trzej byli świadkami wskrzeszenia córki; będą patrzeć na trwogę konania Jezusa w Ogrójcu, wypadało więc też, aby widzieli majestat Chrystusa w chwili Jego Przemienienia.

Przemienienie Jezusa było dla trzech Apostołów pouczeniem, że Jezus ma prawo do pełni boskiego majestatu i że owa promieniująca światłość Boża jest normalnym sposobem Jego bycia. Łukasz zaznacza, że w chwili Przemienienia oblicze Jezusa zmieniło się, a On sam trwał na modlitwie. Znamienny to dla autora trzeciej Ewangelii szczegół, nie bez znaczenia dla wszystkich, którzy lubią się modlić lub mówić o modlitwie. Zresztą każdy z

Ewangelistów odwoływał się w opisie Przemienienia do innych przenośni literackich. Mateusz zauważył, że twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło; u Marka czytamy: Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła; Łukasz zaś, wspomniawszy modlitewną zmianę na twarzy Jezusa, dodaje: A Jego odzienie stało się lśniąco białe.

Obecność po jednej stronie Jezusa, Mojżesza jako przekazującego Prawo Starego Zakonu, po drugiej zaś Eliasza jako odnowiciela Prawa, wskazuje na wypełnienie się lub inaczej na zetknięcie się w osobie i nauczaniu Jezusa całego Prawa oraz Proroków. Wzmianka o rozmowie Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem zdaniem wielu Ojców Kościoła świadczy o harmonii, jaka istnieje pomiędzy Starym Testamentem a Nowym Testamentem. Być może, iż to właśnie treść tej rozmowy pozwoliła Apostołom domyśleć się, że jedną z postaci znajdujących się obok Jezusa był Eliasz, a drugą Mojżesz.

Słowa Piotra, jakkolwiek byłyby pojmowane, wyrażają radość i szczęście tych, którzy patrzyli na scenę Przemienienia. Propozycja Piotra, aby postawić na górze trzy namioty, miała na celu albo to, żeby przedłużyć ów radosny błogostan, albo też była wyrazem troski o Jezusa, któremu chciał Piotr zbudować mieszkanie na wzór starotestamentowego przybytku Jahwe. A może pomyślał Piotr, że już tam właśnie, na tej górze, rozpoczynało się chwalebne, mesjańskie królowanie Jezusa? W relacji autora drugiej Ewangelii propozycja Piotra musiała być niewłaściwa, skoro Marek, jakby tłumacząc Piotra, zaznacza: Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. Niestosowność wypowiedzi Piotra polegała, być może, na tym, że Piotr wyrażając chęć pozostania na górze tym samym przeciwstawiał się mimo woli, jak to już miało miejsce po pierwszej zapowiedzi męki – wykonaniu zbawczych planów Boga. Obłok, w którym znikają ostatecznie trzy postacie, przypomina opisy starotestamentowych teofanii, słowa zaś, które dały się słyszeć z obłoku, przywodzą na pamięć to, co było powiedziane o Jezusie podczas Jego chrztu w Jordanie. Przedstawiwszy Jezusa jako swego umiłowanego Syna, głos z nieba nakazuje: Jego słuchajcie! Słowa te były wypowiedziane w momencie, kiedy Jezus zakończył już działalność galilejską i zaczynał coraz wyraźniej mówić o swojej męce i śmierci. Zapewnienie, że Jezus jest Synem Bożym, miało być w pewnym sensie gwarancją Jego prawdomówności. Należy Go słuchać i wierzyć Mu, bo jest Synem Bożym.

Przerażenie Apostołów jest też normalną, nieraz już notowaną w Piśmie reakcją ludzi na niespodziewane zjawienie się Boga, podobnie jak do utartych już formuł należą słowa Nie lękajcie się!, wypowiadane przez Chrystusa, ilekroć pragnął On podtrzymać na duchu przelęknionych ludzi. Wzmianka o nagłym zniknięciu Eliasza i Mojżesza stanowi szczegół o niemałym znaczeniu teologicznym. Wyraża ona – jak się zdaje – ideę przemijania starej ekonomii zbawienia. Eliasz i Mojżesz zniknęli, został sam Jezus. Przypominają się mimo woli słowa z Listu do Hebrajczyków: Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Zakaz opowiadania o tym, co Apostołowie widzieli na Górze Przemienienia, mógł mieć na celu z jednej strony obawę, aby Żydzi nie utwierdzali się w przeświadczeniu co do widzialnej tylko potęgi Mesjasza, z drugiej może chodziło i o to, żeby nie narażać ludzi na zgorszenie, kiedy po widoku takiej chwały Mesjasza wypadnie im kiedyś patrzeć na pełną pohańbienia śmierć Zbawiciela. Rzecz stanie się bardziej zrozumiała po zmartwychwstaniu, którego Przemienienie jest w pewnym sensie zapowiedzią. Wtedy Jan, Piotr i Jakub będą mogli opowiedzieć o swym widzeniu na górze Tabor. Opis Przemienienia Pańskiego, a zwłaszcza słowa św. Piotra przedstawiają nam błogość obcowania z Bogiem. Opowiadanie owo powinno w nas wzbudzać coraz większą tęsknotę za niebem. Warto też pamiętać, że każdy człowiek składa się z prochu ziemi i z Bożego tchnienia. Otóż obowiązek nasz polega na tym, żebyśmy siebie ustawicznie przemieniali, żebyśmy wydobywali z siebie to, co Boskie. Przemienienie Chrystusa wzmocniło wiarę uczniów. Być może, iż nasze przemienienia, gdyby były prawdziwe, podtrzymałyby na duchu niejednego człowieka.

 

Mk 9, 1-10 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Przemienienie Jezusa

Tekst

Mk 9,01 Mówił także do nich: ”Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”.

Mk 9,02 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoka. Tam przemienił się wobec nich.

Mk 9,03 Jego odzienie stało sie lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła.

Mk 9,04 I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.

Mk 9,05 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: ”Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”.

Mk 9,06 Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.

Mk 9,07 I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: ”To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”.

Mk 9,08 I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.

Mk 9,09 A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych.

Mk 9,10 Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko miedzy sobą, co znaczy ”powstać z martwych”.

Komentarze

Pierwszy werset stanowił pierwotnie odrębne, chyba w postaci odizolowanej krążące proroctwo o przyjściu królestwa Bożego z mocą. Nie bardzo wiadomo, jak należy pojmować oświadczenie, że niektórzy spośród słuchających tego proroctwa mieli na własne oczy oglądać przyjście królestwa Bożego. Nie jest wykluczone, że Marek był przekonany – podobnie jak większość jemu współczesnych – o istnieniu już w jego czasach pewnych znaków wskazujących na zbliżanie się królestwa Bożego. Może miał na myśli przede wszystkim zmartwychwstanie Chrystusa, rozrost zewnętrzny, doczesną świetność Kościoła, pokonującego zwycięsko różne trudności.

Tradycję przedstawiającą Przemienienie Chrystusa pierwsi dwaj synoptycy utrwalają w sposób prawie identyczny. U Marka nie ma jedynie szczegółu, że oblicze Chrystusa przemienionego „zajaśniało jak słońce”, natomiast jest wzmianka o tym, czego nie ma u Mateusza – że odzienie Jego stało się tak lśniące, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. Marek wartościuje też propozycje Piotra natychmiast po jej zreferowaniu, biorąc przy tym w obronę Księcia Apostołów lub przynajmniej tłumacząc niestosowność tej propozycji: nie wiedział, co powiedzieć, tak byli przerażeni. W głosie, który dał się słyszeć z nieba, Marek, nie tak może mocno jak Mateusz, akcentuje ideę umiłowania Syna przez Ojca. Wszyscy trzej synoptycy, a Marek w szczególności, umieszczają wzmiankę o lęku Apostołów w ogólnej perspektywie własnego sposobu przedstawiania życia i czynów Jezusa. Nie negując owego fenomenu przerażenia jako rzeczywistego faktu historycznego, łatwo zauważyć, że autor drugiej Ewangelii podaje równocześnie już pewną jego interpretację teologiczną, mającą na celu wykazanie oporów, z jakimi Apostołowie przyjmowali godność mesjańską Jezusa. Słowa Marka: Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni, jeżeli z jednej strony mogą przedstawiać excusatio magistri i świadczyć o historyczności owego uczucia lęku – to z drugiej strony, nie tracąc owej funkcji dowodu historycznego, mogły być właśnie świadomie nakazane przez Piotra, pragnącego w swej pokorze przedstawić własne niedowiarstwo, małość i przerażenie, podobnie jak to miało miejsce w wypadku Piotrowego zaparcia się Jezusa, również opisanego ze szczególną dokładnością przez autora drugiej Ewangelii.

Należy pamiętać, że Marek mówi o lęku Apostołów znacznie częściej niż inni synoptycy. Nie negując tego, że Apostołowie byli przerażeni i równocześnie eksponując ów moment bojaźni, Marek, zdaje się, chciał – może na wyraźne życzenie Piotra – przedstawić początkową nieudolność Apostołów, gdy chodziło o zrozumienie mesjańskiej treści słów i czynów Jezusa. Zatem wyrażenie tak byli przestraszeni to nie żadne usprawiedliwienie Piotra i jego towarzyszy – to stwierdzenie autentycznego, psychicznego stanu Apostołów, zaskoczonych wizją, inną niż ta, jakiej się po ludzku spodziewali. Tak przedstawiona scena Przemienienia Pańskiego zdaje się być naturalnie wbudowana w ramy chrystologiczne drugiej Ewangelii i dostosowana do właściwego jej sposobu ukazywania reakcji Apostołów na przejawy bosko-mesjańskiej świadomości Jezusa. U obydwu synoptyków ten głos z nieba stanowi element centralny całego opowiadania. Apostołowie dowiadują się, kim jest Jezus i otrzymują polecenie słuchania Go we wszystkim. Słowa te były wypowiedziane nie tyle do Jezusa, co właśnie do świadków Jezusowego Przemienienia. Tylko najbardziej uprzywilejowani spośród uprzywilejowanych byli świadkami oślepiającej chwały Jezusa. Oni też otrzymali surowy zakaz mówienia komukolwiek o tym widzeniu, dopóki Chrystus nie zmartwychwstanie.

Marek uczyni też spostrzeżenie – którego brak u Mateusza – że trzej Apostołowie pozostali wierni temu nakazowi. W rezultacie jednak Mateusz, choć dopiero na końcu opowiadania, wspomina o bojaźni Apostołów, ukazuje ten lęk w rozmiarach większych niż Marek, który do tematu bojaźni już nie wraca. Niewątpliwie zależało Markowi mimo to na podkreśleniu w całej scenie Przemienienia bardzo naturalistycznego, pozbawionego wiary nadprzyrodzonej, sposobu myślenia Apostołów. Marek wprawdzie zaznacza, że trzej Apostołowie zachowali polecenie Jezusa i nic nie mówili o widzeniu, ale dodaje, że rozprawiali między sobą, co znaczy to zmartwychwstanie, po którym dopiero można będzie mówić o Przemienieniu. Ponieważ zaś nie byli w stanie rozwikłać trudności o własnych siłach, zapytali Jezusa, dlaczego faryzeusze i uczeni w Piśmie mówią, że najprzód musi przyjść Eliasz. Pytanie to nam dziś wyjaśnia bardzo wiele. Wynika zeń, że Apostołowie dobrze odczytali scenę Przemienienia, że w Przemienionym dostrzegli Mesjasza. Ich trudność wynikała z powszechnie podzielanego wtedy w świecie żydowskim przekonania, że pojawienie się na ziemi Mesjasza musi być poprzedzone ukazaniem się Eliasza. Tymczasem oni nic nie słyszeli o przyjściu Eliasza.

 

2 P 1, 15-21 – Nowy Testament, 2 List św. Piotra

Nauczanie o paruzji i jej pewność

Tekst

2 P 1,15 Starać się zaś będę, abyście zawsze mieli sposobność po moim odejściu o tym sobie przypominać.

2 P 1,16 Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale [nauczaliśmy] jako naoczni świadkowie Jego wielkości.

2 P 1,17 Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

2 P 1,18 I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej.

2 P 1,19 Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach

2 P 1,20 To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia.

2 P 1,21 Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili ”od” Boga święci ludzie.

Komentarze

Autor kontynuuje poprzedni obraz namiotu: jego zwinięcie oznacza śmierć. W ten sposób śmiertelne ciało przedstawione zostało jako szata lub okrycie, które można odłożyć. Autor, nazywający siebie Apostołem Piotrem, jest świadomy zbliżającej się śmierci nie tylko na podstawie swego podeszłego wieku lub niebezpieczeństwa męczeństwa, ale także objawienia Jezusa Chrystusa. Wprawdzie J 21,18 zawiera zapowiedź śmierci Piotra, dotyczy ona jednak jej okoliczności, a nie dokładnego czasu. Może więc chodzi o inne objawienie; podobną świadomość zbliżającej się śmierci miał i św. Paweł. Apostoł Piotr pisze do chrześcijan, aby także po jego bliskiej już śmierci posiadali drogowskaz wiary. Niebezpieczeństwo wypaczenia owego depozytu istniało już o wiele wcześniej – kiedy pierwsi świadkowie apostolscy umierali, a Ewangeliści utrwalali żywe świadectwo o Jezusie Chrystusie, wzorzec wiary, by w ten sposób ustrzec ją przed błędami. W późniejszych latach, w miarę powstawania herezji, niebezpieczeństwo to jeszcze wzrosło. Autor używa tu liczby mnogiej w imieniu kolegium bezpośrednich uczniów Chrystusa. Świadectwo Apostołów nie miało nic wspólnego z mitami, tj. wymyślonymi opowiadaniami, bazującymi chętnie na wybranych dowolnie danych Starego Testamentu (mit w znaczeniu popularnym, a nie technicznym mitologii pogańskiej). Listy pasterskie walczą również z tego rodzaju szkodliwymi zjawiskami w Kościele. Celowały w nich środowiska helleńsko-judaistyczne, ale zapewne Autor miał na myśli także wczesne spekulacje zmierzające w kierunku późniejszej gnozy. Naturalnie szczególnie wdzięcznym polem tych spekulacji była kwitnąca wówczas apokaliptyka. Ponieważ temat paruzji powraca w 2 P, może chodzi właśnie o tego typu „mity”?

Tematem zasadniczym nauczania apostolskiego była moc i przyjście Jezusa Chrystusa, tj. poparta znakami Jego działalność ziemska oraz paruzja, inaugurująca w „dniu Pańskim” królestwo eschatologiczne. Grono apostolskie – to naoczni świadkowie tych wydarzeń: widzieli i słyszeli wszystko, co się wydarzyło, gwarantując, iż chodzi o rzeczywistość, nie zaś o spekulacje myślowe. Wiersz ten stanowi jeden z najbardziej oczywistych tekstów przeciwstawiających rzeczywistość historyczną Chrystusa jako ziemskiego Jezusa mitom, wyrażającym jedynie pewne tendencje czy myśli ludzkie przedstawione na sposób faktów historycznych. Zaangażowanie się wiary w rzeczywistość Jezusa Chrystusa prowadzi do królestwa wiecznego, gdy tymczasem zajmowanie się baśniami – na bezdroża jałowych spekulacji myślowych. Wśród bezpośrednich doznań Apostołów Autor wymienia przede wszystkim cześć i chwałę, jakich doznał Jezus od Ojca. Odnosi się to do opisanej sceny Przemienienia Jezusa na górze Tabor; przytoczone słowa odpowiadają prawie dosłownie (drobna różnica w tekście greckim) pierwszej Ewangelii. List ten wiąże ją jednak ściśle z chwałą, jaka okaże się w powtórnym przyjściu Jezusa Chrystusa. Chwała oznacza – zgodnie ze starotestamentalnym znaczeniem – to samo co i (wspaniały) Majestat: jest synonimem wielkości Bożej, przewyższającej wszystko. Bóg pełen chwały udziela więc tej samej chwały swemu umiłowanemu Synowi. Fakt historyczny Przemienienia stanowi gwarancję posiadania tejże Boskiej chwały przez uwielbionego Chrystusa w niebie, przyjścia w niej w chwili eschatologicznego dokonania oraz udziału w niej wierzących.

Nadchodzącą paruzję zapowiadał już Stary Testament w swoich proroctwach. Autor listu nie ma na myśli żadnego konkretnego tekstu, ale wszystkie Pisma (ze szczególnym uwzględnieniem Proroków), jako prowadzące ku chwale Chrystusa i wskazujące na Jego dzień . Apokaliptyka bardzo chętnie posługiwała się przeciwstawieniem dnia i nocy, światła i ciemności na określenie zasadniczej różnicy między dwoma okresami: grzechu i zbawienia. Także Nowy Testament zna tego rodzaju przenośnie, nabierające niekiedy wręcz charakteru sfery. Tutaj mowa jest o świetle raczej w sensie psychologicznym: ma ono działać w głównym organie wyższego życia człowieka – w sercu. Zarówno dzień, jak i gwiazda poranna odnoszą się niewątpliwie do paruzji i jej zbawczych skutków w wiernych. Dlatego mają być oni zarówno synami światłości, jak i synami dnia.

Wiersze tutaj należą do wyjątkowo ważnych w nowotestamentalnej nauce o natchnieniu prorockim i biblijnym. Proroctwo – a konsekwentnie i inne części Pisma Świętego – to nie wypowiedź prywatna, przekazana każdemu do dowolnego wyjaśniania. Skoro powstało pod specjalnym kierownictwem Ducha Świętego (teologia nazwie je natchnieniem) śladem – wymaga ono również wykładu autentycznego pod działaniem tegoż Ducha Świętego. Już Stary Testament wyraża przeświadczenie, iż Bóg kieruje prorokami przez swojego Ducha który w nich był. Jakkolwiek Autor 2 P nie wyjaśnia, w jaki sposób tenże Duch komentuje wypowiedziane przez siebie w Starym Testamencie słowa, nie ulega wątpliwości, że ma na myśli jedynego autentycznego posiadacza Ducha Świętego – Kościół. Tylko on z upoważnienia Bożego w Chrystusie powołany jest do właściwego wykładu wypowiedzi biblijnych. Poszczególni przez Kościół upoważnieni znawcy Pism spełniają rolę pomocniczą, autorytatywnie przemawia tylko Kościół. Człowiek podejmujący własną powagą i własnym rozumem wykład spisanego objawienia Bożego zejdzie na bezdroża dowolności, błędu i fantazji.

Rz 13, 12-14 – Nowy Testament, List do Rzymian

Chrześcijanin dzieckiem wolności

Tekst

Rz 13,12 Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroje światła!

Rz 13,13 Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości.

Rz 13,14 Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

Komentarze

Antyteza: sen – czuwanie przekształca się w dwa, znów przeciwstawne obrazy: noc – dzień. Pierwszy z nich jest symbolem trwania w grzechu, drugi oznacza życie według Ducha. Zresztą za chwilę następuje znów antyteza złożona z dwu metafor: uczynki ciemności – zbroja światła. Nietrudno się domyślić, że zbroję światła ma chrześcijanin przywdziać po to, aby mógł się zdobyć na uczynki światłości. Przenośnia noc – dzień doskonale wyraża kontrast pomiędzy czasem źle wykorzystanym, pozbawionym mocy twórczych, a dniami zasług i pożytecznego, wszystkim wiadomego działania. Zbroja światła sugeruje również myśl następującą: Przystępujemy do boju, rozpoczynamy działanie, które będzie pokonywaniem przeróżnych nieprzyjaciół. Jednakże same dobre chęci, sam zapał bojownika nie wystarczy. Trzeba przywdziać zbroję, która jest niewątpliwie wyrazem pomocy Bożej. Wszystkie elementy „świetlanego uzbrojenia” wyliczy Paweł w innym miejscu. Teraz ogranicza się do nakazu wykorzystania okazji, jaką jest rozpoczynający się dzień. Upały w ciągu dnia zmuszają ludzi Wschodu do jak najpełniejszego wykorzystania wczesno porannych godzin. Zauważmy wreszcie, iż swój strój nocny człowiek odrzuca bez dokładania trudu, zbroję zaś światła przywdziewa się troskliwie, dopasowuje, dopina.

We wszystkich bez mała religiach świata noc jest królestwem złych mocy i zasłoną złych uczynków człowieka. Starożytni Rzymianie wiedzieli o tym i dawali temu wyraz w praktyce codziennego życia bardziej niż jakiekolwiek inne narody. Występki, jakich ludzie zwykli się dopuszczać nocą, wyliczył Paweł parami według ich logicznego następstwa: z nocnymi hulankami – uczty na cześć Bachusa, sławne bachanalia – łączy się zazwyczaj pijaństwo. Jedno bez drugich trudno sobie nawet wyobrazić. Prawie synonimami są również, nieodłączne w praktyce, rozpusta i wyuzdanie seksualne. Zazdrość jest jedną z najczęstszych przyczyn wszelkiego rodzaju kłótni. Wszystkie owe występki wyrażają całkowity brak opanowania, służą człowiekowi „zewnętrznemu”, są zaprzeczeniem miłości społecznej, do praktykowania której Paweł dopiero co zachęcał swych czytelników. Tak oto nocy i pogańskiemu wyuzdaniu moralnemu przeciwstawia Apostoł dzień, jasność i powściągliwość chrześcijaństwa.

Przyoblekanie się w Jezusa Chrystusa jest przypomnieniem przywdziewania na siebie zbroi światłości. Obraz przyoblekania się stanowi jedną z bardziej ulubionych metafor Pawła. Chcąc zrozumieć całą wymowę tego obrazu, należy sobie uświadomić powagę i dostojeństwo odświętnych szat Greków czy Rzymian. Ubiór tamtych czasów okrywa całe ciało człowieka, od stóp do głowy. Osłaniał wszystkie jego fizyczne niedoskonałości i braki. Przyobleczenie się chrześcijanina w Chrystusa następuje podczas chrztu św., co Paweł wyraźnie stwierdza na innym miejscu, mówiąc: wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Proces przyoblekania się w Chrystusa ma być jednak ciągle ponawiany. W praktyce polega on na tym, aby się nie troszczyć zbytnio o ciało i nie dogadzać jego żądzom.

 

5 Tajemnica – Ustanowienie Eucharystii

 

Mt 26, 26-30 – Ewangelia wg św. Mateusza

Męka i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Ostatnia Wieczerza, Ustanowienie Eucharystii

Tekst

Mt 26,26 A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: ”Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”.

Mt 26,27 Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: ”Pijcie z niego wszyscy,

Mt 26,28 bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.

Mt 26,29 Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego”.

Mt 26,30 Po odśpiewaniu hymnu wyszli ku Górze Oliwnej.

Komentarze

Żaden z Ewangelistów nie przedstawił nam wszystkich szczegółów, składających się na całość świętego obrzędu Paschy, tej pamiątki cudownego Wyjścia Izraelitów z Egiptu. Wszyscy trzej synoptycy oraz Paweł ograniczają się do opisu spożywania chleba i picia wina. Zwyczajem przyjętym przy spożywaniu Ostatniej Wieczerzy Jezus – tak jak to czynił ojciec w rodzinie – odmówił najprzód specjalną modlitwę uwielbienia nad chlebem, a potem zaczął łamać chleb i rozdawać go uczniom do jedzenia, oświadczając przy tym – co musiało się wydawać bardzo niezwykłe – że daje do spożywania własne ciało. Podając zaś kielich mówił, że to jest Jego własna krew przelana na odpuszczenie grzechów wielu ludziom i równocześnie krew Nowego Przymierza. To ostatnie oświadczenie jest zrozumiałe jedynie w świetle starotestamentowego ceremoniału zawierania przymierza. Istotnym elementem tego ceremoniału było zabicie zwierzęcia ofiarnego i pokropienie jego krwią nie tylko ołtarza, lecz także zebranego wokół ludu. Krew była więc niejako przypieczętowaniem przymierza. W momencie spożywania ostatniej wieczerzy powstaje więc Nowe Przymierze, przymierze zawarte już nie z historycznym Izraelem, lecz z całą ludzkością: To nowe przymierze długo przed tym było już zapowiadane przez wielu proroków Starego Testamentu. Celem przelania krwi Jezusa, a co za tym idzie, i celem Nowego Przymierza jest odpuszczenie grzechów wszystkim ludziom. Wiadomo już bowiem, że określenie wielu znaczy tu tyle co „wszyscy”. Grzech bowiem oddziela od Boga i nie może być mowy o prawdziwym, nowym przymierzu, jak długo człowiek trwa w grzechach. Od chwili zawarcia owego przymierza, od momentu tego zbawczego czynu Jezus nie będzie już występował jako pasterz szukający zbłąkanych owiec. Nie będzie już spożywał z uczniami zwykłych ziemskich wieczerzy; spotkają się ponownie dopiero w królestwie Ojca. Szczęście niebieskie jest w Biblii często przyrównywane do uczty królewskiej. Na tym zakończyła się Ostatnia Wieczerza. Po odśpiewaniu hymnu wyszedł Jezus z uczniami swymi ku Górze Oliwnej.

Mk 14, 22-26 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Marka

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Ustanowienie Eucharystii

Tekst

Mk 14,22 A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: ”Bierzcie, to jest Ciało moje”.

Mk 14,23 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy.

Mk 14,24 I rzekł do nich: ”To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.

Mk 14,25 Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym”.

Mk 14,26 Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.

Komentarze

Wszyscy trzej synoptycy oraz Paweł opisują scenę ustanowienia Eucharystii. Rozbieżności pomiędzy Mateuszem i Markiem są pod tym względem bardzo nieznaczne i sprowadzają się właściwie do drobnych przestawień, do stwierdzenia i pili z niego wszyscy oraz do braku u Marka słów mówiących, w związku z konsekracją kielicha, o odpuszczeniu grzechów. Ostatnie zdanie, z pewnością podnoszące na duchu Apostołów, ma luźny związek z Eucharystią, wyjąwszy może samą metaforę uczty, do której dość często przyrównywano szczęście niebieskie. Niektórzy Ojcowie Kościoła „nowy kielich” uważali za zrealizowany w Eucharystii Kościoła. Zebrani mieli na podstawie tych słów dojść do stwierdzenia, że tak jak Pascha starotestamentowa została zastąpiona nowotestamentową Ucztą Eucharystyczną, tak ta ostatnia ustąpi kiedyś miejsca uczcie niebieskiej, tj. radości płynącej z oglądania Boga twarzą w twarz.

 

Łk 22, 14-20 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Męka i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Ustanowienie Eucharystii

Tekst

Łk 22,14 A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim.

Łk 22,15 Wtedy rzekł do nich: ”Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał.

Łk 22,16 Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym”.

Łk 22,17 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: ”Weźcie go i podzielcie miedzy siebie;

Łk 22,18 albowiem powiadam wam: odtąd nie będę juz pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”.

Łk 22,19 Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: ”To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”

Łk 22,20 Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: ”Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Komentarze

Początek uczty paschalnej Łukasz przedstawił o wiele dokładniej niż pozostali dwaj synoptycy. Do stołu zasiadł Jezus z dwunastoma Apostołami. Nie zabrakło nawet Judasza. Jezus oświadczył na wstępie, iż od dawna bardzo pragnął spożywać wspólnie ze swymi uczniami tę Paschę. Miała to być ostatnia wieczerza paschalna przed męką. Następną będzie Jezus spożywał – jak sam oświadczył – dopiero wtedy, kiedy przyjdzie królestwo Boże. Tak więc wieczerza, którą Jezus spożywa ze swymi najbliższymi, ma charakter uczty pożegnalnej. Wieczerza owa, aczkolwiek ostatnia tu na ziemi, nie oznacza końca Jezusa i nie jest ucztą absolutnie ostatnią; owszem, stanowi zapowiedź przyszłego szczęścia, które jest często przyrównywane do wspaniałej uczty.

Inaczej niż pozostali dwaj synoptycy zreferował Łukasz słowa wypowiedziane przez Jezusa w momencie rozdzielania wśród uczniów chleba i wina. Nazywając chleb swoim Ciałem równocześnie oświadczył Jezus, że jest to Ciało wydane za ludzi. Tylko Łukasz – a także Paweł -– podaje polecenie Jezusa, aby uczniowie ponawiali w przyszłości Jezusowy gest rozdzielania chleba, przypominając sobie w ten sposób ową wspólnie spożywaną Ostatnią Wieczerzę. Tak oto została odprawiona nowa Pascha: miejsce baranka zajął teraz sam Jezus, zamiast kielicha wina wychylono kielich Krwi własnej Jezusa. Oddzielne pożywanie chleba i wina wskazuje na śmierć Chrystusa, będącą również w swej istocie oddzieleniem ciała Jego od krwi. Równocześnie było to zawarcie Nowego Przymierza, tego, które zapowiadali już starotestamentowi prorocy. W słowach wymawianych nad kielichem zamiast wyrażenia Krew, która za wielu wylana będzie, u Łukasza czytamy: Krew, która za was będzie wylana. Oświadczenie dotyczące wydawania ciała i przelewania krwi przypomina bardzo męczeńską śmierć Sługi Jahwe. Tak więc i przy tej okazji również Jezus daje do zrozumienia, że Jego życie i mająca już wkrótce nastąpić śmierć są urzeczywistnianiem posłannictwa Cierpiącego Sługi.

 

1 Kor 11, 23-29 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

O porządku na zebraniach Liturgicznych, Wieczerza Pańska

Tekst

1 Kor 11,23 Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb

1 Kor 11,24 i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: ”To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę”.

1 Kor 11,25 Podobnie, skończywszy wieczerze, wziął kielich, mówiąc: ”Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę”.

1 Kor 11,26 Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

1 Kor 11,27 Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.

1 Kor 11,28 Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha.

1 Kor 11,29 Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije.

Komentarze

Naukę o Eucharystii otrzymał Paweł nie w formie prywatnego objawienia wprost od Pana, lecz za pośrednictwem wcześniejszych przekazów ustnych. Apostoł jest jednym z ogniw w łańcuchu tradycji sięgającej czasów Ostatniej Wieczerzy. Na treść owej tradycji składają się następujące prawdy: 1. Uczty eucharystyczne zapoczątkował sam Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy, po której nastąpiło pojmanie Jezusa przez Jego oprawców. W ten sposób od samego początku uwydatnia się ścisły związek pomiędzy Eucharystią a śmiercią Jezusa. Wyrażenie „łamanie chleba” stało się z czasem technicznym określeniem uczt eucharystycznych w życiu pierwszych chrześcijan. Uczty eucharystyczne wiernych mają być ponawianiem Ostatniej Wieczerzy wraz z jej nawiązaniem do śmierci Jezusa.

Następne wiersze jeszcze dokładniej sprecyzują powyższe prawdy. Wspomniany tu kielich – to tzw. trzeci kielich, który wypijano uroczyście podczas drugiej części Wielkiego Hallelu. Jest on również nazwany kielichem przymierza, gdyż jak ongiś Mojżesz wziąwszy krew z zabitych wołów oświadczył: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami…, tak teraz dokonuje się Nowe Przymierze przypieczętowane kielichem Krwi Jezusa. Użyty w tym miejscu grecki termin oznacza zresztą nie tylko przymierze, lecz także ostatnią wolę, testament. Jeżeli w odniesieniu do tego, co się dokonało u stóp góry Synaj, można mówić jedynie o przymierzu, to w omawianym tekście Pawła – lub dokładniej, w zastosowaniu przez Chrystusa – obydwa wymienione znaczenia słusznie mogą być brane pod uwagę jak tego mamy dowód w Hbr 9,15–28. To, czego dokonał Chrystus na Ostatniej Wieczerzy, odnosiło się do przymierza, lecz wypowiedziane przy tym słowa uchodziły równocześnie za ostatnią wolę Chrystusa, czyli były również Jego testamentem, zostawionym ludzkości. Wyrażenie „krew Jezusa” jest dla Apostoła synonimicznym określeniem ofiary Jezusa na krzyżu. Dlatego właśnie mówi Paweł: Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie… Spożywać chleb lub pić kielich Pański niegodnie – znaczy to nie uświadamiać sobie związku, jaki istnieje między Eucharystią a męką i śmiercią Jezusa, znaczy to przyjmować postaci eucharystyczne lekkomyślnie lub bez szacunku, tak jak to czynili karceni przez Pawła Koryntianie. Zwrot winnym staje się Ciała i Krwi Pańskiej oznacza tyle, co bezcześci Eucharystię. Ta sprawa jest bardzo ważna, dlatego Paweł ponawia przestrogę. Tak więc każdy, kto ma przystąpić do stołu Pańskiego, niech wpierw uczyni dokładny rachunek sumienia: niech zapyta samego siebie, czy wie, co spożywa i co pije. Niegodne spożywanie Ciała i Krwi Pańskiej ściąga bowiem wyrok potępiający.

J 6, 47-59 – Nowy Testament, Ewangelia wg św. Jana

Chleb Żywy, Mowa Eucharystyczna

Tekst

J 6,47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto ”we Mnie” wierzy, ma życie wieczne.

J 6,48 Jam jest chleb życia.

J 6,49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli.

J 6,50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.

J 6,51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”.

J 6,52 Sprzeczali się wiec miedzy sobą Żydzi mówiąc: ”Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?”

J 6,53 Rzekł do nich Jezus: ”Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.

J 6,54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

J 6,55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.

J 6,56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

J 6,57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.

J 6,58 To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

J 6,59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Komentarze

Wraz z początkowym stwierdzeniem kolejne koncentryczne koło argumentacji zostało zamknięte, a dyskusja powróciła do swego punktu wyjściowego: wiary w Jezusa jako w źródło życia wiecznego Dalsza część dialogu przystępuje do bliższego wyjaśnienia pojęcia chleba życia. Identyczność Jezusa z chlebem życia sugerował już w. 33 (pośrednio) i w. 41 (bezpośrednio). Manna, mimo że była chlebem z nieba, nie uchroniła przodków spożywających ją od śmierci. Nie chodziło tu tylko o złą pożądliwość, którą eksponuje w podobnym kontekście Paweł, ale o samą naturę pokarmu: nawet abstrahując od opornej postawy ludu Bożego, nie uchroniła ona ani złych, ani dobrych od śmierci, która zbierała swe żniwo już na pustyni. Jezus, prawdziwy Chleb życia, uwalnia od śmierci eschatologicznej i zapewnia życie: nie zapewnia On tylko, jak Mojżesz, chleba, ale jest nim. Nawet jeżeli spożywający ten chleb umrze śmiercią fizyczną, życie wieczne posiadane przez niego trwa w nim, prowadząc go z absolutną koniecznością – potwierdzoną zmartwychwstaniem Jezusa – ku chwale nieprzemijającej.

Najważniejsze – ale najbardziej sporne – stwierdzenia tu występują. Pierwsza część wiersza nawiązuje wyraźnie do w. 48, ale eksponuje bardziej ideę życia wiecznego i jego tendencję do udzielania się wierzącym. Ostatnią wreszcie część można zrozumieć dość różnie, zależnie od układu słów: proponowane tłumaczenie zakłada jej sens eucharystyczny. Obok niego możliwy jest także inny przekład: „Chlebem zaś, który ja dam za życie świata, jest moje ciało”. Oznaczałby on raczej dobrowolne wydanie się na śmierć przez Jezusa niż gest rozdzielający chleb przemieniony w Ciało Chrystusa przy Ostatniej Wieczerzy. Stylistyce Janowej odpowiada bodaj najbardziej połączenie obu myśli, z których każda ma za sobą pewne racje filologiczne i teologiczne. Często Jezus kończy swe dowodzenie aluzją do końca swego życia w sensie zbawczej śmierci na krzyżu. Tutaj czyni to obrazowo, nawiązując do gestu rozdzielania chleba w czasie uczty eucharystycznej.

Żydzi zrozumieli to w dosłownym znaczeniu zapowiedzi materialnego rozdzielania własnego ciała przez Jezusa. Dla Ewangelisty i chrześcijan słowa te miały zdecydowanie sakramentalną wymowę jako niedwuznaczna aluzja do Eucharystii; dlatego też ostatnia część wiersza spełnia rolę łącznika między dotychczasową dyskusją a eucharystyczną konkluzją dialogu. Autor czwartej Ewangelii jako jedyny z czterech Ewangelistów nie umieścił opisu ustanowienia Najświętszego Sakramentu w historycznym kontekście Wieczerzy paschalnej; umieszcza za to jej zapowiedź, przedstawiając ją we właściwym kontekście chrystologicznym i soteriologicznym. Takie określenia, jak moje ciało, dam, za życie przypominają żywo synoptyczne opisy ustanowienia Eucharystii.

Przejaw niezadowolenia przypomina w. 41. Także sposób ich rozumowania nie uległ zmianie. Mają oni ciągle na myśli udzielenie pokarmu z przepiórek. W jaki sposób Jezus, znany im wraz z rodziną, może udzielić im swego ciała (w sensie dosłownym: mięsa, gdyż „ciało” i „mięso” odpowiadają temu samemu określeniu hebrajskiemu i aramejskiemu) jako analogicznego pokarmu? Pytanie to staje się przedmiotem dyskusji, a nieporozumienie co do znaczenia słów jest okazją do dalszego objawienia się Jezusa. Odpowiedź Jezusa nie ucieka się do żadnej przenośni, nie wyjaśnia ewentualnego obrazowego sposobu mówienia, ale przeciwnie, podkreśla pełny realizm poprzedniego stwierdzenia. Kto chce mieć udział w eschatologicznym życiu, jakie przynosi na świat Syn Człowieczy, musi spożywać rzeczywiście Ciało Jego i pić Jego Krew; aż nazbyt jednoznaczny realizm słowa greckiego wyklucza wszelkie nieporozumienia. Przez spożywanie Ciała i Krwi Jezusa chrześcijanin wchodzi w najściślejszą wspólnotę z Nim, prowadzącą ostatecznie do triumfu zmartwychwstania.

Zgodnie z mentalnością semicką krew oznacza życie, które jest ściśle zarezerwowane Bogu. Jezus udzielając swej krwi, przelanej za życie świata, udziela wraz z nią życia wiecznego, podobnie przez swoje ciało wydane na śmierć. Odbywa się to w rzeczywistości sakramentalnej przez spożywanie pokarmu eucharystycznego, w którym Chrystus pozostał w sposób trwały wśród swoich. Myśl Ewangelisty oscyluje ustawicznie między Jezusem na ziemi, objawiającym siebie i uwikłanym w kontrowersję z nieprzejednanymi przeciwnikami, między wspomnieniem zbawczej śmierci poprzedzonej sakramentalnym darem Ciała i Krwi swojej, Jezusem, który jest obecny wśród nowego ludu Bożego jako pełen chwały Chrystus, oraz między chrześcijanami pozostającymi w ścisłej łączności z Chrystusem przez spożywanie Eucharystii i dążącymi do chwały zmartwychwstania. Tylko spożywanie eucharystycznych darów Jezusa – prawdziwego Jego Ciała i Krwi – umożliwia wytrwanie w Chrystusie, żywą i nadprzyrodzoną łączność płynącą z wiary.

Jednym z najczęściej akcentowanych w Starym Testamencie i judaizmie przymiotów Bożych jest życie. W odróżnieniu od bóstw pogańskich, którym brak jakiegokolwiek życia, Bóg (Jahwe) jest żywy i stanowi źródło niewyczerpanego życia. Podkreśla to także Nowy Testament, a Jan uzasadnia teologicznie: w Jezusie Chrystusie urzeczywistnia się prawdziwe zjednoczenie z Bogiem, przejście od życia doczesnego, przemijalnego do wiecznego. Nieodzownym środkiem jego osiągnięcia jest Eucharystia, Chleb życia wiecznego, Ciało i Krew Jezusa. Dialog kończy się syntetycznym porównaniem Eucharystii z chlebem z nieba Stary Testament, manną, którą mają na myśli jeszcze ciągle rozmówcy Jezusa. Istnieje zasadnicza różnica między obu pokarmami, pochodzącymi od Boga: starotestamentowa manna, chociaż zapowiadała Eucharystię, podtrzymywała jedynie życie doczesne, podlegające naturalnemu prawu śmierci. Nie miała zaś mocy wybawiania od śmierci eschatologicznej i prowadzenia ku życiu wiecznemu. Pokarm, jaki Chrystus da z siebie, zapewnia prawdziwą, nie podlegającą zmianie nieskazitelność. W ten sposób wiersz ten podsumowuje sens przedstawionej dyskusji z Żydami: Jezus jest Chlebem życia zarówno w sensie całego objawienia, ofiarowania swego ciała i krwi na krzyżu za życie świata, jak i w sakramentalnym darze Eucharystii. Przyjmując z pełną wiarą dar eucharystyczny, którym jest i który daje wywyższony Chrystus, ma wierzący żywy udział w historycznym dziele zbawczym Jezusa, prowadzącym do życia wiecznego.

Topograficzna wreszcie wzmianka o synagodze w Kafarnaum, jako o miejscu dyskusji, ma na celu podkreślenie oficjalnego charakteru wystąpienia Jezusa. W miejscu poświęconym czci Ojca Jego słowa nabierają specjalnego wydźwięku: dawny lud Boży ma właśnie tu podjąć eschatologiczną decyzję za Bogiem przemawiającym w Jezusie słowami Starego Przymierza, wzywającymi jednak ku nowemu życiu, wyzwalającemu od wszelkiej śmierci i skażenia.

1 Kor 10, 16-17 – Nowy Testament, 1 List do Koryntian

Wnioski praktyczne

Tekst

1 Kor 10,16 Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?

1 Kor 10,17 Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba.

Komentarze

Wiersze stanowią motywację napomnień. Otóż chrześcijanin nie może brać udziału w religijnych ucztach pogańskich dlatego, ponieważ związał się już w sposób szczególny z Panem i dzięki temu uczestniczy w ucztach, w czasie których pije z kielicha prawdziwej Krwi Chrystusa i spożywa Chleb będący prawdziwym Ciałem Pańskim. W tekście jest mowa o kielichu błogosławieństwa, co stanowi wyraźną aluzję do żydowskiej wieczerzy paschalnej, gdy w sposób szczególnie uroczysty błogosławiono trzeci kolejny kielich. Podkreślając z naciskiem, że ten kielich błogosławią chrześcijanie, Paweł tym samym odróżnia ucztę ofiarną od kielichów, z których pito i które błogosławiono na ucztach pogańskich lub żydowskich. Łamania chleba dokonywano podczas każdego zwykłego posiłku, z czasem jednak określenie to zaczęto odnosić przede wszystkim do wydarzeń Ostatniej Wieczerzy, gdy łamanie chleba i rozdzielanie go przez Chrystusa obecnym stanowiło moment centralny. Po owym łamaniu chleba rozpoznali kiedyś Chrystusa dwaj uczniowie z Emaus. Chrystus jest jeden; jedno też jest Jego ciało, skutkiem zaś udziału w łamaniu chleba, będącego Ciałem Chrystusa, jest organiczna jedność tych, co uczestniczą w tego rodzaju ucztach. Nie można – jak powie Paweł nieco dalej – pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie można zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Oto, jakie są społeczne skutki udziału chrześcijan w spożywaniu Ciała i piciu Krwi Jezusa. Eucharystia stanowi rzeczywistą więź społeczną chrześcijan. A chrześcijanie to ludzie, którzy się odżywiają tym samym Chlebem, tj. Ciałem Chrystusa.

Jeśli komuś Różaniec wydaje się modlitwą nudną, bo monotonną, to s. Łucja (z Fatimy) odpowiada w taki sposób: „Kiedy spotykają się ludzie zakochani, przez całe godziny powtarzają jedno i to samo: „kocham cię!”. Tym, czego brakuje ludziom zarzucającym Różańcowi monotonność, jest właśnie miłość; wszystko zaś, czego nie czyni się z miłości, nie ma żadnej wartości”. Różaniec jest to nieustanne powtarzanie Bogu, Jezusowi, Maryi: „kocham”.

 

Różaniec – Tajemnice Światła w wersji wideo

https://youtu.be/AOP7swukuu8

 

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Ks. Ignacy Kłopotowski M.S.T. Profesor Seminaryum w Lublinie (1902), Jak odmawiać Różaniec, Warszawa: Druk „Gazety Rolniczej”. Złota 24.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

Różaniec Tajemnice Radosne – źródła biblijne

Ci, którzy w czasie modlitwy gromadzą w sobie urazy i smutki, podobni są do czerpiących wodę po to, aby wlać ją do dziurawego dzbana” (Ewargiusz z Pontu 345-399 n.e.).

Różnie ludzie patrzą na modlitwę różańcową. Są i tacy, którzy sądzą, że jest to modlitwa prostaków. Mówią tak dlatego, bo nie rozumieją jej istoty i sensu. Wydaje się tym ludziom, że modlitwa różańcowa polega na tzw. „odklepywaniu Zdrowasiek” bez jakiejś szczególnej więzi z Panem Bogiem i Matką Bożą. Ale to błędny osąd. Modlitwa różańcowa jest bardzo trudną modlitwą. To prawdziwa kontemplacja. Kontemplacja umiłowana przez Matkę Bożą. Wiemy to stąd, że gdziekolwiek Maryja kontaktuje się z ludźmi, tak jak w Lourdes czy Fatimie, zawsze przypomina – odmawiajcie różaniec.
Różaniec możemy nazwać modlitwą naszego życia z tej racji, że wydarzenia zbawcze, jakie mają miejsce na kanwie życia ziemskiego Pana Jezusa i Matki Bożej, są tak bardzo podobne do naszych wydarzeń życiowych. Występują przecież w naszym życiu doświadczenia tajemnic radosnych, chwalebnych. Chodzi o to, by wiązać nasze radości i smutki oraz podniosłe momenty z tymi tajemnicami, jakie mają miejsce w życiu Pana Jezusa i Matki Bożej.

Cały Stary testament daje świadectwo o Chrystusie. Ponieważ tajemnice różańcowe opisane są w Piśmie świętym Starego i Nowego Testamentu, dlatego Różaniec jest modlitwą ewangeliczną, jest streszczeniem Ewangelii i zarazem modlitwą chrystocentryczną, ukierunkowaną na Chrystusa Odkupiciela człowieka” (o. Szymon Niezgoda OP).

Pierwszy cykl — ‚tajemnic radosnych’ — rzeczywiście znamionuje radość promieniująca z wydarzenia Wcielenia. Jest to widoczne od chwili zwiastowania, gdy pozdrowienie Dziewicy z Nazaretu przez Gabriela łączy się z wezwaniem do radości mesjańskiej: «Raduj się, Maryjo». W tej zapowiedzi osiąga swój cel cała historia zbawienia, a nawet poniekąd sama historia świata. Jeśli bowiem planem Ojca jest zjednoczenie wszystkiego w Chrystusie (por. Ef 1, 10), to w jakiś sposób całego wszechświata dosięga Boska łaskawość, z jaką Ojciec pochyla się nad Maryją, by uczynić Ją Matką swego Syna. Cała ludzkość jest niejako objęta owym fiat — ‚niech się stanie’ — którym z gotowością odpowiada Ona na wolę Boga.

Pod znakiem radości jest dalej scena spotkania z Elżbietą, w której sam głos Maryi i obecność Chrystusa w Jej łonie sprawiają, że Jan «poruszył się z radości» (por. Łk 1, 44). W wesele obfituje scena z Betlejem, w której narodzenie Bożego Dziecięcia, Zbawiciela świata, aniołowie opiewają i ogłaszają pasterzom właśnie jako «radość wielką» (Łk 2, 10).

Ale już dwie ostatnie tajemnice, choć zachowują posmak radości, zapowiadają równocześnie oznaki dramatu. Ofiarowanie w świątyni bowiem, wyrażając radość z konsekracji i doprowadzając do zachwytu starca Symeona, obejmuje też proroctwo o «znaku sprzeciwu», jakim to Dziecię będzie dla Izraela, oraz mieczu, który przeniknie duszę Matki (por. Łk 2, 34-35). Radosne, a zarazem dramatyczne jest również opowiadanie o dwunastoletnim Jezusie w świątyni. Ukazuje się On tutaj w swej Boskiej mądrości i zasadniczo jako Ten, kto ‚naucza’. Objawienie w Nim tajemnicy Syna całkowicie oddanego sprawom Ojca jest zapowiedzią ewangelicznego radykalizmu, który w obliczu bezwzględnych wymogów Królestwa wykracza ponad najserdeczniejsze nawet więzi ludzkie. Nawet Józef i Maryja, zatrwożeni i zaniepokojeni, «nie zrozumieli tego, co im powiedział» (Łk 2, 50).

Rozważać ‚tajemnice radosne’ znaczy więc wejść w ostateczne motywacje i w głębokie znaczenie radości chrześcijańskiej. Znaczy wpatrywać się w konkretność tajemnicy Wcielenia i w niejasną zapowiedź misterium zbawczego cierpienia. Maryja prowadzi nas do zrozumienia, w czym leży sekret radości chrześcijańskiej, przypominając nam, że chrześcijaństwo to przede wszystkim euangelion, ‚dobra nowina’, która ma swe centrum, a nawet całą swoją treść w Osobie Chrystusa, Słowa, które stało się ciałem, jedynego Zbawiciela świata.

Źródło: Fragment z Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym. Całość dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

1 Tajemnica – Zwiastowanie Maryi, że zostanie matką Syna Bożego

 

Łk 1, 26-38 – Nowy Testament, Księga 49, Ewangelia wg św. Łukasza

Narodzenie i życie ukryte Jana Chrzciciela i Jezusa

Przed Narodzeniem

Zwiastowanie Maryi

Tekst

Łk 1,26 W szóstym miesiącu (01) posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei (02), zwanego Nazaret,

Łk 1,27 do Dziewicy (03) poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Łk 1,28 Anioł wszedł do Niej i rzekł: ”Bądź pozdrowiona (04), pełna łaski (05), Pan z Tobą, ”błogosławiona jesteś miedzy niewiastami”.

Łk 1,29 Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Łk 1,30 Lecz anioł rzekł do Niej: ”Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.

Łk 1,31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.

Łk 1,32 Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida.

Łk 1,33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.

Łk 1,34 Na to Maryja rzekła do anioła: ”Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (06)

Łk 1,35 Anioł Jej odpowiedział: ”Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię [okryje Cię cieniem (07)]. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.

Łk 1,36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną.

Łk 1,37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Łk 1,38 Na to rzekła Maryja: ”Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

Komentarze

Łk 1, 26-38 Łukasz przedstawia opowieści dotyczące narodzin oraz dzieciństwa Jana i Jezusa w formie dyptychu (spis wiernych żywych i zmarłych, za których zanoszone były modły w czasie mszy). Przyjmuje punkt widzenia Maryi, podczas gdy Mateusz – punkt widzenia Józefa.

(01) – licząc od momentu poczęcia Jana;

(02) – północna część Palestyny;

(03) – w judaizmie mianem „dziewicy” określano zwykle młode dziewczęta, czternastoletnie lub młodsze, nie mające jeszcze kontaktów seksualnych z mężczyznami;

(04) – „raduj się” – motywem radości jest pojawienie się Boga pośród Jego ludu, Pan Bóg dodaje otuchy swoim sługom, mówiąc, że jest z nimi;

(05) – „która zostałaś i pozostajesz wypełniona łaską Boga”

Łk 1, 30-33 – anioł wprost zapowiada Boskie macierzyństwo Maryi, która znalazła łaskę u Boga, aby być powołana do godności Bogarodzicy. Wizja ziemskiej wielkości Jezusa jest utrzymana w ramach starotestamentowej teologii Mesjasza, który przyjdzie, aby odnowić świetność dynastii Dawidowej.

(06) – Dziewica Maryja była tylko „zaręczona” i w tym momencie nie korzystała w pełni praw małżeńskich

(07) – wyrażenie to przywołuje zarówno obłok świetlany (który prowadził Izraelitów z Egiptu), znak obecności Jahwe, jak też skrzydła ptaka, symbol ochraniającej i stwórczej mocy Boga. W poczęciu Jezusa wszystko pochodzi z mocy Ducha Świętego.

Łk 1, 30-33 – Maryja poddaje się pokornie wszystkim postanowieniom Bożym i odtąd będzie nazywana „Panną Wierną”. W momencie powiedzenia Maryjnego „fiat” dokonało się Wcielenie Syna Bożego. Z postawy Maryi, której zwiastował anioł narodzenie Syna Bożego, ludzie powinni się uczyć przede wszystkim pokornej, uległej wiary. Każda rozmowa z Bogiem powinna kończyć się ze strony człowieka słowem, które wypowiedziała Maryja – „fiat” (niech mi się stanie według słowa twego). Tak życzył sobie Chrystus ucząc ludzi modlitwy: „Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie” (Mt 6, 10).

 

J 1, 14-18 – Nowy Testament, Księga 50, Ewangelia wg św. Jana

Działalność Jezusa Chrystusa jako słowa, światłości i życia

O słowie

Prolog

Tekst

J 1,14 A Słowo stało się ciałem (01) i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę (02), chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (03).

J 1,15 Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: ”Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”.

J 1,16 Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce.

J 1,17 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

J 1,18 Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca (04), [o Nim] pouczył.

Komentarze

(01) – ciało oznacza człowieka w aspekcie jego słabości i śmiertelności. Użycie tego terminu jest podkreśleniem realizmu wejścia Syna Bożego w to, co ludzkie. Jan nazywając Jezusa Słowem, widzi w Nim ucieleśnienie całego Bożego objawienia i oznajmia w ten sposób, że jedynie ci, którzy przyjmą Jezusa, w pełni przestrzegają Prawa.

(02) – chwała jest objawieniem obecności Boga, jej wzbudzający trwogę blask, którego nikt żyjący nie mógł oglądać, niegdyś był osłonięty obłokiem, a obecnie jest ukryty w człowieczeństwie Wcielonego Słowa. Chwała ta objawi się przy takim wydarzeniu jak Przemienienie Pańskie czy przez cuda, czyli znaki wskazujące, że Bóg mieszka i działa w Chrystusie w oczekiwaniu na pełne objawienie w Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa;

(03) – miłości i wierności. Łaska zakłada zbawczą, pełną miłości wspólnotę między Bogiem a Jego ludem opartą na przymierzu. Prawda zaś nadaje jej odcień trwałości i niezmienności, podstawę do pełnej ufności w Bogu. Prawda udziela wierzącemu wolności dzieci Bożych, uświęcając go. Tym samym w Słowie staje się dostępna chrześcijaninowi sama istota Boża: kto zobaczył w świetle nadprzyrodzonej wiary Jezusa, zobaczył i Ojca. Łaska i prawda były obecne szczególnie w Prawie, lecz ich ostatecznym wyrazem miało być Słowo/Prawo, które stało się Ciałem.

(04) – Jednorodzony Bóg, Bóg Syn Jedyny: Jezus jest Synem Jedynym, umiłowanym Ojca, który pozostaje z Nim w doskonałej wzajemnej jedności, w poznaniu i miłości. „W łonie” – oznacza doskonałą wspólnotę wyrażoną obrazowo, aby lepiej była ono zrozumiana.

 

Ap 5, 11-14 – Nowy Testament, Księga 73; Apokalipsa św. Jana

Bóg wręcza Barankowi księgę przeznaczeń

Rozdział 5

Tekst

Ap 5,11 I ujrzałem, i usłyszałem głos wielu aniołów dokoła tronu i Zwierząt, i Starców, a liczba ich była miriady miriad (01) i tysiące tysięcy,

Ap 5,12 mówiących głosem donośnym: ”Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwalę, i błogosławieństwo (02)”.

Ap 5,13 A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: ”Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!”

Ap 5,14 A czworo Zwierząt mówiło: ”Amen”. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.

Komentarze

(01) – liczba ta oznaczała: dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy co w praktyce oznaczało niepoliczalność;

(02) – pieśń ta wylicza siedem atrybutów Odkupiciela – echo hymnu Dawida na cześć Jahwe, bogactwo odnosi się do skarbów łask odkupienia, a błogosławieństwo należy pojmować jako to, co otrzymujemy, lub raczej jako wyraz naszego błogosławieństwa, tzn. wysławiania Chrystusa;

Ap 5, 13-14 – jako końcowa strofa hymnu odzywa się całe stworzenie we wszystkich częściach kosmosu, wielbiąc jednocześnie Boga Ojca i Syna. Liturgiczne końcowe Amen wypowiadają najwyższe duchy sprawujące rządy nad światem materii, a pokłon oddają reprezentanci odkupionych. Chociaż Stary Testament i judaizm głosiły, że w czasach ostatecznych świat całkowicie zostanie podporządkowany Bożemu panowaniu, wierzono, iż już obecnie wszystkie elementy wszechświata były posłuszne Jego władzy.

 

2 Tajemnica – Nawiedzenie krewnej, św. Elżbiety

 

Łk 1, 39-45 Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Narodzenie i życie ukryte Jana Chrzciciela i Jezusa

Przed Narodzeniem

Nawiedzenie

Tekst

Łk 1,39 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy (01).

Łk 1,40 Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła (02) Elżbietę.

Łk 1,41 Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.

Łk 1,42 Wydała ona okrzyk i powiedziała: ”Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.

Łk 1,43 A skądże mi to, ze Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

Łk 1,44 Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.

Łk 1,45 Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Komentarze

(01) – według najstarszej tradycji najprawdopodobniej chodzi o miasto Ain-Karim, położone sześć kilometrów na zachód od Jerozolimy;

Łk 1, 39-41 – św. Łukasz opisuje wzruszające spotkanie dwu osób, mających przekazać sobie wielkie tajemnice: jedna będąc w zaawansowanym wieku i uchodząca za niepłodną poczęła w sposób niezwykły i ma porodzić poprzednika Zbawiciela, druga zaś za sprawą Ducha Świętego zgodziła się zostać Matką samego Zbawiciela. Maryja nie po to udała się z pośpiechem do Elżbiety, aby się przekonać o prawdziwości słów anioła, który zwiastując Jej narodzenie Jezusa, powiedział, że Elżbieta poczęła w swej starości syna, lecz dlatego, że miała akurat taką potrzebę serca, a jeśli się spieszyła to dlatego, że radość rozpierała Jej serce i chciała jak najszybciej podzielić się dobrymi wiadomościami ze swoją krewną. Wzmianka o poruszeniu się dzieciątka w łonie Elżbiety jest czasem przytaczana na poparcie prawdy o uwolnieniu Jana Chrzciciela jeszcze przed jego narodzeniem od grzechu pierworodnego. Poruszenie się (podskoczenie) dzieciątka podobnie jak taniec wyrażało radość, wyrażało jego prenatalną wrażliwość na proroczego Ducha;

(02) – pozdrowienia były zwykle błogosławieństwami mającymi sprowadzić pokój;

Łk 1, 41-45 – na Elżbietę spłynął szczególny dar Boży, dzięki któremu specjalną wizją proroczą ogarnęła i uwielbiła podniosłym słowem przyszłą misję Syna Maryi. Słowa wypowiedziane przez Elżbietę były jakby pierwszym aktem kultu Maryi – Matki Boga. Tak więc już od samego początku zasłużyła sobie na pochwały wiara Maryi. Jednakże nigdy Maryja nie miała być czczona ze względu na Nią samą, więc i Elżbieta, przemawiając do Niej, równocześnie uwielbiała Jezusa. W odpowiedzi na słowa Elżbiety Maryja wyśpiewała wiekopomny Magnificat. Nie byłoby więc pewnie tego wzruszającego wylewu uczuć Matki Bożej, gdyby nie miało miejsca nawiedzenie przez Nią św. Elżbiety. To serdeczne spotkanie dwu niewiast oczekujących „czasu swojego” pobudzało do twórczości nie tylko wyobraźnie artystów, lecz skłaniało umysły wielu zwykłych ludzi do snucia refleksji dotyczących prawdziwej przyjaźni.

Łk 1, 46-56 Nowy Testament, Ewangelia wg św. Łukasza

Narodzenie i życie ukryte Jana Chrzciciela i Jezusa

Przed Narodzeniem

Magnificat

Jest to jedyna modlitwa, jedyne dzieło, które Najświętsza Dziewica ułożyła, lub raczej które Jezus stworzył w Niej, bo to On przemawiał przez Jej usta. Jest to najszczytniejsza ofiara uwielbienia, jaką Bóg otrzymał w przymierzu łaski. Jest to hymn z jednej strony najpokorniejszy i najbardziej pełny wdzięczności, a z drugiej strony najszczytniejszy i najwznioślejszy. Hymn ten zawiera tajemnice tak wielkie, tak ukryte, że nawet Aniołowie nie znają wszystkich. Najświętsza Dziewica często odmawiała Magnificat , zwłaszcza po Komunii Świętej jako dziękczynienie. Siłą tego hymnu szatani drżą i uciekają, kiedy słyszą słowa hymnu: „Okazał moc swego ramienia, Rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich”.

Magnificat śpiewany

https://youtu.be/YEefPgbjP7Q

https://youtu.be/24dOrEm472I

Wielbi dusza moja Pana *

i raduje się duch mój w Bogu,
Zbawicielu moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. *

Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, *

a Jego imię jest święte.

Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie *

nad tymi, którzy się Go boją.

Okazał moc swego ramienia, *

rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strącił władców z tronu, *

a wywyższył pokornych.

Głodnych nasycił dobrami, *

a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem, *

pomny na swe miłosierdzie,

Jak obiecał naszym ojcom, *

Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.

 

Poniżej jest szeroko opisana pieśń Magnificat

http://www.orygenes.pl/rozmowy-o-biblii/magnificat/

Tekst

Łk 1,46 Wtedy Maryja rzekła: ”Wielbi dusza moja Pana,

Łk 1,47 i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Łk 1,48 Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,

Łk 1,49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię –

Łk 1,50 a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.

Łk 1,51 On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.

Łk 1,52 Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.

Łk 1,53 Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.

Łk 1,54 Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje –

Łk 1,55 jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki”.

Łk 1,56 Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu (01).

Komentarze

Dialog Elżbiety z Matką Bożą kończy się hymnem Magnificat, który wyśpiewała Matka Zbawiciela. Jest to hymn jakby potrójnej wdzięczności: za łaskę szczególnego wyniesienia Maryi, za miłosierdzie i dobroć Boga względem Izraela, za wierność Boga w dotrzymywaniu obietnic danych kiedyś patriarchom. Radość, do której anioł zachęcał Maryję w chwili zwiastowania, dopiero teraz wypełnia serce Bogarodzicy. Podobne uczucia napełniały zresztą w Starym Testamencie Annę, kiedy powiła Samuela. Powód radości jest ten sam, który sugerował już wtedy Maryi archanioł Gabriel: Maryja miała się cieszyć, bo została napełniona łaską. Tej pełni łaski jest najwyraźniej świadoma, gdy oznajmia, że Bóg wejrzał na Jej uniżenie. Kiedy zaś stwierdza, że błogosławioną nazywać Ją będą wszystkie pokolenia – to zapowiada w ten sposób rozwijający się od tylu stuleci kult maryjny w jego najrozmaitszych postaciach. Stary Testament nazywał ludzi, którzy byli posłuszni Bogu, szczególnie proroków, Bożymi sługami. Podkreśla również wywyższenie przez Boga pokornych i wskazuje na wagę, jaką w kulturze starożytnej przywiązywano do tego, by czyjeś imię i cześć przetrwały jego śmierć. Z samego oświadczenia Maryi wynika, iż całą swoją wielkość zawdzięcza Ona wyniesieniu do godności Bogarodzicy. Najwięcej miejsca w swym Magnificat poświęca Maryja miłosierdziu Bożemu. Przejawy owego miłosierdzia można odnosić albo do poszczególnych etapów historii Izraela – okazał moc swojego ramienia na przykład, gdy uwalniał Izraelitów z Egiptu, gdy pomagał im zwyciężać nieprzyjaciół w rozlicznych wojnach albo rozumieć je w sensie bardziej uniwersalistycznym i uważać za podstawę odnoszenia się Boga do ludzi w ogóle: Bóg zawsze karze zbyt pysznych, a nagradza uniżonych, odbiera majętność bogaczom, a wspiera ubogich. Trzecia, ostatnia część Magnificat opiewa wierność Boga, spełniającego wszystkie obietnice dane kiedykolwiek ojcom Izraela. Izraelita w swej pobożności, na wskroś nacjonalistycznej, ze wszystkich przymiotów Boga, najbardziej cenił sobie Jego wierność. Do tej wierności odwoływał się prawie zawsze, gdy Boga o coś prosił, w niej też pokładał największe nadzieje. Ze wszystkich zaś obietnic największymi w tradycji religijnej Izraela były obietnice dane Abrahamowi a obejmujące swym zasięgiem wiele następnych pokoleń. Opiewając przymioty Boga, Maryja przekazała nam trzy bardzo typowe dla Starego Testamentu określenia Stwórcy: jest On potężny, święty i pełen miłosierdzia nad tymi, co się Go boją. Bojaźń Boża – to ideał pobożności starotestamentowej. Bogobojny jest równocześnie sprawiedliwy i zatroskany o przestrzeganie Bożego Prawa. Bóg obiecał, że będzie na wieki wierny swojemu ludowi, Izraelowi, ponieważ zawarł z ich przodkiem, Abrahamem, wieczne przymierze potwierdzone przysięgą;

(01) – Jeżeli Łukasz mówi, że Maryja została u Elżbiety około trzech miesięcy, a potem zaznacza, że przyszła do niej w szóstym miesiącu po zwiastowaniu narodzin Jana Chrzciciela, to może chce przez to dać do zrozumienia czytelnikom, że Maryja została w domu Elżbiety, by służyć jej pomocą aż do przyjścia na świat Jana Chrzciciela.

 

3 Tajemnica – Narodzenie Pana Jezusa

 

Łk 2, 1-7 Nowy Testament, Księga 49, Ewangelia wg św. Łukasza

Rozdział 2

Narodzenie Jezusa

Tekst

Łk 2,01 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie.

Łk 2,02 Pierwszy ten spis odbył sie wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz.

Łk 2,03 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.

Łk 2,04 Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida,

Łk 2,05 żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.

Łk 2,06 Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.

Łk 2,07 Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

Komentarze

Nazwanie Jezusa „pierworodnym” wcale nie oznacza, że Maryja porodziła po przyjściu na świat Jezusa jeszcze inne dzieci. Pierworodne jest pierwsze dziecko nawet wtedy, kiedy się okaże jedynakiem. Autorzy natchnieni zwykli w podobnych wypadkach abstrahować od spraw dalszego potomstwa. Chodzi im jedynie o podkreślenie, że nowo narodzone dziecię jest własnością Boga. To właśnie wyrażała idea pierworodztwa. Łukasz świadomie przygotowuje sobie w ten sposób tło literackie do opisu ofiarowania i wykupu Jezusa w świątyni. W Ewangelii Mateusza powtarza się aż trzy razy wzmianka o braciach Jezusa, wiadomo jednak, że tym terminem określało się nie tylko bliższych, ale nawet dalszych krewnych. Betlejem, będąc skromnym, pozbawionym wszelkich atrakcji miasteczkiem, nie mogło pomieścić dużej ilości przybyłych na spis ludzi. Nic dziwnego, że wszystkie gospody – miejsca prowizorycznego schronienia, często nawet nie mające dachu – były wypełnione po brzegi. Nie było dla nich miejsca w gospodzie, co może mieć sens głębszy „odpowiedniego” do misterium Bożego Narodzenia. Oto, jak się będą układały „sprawy mieszkaniowe” Jezusa. Istniał co prawda naród, w którym sobie Bóg szczególnie upodobał, naród, który za Bożą pomocą miał już własną ziemię. Było też, Bożą własnością zwane, święte miasto Jerozolima, a w nim świątynia, dom Boga. A jednak przychodząc na świat Syn Człowieczy nie miał gdzie głowy skłonić. Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Przyjdzie czas, że odwróci się od swego ludu. Na Święte Miasto spadnie straszna kara za to, że nie słuchało Chrystusa. Będzie musiał użyć przemocy – jeden jedyny raz w ciągu swej działalności publicznej – ażeby uwolnić dom swój od niepożądanych, bezprawnych lokatorów – intruzów. Ostatecznie świat nigdy nie będzie Jego miejscem zamieszkania. Dla autorów natchnionych Nowego Testamentu, świat stanie się synonimem wrogich Chrystusowi mocy. Chrystus przyjdzie na świat, żeby stoczyć bój z szatanem, po czym znów wróci do Ojca.

 

Łk 2, 8-20 Nowy Testament, Księga 49, Ewangelia wg św. Łukasza

Rozdział 2

Pasterze u żłóbka

Tekst

Łk 2,08 W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzoda.

Łk 2,09 Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak ze bardzo się przestraszyli.

Łk 2,10 Lecz anioł rzekł do nich: ”Nie bójcie się! Oto zwiastuje wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu:

Łk 2,11 dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan.

Łk 2,12 A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”.

Łk 2,13 I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:

Łk 2,14 ”Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”.

Łk 2,15 Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: ”Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił”.

Łk 2,16 Udali się tez z pospiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie.

Łk 2,17 Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.

Łk 2,18 A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.

Łk 2,19 Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.

Łk 2,20 A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Komentarze

W słowach Bożych skierowanych do człowieka, od samego początku przewijała się idea podnoszenia na duchu ludzi. Z pozdrowieniem przyniesionym Maryi przez anioła w chwili Jej zwiastowania połączone było również jakże krzepiące upomnienie: Nie bój się, Maryjo … I tak już będzie zawsze. Ilekroć zatrwoży się człowiek, stojąc sam na sam z Bogiem lub patrząc na działanie cudotwórczej mocy Boga, wtedy usłyszy: Nie bój się. Słowa te są równocześnie pouczeniem, że nie należy unikać spotkań z Bogiem, gdyż zawsze czerpać się z nich będzie pokrzepienie. Przywykliśmy, wskutek niezbyt dokładnych tłumaczeń Pisma Świętego, dopatrywać się w anielskim hymnie zawartym w opisie narodzin Jezusa wyrazów hołdu dla Boga na wysokościach i życzeń pokoju dla ludzi dobrej woli na ziemi. Jeśli nie ma żadnych zastrzeżeń co do hołdów składanych Bogu, to z całą stanowczością należy stwierdzić, że autor natchniony nie zamierzał tu wychwalać przymiotów człowieka. Mówi natomiast o człowieku, który stał się przedmiotem upodobania Bożego, opiewając w ten sposób życzliwość Boga dla ludzi.. Warto przy tym zauważyć, że „uczucia” Boga Ojca względem ludzi są tu wyrażone terminem prawie takim samym, jak ten, którego użyją później autorzy natchnieni, mówiąc o umiłowaniu Jezusa przez Boga Ojca. Pokój oznajmiony ludziom oznacza początek pojednania ludzkości z Bogiem. Boże Narodzenie jest nade wszystko, świętem pojednania. Ludzkość była skłócona z Bogiem, odwrócona od Niego, pozbawiona z Nim jakiegokolwiek kontaktu, rozdarta sama w sobie. Chrystus przychodzi na świat przede wszystkim w celu przywrócenia pokoju. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Pierwszy hołd nowo narodzonemu Jezusowi złożyły duchy niebieskie – aniołowie. Spośród ludzi zaś – oprócz Matki Bożej i Józefa – mieli się pojawić najpierw najubożsi z ubogich: pasterze. Poinformowani o narodzeniu Jezusa niezwykłą światłością i specjalnym poselstwem anioła, pasterze udają się na miejsce, gdzie był Jezus. Oni też stali się pierwszymi apostołami nowiny o Bożym narodzeniu. Zobaczywszy bowiem wszystko tak, jak im anioł powiedział, poszli i donieśli innym o tym, co widzieli i co im zostało objawione.

 

1 J 4, 9 Nowy Testament, Księga 69, Pierwszy list św. Jana Apostoła

Rozdział 4

Bóg jest źródłem prawdziwej miłości, wiary i życia

Tekst

1 J 4,01 Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie.

1 J 4,02 Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, ze Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga.

1 J 4,03 Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i juz teraz przebywa na świecie.

1 J 4,04 Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie.

1 J 4,05 Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha.

1 J 4,06 My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.

1 J 4,07 Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga.

1 J 4,08 Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.

1 J 4,09 W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu.

1 J 4,10 W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

1 J 4,11 Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować.

1 J 4,12 Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.

1 J 4,13 Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha.

1 J 4,14 My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata.

1 J 4,15 Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w  Bogu.

1 J 4,16 Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

1 J 4,17 Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień. sądu, ponieważ tak, jak On jest [w niebie], i my jesteśmy na tym świecie.

1 J 4,18 W miłości nie ma leku, lecz doskonała miłość usuwa lek, ponieważ lek kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

1 J 4,19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

1 J 4,20 Jeśliby ktoś mówił: ”Miłuje Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi.

1 J 4,21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego.

Komentarze

Tekst rozpoczyna się ostrzeżeniem przed błędnowiercami, którzy nazywani są fałszywymi prorokami, będącymi pod intensywnym wpływem antychrysta. W Liście chodzi o wypowiedź zasadniczą: o istotę miłości, którą Autor upatruje w Bogu, najwyższym jej źródle. Uzewnętrznienie tej miłości w Jezusie Chrystusie jest też prawzorem wszelkiej miłości praktykowanej przez człowieka. Tak rozumiana nosi ona cechy Boże. Łączność z poprzednią argumentacją zostaje nawiązana przez wzmianki o narodzeniu z Boga i znajomości Boga. Dalej chodzi o ostre odróżnienie błędnowierców od autentycznego chrześcijaństwa: brak miłości prawdziwie Bożej jest praktycznym, łatwo uchwytnym sprawdzianem przynależności do sfery ducha fałszu. Wprawdzie świat również potrafi miłować to, co należy do niego, nie jest to jednak autentyczna miłość Boża, ale aprobata, budująca na podobieństwie do siebie.

Właściwym usposobieniem świata jest nienawiść Znać Boga oznacza w języku biblijnym praktycznie i w pełni doznawać Go. Miłość spełnia rolę łącznika między człowiekiem a Bogiem i pozwala trwać człowiekowi w ustawicznym i pełnym zjednoczeniu z Nim. Bez miłości Boga nie może być mowy o autentycznej miłości bliźniego ani o zachowywaniu przykazań. Zrodzony z Boga i uczestniczący w życiu Bożym chrześcijanin staje się zdolny do poznawania i miłowania na miarę Bożą. Takie poznanie zapewnia życie wieczne Najpełniej objawiła się światu miłość wcielona w Osobie Jezusa Chrystusa: jest ona samą dobrocią i miłosierdziem. W ten sposób Bóg, którego w Starym Testamencie nikt nigdy nie widział, staje się dostępny dla każdego, kto chce czerpać z tego niewyczerpanego źródła miłości.

Natura człowieka ujawnia jego duchowe pokrewieństwo. Ci, którzy są tacy jak Bóg, są Jego dziećmi. Boga cechuje przede wszystkim miłość objawiona w krzyżu Chrystusa. Odstępcy dowiedli braku miłości, opuszczając chrześcijańską wspólnotę. Miłość świadczona przez Boga zobowiązuje do świadczenia miłości bliźnim na miarę Bożą. Oznacza to miłość wszechobejmującą, miłość nie znającą granic ludzkiej przychylności czy sympatii. Tak jak Bóg każe słońcu wschodzić nad dobrymi i złymi, kierując do wszystkich bez wyjątku apel miłości, chrześcijanin będzie występował z inicjatywą miłości wobec każdego bezinteresownie, z pełnią zaangażowania, aż do ryzyka życia włącznie. Taka miłość utrwala w chrześcijaninie zjednoczenie z Bogiem. Miłość bliźniego, pojmowana jako odpowiedź na miłość Boga, zapewnia trwałą wspólnotę z Bogiem. Wytrwanie w miłości oznacza kontynuację ukazanej w Jezusie Chrystusie postawy gotowości do ofiary i miłosierdzia bez granic. Odwrotnie, miłość ta jest najautentyczniejszym sprawdzianem zjednoczenia z Bogiem, najpełniejszym wyrazem miłości, objawionym w Chrystusie.

Miłość przybiera synowski wymiar bojaźni religijnej, natomiast wyklucza niewolniczy lęk przed potępieniem przez Boga, który w swoim Synu dał tak wielkie dowody miłości. Lęk jest właściwy człowiekowi, w którym boska miłość nie wydała jeszcze pełnych owoców. Jest on wprawdzie świadomy dziecięctwa Bożego, ale towarzyszy temu zbyt wiele pozostałości dawnej sytuacji człowieka nie odkupionego, a zbyt mało ufności i siły płynących ze zjednoczenia z Bogiem. Tak zrozumiany lęk nie ma nic wspólnego z bojaźnią Boga, postawą właściwą stworzeniu, bazującą na świadomości własnej niewystarczalności. Nie ma ona nic z bojaźni sądu i perspektywy kary, dlatego też nie sprzeciwia się miłości. Janowa pewność, że prawdziwi wierzący nie muszą się lękać, nie odnosi się do okoliczności, dotyczy ona jedynie uniknięcia kary w dniu sądu.

 

1 J 5, 1-6 Nowy Testament, Księga 69, Pierwszy list św. Jana Apostoła

Rozdział 5

Bóg jest źródłem prawdziwej miłości, wiary i życia

O źródle wiary i życia

Tekst

1 J 5,01 Każdy, kto wierzy, ze Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził, i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał.

1 J 5,02 Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania,

1 J 5,03 albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.

1 J 5,04 Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.

1 J 5,05 A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, ze Jezus jest Synem Bożym?

1 J 5,06 Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo ”Duch” jest prawdą.

Komentarze

Kto kocha Boga, kocha także dzieci Boga. Miłość Boga realizuje się poprzez miłość bliźniego. Miłość bliźniego jest kryterium prawdziwości miłości Boga i pierwszym z przykazań, w które miłość Boga wprowadza. Ostatecznie to wiara nadaje kształt miłości, wiara, przez którą człowiek rodzi się z Boga. Brak miłości bliźniego, który otrzymał życie wieczne od Boga, jest nie do pogodzenia z miłością do samego Dawcy życia. Pozytywnie: kto miłuje Ojca i Syna, ten z konieczności miłuje i obdarzonych przez Nich braci. Nie jest to jakaś czysta naturalna skłonność, świadomość więzów człowieczeństwa, ale formalne posłuszeństwo przykazaniom, podobne do wykonywania nakazów ojca przez dzieci.

 

Mt 1, 18-25 Nowy Testament, Księga 47, Ewangelia według św. Mateusza

Rozdział 1

Dziecięctwo Jezusa

Narodzenie Jezusa

Tekst

Mt 1,18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego.

Mt 1,19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ja potajemnie.

Mt 1,20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: ”Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.

Mt 1,21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

Mt 1,22 A stało sie to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka:

Mt 1,23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: ”Bóg z nami”.

Mt 1,24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoja Małżonkę do siebie,

Mt 1,25 lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

Komentarze

Mateuszowy opis narodzin Jezusa, w porównaniu z analogiczną relacją Łukasza, odznacza się zwięzłością i brakiem szczegółów dotyczących przygotowania narodzin i samej scenerii przyjścia na świat Jezusa. Mateusz zdaje się suponować, że czytelnikom jego Ewangelii już jest znana prawda o dziewiczym poczęciu i o samym narodzeniu Jezusa. Zależy mu natomiast na ukazaniu osoby Józefa i pewnych cech jego charakteru. Ewangelie, tak skromne pod względem wiadomości o Matce Zbawiciela, przekazują nam jeszcze mniej danych o św. Józefie. Oblubieniec Bogarodzicy jest w ogóle wspominany przez ewangelistów, podobnie zresztą jak Maryja, tylko ze względu na Jezusa. Józef to przede wszystkim mąż wielkiej uczciwości. Uczciwość ta zaznaczyła się w okolicznościach następujących: Józef był już co prawda zaręczony z Maryją, lecz Maryja nie zamieszkała jeszcze w jego domu i Józef, zgodnie z przepisami Prawa, nie współżył z nią jak z żoną, choć wobec Prawa Maryja uchodziła już za jego legalną małżonkę. Józef dostrzegł, mimo iż Maryja nic mu o tym nie mówiła, że jego małżonka znajduje się w stanie błogosławionym. Wszystko wskazywało na to, że Maryja dopuściła się wiarołomstwa małżeńskiego. W takiej sytuacji Prawo nakazywało wręczyć wiarołomnej małżonce tzw. list rozwodowy i rozstać się z nią na zawsze. Mężczyzna stawał się ponownie wolny, a kobieta, okryta hańbą, nie bardzo już mogła liczyć na ponowne wyjście za mąż. Otóż Józef pragnął tego wszystkiego zaoszczędzić Maryi. Jak człowiek uczciwy, nic nikomu nie mówiąc, gdy dostrzegł odmienność stanu Maryi, postanowił Ją po prostu opuścić. Postawę Józefa uważa Mateusz za wyraz sprawiedliwości. Jest to ta sprawiedliwość, która troszczy się nie tylko o skrupulatne przestrzeganie Prawa, ale kieruje się także dobrocią Boga, obdarzającego ludzi swą własną sprawiedliwością. Jest to zapowiedź tej sprawiedliwości, którą w stopniu najwyższym ukaże nam przykładem swego życia sam Chrystus.

Pismo Święte przedstawia nam Abrahama jako ojca wiary naszej, lecz postawa Józefa jest przykładem nie mniej bohaterskiej wiary: w pełni zaufał on słowom anioła. Za tę ufność, jak wszyscy ludzie wiary w Nowym Testamencie, został hojnie nagrodzony. Oto najprzód dowiedział się, że Maryja stała się brzemienna dzięki zrządzeniu Ducha Świętego. Żaden Izraelita nie przypuszczał, że w takich właśnie okolicznościach przyjdzie na świat Mesjasz. Wymagało to specjalnego pouczenia ludzi przez anioła. Dane było również Józefowi wiedzieć, i to jako pierwszemu po Maryi wśród ludzi, że Jezus będzie Wybawicielem Izraela z jarzma grzechów. Józef znajduje się w dalszym ciągu na pierwszym planie. Co więcej, otrzymując tytuł syna Dawida, zostaje uroczyście wprowadzony do szeregu wielkich potomków Dawida. Pojawia się jednak postać druga: Maryja. Ponownie wyjaśni Mateusz, że z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Duch Święty – to uosobienie Bożej wielkości i mocy, symbol niewidzialnego, lecz jakże skutecznego działania Boga.

Jezus – od hebr. Jehoszua – znaczy: Jahwe jest zbawieniem. Warto zwrócić uwagę na odmienność ujęcia owej misji Mesjasza w stosunku do rozpowszechnionych wtedy poglądów mesjańskich. Jezus wybawi lud nie z politycznej niewoli, lecz wykupi go z jego grzechów. Pojawienie się anioła Józefowi we śnie stwarza sytuację podobną trochę do chwili zwiastowania narodzin Syna Bożego: Maryja stała również przed alternatywą przyjęcia lub odrzucenia słów anioła. Podobnie przedstawiona jest w obydwu wypadkach przyszłość Jezusa i Jego znaczenie dla Izraela. Także anioł rozpoczyna swoją misję zarówno wobec Maryi, jak i Józefa od typowego „Nie bój się!” Wszystkie te analogie pozwalają chyba mówić o roli Józefa jako swojego rodzaju „współodkupiciela”. Zwłaszcza opisana później jego opieka nad Jezusem przyczyniła się w sposób wyraźny do wzrastania Dziecięcia „w łasce i mądrości u Boga i u ludzi”. O całej Jego działalności powie Mateusz tylko tyle: „Zbawi swój lud od jego grzechów”. Dla prawdziwego Izraelity istniał tylko jeden naród. Był nim Izrael, oczekujący w czasach Mesjasza przede wszystkim na polityczne wybawienie. Lecz w tym przypadku zakres pojęcia „ludu Jego” rozszerza się bardzo wskutek wzmianki o grzechach. Pewnie, że chodzi w pierwszym rzędzie o grzechy bałwochwalstwa, którym się oddawał naród wybrany, o różne dewiacje doktrynalne nawet pobożnych Izraelitów, lecz jest to także aluzja do Izraela prawdziwego, do ludu, który stanie się szczególną własnością Jezusa, szczególnym ludem Jego. Wzmianka o wypełnieniu się proroctwa w przyjściu na świat i działalności Jezusa – to po raz pierwszy ukazana myśl przewodnia całej Ewangelii Mateusza. Ewangelista ciągle wyjaśnia, że życie Jezusa jest wypełnieniem się proroctwa Starego Testamentu, a Jezus sam – to nie kto inny, jak tylko zapowiadany przez proroków Mesjasz. Słowa, które kiedyś wypowiedział prorok Izajasz, a których nie pojmował Achaz, stają się teraz jasne. Tak więc pojawienie się Jezusa będzie obejmować zasięgiem swego oddziaływania przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W przyszłości okaże się Zbawicielem, swym ukazaniem się rozjaśnił przeszłość, w chwili obecnej jest wyrazem działania mocy Bożej. Jego dawne imię brzmi: Emmanuel – Bóg z nami. Izraelici byli święcie przekonani, że Bóg zawsze przebywa z nimi – i tylko z nimi. Bóg za nich prowadził wojny, Bóg odnosił zwycięstwa. To przeświadczenie o obecności Boga w narodzie odnosi się także do przyszłości. Izrael wierzył, że Bóg „będzie z nim” zawsze. Oto teraz Bóg przebywać będzie w sposób szczególny z ludem: nie tylko z Izraelem, nie tylko jako przedmiot oczekiwania. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” Otrzymawszy takie wyjaśnienia we śnie, tzn. w sposób tajemniczy, Józef nie obawia się już zatrzymać przy sobie Maryi. Uczynił tak, jak mu polecił anioł: wziął żonę swą do siebie, lecz powodowany bojaźnią Bożą – bo ma przecież do czynienia ze sprawą samego Ducha Świętego – nie zbliżał się do niej, aż  porodziła Syna. Zgodnie z poleceniem anioła Syn otrzymuje imię Jezus. W Nim właśnie Bóg będzie z nami – jako nasz Zbawiciel.

 

Mt 2, 1-15 Nowy Testament, Księga 47, Ewangelia według św. Mateusza

Rozdział 2

Mędrcy ze Wschodu

Ucieczka do Egiptu

Tekst

Mt 2,01 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy

Mt 2,02 i pytali: ”Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”.

Mt 2,03 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.

Mt 2,04 Zebrał wiec wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.

Mt 2,05 Ci mu odpowiedzieli: ”W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:

Mt 2,06 A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”.

Mt 2,07 Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy.

Mt 2,08 A kierując ich do Betlejem, rzekł: ”Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”.

Mt 2,09 Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, która widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię.

Mt 2,10 Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali.

Mt 2,11 Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.

Mt 2,12 A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

Mt 2,13 Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: ”Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.

Mt 2,14 On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu;

Mt 2,15 tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego.

Komentarze

Jezus przyszedł na świat za dni króla Heroda (73-4 r.p.n.e.), który był znany z okrutnych rządów, służalczo poddany władzom rzymskim. Ewangelista jeszcze kilka razy nazwie go królem, ale też mianem króla żydowskiego określi tu Mesjasza. Tak więc za rządów krwawego króla Heroda, obłąkanego na punkcie swej urojonej wielkości, przychodzi na świat jako słabe Dziecię prawdziwy Król, Władca całego świata. Nie wiadomo, kim byli owi Mędrcy i nawet ich liczba, tak mocno utrwalona w tradycji, nie jest przez Biblię wspomniana. Nie jest wykluczone, że byli to kapłani babilońscy – przyszli bowiem ze Wschodu – obeznani być może w szczególny sposób z wędrówką ciał niebieskich, których poruszanie się w przekonaniu ludzi Wschodu było ściśle powiązane z losami człowieka. Światłość, która prowadziła Mędrców do Betlejem, została nazwana „Jego, tj. Mesjasza, gwiazdą”. Jej pojawienie się na drodze Mędrców należy uznać za znak, zesłany z góry przez Tego, który jest Panem wszechświata. Nigdy nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób, po ludzku rzecz biorąc, ów znak w postaci „Jego gwiazdy” skłonił Mędrców do udania się, bądź co bądź, w nieznane. Biblia chce przez to tylko powiedzieć, że w ich pojawieniu się u żłobka mamy do czynienia z pierwszymi przebłyskami zbawczego uniwersalizmu. Nie tylko Izrael będzie korzystał z dóbr mesjańskich. Są one dostępne dla wszystkich narodów, choć te ostatnie muszą się w pewien sposób zbliżyć do Izraela, by z owych dóbr skorzystać.

Pytanie Mędrców o miejsce narodzin króla żydowskiego wywołało podwójne przerażenie: Heroda, który pomyślał natychmiast, że ten nowy król może go pozbawić władzy, i mieszkańców Jerozolimy, którzy sądzili, że owe narodziny mogą się stać początkiem nowych krwawych rządów. Ze słów i przybyliśmy oddać Mu pokłon jeszcze wcale nie wynika to, że Mędrcy wierzyli w Boską godność Jezusa. Być może, podzielali oni również przekonania mesjańskie ówczesnych Żydów, którzy oczekiwali na przyjście wyjątkowego, w swym znaczeniu, politycznego władcy. Obawy Heroda wiązały się z przekonaniem, że Mesjasz wybawi Izraelitów z niewoli rzymskiej. Herod zaś, jak wiadomo, był narzędziem w rękach Rzymian. Sprawa przyszłych narodzin Mesjasza – aczkolwiek Mesjasz uchodził za władcę politycznego w przekonaniu Żydów – należała do zagadnień ściśle religijnych. Nic tedy dziwnego, że Herod zasięga rady uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Uzyskana od arcykapłanów i uczonych ludu wiadomość o miejscu narodzin nowego króla została przekazana Mędrcom, którzy też otrzymali polecenie, by wracając z Betlejem donieśli Herodowi, gdzie znajduje się Mesjasz. Opis Bożego prowadzenia Magów za pomocą poruszającego się, nadprzyrodzonego znaku, może przypominać sposób, w jaki wiódł On swój lud na pustyni za pomocą obłoku i słupa ognia.

Dary złożone nowo narodzonemu Jezusowi oraz hołdy, z którymi przybyli Mędrcy, świadczą o tym, iż traktowano Jezusa jako rzeczywistego króla. Wielka radość napełniająca przybyłych świadczy o tym, że spełniły się ich długotrwałe tęsknoty i pragnienia. Ze względów teologicznych obecność Józefa nie jest w ogóle wspomniana, nie mówiąc już o przypisywaniu mu ojcostwa Jezusa. Ale w osobach Mędrców hołd nowo narodzonemu Jezusowi złożyli nie tylko przedstawiciele świata uczonych, lecz także wszyscy nie-Izraelici. Nowonarodzony, aczkolwiek nazywa się królem żydowskim, w rzeczywistości przyniesie zbawienie całemu światu. Tymczasem Herodowi nie udaje się urzeczywistnić jego niecnych planów: Mędrcy, znów otrzymawszy pouczenie z góry, inną drogą wracają do swojej ojczyzny.

Józef znów otrzymuje przez anioła wskazania, z których dowiaduje się, co ma uczynić, by Herod nie mógł urzeczywistnić swoich planów. Jak poprzednio, tak i teraz opiekun Jezusa bez wahania wykonuje polecenia Boże, mimo iż są one niezwykłe i po ludzku sądząc rokują niewielkie powodzenie: nocą, bez żadnych przygotowań, z nowo narodzonym Dziecięciem udaje się do tego Egiptu, o którym przecież żaden Izraelita nie mógł słyszeć nic dobrego. A jednak on wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Ukazanie tej bezwzględnej, gotowej na wszystko uległości Józefa z pewnością leżało w zamiarach Mateusza. Nie przypadkiem też wymienia Ewangelista Maryję na drugim miejscu, po Dziecięciu, i nie nazywa Jej Maryją, ale Matką Dziecięcia, chcąc nas przez to pouczyć, że cała godność Maryi wypływa z faktu Jej macierzyństwa. Tym samym ukazuje nam też Mateusz wielkość Jezusa. W Egipcie, który zresztą już kiedyś okazał się dla synów Jakuba miejscem schronienia przed śmiercią głodową, miał Józef czekać na wyraźny znak Boży, by móc wrócić do ojczyzny. Znów próba zaufania Bogu, choć tym razem może łatwiejsza do zniesienia, bo oto wyjaśnia anioł powody ucieczki i pozostawania przez jakiś czas w Egipcie: Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. Wzmiankę o powrocie Jezusa z Egiptu wtedy gdy już Herod nie żyje, wykorzysta Mateusz na to, by pokazać, że od samego początku sprawdzają się dotyczące Jezusa przepowiednie proroków. W zacytowanych tu słowach Ozeasza chodzi o całego Izraela, który będąc przedmiotem Bożego umiłowania, został jak syn wezwany do ojczyzny z tułaczki egipskiej. Miało się to powtórzyć w odniesieniu do rzeczywistego Syna Bożego, jakim był Jezus Chrystus.

 

4 Tajemnica – Ofiarowanie Dzieciątka Jezus w świątyni

 

Łk 2, 22-40 Nowy Testament, Księga 49, Ewangelia wg św. Łukasza

Rozdział 2

Ofiarowanie w świątyni

Starzec Symeon

Proroctwo Symeona

Prorokini Anna

Powrót do Nazaretu

Tekst

Łk 2,22 Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu.

Łk 2,23 Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu.

Łk 2,24 Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

Łk 2,25 A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim.

Łk 2,26 Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego.

Łk 2,27 Za natchnieniem wiec Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa,

Łk 2,28 on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:

Łk 2,29 ”Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa.

Łk 2,30 Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

Łk 2,31 któreś przygotował wobec wszystkich narodów:

Łk 2,32 światło na oświecenie pogan i chwalę ludu Twego, Izraela”.

Łk 2,33 A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.

Łk 2,34 Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: ”Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą.

Łk 2,35 A Twoją dusze miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Łk 2,36 Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem

Łk 2,37 i pozostawała wdową. Liczyła juz osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynia, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

Łk 2,38 Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

Łk 2,39 A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret.

Łk 2,40 Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Komentarze

Według przepisów Prawa Mojżeszowego niewiasta, która porodziła dziecię płci męskiej, uchodziła za nieczystą przez siedem dni, gdy zaś wydała na świat córkę, była nieczystą dni czternaście. Choć minął już okres jej pierwszej nieczystości, w dalszym ciągu nie wolno jej było opuścić domu przez dni trzydzieści trzy, gdy porodziła syna, a przez dni sześćdziesiąt sześć po urodzeniu córki. Dnia czterdziestego – lub w przypadku wydania na świat córki dnia osiemdziesiątego – niewiasta była obowiązana stawić się w świątyni, gdzie kapłan, po dokonaniu odpowiedniego obrzędu, stwierdzał urzędowo, że została oczyszczona, w związku z czym niewiasta składała ofiarę z jednorocznego jagnięcia i pary gołębi lub synogarlic. Mówiąc o „dniach oczyszczenia ich” Łukasz zdaje się sugerować myśl, że za nieczystą uchodziła nie tylko Maryja, lecz także Jezus. Z kontekstu jednakże wynika, że samo przedstawienie Jezusa w świątyni, choć nie wymagane przez Prawo, zostało tu podciągnięte pod wspólne miano oczyszczenia. Wszystko, co było pierworodne płci męskiej, stanowiło – zgodnie z Prawem – własność Boga. Syn pierworodny winien być poświęcony na służbę Bogu w świątyni. Ponieważ jednak obowiązek ten spełniały specjalnie do tego powołane pokolenia kapłańskie, za pierworodne dziecię składało się wykup w wysokości pięciu świątynnych syklów (1 sykl świątynny = 16,37 g.). Przydomek „starca” przylgnął do tego człowieka chyba tylko ze względu na prawdopodobną długotrwałość oczekiwania „pociechy Izraela”. Łukasz nie szczędzi Symeonowi zresztą innych, wysoce zaszczytnych określeń. Symeon jest mężem sprawiedliwym, czyli posiada coś z tej sprawiedliwości, której Pan Bóg udziela ludziom, czyniąc ich na podobieństwo swoje świętymi. Symeon jest także nazwany bogobojnym, co oznacza, że udziałem jego była również pełna szacunku bojaźń Boga, synonim nieomal miłości, bojaźń, która nie każe stronić od Boga, lecz zmusza niejako do szukania schronienia właśnie u Niego. Najbardziej może jednak godne uwagi jest to, że całym jakby powołaniem życiowym Symeona było wyczekiwanie „pociechy Izraela”. Można by go wskutek tego uważać za patrona chrześcijańskiej cierpliwości, tej cnoty, która czyni znośnym wszelkie oczekiwania, cnoty niezbędnej dla każdego, gdyż wszyscy jesteśmy ustawicznie skazywani na jakieś czekanie. Posiąść umiejętność chrześcijańskiego czekania znaczy to być w posiadaniu jednej z głównych cnót bogobojnego Symeona. Wzmianka o obecności Ducha Świętego w Symeonie świadczy o niezawodności oczekiwań tego człowieka. Wskutek specjalnej interwencji Ducha Świętego Symeon przyszedł do świątyni akurat wtedy, kiedy tam wnoszono Dziecię Jezus. W każdym razie Symeon, dzięki wyraźnej woli Bożej, stał się jednym z najbardziej uprzywilejowanych ludzi, którzy kiedykolwiek żyli. Oto dane mu było piastować na własnych rękach Dziecię Jezus. Kantyk Symeona jest nade wszystko wyrazem uczuć człowieka, który doznaje ulgi, osiągnąwszy cel swojego życia. Jest to pieśń chrześcijańskiego rozstania się z życiem doczesnym. Chrystus, którego trzymał Symeon na swych rękach, w kantyku jest nazwany zbawieniem, co jeszcze bardziej zbliża Łukasza do wspomnianych już formuł z Listów św. Pawła. Kantyk jest również przykładem pierwszych w Nowym Testamencie sformułowań nauki o powszechności odkupienia: Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. Jeżeli perykopa ta bywała źródłem ciągle nowych natchnień dla poetów i malarzy, to przede wszystkim ze względu na dostojną postać Symeona, piastującego Dzieciątko Jezus na rękach. Nie bez wpływu na wyobraźnię artystyczną pozostają również słowa samego kantyku Symeona. Każdy z nas mógłby być Symeonem, bo wszyscy otrzymaliśmy przyrzeczenie, że zobaczymy Pana. Jeśli niewielu z nas śpiewa Symeonowy kantyk, to głównie dlatego, że nie potrafimy czekać. Pewnego wyjaśnienia wymaga wzmianka o zdumieniu Maryi i Józefa. W pełni zrozumiałe jest zdziwienie Józefa, który po raz pierwszy dowiaduje się o chwalebnej przyszłości Jezusa. Ale z Józefem dziwiła się także Maryja, patrząc na niezwykłe zachowanie się Symeona i słuchając słów, o których wiedziała, że mogły być przekazane Symeonowi tylko przez Boga samego. Zresztą i Ona po raz pierwszy usłyszała, że Syn Jej będzie światłością dla pogan.

Słowa Twoją duszę miecz przeniknie stanowią swego rodzaju parentezę, która wiąże się jednak doskonale z kontekstem poprzedzającym i sprawia, że całe proroctwo Symeona jest skierowane do Maryi. Nie oznaczają one bynajmniej – jak sądził Orygenes – że Maryja zwątpi kiedyś w Bóstwo i mesjańską godność swego Syna, i to będzie ów miecz przeszywający Jej duszę. Są one zapowiedzią współudziału Maryi w przyszłych cierpieniach Jezusa lub – może dokładniej jeszcze – są wyrazem tego, co czuła Maryja pod krzyżem, w momencie kiedy ciało Jej Syna przebijano włócznią; była współprzebijana. Jest to więc pierwsza zapowiedź męki Jezusa, i w pewnym sensie przedsmak atmosfery Wielkiego Tygodnia. Anna prorokini – jak Miriam lub Debora – jest typem pobożnej niewiasty Starego Prawa. Należała do tych, co modlitwą, postami i służbą świątynną usiłowali przyśpieszyć zbawienie Izraela. Była z tych, którzy oczekiwali, z tych, dla których oczekiwanie na przyjście Mesjasza było powołaniem życiowym. Słowa Łukasza: sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, dają nam prawo do uznawania w osobie Anny kogoś, kto jeszcze przed Janem Chrzcicielem prostował ścieżki Pańskie. Jan wyprzedzał Jezusa. Anna prorokini wyprzedzała Jana. Jej wejście do świątyni akurat w chwili ofiarowania Jezusa nie było chyba dziełem przypadku. Korzystała pewnie z tego samego światła Bożego, którym był oświecony Symeon, gdy zapowiadał przyszłość Mesjasza i przedstawiał ból Jego Matki. Ewangelista pozwala sobie na swoistą przesadę literacką, gdy mówi, że Anna nie rozstawała się ze świątynią: Zaraz bowiem z następnego wiersza wynika, że gdy Dziecię Jezus wnoszono do świątyni, Anna była tam nieobecna. Nadeszła właśnie w owej godzinie. Jerozolima, jako Święte Miasto i stolica Izraela, była często uważana za symbol i uosobienie całego narodu. Wyzwolenie Jerozolimy było równoznaczne z uwolnieniem całego narodu. Z samego tekstu nie można wywnioskować, o jakim wyzwoleniu – duchowym czy politycznym – marzyła prorokini Anna i ludzie jej podobni.

Wzmianka o powrocie do Nazaretu i o wzrastaniu Dziecięcia w mądrości i łasce należy do charakterystycznych refrenów, którymi Łukasz zwykł kończyć poszczególne fragmenty swego opowiadania, zwłaszcza w Dziejach Apostolskich Stwierdzenie, że Jezus wzrastał w mądrości, nie sprzeciwia się bynajmniej prawdzie o Bóstwie drugiej Osoby Trójcy Świętej. Jezus był pełnym człowiekiem. Rozwijał się zatem zgodnie z prawami natury ludzkiej. Trudność stanowi fakt, że Łukasz mówi o powrocie do Nazaretu zaraz po ofiarowaniu Jezusa w świątyni, pomijając w ten sposób hołd trzech Mędrców i ucieczkę Jezusa do Egiptu, o czym mówi dość obszernie Mateusz. Należy zatem przypuszczać, że albo święta Rodzina, przybywszy na krótko do Nazaretu udała się ponownie do Betlejem, gdzie miałby miejsce pokłon trzech Mędrców i skąd uszedłby Jezus do Egiptu, by wrócić następnie i osiąść już na stałe w Nazarecie, albo – co wydaje się bardziej prawdopodobne – Łukasz ma na uwadze tylko tę późniejszą, definitywną podróż do Nazaretu i mówi o niej zaraz po ofiarowaniu Jezusa w świątyni, choć nie wyklucza tego, co się w tym czasie zdarzyło, to jest przybycia trzech Mędrców i ucieczki Jezusa do Egiptu.

 

5 Tajemnica – Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni

 

Łk 2, 41-52 Nowy Testament, Księga 49, Ewangelia wg św. Łukasza

Rozdział 2

Dwunastoletni Jezus w świątyni

Życie w Nazarecie

Treść

Łk 2,41 Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy.

Łk 2,42 Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym.

Łk 2,43 Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice.

Łk 2,44 Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych.

Łk 2,45 Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.

Łk 2,46 Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania.

Łk 2,47 Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Łk 2,48 Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: ”Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.

Łk 2,49 Lecz On im odpowiedział: ”Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”

Łk 2,50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Łk 2,51 Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

Łk 2,52 Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Komentarze

Pielgrzymka do Jerozolimy to – jeśli pominąć takie wydarzenia, jak ofiarowanie w świątyni, hołd Mędrców i ucieczka do Egiptu – jedyny szczegół z czasu ukrytego życia Jezusa znany nam z Ewangelii. Tekst Łukasza nie upoważnia zresztą do twierdzenia, że była to pierwsza podróż Jezusa na święto Paschy. Według powszechnie zachowywanego zwyczaju chłopiec był obowiązany do przestrzegania przepisów Prawa po ukończeniu 13 roku życia. Od tego momentu winien też udawać się trzy razy w roku do Jerozolimy: na święto Paschy, na Zielone Święta i na Święto Namiotów. Jednakże w pobożnych rodzinach już od najwcześniejszych lat wdrażano dzieci w praktyki religijne, prowadząc nawet małe dzieci do Jerozolimy na święto trwające siedem dni.

To, że Maryja i Józef nie spostrzegli zaraz po wyjściu z Jerozolimy braku Syna wśród wracających pielgrzymów, nie świadczy o pozostawieniu Jezusa bez opieki, lecz jest dowodem zaufania, jakim Maryja i Józef obdarzali zarówno Jezusa, jak i krewnych lub znajomych, wśród których mógł się On znajdować. Niepokój Matki Bożej poszukującej Syna stanowi przeto jakby pierwszy etap urzeczywistniania się proroctwa Symeona o mieczu, który miał przeszyć serce Maryi. Za tradycyjny koniec pierwszego etapu drogi pielgrzymów powracających z Jerozolimy uchodzi miejscowość El-Bireh, odległa o około 18 km od Świętego Miasta. Mówiąc o „jednym dniu drogi” Łukasz albo jest niezupełnie dokładny, albo każe się domyślać – co jest bardziej prawdopodobne – że święta Rodzina opuściła Jerozolimę nie wczesnym rankiem, lecz w czasie pełnego dnia. Na przebycie 18 km wystarczyło bowiem kilka godzin. Ostatecznie znaleziono Jezusa w świątyni, tzn. dokładnie na dziedzińcu świątynnym, gdzie uczeni w Piśmie mieli swe „wykłady” dla ludu lub grona wybranych uczniów. Słowa Łukasza odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania każą się domyślać, że Jezus nie znajdował się w samym środku i jako największy doktor autorytatywnie nauczał, mimo iż tak właśnie wszedł do ikonografii chrześcijańskiej, lecz że niepostrzeżenie najpierw słuchał mędrców, a potem bądź stawiał niezwykle rozsądne pytania, bądź udzielał zdumiewających odpowiedzi faryzeuszom, którzy nań wskutek tego zwrócili uwagę. Zdumienie uczonych ma w sobie coś z osłupienia i obawy. W ten sposób zaniepokoił Jezus po raz pierwszy, mając zaledwie 12 lat, uczonych żydowskich, którzy będą z czasem widzieć w osobie i nauczaniu Jezusa, największe dla siebie niebezpieczeństwo. Innego rodzaju było zdumienie Matki Bożej oglądającej znów utraconego na trzy dni Syna. W podziwie Maryi nie było nic z obawy; był on raczej synonimem wielkiej, pełnej dumy radości. Maryja chyba nie przypuszczała, że Jezus, Jej Syn, posiadał już aż taką mądrość. Słowa Maryi zapewne brzmią jak swego rodzaju wymówka, zrozumiała całkowicie w sposób naturalny i podyktowana miłującym sercem matki. Zresztą znaczenie tych słów zależało też od tonacji głosu, jakim zostały wypowiedziane. Warto przy tym zauważyć, że Maryja w sposób bardzo dla siebie charakterystyczny usunie się dyskretnie na drugi plan, mówiąc: ojciec Twój i ja. Nazwanie Józefa ojcem nie sprzeciwia się prawdzie o Boskim poczęciu Jezusa. Wobec ludzi, na zewnątrz, Józef jest przedstawiany prawie zawsze jako naturalny ojciec Jezusa. Ten sam Łukasz, opisując dokładnie zwiastowanie narodzin Jezusa wyjaśnił już, kto jest ojcem Mesjasza. Sama Matka Boża wyraźnie wspomina swoją udrękę w czasie nieobecności Syna: Z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Ból Jej i niepokój potęgowały się być może wskutek tego, że pozostawała pod wrażeniem słów Symeona, który mówił o sprzeciwianiu się Jej Synowi i o mieczu, który miał przeszyć Jej własną duszę. Najbardziej jednak zasługuje na uwagę odpowiedź Jezusa oraz postawa Maryi i Józefa, określona mianem niezrozumienia tego, co im było mówione. Otóż Jezus wyraża zdziwienie, że był w ogóle poszukiwany, dodając następnie, iż Maryja i Józef winni byli wiedzieć, że On, Jezus, musi pozostawać w tym, co należy do Ojca. Odpowiedź to nie tyle może szorstka, co bardzo zdecydowana. Trudno wykazać, co Jezus miał tu na myśli mówiąc o tym, co należy do Ojca. Jedni sądzą, że chodzi po prostu o świątynię, i wtedy odpowiedź Jezusa miałaby sens następujący: Czemuż to szukaliście Mnie wszędzie, zamiast pójść do domu Ojca Mego. Wiecie, że tam trzeba Mi przebywać. Inni natomiast uważają – i to jest bardziej prawdopodobne – że chodziło o sprawy Ojca Niebieskiego, czyli o całe posłannictwo mesjańskie Jezusa. Nadarzyła się, być może po raz pierwszy, sposobność ukazania uczonym żydowskim mądrości Mesjasza i pobudzenia ich do refleksji nad wybraniem Jezusa przez Boga lub nad tym, co się działo wówczas w świątyni. Sprawy Ojca Niebieskiego oznaczają więc w tym wypadku ów proces stopniowego ujawniania przez Jezusa swojej mesjańskiej godności. Sprawom tym Jezus ma być oddany bardziej niż własnej Matce i przybranemu ojcu. Co więcej, Jezus wyraża nawet zdziwienie, iż Jego rodzice mogli się tego nie domyślać. O jakie niezrozumienie tu chodzi lub dokładniej, o niezrozumienie czego? Maryja i Józef wiedzieli przecież, że ojcem Jezusa był sam Pan Bóg. Nie orientowali się może jednak dostatecznie, do jakiego stopnia całe życie doczesne Jezusa należy do Ojca Niebieskiego. Nie przypuszczali, być może, że już w tak młodym wieku Jezus pocznie przekładać sprawy Ojca nad dom rodzinny. A może pisząc: Nie zrozumieli tego, co im powiedział, nawiązywał Łukasz do wspomnień samej Matki Bożej, która po latach wielu, przypatrując się przeszłości swego Syna poprzez pryzmat Jego cierpienia i śmierci, mogła mówić: Nie rozumiałam w pełni, nie wiedziałam dokładnie, że być w sprawach Ojca Niebieskiego, znaczyło wycierpieć tak wiele, nie przewidywałam tego wszystkiego, co się później stać miało. Tak więc zbawcze plany Boga były Maryi objawiane stopniowo. Zrozumiałe stawały się też powoli, lecz nieubłaganie tajemnicze epizody z życia Jej Syna. Niektórzy przypuszczają, że niezrozumienie odnosiło się do trzech dni, jakie w przyszłości miały dzielić śmierć Jezusa od zmartwychwstania.

Postać Maryi przechowującej w swym sercu słowa i czyny Jezusa pozostanie na zawsze wzorem niedościgłym dla wszystkich ludzi prawdziwie wierzących i czerpiących pokarm z nauki Zbawiciela. Łukasz powie nawet, że wszystkie owe przedziwne zdarzenia wiążące się z przyjściem na świat Jezusa Maryja zachowywała w swym sercu, bezustannie nad nimi medytując. Może Jej wspomnienia posłużyły też Łukaszowi za źródło wiedzy, gdy przedstawiał historię dziecięcych lat Jezusa i chwile poprzedzające narodziny Syna Bożego.

Twierdzenie o postępach Jezusa w mądrości, w latach i w łasce zdaje się pozostawać w sprzeczności z nauką o Bóstwie Jezusa. Przecież będąc Bogiem i posiadając pełnię wszelkiej doskonałości, Jezus nie mógł wzrastać ani w mądrości, ani tym bardziej w łasce u Boga. Trudność powyższą usuwa, przynajmniej pośrednio, wzmianka o wzrastaniu Jezusa w latach. Ona to właśnie upoważnia nas do wiązania całego zdania z naturą Jezusa tylko ludzką. Podobnie jak wzrastał Jezus w latach, tak też pomnażała się Jego mądrość, zdobywana w następstwie coraz to nowych doświadczeń; bardziej widoczne stawało się na zewnątrz upodobanie, jakie w Nim Bóg znajdował. W ten sposób urzeczywistnia się też i to, co mówił Jan Chrzciciel: Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał. Więziony przez kilkanaście miesięcy i nawet z więzienia wysyłający posłańców do Jezusa, Jan umilknie na zawsze wtedy właśnie, kiedy Jezus będzie u szczytu nawoływań do miłości. Lata poprzedzające ten moment służyły stopniowo umniejszaniu się Jana, a wzrastaniu Chrystusa.

 

Jeśli komuś Różaniec wydaje się modlitwą nudną, bo monotonną, to s. Łucja (z Fatimy) odpowiada w taki sposób: „Kiedy spotykają się ludzie zakochani, przez całe godziny powtarzają jedno i to samo: „kocham cię!”. Tym, czego brakuje ludziom zarzucającym Różańcowi monotonność, jest właśnie miłość; wszystko zaś, czego nie czyni się z miłości, nie ma żadnej wartości”. Różaniec jest to nieustanne powtarzanie Bogu, Jezusowi, Maryi: „kocham”.

 

Różaniec – Tajemnice Radosne w wersji wideo

https://youtu.be/e-1Dz1aAEq4

 

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

 

Różaniec

Różaniec – pochodzi od łacińskiego słowa rosarium, oznaczającego wieniec z róż. Sama róża jest jednym z kwiatów symbolizujących Dziewicę Maryję.
Nazwa różańca wywodzi się ze średniowiecza. Odmawianie modlitwy różańcowej porównywano do ofiarowania Maryi wieńca ze 150 róż. Inna nazwa różańca: Psałterz Maryjny.

Więcej na temat historii Różańca można znaleźć na stronach Biblioteki Uniwersyteckiej KUL pod adresem: http://www.bu.kul.pl/art_11433.html lub na stronie http://rozaniec.maryjni.pl/wydruki/strona_00_07.html

„Odmawiajmy wytrwale Różaniec we wspólnotach kościelnych i naszych rodzinach. W trakcie powtarzanych wezwań zjednoczy on serca, doprowadzi do zgody, ożywi nadzieję i obdarzy nas wszystkich pokojem i radością Chrystusa, który dla nas się narodził, umarł i zmartwychwstał.
Odmawiać różaniec to znaczy udać się do szkoły Maryi i uczyć się od niej, Matki i apostołki Chrystusa, jak żyć całkowicie zgodnie z wymaganiami wiary chrześcijańskiej”.

Cytat pochodzi z przemówienia wygłoszonego przez Jana Pawła II, przed modlitwą „Anioł Pański” 2 października 1988, źródło: Oservatore Romano, z 7 października 1988.

Fragmenty Listu Apostolskiego z 16 października 2002 roku – „Rosarium Virginis Mariae” Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Duchowieństwa i Wiernych o Różańcu Świętym.

Różaniec Najświętszej Maryi Panny (Rosarium Virginis Mariae), który pod tchnieniem Ducha Bożego rozwinął się stopniowo w drugim tysiącleciu, to modlitwa umiłowana przez licznych świętych, a Urząd Nauczycielski Kościoła często do niej zachęca. W swej prostocie i głębi pozostaje ona również w obecnym trzecim tysiącleciu, które dopiero co się zaczęło, modlitwą o wielkim znaczeniu, przynoszącą owoce świętości. Jest ona dobrze osadzona w duchowości chrześcijaństwa, które – po dwóch tysiącach lat – nic nie straciło ze swej pierwotnej świeżości i czuje, że Duch Boży pobudza je do «wypłynięcia na głębię» (Duc in altum), by opowiadać światu, a nawet ‘wołać’ o Chrystusie jako Panu i Zbawicielu, jako «drodze, prawdzie i życiu» (J 14, 6), jako «celu historii ludzkiej, punkcie, ku któremu zwracają się pragnienia historii i cywilizacji».

Różaniec bowiem, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym. W powściągliwości swych elementów skupia w sobie głębię całego przesłania ewangelicznego, którego jest jakby streszczeniem. W nim odbija się echem modlitwa Maryi, Jej nieustanne Magnificat za dzieło odkupieńcze Wcielenia, rozpoczęte w Jej dziewiczym łonie. Przez różaniec lud chrześcijański niejako wstępuje do szkoły Maryi, dając się wprowadzić w kontemplację piękna oblicza Chrystusa i w doświadczanie głębi Jego miłości. Za pośrednictwem różańca wierzący czerpie obfitość łaski, otrzymując ją niejako wprost z rąk Matki Odkupiciela.

Życie kontemplacyjne. Jednak najważniejszym motywem, by zachęcić z mocą do odmawiania różańca, jest fakt, że stanowi on bardzo wartościowy środek, sprzyjający podejmowaniu we wspólnocie wiernych tego wysiłku kontemplacji chrześcijańskiego misterium, który wskazałem w Liście apostolskim Novo millennio ineunte jako prawdziwą ‚pedagogikę świętości’, której podłożem powinno być «Chrześcijaństwo wyróżniające się przede wszystkim sztuką modlitwy». Kiedy we współczesnej kulturze, mimo tak licznych sprzeczności, pojawia się nowa potrzeba duchowości, pobudzana również przez wpływ innych religii, bardziej niż kiedykolwiek przynagla wezwanie, by nasze wspólnoty chrześcijańskie stały się « prawdziwymi szkołami modlitwy».

Różaniec należy do najlepszej i najbardziej wypróbowanej tradycji kontemplacji chrześcijańskiej. Rozwinięty na Zachodzie, jest modlitwą typowo medytacyjną i odpowiada poniekąd « modlitwie serca » czy « modlitwie Jezusowej », która wyrosła na glebie chrześcijańskiego Wschodu.

Różaniec, wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną.

Pozbawiony tego wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI: «Jeśli brak kontemplacji, różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który powiedział: ‚Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani’ (Mt 6, 7). Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa». Warto zatrzymać się nad tą głęboką myślą Pawła VI, by wyłonić pewne wymiary różańca, które lepiej określają właściwy mu charakter kontemplacji chrystologicznej.

Wspominanie Chrystusa z Maryją

Kontemplować z Maryją to przede wszystkim wspominać. Należy jednak rozumieć to słowo w biblijnym znaczeniu pamięci (zakar), która aktualizuje dzieła dokonane przez Boga w historii zbawienia. Biblia jest opisem zbawczych wydarzeń, które mają swój punkt kulminacyjny w samym Chrystusie. Wydarzenia te nie należą tylko do ‚wczoraj’; są także ‚dniem dzisiejszym’ zbawienia. Aktualizacja ta urzeczywistnia się w szczególny sposób w liturgii: to, czego Bóg dokonał przed wiekami, nie dotyczy jedynie bezpośrednich świadków tych wydarzeń, ale swym darem łaski dosięga ludzi wszystkich czasów. Dotyczy to w pewien sposób także każdej innej praktyki pobożnej zbliżającej nas do tych wydarzeń: «wspominać je» w postawie wiary i miłości oznacza otwierać się na łaskę, jaką Chrystus uzyskał dla nas przez swe tajemnice życia, śmierci i zmartwychwstania.

Dlatego, jeśli raz jeszcze za Soborem Watykańskim II należy potwierdzić, że liturgia jako sprawowanie kapłańskiego urzędu Chrystusa i jako kult publiczny «jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc», to trzeba także przypomnieć, że «życie duchowe nie ogranicza się do udziału w samej liturgii. Choć bowiem chrześcijanin powołany jest do wspólnej modlitwy, powinien także wejść do swego mieszkania i w ukryciu modlić się do Ojca (por. Mt 6, 6), a nawet, jak uczy Apostoł, winien modlić się nieustannie (por. 1 Tes 5, 17)». Różaniec ze swą specyfiką przynależy do tej urozmaiconej scenerii modlitwy ‚nieustannej’, a jeśli liturgia, jako działanie Chrystusa i Kościoła, jest zbawczym działaniem w pełnym tego słowa znaczeniu, to różaniec, jako ‚medytacja’ o Chrystusie z Maryją, jest zbawienną kontemplacją. Zagłębianie się, tajemnica po tajemnicy, w życie Odkupiciela sprawia bowiem, że to, co On zdziałał, a liturgia aktualizuje, zostaje dogłębnie przyswojone i kształtuje egzystencję.

Upodabniać się do Chrystusa z Maryją

Istotnym znamieniem duchowości chrześcijańskiej jest wysiłek ucznia, by upodabniać się coraz bardziej do swego Mistrza (por. Rz 8, 29; Flp 3, 10. 21). Wylanie Ducha Świętego w chrzcie wszczepia wierzącego jako latorośl w krzew winny, którym jest Chrystus (por. J 15, 5), czyni go członkiem Jego mistycznego Ciała (por. 1 Kor 12, 12; Rz 12, 5). Tej istniejącej od początku jedności musi jednak odpowiadać droga coraz większego upodabniania się do Niego, które winno coraz bardziej ukierunkowywać postępowanie ucznia zgodnie z ‚logiką’ Chrystusa: «To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie» (Flp 2, 5). Zgodnie ze słowami Apostoła trzeba «przyoblec się w Chrystusa» (Rz13, 14; Ga 3, 27).

Na duchowej drodze różańca, opartej na nieustannym kontemplowaniu – razem z Maryją – Chrystusowego oblicza, ten wymagający ideał upodabniania się do Niego jest osiągany przez obcowanie, które moglibyśmy nazwać «przyjacielskim». Wprowadza nas ono w naturalny sposób w życie Chrystusa i pozwala nam jakby «oddychać» Jego uczuciami. W związku z tym bł. Bartłomiej Longo stwierdza: «Jak dwóch przyjaciół, którzy często razem przestają, zazwyczaj upodabnia się również w obyczajach, tak też my, prowadząc serdeczne rozmowy z Jezusem i Maryją przez medytowanie tajemnic różańca i rozwijając razem to samo życie przez komunię, możemy, na ile byłaby do tego zdolna nasza małość, stać się do Nich podobni i nauczyć się od tych najwyższych przykładów życia pokornego, ubogiego, ukrytego, cierpliwego i doskonałego».

Gdy chodzi o ten proces upodabniania się do Chrystusa przez różaniec, zawierzamy się szczególnie macierzyńskiemu działaniu Najświętszej Dziewicy. Ta, która jest Rodzicielką Chrystusa, sama należąc do Kościoła jako jego «najznakomitszy i całkiem szczególny członek», jest równocześnie ‚Matką Kościoła’. Będąc nią, ustawicznie ‚rodzi’ dzieci mistycznego Ciała swego Syna. Czyni to poprzez wstawiennictwo, wypraszając dla nich niewyczerpane wylanie Ducha. Jest Ona doskonałą ikoną macierzyństwa Kościoła.

Różaniec przenosi nas mistycznie, byśmy stanęli u boku Maryi, troszczącej się o ludzkie wzrastanie Chrystusa w domu w Nazarecie. Pozwala Jej to wychowywać nas i kształtować z tą samą pieczołowitością, dopóki Chrystus w pełni się w nas nie «ukształtuje» (por. Ga 4, 19). To działanie Maryi, oparte całkowicie na działaniu Chrystusa i zupełnie Mu podporządkowane, «nie przeszkadza w żaden sposób bezpośredniej łączności wiernych z Chrystusem, ale ją umacnia». Jest to jasna zasada wyrażona przez Sobór Watykański II. Mocno doświadczyłem tej prawdy w moim życiu i uczyniłem z niej podstawę mojej dewizy biskupiej: «Totus tuus». Inspiracją tej dewizy jest, jak wiadomo, doktryna św. Ludwika Marii Grignion de Montforta, który tak wyjaśniał rolę Maryi w procesie upodabniania każdego z nas do Chrystusa: «Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana, na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa». Nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone, jak w różańcu. Maryja żyje tylko i wyłącznie w Chrystusie i ze względu na Chrystusa!

Różaniec jest także drogą głoszenia i zgłębiania misterium Chrystusa, na której ono wciąż na nowo przedstawia się na różnych płaszczyznach doświadczenia chrześcijańskiego. Wzorcem jest modlitewna i kontemplacyjna prezentacja, której celem jest ukształtowanie ucznia według Serca Chrystusa. Kiedy bowiem w modlitwie różańcowej uwzględni się odpowiednio wszystkie elementy, aby medytacja była skuteczna, zwłaszcza przy odmawianiu wspólnotowym w parafiach i sanktuariach, powstaje szczególna sposobność katechezy, którą duszpasterze winni umieć wykorzystać. Matka Boża Różańcowa również w ten sposób prowadzi dalej swe dzieło głoszenia Chrystusa. Historia różańca pokazuje, jak tej modlitwy używali zwłaszcza dominikanie, gdy Kościół przeżywał trudne chwile z powodu szerzenia się herezji. Dziś stoimy wobec nowych wyzwań. Czemuż nie wziąć znowu do ręki koronki z wiarą tych, którzy byli przed nami? Różaniec zachowuje całą swą moc i pozostaje narzędziem nie do pominięcia pośród środków duszpasterskich każdego dobrego głosiciela Ewangelii.

Różaniec «streszczeniem Ewangelii»

W kontemplację oblicza Chrystusa nie można wejść inaczej, jak słuchając w Duchu Świętym głosu Ojca, bo «nikt nie zna Syna, tylko Ojciec» (Mt 11, 27). W okolicach Cezarei Filipowej, wobec wyznania Piotra, Jezus wyraźnie określa, gdzie jest źródło tej tak jasnej intuicji co do Jego tożsamości: «Nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie» (Mt 16, 17). Konieczne jest zatem objawienie dane z wysoka. By je móc przyjąć, trzeba przybrać postawę słuchania: «Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy».

Różaniec jest jedną z tradycyjnych dróg modlitwy chrześcijańskiej stosowanej do kontemplowania oblicza Chrystusa. Tak opisał go Papież Paweł VI: «Różaniec, ponieważ opiera się na Ewangelii i odnosi się, jakby do centrum, do tajemnicy Wcielenia i Odkupienia ludzi, trzeba uważać za modlitwę, która w pełni posiada znamię chrystologiczne. Albowiem jego charakterystyczny element, mianowicie litanijne powtarzanie pozdrowienia anielskiego ‚Zdrowaś Maryjo’, przynosi również nieustanną chwałę Chrystusowi, do którego – jako do ostatecznego kresu – odnosi się zapowiedź anioła i pozdrowienie matki Chrzciciela: ‚Błogosławiony owoc żywota Twojego’ (Łk 1, 42). Co więcej, powtarzanie słów ‚Zdrowaś Maryjo’ jest jakby kanwą, na której rozwija się kontemplacja tajemnic. Chrystus bowiem wskazywany w każdym pozdrowieniu anielskim jest tym samym Chrystusem, którego kolejno wypowiadane tajemnice ukazują jako Syna Bożego i jako Syna Dziewicy».

Różaniec – skarb, który trzeba odkryć

Drodzy Bracia i Siostry! Modlitwa tak łatwa, a równocześnie tak bogata naprawdę zasługuje, by wspólnota chrześcijańska ponownie ją odkryła. Uczyńmy to przede wszystkim w bieżącym roku, przyjmując tę propozycję, aby pogłębić treści zarysowane w Liście apostolskim Novo millennio ineunte, który był inspiracją dla programów duszpasterskich tak wielu Kościołów partykularnych w planowaniu zadań na najbliższą przyszłość.

Zwracam się szczególnie do Was, drodzy Bracia w biskupstwie, kapłani i diakoni, oraz do Was, pełniących rozmaite posługi na polu duszpasterstwa, abyście, poznając z osobistego doświadczenia piękno różańca, stawali się jego gorliwymi promotorami.

Ufam też, że Wy, teolodzy, podejmując refleksję metodyczną i równocześnie inspirowaną przez autentyczną mądrość, zakorzenioną w Słowie Bożym i wrażliwą na to, czym żyje lud chrześcijański, przyczynicie się do odkrywania podstaw biblijnych, duchowych bogactw i wartości duszpasterskiej tej tradycyjnej modlitwy.

Liczę na Was, osoby konsekrowane, powołane ze szczególnego tytułu do kontemplowania oblicza Chrystusa w szkole Maryi.

Patrzę na Was wszystkich, Bracia i Siostry wszelkiego stanu, na Was, rodziny chrześcijańskie, na Was, osoby chore i w podeszłym wieku, na Was młodzi: weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca, odkrywając ją na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia.

Oby ten mój apel nie popadł w zapomnienie nie wysłuchany! Na początku dwudziestego piątego roku mojego Pontyfikatu powierzam ten List apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez bł. Bartłomieja Longo, apostoła różańca. Chętnie wypowiadam jego wzruszające słowa, jakimi kończy on słynną Suplikę do Królowej Różańca Świętego: «O, błogosławiony różańcu Maryi, słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem; więzi miłości, która nas jednoczysz z aniołami; wieżo ocalenia od napaści piekła; bezpieczny porcie w morskiej katastrofie! Nigdy cię już nie porzucimy. Będziesz nam pociechą w godzinie konania. Tobie ostatni pocałunek gasnącego życia. A ostatnim akcentem naszych warg będzie Twoje słodkie imię, o Królowo Różańca z Pompei, o Matko nasza droga, o Ucieczko grzeszników, o Władczyni, Pocieszycielko strapionych. Bądź wszędzie błogosławiona, dziś i zawsze, na ziemi i w niebie».

Całość Listu Apostolskiego „Rosarium Virginis Mariae” dostępna jest na stronie Internetowej Stolicy Apostolskiej pod adresem:

http://w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/apost_letters/2002/documents/hf_jp-ii_apl_20021016_rosarium-virginis-mariae.html

lub

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/rosarium_virginis_mariae/

Suplika do Królowej Różańca Świętego

Modlitwę tę ułożył bł. Bartolo Longo. Odmawiana jest tylko dwa razy w roku, 8 maja (rocznica położenia kamienia węgielnego pod świątynię, w święto Michała Archanioła) oraz w pierwszą niedzielę października (święto Matki Bożej Różańcowej). W noc poprzedzającą te Dni Łaski trwa czuwanie, tzw. noc modlitwy. Największe uroczystości związane z tą modlitwą odbywają się w Sanktuarium w Pompejach przed obrazem Matki Bożej Pompejańskiej.

 

Film z uroczystości w Sanktuarium w Pompejach z 2012 roku można obejrzeć pod adresem:

https://youtu.be/9ab2i6eMkFc

 

Treść Supliki do Królowej Różańca Świętego po polsku.

O, błogosławiony różańcu Maryi,
słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem;
więzi miłości, która nas jednoczysz z aniołami;
wieżo ocalenia od napaści piekła;
bezpieczny porcie w morskiej katastrofie!
Nigdy cię już nie porzucimy.
Będziesz nam pociechą w godzinie konania.
Tobie ostatni pocałunek gasnącego życia.
A ostatnim akcentem naszych warg
będzie Twoje słodkie imię,
o Królowo Różańca z Pompei,
o Matko nasza droga,
o Ucieczko grzeszników,
o Władczyni,
Pocieszycielko strapionych.
Bądź wszędzie błogosławiona,
dziś i zawsze, na ziemi i w niebie!

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen

Czcigodna Dziewico Zwycięska, Pani nieba i ziemi, na imię Której cieszą się niebiosa i drży piekło, o chwalebna Królowo Różańca Świętego my oddane Twoje dzieci, zgromadzeni w twoim Sanktuarium w Pompejach w tym uroczystym dniu (tj. 8 maja i w pierwszą niedzielę października), wylewamy uczucia naszego serca i z ufnością synowską przedstawiamy Ci nasze troski. Z tronu łaskawości, gdzie zasiadasz Królowo, zwróć o Maryjo, Twoje litościwe spojrzenie na nas, na nasze rodziny, na cały świat. Niech wzbudzą w Tobie współczucie zmartwienia i cierpienia, które zaprawiają goryczą nasze życie. Zobacz, o Matko, ile czyha na nas niebezpieczeństw duszy i ciała, jak wiele uciska nas nieszczęść i udręk.
O Matko, wybłagaj dla nas miłosierdzie u Twego Syna Bożego i pozyskaj Twoją łaskawością serca grzeszników. To są nasi bracia i Twoje dzieci, za które Jezus Chrystus zapłacił swoją Krwią, a którzy zasmucają najczulsze Twoje serce. Okaż się wszystkim, że jesteś Królową pokoju i przebaczenia.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami,
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej.

To prawda, że my pierwsi, chociaż jesteśmy Twoimi dziećmi, nie przestajemy przyczyniać się naszymi grzechami do krzyżowania Jezusa i wciąż na nowo przebijamy Twoje serce.
Wyznajemy, że zasłużyliśmy na najcięższe kary, lecz wspomnij, że na Golgocie wzięłaś razem z Krwią Przenajświętszą testament umierającego Odkupiciela, który ogłosił Cię Matką, naszą Matką grzeszników.

A więc Ty, jako nasza Matka, jesteś naszą Orędowniczką, naszą nadzieją. a my, jęcząc, wyciągamy do Ciebie błagalnie nasze ręce i wołamy do Ciebie: Miłosierna!
O dobra Matko, zlituj się nad nami, nad naszymi duszami, nad naszymi rodzinami, nad naszymi krewnymi, przyjaciółmi, nad naszymi bliskimi zmarłymi, a nade wszystko nad naszymi nieprzyjaciółmi i nad tylu ludźmi, którzy chociaż noszą imię chrześcijan, to jednak wciąż obrażają łaskawe Serce Twojego Syna. prosimy Cię dzisiaj o miłosierdzie dla zdeprawowanych narodów, o miłosierdzie dla całej Europy, dla całego świata, aby pełen skruchy powrócił do Twojego Serca.

Miłosierdzie dla wszystkich, o Matko Miłosierdzia!

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami,
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej.

O Maryjo racz nas przychylnie wysłuchać! Jezus Chrystus złożył w Twoje ręce wszystkie skarby swoich łask i swego miłosierdzia.

Ty zasiadasz po prawicy swego Syna, Dziewico królewska i ukoronowana, jaśniejąca nieśmiertelną chwałą ponad wszystkie chóry Aniołów. Ty rozpościerasz swoje panowanie tak daleko, jak daleko sięgają niebiosa, i Tobie są poddane ziemia i wszystkie stworzenia.
Tobie została udzielona wszechmoc przez łaskę nad Sercem twojego Syna i dlatego możesz nas wspomagać. Jeśli Ty nie chciałabyś nas wspomagać, ponieważ jesteśmy synami niewdzięcznymi i niegodnymi Twojej pomocy, nie wiedzielibyśmy do kogo mamy się zwrócić. Twoje matczyne serce nie dopuści do tego, żebyśmy, Twoje dzieci zostali zgubieni.

Dziecię, które widzimy na Twoich kolanach i mistyczna korona różańca, którą dostrzegamy w Twojej ręce, napełniają nas ufnością, że będziemy wysłuchani. Pokładamy całkowicie zaufanie w Tobie, oddajemy się, jak słabe dzieci, w ramiona najczulszej spośród Matek i dzisiaj właśnie oczekujemy od Ciebie upragnionych łask.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami,
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej.

Prośmy Maryję o Jej błogosławieństwo.

Prosimy Cię teraz, o Królowo, o ostatnią łaskę, której nam nie możesz odmówić w tym tak uroczystym dniu (tylko 8 maja i w pierwszą niedzielę października).

Udziel nam wszystkim Twojej niezmiennej miłości i w sposób specjalny Twojego macierzyńskiego błogosławieństwa.

Nie odejdziemy od Ciebie, dopóki nas nie pobłogosławisz. Błogosław o Maryjo w tej chwili Ojca św. Do dawnych blasków Twojej Korony, do zwycięstwa Twojego Różańca, ze względu na które zostałaś nazwana Królową Zwycięską, dołącz jeszcze i to o Matko: daj zwycięstwo religii i pokój wspólnocie ludzkiej. Błogosław naszych biskupów, kapłanów a szczególnie tych wszystkich, którzy gorliwie zabiegają o sławę Twojego sanktuarium. Błogosław wreszcie wszystkich złączonych z Twoją świątynią w Pompejach i tych, którzy zabiegają i troszczą się o nabożeństwo Różańca świętego.

O błogosławiony Różańcu Maryi, słodki łańcuszku, który nasz wiążesz z Bogiem w związku miłości, który jednoczysz nas z aniołami. Wieżo zbawienia przeciwko napaściom piekła! Najpewniejszy porcie dla rozbitków, nie opuścimy Cię już nigdy.
Ty będziesz nam umocnieniem w godzinie konania, tobie poślemy ostatni pocałunek życia, które będzie gasnąć.

Ostatnim słowem naszych warg będzie Twoje słodkie imię, o Królowo Różańca świętego z Pompejów, o Matko nasza droga, o Ucieczko grzeszników, o Pani pocieszycielko strapionych.

Bądź wszędzie błogosławiona dzisiaj i na zawsze na ziemi i w niebie. Amen.

Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia,
Życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj.
Do Ciebie wołamy wygnańcy, synowie Ewy.
Do Ciebie wzdychamy, jęcząc i płacząc na tym łez padole.
Przeto, Orędowniczko nasza, one miłosierne oczy Twoje na nas zwróć.
A Jezusa, błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż.
O, łaskawa,
O, litościwa
O, słodka Panno Maryjo.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen

 

Modlitwa do św. Michała Archanioła

Święty Michale Archaniele!
Wspomagaj nas w walce, a przeciw zasadzkom i niegodziwości złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

Zapraszam do odmawiania Nowenny Pompejańskiej w wersji wideo:

Nowenna Pompejańska – część 1 Błagalna

https://youtu.be/t4XK_gjYbh4

Nowenna Pompejańska – część 2 Dziękczynna

https://youtu.be/RhqVoIAMMZ0

Bibliografia

Doroszewski W. (red.) (1958-1969) Słownik języka polskiego, Warszawa: Wydawnictwo Wiedza Powszechna (t. 1-4), Państwowe Wydawnictwo Naukowe (t. 5-11).

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Longo Bartolo, Różaniec i Miłosierdzie, książka + filmy na DVD, Poznań: Wydawnictwo Rosemaria.

Łaszewski W. (2016), Wszystko o różańcu, który może wszystko, Warszawa: Wydawnictwo Fronda.

Jagues Luis Monsabre OP (2017) Rozważania różańcowe z tradycji katolickiej, Kraków: Wydawnictwo AA

Gabriele Amorth (2016) Mój różaniec, Kraków: Wydawnictwo Esprit

James M. Hahn (2014) Medytacje różańcowe, Kraków: Wydawnictwo M

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Praca Zbiorowa (2006), Biblia Tysiąclecia z komentarzami, Wydanie V, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Praca zbiorowa (2007) Różaniec Biblijny wraz z modlitwami Apostoła, Kraków: Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.

Witkowski A. (opracowanie), (2006), Różaniec Święty według Listu Apostolskiego Rosarium Virginis Mariae Papieża Jana Pawła II, Gdańsk: Oficyna JPII.

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

 

Księga Psalmów – porównanie różnych tłumaczeń

Większość psalmów pochodzi od Dawida. Napisane zostały około 1000 lat przed Chrystusem. Głównym tematem jest chwalenie Boga, dlatego księga ta w języku hebrajskim nosiła nazwę Sefar Tehillim, co znaczy Księga Pochwał. Autorstwo 73 psalmów przypisuje się Dawidowi. Dwanaście psalmów (50 i 73-83) pochodzi od Asafa; dwa (72, 127) od Salomona, jeden od Mojżesza (90), jeden od Etana (89), 12 od synów Koracha, rodziny lewickich śpiewaków (42-49, 84, 84, 87, 88). W psalmach tych dużo jest proroctwa. Psalmy 22 i 69 z dokładnością przepowiadają cierpienia Pana; psalmy 2, 21, 72 przedstawiają Pana jako króla; w 50, 97, 98 Jego drugie przyjście; w krótkim 110 widać podobieństwo między Chrystusem a kapłanem Melchizedekiem. W Nowym Testamencie jest 186 cytatów Psalmów. Psalmy, które dotyczą głównie Chrystusa, nazywamy Psalmami Mesjańskimi. Do tych należą: 2, 8, 23, 16, 24, 40, 45, 68, 69, 72, 102, 110, 118. Potwierdza to sam Pan w Łuk. 24;44. Psalmy te przedstawiają cierpienia ludzi, ale że są tak podobne do cierpień Pana, wcielone zostały do Pisma Świętego dla opisania śmierci i cierpień Pańskich.

Pierwszym najważniejszym tłumaczeniem z języka hebrajskiego i aramejskiego Biblii a co za tym idzie również Księgi Psalmów, była grecka Septuaginta (LXX) przetłumaczona przez Orygenesa. Przekład ten szacowany jest na 250 – 150 rok p.n.e. Następnym ważnym przekładem Biblii tym razem na łacinę była Wulgata tłumaczona od 390 r. n.e. w Betlejem przez mnicha św. Hieronima. Korzystał on z dostępnych tekstów starołacińskich, greckich i hebrajskich. Księgę Psalmów św. Hieronim pozostawił w tłumaczeniu Orygenesa. Po wielu korektach Wulgaty opublikowano w roku 1592 Biblię Sykstyńsko – Klementyńską jako obowiązujący tekst w Kościele Rzymskim. Biblia ta służyła wiele wieków jako źródło do tłumaczeń w innych językach narodowych. W roku 1800 Biblia była przetłumaczona na 70 języków, w połowie XIX wieku było to już 205 języków a do schyłku XX wieku szacowano przekłady na 1900 języków i dialektów świata. Najbardziej znanym i cenionym, światowym katolickim przekładem z języków oryginalnych Pisma Świętego jest „La Bible de Jerusalem” (Biblia Jerozolimska) wydawana w formie zeszytów w latach 1948-1954 koordynowana przez Th.G. Chifflot’a OP, a pierwsze wydanie książkowe ukazało się w roku 1956 przygotowane przez egzegetów z dominikańskiej szkoły biblijnej z Jerozolimy. W Polsce w Lublinie w 1991 roku zostało wydane pierwsze tłumaczenie ale tylko Księgi Psalmów z Biblii Jerozolimskiej.

Najstarszym przekładem Biblii na język polski jest Psałterz Floriański oraz nieco młodszy Psałterz Puławski z przełomu XIV i XV wieku. W 1546 roku Mikołaj Rej wydał swobodne tłumaczenie Psałterza Dawidowego, następnie Biblia Leopolity została wydana w roku 1561. Najbardziej znanym przekładem niekatolickim, wydanym przez polskich kalwinistów była Biblia Brzeska wydana w 1563 roku, następnie Biblia Nieświeska z 1572 roku. Protestanci wydali w roku 1632 Biblię Gdańską, która przetrwała kilka wieków jako wzór dla wiernych tego wyznania. Kościół katolicki w roku 1599 wydał Biblię Wujka, która stała się na kilka wieków obowiązującym przekładem. Następnym po Biblii Wujka najważniejszym i kompleksowym tłumaczeniem była Biblia Tysiąclecia wydana w 1965 roku. W latach 1960 – 1975 została wydana Biblia Poznańska, a w roku 1997 Biblia Warszawsko – Praska Biskupa Kazimierza Romaniuka. Najnowszym dziełem jest Biblia Ekumeniczna wydana w 2001 roku Nowy Testament i Księga Psalmów i w pięciu tomach, zaś Stary Testament został wydany w 2008 roku.

Poniżej podaję porównanie pierwszych psalmów z różnych tłumaczeń.

Biblia Hebrajska – Tanach

Bibliografia: Cylkow Izaak (1841-1908) (tłum) (2016), Tora Pięcioksiąg Mojżesza, Kraków: Wydawnictwo Austeria.

Dwujęzyczne wydanie, hebrajsko-polskie, pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu czyli Tory lub tzw. Pięcioksięgu Mojżeszowego. Zawiera do niektórych wersów krótkie komentarze autora Izaaka Cylkowa. Ważny jest układ stron: lewa – po polsku, prawa po hebrajsku. Czyta się od tyłu do przodu. Nie jest pisana językiem współczesnym ale absolutnie to nie przeszkadza w rozumieniu treści.

Biblia Hebrajska jako oryginał Starego Testamentu powstała w latach 1400-400 p.n.e.

Tanach to inaczej Biblia Hebrajska w tradycyjnym układzie ksiąg przyjętym w większości żydowskich wydań Biblii masoreckiej: Pięcioksiąg (Tora), Prorocy (Newiim) i Pisma (Ketuwim). Hebrajski tytuł „Tanach” jest skrótowcem utworzonym z pierwszych liter tych słów. Porządek Tanachu różni się zatem od kolejności przyjętej w chrześcijańskim „Starym Testamencie”, zaczerpniętej z Septuaginty (LXX) oraz Wulgaty, gdzie księgi zgrupowano w następujące działy: Pięcioksiąg, księgi historyczne, księgi mądrościowe, księgi prorockie. Tanach nie zawiera też obecnych w kanonie katolickim (i częściowo prawosławnym) tzw. ksiąg deuterokanonicznych, uznawanych przez wyznawców judaizmu oraz reformowanych chrześcijan za apokryfy (księgi Machabejskie, Mądrości, Syracha, Tobiasza, Judyty i Barucha).

Psalm 1

1 Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców,
2 Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.
3 Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, Wydające swój owoc we właściwym czasie, Którego liść nie więdnie, A wszystko, co uczyni, powiedzie się.
4 Nie tak jest z bezbożnymi! Są oni bowiem jak plewa, Którą wiatr roznosi.
5 Przeto nie ostoją się bezbożni na sądzie Ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych.
6 Gdyż Pan troszczy się o drogę sprawiedliwych, Droga zaś bezbożnych wiedzie do nikąd.

 

Tekst oryginalny po hebrajsku

Septuaginta – Grecki Stary Testament

Bibliografia: Ks. Prof. Remigiusz Popowski SDB (oprac.) (2013), Septuaginta, Warszawa: Wydawnictwo Vocatio.

Septuaginta jest starożytnym przekładem Biblii Starego Testamentu i niektórych jej apokryfów z języka hebrajskiego i aramejskiego na język grecki. Nazwa pochodzi od łac. septuaginta (siedemdziesiąt), bo tylu zgodnie z tradycją, zostało zatrudnionych tłumaczy. Powstawał w III-II w. p.n.e. w żydowskiej diasporze w Egipcie. Septuaginta była podstawą cytatów Starego Testamentu w Nowym Testamencie i stała się oficjalną grecką Biblią Kościoła. Septuaginta znana była w ostatnich wiekach przed Chrystusem a w pierwszych wiekach po Chrystusie prawie w całym okręgu Morza Śródziemnego. Greczyznę tamtego czasu nazywa się językiem KOJNE, czyli językiem „wspólnym”.

 

Psalm 1 – tekst oryginalny po grecku

 

Wulgata – Biblia po łacinie

Bibliografia: Nova Vulgata (1979), Citta del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana.

Tekst oryginalny Wulgaty można również znaleźć na stronach internetowych Watykanu pod adresem: http://www.vatican.va/archive/bible/nova_vulgata/documents/nova-vulgata_index_lt.html

Wulgata – tłumaczenie Biblii z języka hebrajskiego na język łaciński dokonane przez św. Hieronima (Eusebius Sophronius Hieronymus) na polecenie papieża Damazego I w latach 340 – 420 n.e. W 1546 r. Sobór Trydencki w obliczu herezji reformatorów uznał Wulgatę za przekład autentyczny, wolny od błędów doktrynalnych i stanowiący podstawę dla przekładów na języki narodowe. Przekład ten stał się urzędowym tekstem Kościoła Rzymskokatolickiego. Najstarszy kodeks (najwcześniejszy zachowany rękopis Biblii) – tzw. Kodeks Amiatinusa sięga VI w. n.e. powstał w klasztorach kierowanych przez opata Ceolfryda na terenie dzisiejszej Wielkiej Brytanii.

Psalm 1 – tekst oryginalny po łacinie

1 Beatus vir qui non abiit in consilio impiorum et in via peccatorum non stetit in cathedra derisorum non sedit

2 sed in lege Domini voluntas eius et in lege eius meditabitur die ac nocte

3 et erit tamquam lignum transplantatum iuxta rivulos aquarum quod fructum suum dabit in tempore suo et folium eius non defluet et omne quod fecerit prosperabitur

4 non sic impii sed tamquam pulvis quem proicit ventus

5 propterea non resurgent impii in iudicio neque peccatores in congregatione iustorum

6 quoniam novit Dominus viam iustorum et iter impiorum peribit

Biblia Jerozolimska

Bibliografia: Centrum Formacji Wspólnot Neokatechumenalnych w Archidiecezji Lubelskiej (2006) Biblia Jerozolimska, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Pierwsze francuskie wydanie, w latach 1948-54 koordynował Th.G. Chifflot OP. Obecnie kolejne wydania przygotowują egzegeci z dominikańskiej szkoły biblijnej z Jerozolimy (École biblique et archéologique française de Jérusalem). W Polsce od lat osiemdziesiątych Biblia Jerozolimska była szeroko wykorzystywana przez wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. Ważnym elementem tych wspólnot jest modlitwa przy użyciu odnośników biblijnych, tzw. skrutacja, zaś Biblia Jerozolimska zawiera najwięcej odnośników biblijnych. Z braku polskiego wydania stosowano wydania włoskie, francuskie lub hiszpańskie. Pełne polskie wydanie Biblii Jerozolimskiej ukazało się dopiero w 2006. Jego tekst bazuje na V wydaniu Biblii Tysiąclecia. Przypisy, odnośniki biblijne oraz podtytuły pochodzą z wydania La Bible de Jérusalem, Paris 1996.

Psalm 1: Dwie drogi

Wstęp do Psałterza.
Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie siada w kole szyderców,
lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
a liście jego nie więdną:
co czyni, pomyślnie wypada.

Nie tak występni, nie tak:
są oni jak plewa, którą wiatr zamiata.
Toteż występni nie ostoją się na sądzie
ani grzesznicy – w zgromadzeniu sprawiedliwych,
bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

Psałterz Floriański

Bibliografia: Psałterz floriański łacińsko-polsko-niemiecki. Rękopis Biblioteki Narodowej w Warszawie, wyd. R. Ganszyniec, W. Taszycki, S. Kubica, pod red. L. Bernackiego, Lwów 1939 (reprint), wstęp. M. Cybulski, Łódź, Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, 2002.

Najstarszym polskim przekładem Biblii jest Psałterz Floriański zwany również inaczej Psałterzem królowej Jadwigi, z przełomu XIV i XV wieku. Jest to przepiękny rękopis (manuskrypt) pergaminowy, zapisany średniowiecznym pismem kodeksowym zwanym teksturą zawierający barwne (złote, niebieskie i czerwony) inicjały. Psałterz został spisany najprawdopodobniej (badacze wskazują jednak inne możliwe miejsca) w klasztorze Zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna w miejscowości Sankt Florian (Austria) w trzech językach: polskim, łacińskim i niemieckim. Psałterz ten był wydany po raz pierwszy przez S. Dunina-Borkowskiego w roku 1834 w Wiedniu. Następne wydanie ale tylko Psałterza notujemy w 1883 roku w Poznaniu przygotowane przez Władysława Nehringa. W 1939 roku we Lwowie został wydany pod redakcją Ludwika Bernackiego, przepiękny rękopis Psałterza Floriańskiego, a reprint tego wydania ukazał się w roku 2002 w Łodzi. Wacław Twardzik w roku 2006 opracował na nowo tekst Psałterza Floriańskiego w ramach projektu „Biblioteka zabytków piśmiennictwa średniowiecznego”. Po wielu latach starań rękopis w 1931 roku został zakupiony przez Rząd polski i przekazany do Biblioteki Narodowej. Na początku II wojny światowej dzieło zostało wywiezione do Kanady skąd powróciło do Polski w 1959 roku. Psałterz jako nasz skarb narodowy zdeponowany jest w skarbcu Biblioteki Narodowej, ostatnio był na jeden dzień pokazany publiczności 23 kwietnia 2016 roku.

Prolog pierwszy

  1. Duszę wielbi, usta czyści.
  2. Sierce wiesieli, wieżę wysoką stawi na niebiesiech.
  3. Człowieka oświeca, rozum otwarza.
  4. Wszystko złe zabija, stateczności naucza.
  5. Wysoka pokazuje, żądzą krolewstwa niebieskiego daje.
  6. Mir miedzy ciałem i duszą czyni, ogień duchowny w siercu podżega.
  7. Ode wszech grzechow troska jest, swar dobry powszedni jest.
  8. Korzenie wszech złych wypędza, jako pancerz obłoczy.
  9. Jako hełm zaszczyca, nadzieja zbawienia jest.
  10. Uciecha boleści jest, poznanie wiernej światłości jest.
  11. Studnia świątości jest, człowieka młodego karze.
  12. Krolewstwo boże na ziemi daje, tszczycę dusze zgładza.
  13. Trąba okropna jest; kto miłuje pienie psalmowe ustawicznie, nie może grzecha strojić.
  14. Kto ima chwałę bożą w siercu swojem, na końcu u Boga będzie sie wiesielić i duszę swą na niebie dziwnie usadzi. Amen.
  15. Tu sie dokonawa prolog łaciński, polski i niemiecski, a poczyna sie drugi takiż łaciński, polski i niemiecski.

Prolog drugi

  1. Malutki jeśm był miedzy bracią moją i młodszy jeśm był w domu oćca mego.
  2. Pasł jeśm owce oćca mego. Ręce moje uczyniły są organy a palce moje strojiły są żałtarz. 3. Kto swiastował [Bogu memu], ten Gospodzin wszech wysłuszca jest. On posłał anjeła swego i wziął mie od owiec oćca mego, i pomazał mie w miłosierdziu pomazania swego.
  3. Bracia moja mali i wielicy, a ninie lubo było w nich Gospodnu. Wyszedł jeśm przeciwo cudzoziemcowi i mołwił mi złe w bogoch swoich.
  4. Ale ja wyjąw od niego jego miecz, uciął jeśm głowę jego i odjął jeśm przekorę od synow israhelskich.
  5. Tu sie dokonawają dwa prologi łaciński, polski i niemiecski, a poczyna sie żałtarz.

Psalm 1

  1. Błogosławiony mąż, jen jest nie szedł po radzie niemiłościwych i na drodze grzesznych nie stał jest, i na stolcu nagłego spadnienia nie siedział jest,
  2. ale w zakonie bożem wola jego i w zakonie jego będzie myślić we dnie i w nocy.
  3. A będzie jako drzewo, jeż szczepiono jest podług ciekących wod, jeż owoc swoj da w swoj czas, 4. a list jego nie spadnie; i wszystko, csokoli uczyni, prześpieje.
  4. Nie tako niemiłościwi, nie tako, ale jako proch, jenże rzuca wiatr od oblicza ziemie.
  5. Przto nie wstają niemiłościwi w sądzie ani grzesznicy w radzie prawych,
  6. bo znaje Gospodzin drogę prawych, a droga złych zginie.
  7. Sława Oćcu i Synowi, i Świętemu Duchu,
  8. jako była z początka i ninie, i wżda, i na wieki wiekom.

Psałterz Puławski

Bibliografia: Słoński Stanisław (oprac.) (1916), Psałterz Puławski. Wstęp. Tekst z rękopisu Muzeum ks. Czartoryskich w Krakowie, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

Następnym niewiele młodszym od Psałterza Floriańskiego jest Psałterz Puławski, jego powstanie szacowane jest na koniec XV i początek XVI wieku. Od XVIII wieku po wielu perturbacjach rękopis znajdował się w zbiorach rodziny Czartoryskich. Nie można określić jednak kto był jego autorem, niektórzy wskazują jego częściowe podobieństwo do Psałterza Floriańskiego. Psałterz Puławski jest pergaminowym kodeksem o 312 stronach, wykonany w formie bogato zdobionego modlitewnika a poszczególne psalmy poprzedzone są informacjami chrystologicznymi, zawierające informacje o sposobie odmawiania psalmu oraz związek psalmu z życiem Dawida. Psałterz jest dosłownym tłumaczeniem z tekstu łacińskiego więc niektóre wyrażenia są mało zrozumiałe i czasami wydają się być nie związane ze sobą, dlatego większość biblistów twierdzi, że Psałterz ten ma raczej małą wartość literacką ale wielką, jeżeli chodzi o świadectwo rozwoju języka polskiego na przestrzeni wieków. Pierwszą publikacją naśladującym rękopis było wydanie z 1880 roku przez Bibliotekę Kornicką w Poznaniu a dokonali tego Adam i Stanisław Pilińscy. Obecnie Psałterz Puławski zdeponowany jest w Bibliotece Czartoryskich w Krakowie i jest jednym z najcenniejszych dzieł z jej zbiorów.

Psalm 1 – transkrypcja prof. Wacława Twardzika

Pirzwy psalm wypowiada, iże Krystus on jest drewno wszem w się wierzącym. Poczynają sie księgi głośnych chwał albo samorzecznych proroka Dawida krola. Psalm.
1. Błogosławiony mąż, jen nie szedł po radzie niemiłościwych i na drodze grzesznych nie stał, i na stolcu nagłego spadnienia nie siedział,
2. ale w zakonie bożem wola jego i w zakonie jego będzie myślić we dnie i w nocy.
3. A będzie jako drzewo, jeż szczepiono jest podług ciekących wod, jeż owoc swoj da w czas swoj,
4. a i list jego nie spadnie; i wszystko, cokoli uczyni, zdarzy sie.
5. Nie tako niemiłościwi, nie tako, ale jako proch, jen rzuca wiatr od oblicza ziemie.
6. Przetoż nie wstają niemiłościwi w sądzie ani grzeszni w radzie prawych,
7. bo zna Bog drogę prawych, a droga złosnych zaginie. Sława <…>

Psałterz Dawidów

Bibliografia: Mikołaj Rej z Nagłowic (1901), Psałterz Dawidów, Wydawca: Stanisław Ptaszycki, Petersburg Księgarnia K. Grendyszyńskiego.

W 1545 lub na początku 1546 roku Mikołaj Rej wydał w Krakowie swobodne tłumaczenie z języka hebrajskiego Psałterza Dawidów, dedykowanego Zygmuntowi I Staremu. Sam Rej nie znał języka hebrajskiego i korzystał z pomocy przynajmniej kilku hebraistów, jednym z nich mógł być znakomity znawca języka hebrajskiego Franciszek Lismanin, będący jednocześnie spowiednikiem królowej Bony. Niektórzy badacze twierdzą, że Rej przy opracowywaniu Psałterza korzystał również z dzieła Jana van der Kampena pod tytułem „Psalmorum omnium iuxta hebraicam veritatem paraphrastica interpretatio”. Do naszych czasów w Psałterzu Dawidów Mikołaja Reja nie zachowały się wszystkie psalmy całkowicie kompletne, m.in. nie ma kompletnego Psalmu 1-szego, dlatego dla porównania podaję Psalm 2 z dzieła z 1901 roku.

Quare fremuerunt gentes. Ps. Secundus.

Argument wtóry.

Iż miał nastać król od Boga sprawiony.

Tu jawnie prorok wysławia, jako ludzie mieli sie sprzeciwić ustawam Pana naszego, a jaką też miał dać Bóg możność synowi swemu nad szerokością nieba i ziemie, i jako go jawnie prorok wyznawa być prawym synem bożym i królem wszelkiego stworzenia.

Psalm wtóry.

Które szaleństwo wzruszyło postronne narody, że miedzy sobą tak zwolili, iż sprawy boskiej, którą w zakonie swym uczynił, za nic sobie nie chcą mieć.

A owszem ci, którzy są przełożeni na ziemi, króle i książęta, uczyniwszy radę, zjednoczyli sie naprzeciwko panu i naprzeciwko pomazańcowi jego.

I zrzekli sie tak społu, przeczechmy sie wdali w tak niewolne posłuszeństwo a owszem rozerwiemy ty związki około siebie, a nie bądźmy posłuszni tym tak srogim ustawam ich.

A ty przegrózki ich nic inszego nie czynią, jedno żart, przed oblicznością onego Pana, który wszystki niebieskie sprawy sprawuje.

Albowiem, gdy mu sie zwidzi, jedną srogą postawą samą wyrzuci wszystki sprawy ich a zagniewawszy sie mało, wniwecz obróci wszystki rady ich.

Albowiem powiada Pan, iż ja nie folgując nikomu, obrałem sobie króla, ktory mi sie upodobał, któregom przełożył nad wszystkim zebranim ludzkim i w którymem umyślił wszystki kształty bóstwa swego osobliwie objawić.

A ja też ten król z tej powieści już biorę kształt a dekret ten, jako twardem zapisem u siebie umocniony mam, co Pan mój rzekł do mnie: Syneś ty mój miły jest, abowiem jam ciebie dziś sobie urodził.

A jeśli tego będziesz ode mnie potrzebował, jaką prawą ojczyznę, dziedzicznym prawem dam ci posieść wszystki narody ludzkie, a rozkazowanie twoje będzie rozszerzone aż do ostatecznego końca wszystkiej ziemie.

A jeśli być sie kto chciał sprzeciwić, snadnieć to przydzie skarać, wziąwszy w rękę sceptrum twoje królewskie, a nieinaczej jako zdunowi garnek stłuc, który był mało przed tym uczynił.

Przeto, zrozumiawszy temu, uznajcie sie wy, którzy jesteście przełożonemi na świecie, a przypuśćcie k sobie to łaskawe napominanie wy, którzy sądzicie ziemię.

A odłożywszy ty wasze żartowne sprawy na stronę, z wielką radością udawajcie sie w posłuszeństwo temu panu, a kochajcie sie, że wam jest dan taki król, mając też to na pieczy, co zacz jest, a jako jest rzecz straszliwa, aby miał być w czym obrażon.

A iż wam jeszcze syna swego przełożył, ubłagajcie go, jako najlepiej możecie nabywając łaski jego. Abowiem snaćby sie mógł rozgniewać, jeślibyście od słusznej drogi zbłądzili.

Bo jeśliby sie z wami chciał obchodzić jako z przeciwniki, tu byście dopiro poznali, jako są to szczęśliwi, którzy sie kochają, w tym, iż sie wdali w posłuszeństwo jego.

Chwała Bogu Ojcu i Synu etc.

Modlitwa

Boże wszechmogący nasz tak, jako tu prorok wysławia, że ty, będąc słowo ojcowskie, jesteś przed wszemi początki od niego narodzon; a poruczonoć jest w moc posłuszeństwo wszej szerokości świata; nie raczysz miły Panie rozcięgać nad nami srogości swoich, abyś nas miał potłuc, jako skorupy niepotrzebne, ale nas raczej tak sprawuj, iżbychmy mogli tobie zrozumieć, panu swemu, a wyznawać cie królem i panem swoim, a w tem zrozumieniu tak trwać w naukach twoich w prawdzie i sprawiedliwości, jako bychmy sobie mogli zasługować świętą łaskę twoję.

Ojcze nasz etc.

Dla porównania Psalm 2 z Biblii Tysiąclecia

Psalm 2 – Mesjasz królem

Ps 2,01 Dlaczego narody się buntują, czemu ludy knują daremne zamysły?

Ps 2,02 Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi:

Ps 2,03 ”Stargajmy Ich więzy i odrzućmy od siebie Ich pęta!”

Ps 2,04 Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa,

Ps 2,05 a wtedy mówi do nich w swoim gniewie i w swej zapalczywości ich trwoży:

Ps 2,06 ”Przecież Ja ustanowiłem sobie króla na Syjonie, świętej górze mojej”.

Ps 2,07 Ogłoszę postanowienie Pana: Powiedział do mnie: ”Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem”.

Ps 2,08 Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi.

Ps 2,09 Żelazna rózgą będziesz nimi rządzić i jak naczynie garncarza ich pokruszysz”.

Ps 2,10 A teraz, królowie, zrozumcie, nauczcie się, sędziowie ziemi!

Ps 2,11 Służcie Panu z bojaźnią

Ps 2,12 i Jego nogi ze drżeniem całujcie, bo zapłonie gniewem i poginiecie w drodze, gdyż gniew Jego prędko wybucha. Szczęśliwi wszyscy, co w Nim szukają ucieczki.

Psałterz Jana Kochanowskiego (1579)

Bibliografia: Kochanowski J. (1579), (oprac. Ziomek J.) (1960), Psałterz Dawidów, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.

Psałterz Dawidów Jana Kochanowskiego został wydany w roku 1579 w tzw. Okresie czarnoleski. Dzieło to należy traktować nie jako dosłowne tłumaczenie ale jako swobodną parafrazę poety, biblijnej Księgi Psalmów. Psałterz powstał na bazie łacińskiego przekładu hebrajskiego oryginału. Kochanowski w psalmach oprócz motywów religijnych zawarł także motywy filozoficzne oraz swoje osobiste. Psalmy uzyskały renesansową formę i wyrażały koncepcję Boga wykraczającego poza jedną religię głoszonego w tym okresie. Z tego właśnie powodu Psalmy Kochanowskiego były literaturą modlitewną przeznaczoną zarówno dla katolików jak i protestantów. W roku 1580 znany i ceniony kompozytor tego okresu Mikołaj Gomółka napisał do tych Psalmów muzykę: „Melodie na psałterz polski”. Psałterz Dawidów Jana Kochanowskiego rozpoczyna wiersz dedykacyjny dla biskupa Piotra Myszkowskiego.

Wstęp

JEGO MIŁOŚCI MEMU MIŁOŚCIWEMU PANU, PANU PIOTROWI MYSZKOWSKIEMU Z ŁASKI BOŻEJ BISKUPOWI KRAKOWSKIEMU ETC.

Żniwa swego pierwszy snop tobie ofiaruję,

Cny Myszkowski, którego dobrodziejstwem czuję

Uwiązane swe serce; bo komu jest tajna

Twa łaska przeciwko mnie i chęć niezwyczajna?

Jedeneś ty nalezion, u którego miały

Miejsce Muzy wzgardzone i twarz wdzięczną znały;

Jedeneś ty rozumiał, że moje Kameny

Mogły jednak być godne jakiejkolwiek ceny.

Tymżeś mi serca dodał, żem się rymy swymi

Ważył zetrzeć z poety co znakomitszymi

I wdarłem się na skałę pięknej Kalijopy,

Gdzie dotychmiast nie było znaku polskiej stopy.

I teraz ci z Libanu niosę Dawidow

Złote gęśli, a przy nich polskie pieśni nowe:

Psałterza pięć książeczek, którym ty łaskawy

Wzrok ukaż, twej nieowszem niegodnym zabawy.

PSALM l

Beatus vir, qui non abiit in consilio impiorum

Szczęśliwy, który nie był miedzy złymi w radzie

 

Szczęśliwy, który nie był miedzy złymi w radzie

Ani stóp swoich torem grzesznych ludzi kładzie

Ani siadł na stolicy, gdzie tacy siadają,

Co się z nauki zdrowej radzi naśmiewają;

 

Ale to jego umysł, to jego staranie,

Aby na wszytkim pełnił Pańskie przykazanie;

Dzień li po niebie wiedzie, noc li swoje konie,

On ustawicznie w Pańskim rozmyśla zakonie.

 

Taki podobien będzie drzewu porzecznemu,

Które przynosi co rok owoc panu swemu,

Liścia nigdy nie tracąc, choć zła chwila przydzie;

Temu wszystko, co pocznie, na dobre wynidzie.

 

Ale źli, którzy Boga i wstydu nie znają,

Tego szczęścia, tej nigdy zapłaty nie mają:

Równi plewom, które się walają przy ziemi,

A wiatry, gdzie jedno chcą, wszędzie władną jemu.

 

Dla czego przed sądem być muszą pohańbieni

Ani w liczbie z dobrymi będą policzeni;

Pan bowiem sprawiedliwych na wszelki czas broni,

A przewrotne, złe ludzi cicha pomsta goni.

Biblia Jakuba Wujka (1594-1599)

Bibliografia: W.O. Jakub Wujek S.J. (przekład) (1962), Pismo święte Starego i Nowego Testamentu, Kraków: Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy.

Biblia w przekładzie z łacińskiej Wulgaty autorstwa ks. Jakuba Wujka SI (1541-1597) jest nie tylko pomnikiem myśli teologicznej szesnastowiecznej Polski, lecz również dziełem literackim, na którym przez wieki wychowywały się całe pokolenia. Jeśli do tego dodamy doskonały, obszerny komentarz doktrynalny księży jezuitów Wujka i Menochiusza, niezbędny w katolickim wydaniu Pisma Świętego, otrzymujemy dzieło doskonałe. Niniejsza publikacja jest reprintem słynnego wileńskiego wydania z lat 1862-1864, przygotowanego przez ks. Szymona Marcina Kozłowskiego, późniejszego arcybiskupa metropolitę mohylewskiego.

Psalm 1

Opisuje w pierwszym Psalmie drogę ku wiecznemu błogosławieństwu.

PS 1. DWIE DROGI: Szczęście człowieka sprawiedliwego (1-3); nieszczęsny koniec bezbożnych (4-6).

1 Błogosławiony mąż, który nie chodził w radzie niezbożnych, i na drodze grzesznych nie stał, i na stolicy zaraźliwości nie siedział.

2 Ale w zakonie Pańskim wola jego, a w zakonie jego będzie rozmyślał we dnie i w nocy.

3 I będzie jako drzewo, które wsadzone jest nad ściekaniem wód, które swój owoc da czasu swego: a liście jego nie opadnie: i wszystko, cokolwiek czynić będzie, poszczęści się.

4 Nie tak niezbożni, nie tak; ale jako proch, który rozmiata wiatr z wierzchu ziemie.

5 Przetóż nie powstaną niezbożnicy na sądzie: ani grzesznicy w zebraniu sprawiedliwych.

6 Albowiem zna Pan drogę sprawiedliwych: a droga niezbożnych zginie.

Biblia Gdańska – protestancka

Bibliografia: Pismo Święte Stary i Nowy Testament (2017), Toruń: Fundacja Wrota Nadziei.

Biblia Gdańska ukazała się drukiem w 1632 roku w drukarni Hünefelda w Gdańsku, zastępując Biblię Brzeską. Biblia Gdańska miała podobne znaczenie dla protestantów jak Biblia Wujka dla katolików. Biblia pozostała głównym przekładem aż do 1975 roku, kiedy to została wydana Biblia Warszawska. Jakkolwiek obecne wydania Biblii Gdańskiej ograniczają się do protestanckich kanonicznych ksiąg biblijnych, wydanie oryginalne zawierało również przekład apokryfów (część z nich uznawanych w katolicyzmie za tzw. Księgi deuterokanoniczne), a także pieśni, objaśnienia jako wykładnię wiary chrześcijańskiej. Biblia Gdańska cieszy się do chwili obecnej dużą popularnością wśród wyznawców protestantyzmu szczególnie tej grupy bardziej konserwatywnej.

Psalm 1

  1. Błogosławiony mąż, który nie chodzi w radzie niepobożnych, a na drodze grzesznych nie stoi, i na stolicy naśniewców nie siedzi; 2. Ale w zakonie Pańskim jest kochanie jego, a w zakonie jego rozmyśla we dnie i w nocy. 3. Albowiem będzie jako drzewo nad strumieniem wód w sadzone, które owoc swój wydaje czasu swego, a liść jego nie opada; i wszystko, cokolwiek czynić będzie, poszczęści się. 4. Lecz nie tak niepobożni; ale są jako plewa, którą wiatr rozmiata. 5. Przetoż się niepobożni na sądzie nie ostoją, ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych. 6. Albowiem zna Pan drogę sprawiedliwych; ale droga niepobożnych zginie.

Biblia Warszawska – protestancka

Bibliografia: Komisja Przekładu Pisma Świętego (tłum) Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (tzw. Brytyjka) (2013), Warszawa: Towarzystwo Biblijne.

Biblia warszawska (tzw. „Brytyjka”) – to najpopularniejszy przekład Pisma Świętego w kręgach protestanckich, który zastąpił wcześniej używaną Biblię Gdańską. Prace nad tym tłumaczeniem  trwały 25 lat, a jego pierwsze, pełne wydanie nastąpiło w 1975 roku. Tekst Biblii Warszawskiej jest rozpowszechniany także w formie ewangelizacyjnych wydań Nowego Testamentu drukowanych na zlecenie Stowarzyszenia Gedeonitów i rozdawanych w więzieniach, szpitalach, szkołach, hotelach i innych, podobnych placówkach.

Psalm 1

  1. Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców, 2. Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą. 3. Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, Wydające swój owoc we właściwym czasie, Którego liść nie więdnie, A wszystko, co uczyni, powiedzie się. 4. Nie tak jest z bezbożnymi! Są oni bowiem jak plewa, Którą wiatr roznosi. 5. Przeto nie ostoją się bezbożni na sądzie Ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych. 6. Gdyż Pan troszczy się o drogę sprawiedliwych, Droga zaś bezbożnych wiedzie do nikąd.

Biblia Ekumeniczna (katolicko – protestancka)

Bibliografia: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza (2016), Poznań: Ewangeliczny Instytut Biblijny.

Wydanie ekumenicznego przekładu Biblii jest projektem Towarzystwa Biblijnego w Polsce rozpoczętym w 1995 r. Do jego realizacji powołano Międzywyznaniowy Zespół Tłumaczy, w którego skład weszli przedstawiciele Kościołów członkowskich Towarzystwa.

Pierwsze efekty pracy przyniosły wydanie pojedynczych ewangelii w przekładzie ekumenicznym. W 1997 r. ukazały się Ewangelie Mateusza i Marka, zaś w 2000 r. Łukasza.

W 2001 r. Towarzystwo Biblijne wydało Nowy Testament i Psalmy w tym przekładzie. Nowy Testament doczekał się czterech wydań (ostatnie w 2007 r.) i został rozpowszechniony w 40 tys. egzemplarzy. W 2003 r. oddzielnie wydano Księgę Psalmów. W 2016 r ukończono prace nad wydaniem Starego Testamentu, a tym samym całego Pisma Świętego w przekładzie ekumenicznym. Przygotowanie tłumaczenia tekstu biblijnego wymaga dużego zaangażowania licznych specjalistów pracujących na co dzień w innych instytucjach, a także niemałych środków finansowych. Dlatego Towarzystwo Biblijne zdecydowało się na wydanie Starego Testamentu w pięciu tomach: Pięcioksiąg, Księgi Historyczne, Księgi Dydaktyczne, Księgi Prorockie oraz Księgi Deuterokanoniczne.

Ekumeniczny przekład Biblii jest efektem pracy tłumaczy i redaktorów różnych wyznań chrześcijańskich. Tekst jest konsultowany z przedstawicielami jedenastu Kościołów w Polsce: Rzymskokatolickiego, Prawosławnego, Ewangelicko-Augsburskiego, Ewangelicko-Reformowanego, Ewangelicko-Metodystycznego, Polskokatolickiego, Starokatolickiego Mariawitów, Chrystusowego, Chrześcijan Baptystów, Zielonoświątkowego oraz Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.

Tekst przekładu ekumenicznego charakteryzuje się współczesną polszczyzną. Tłumacze zrezygnowali z archaizacji języka. Przypisy zawierają jedynie konieczne informacje historyczne, geograficzne, zwyczajowe czy lingwistyczne. Ze względu na międzywyznaniowy charakter przekładu nie umieszczono komentarzy teologicznych, a każda księga jest poprzedzona jedynie krótkim wstępem ogólnym.

Psalm 1

[1] O, jak szczęśliwy jest ten, Kto nie kieruje się radą bezbożnych, Nie przesiąkł podłością grzeszników, Nie zajął miejsca w gronie szyderców, [2] A jego rozkosz to Prawo PANA – Nad nim rozmyśla za dnia oraz nocą. [3] Będzie jak drzewo zasadzone wśród strumieni, Które wyda owoc we właściwym czasie. Jego liść nie pożółknie, A czego się podejmie, to skończy z powodzeniem. [4] Z bezbożnymi będzie inaczej: Ci będą jak plewy, Które wiatr rozwieje. [5] Dlatego bezbożni przepadną na sądzie, Podobnie jak grzesznicy w gronie ludzi prawych. [6] PAN bowiem strzeże poczynań sprawiedliwych, Posunięcia bezbożnych zakończą się przegraną.

Księga Psalmów – Czesław Miłosz

Bibliografia: Czesław Miłosz (1982), Księgi psalmów Éditions du Dialogue, Paris.

Przekład z języka hebrajskiego.

Inicjatorem tłumaczeń Biblii był wieloletni przyjaciel Miłosza, ks. Józef Sadzik, pallotyn, który weryfikował przekład aż do swojej nagłej śmierci w 1980 roku. Inspiracją w pracy Miłosza był często dziewiętnastowieczny przekład Biblii hebrajskiej autorstwa Izaaka Cylkowa . Czasami poeta powoływał się na jeszcze starsze przekłady – w przypadku Księgi Psalmów na Psałterz Puławski z XV w. Zamiarem poety było stworzenie w swoim tłumaczeniu języka, który podkreśli sakralny charakter ksiąg biblijnych.

Psalm 1.

Szczęśliwy, kto nie chodził za radą bezbożnych *
na drodze grzeszników nie postał, *
w gromadzie naśmiewców nie siedział.

Ale w prawie Pańskim ma upodobanie *
i naukę Pańską bada w dzień i w nocy.
I będzie jak drzewo zasadzone u strumieni wód, *
które wydaje owoc, kiedy jest jego czas, *
i którego liść nie usycha. *
A cokolwiek zacznie, powiedzie się.

Nie tak bezbożni, nie tak. *
Ale są jak plewy, które wiatr wymiata.
Przeto nie ostoją się bezbożni na sądzie *
ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych.
Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, *
a droga bezbożnych zaginie.

Biblia Warszawsko – Praska (1997)

Bibliografia: Ks. Bp Romaniuk Kazimierz (przekład) (2013), Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (Biblia Warszawsko-Praska), Sandomierz: Wydawnictwo Diecezjalne.

Pierwszy od czasu Biblii ks. Wujka przekład całości Biblii z języków oryginalnych, dokonany przez jedną osobę, uważana czasami za najnowocześniejszy, napisany najbardziej zrozumiałym współczesnym językiem polskim przekład z języków oryginalnych. Prace nad tłumaczeniem trwały od 1961 roku do roku 1997. Nie jest to przekład naukowy czy techniczny lecz typowo literacki (artystyczny), wręcz można go nazwać współczesną adaptacją lub przekładem parafrazującym. Posługuje się on bowiem pięknym, świeżym i komunikatywnym językiem polskim. Teksty poetyckie są na ogół rytmiczne. Tego typu przekład w równiej mierze – jak oryginałowi – chce być wierny językowi docelowemu, czyli praktycznie czytelnikom, którzy się tym językiem posługują

Psalm 1

  1. Szczęśliwy, kto nie słucha bezbożnych, Nie chodzi drogami grzeszników i nie zadaje się z szydercami, 2. lecz w prawie Pańskim ma upodobanie i rozmyśla nad nim, we dnie i w nocy. 3. Podobny jest do drzewa, co nad wodą płynącą owoc wydaje we właściwym czasie, a liście jego nigdy nie więdną. Taki co zacznie, kończy szczęśliwie. 4. Inaczej jest z bezbożnymi: są jak plewy niesione wiatrem. 5. Nie ostoją się tedy bezbożni na sądzie ani grzesznicy pośród sprawiedliwych. 6. Pan bowiem zna ścieżki sprawiedliwych, A droga bezbożnych wiedzie ku zagładzie.

Biblia Tysiąclecia – aktualnie oficjalna, liturgiczna wersja Pisma Świętego, używana przez Kościół Katolicki w Polsce.

Bibliografia: Biblia Tysiąclecia (2002), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Między XVII i XIX wiekiem w polskim Kościele katolickim używano niemal wyłącznie Biblii Jakuba Wujka. Oparta była ona na tekście łacińskiej Wulgaty , będącej oficjalnym tekstem Biblii dla katolików. Nie dokonywano w tym czasie nowych, kompletnych przekładów z powodu braku zapotrzebowania (przede wszystkim duszpasterskiego) i ograniczanie czytania Biblii w językach narodowych.

O planach stworzenia Biblii Tysiąclecia poinformował we wrześniu 1958 r. na odbywającym się w Lublinie zjeździe teologicznym benedyktyn Augustyn Jankowski. Ponieważ środowisko naukowe KUL nie zdecydowało się na własne tłumaczenie, opactwo tynieckie podjęło samodzielnie realizację projektu. Jankowski został redaktorem naukowym wydania. Tłumaczenie nazwano początkowo Biblią Tyniecką, ze względu na źródło inicjatywy, którym był zakon benedyktynów z Tyńca. Ponieważ ukazało się na rok przed milenijną rocznicą chrztu Polski, nazwane zostało Biblią Tysiąclecia. Inicjatorzy przekładu zdecydowali się na rekrutację dużego grona tłumaczy, przede wszystkim ze względu na postulowaną szybkość tłumaczenia. Większość biblistów zaproszonych do projektu odpowiedziała pozytywnie. Jako jeden z niewielu odmówił (według własnej relacji) Eugeniusz Dąbrowski , który uważał, że nie ma w Polsce wystarczającego zespołu hebraistów, mogących sprostać zadaniu tłumaczenia Starego Testamentu. Pierwsze maszynopisy zaczęły nadchodzić do Tyńca jesienią 1959 r., ale cała praca trwała kilka lat, a przekład został opublikowany ostatecznie w roku 1965. Redaktorem wydania ze strony wydawnictwa Pallottinum był Kazimierz Dynarski, który blisko współpracował z Jankowskim, a wspólnie podejmowali główne decyzje dotyczące publikacji.

Psalmy używane w liturgii mszalnej i brewiarzowej różnią się od przekładu Biblii Tysiąclecia. Poeta Marek Skwarnicki na potrzeby odnowionej liturgii godzin przygotował w latach 1971-1976 adaptację Księgi Psalmów z pierwszego wydania Biblii Tysiąclecia. Jednocześnie benedyktyn Placyd Galiński opracował używane w liturgii pieśni ze Starego i Nowego Testamentu. Celem obu adaptacji miało być ułatwienie recytacji oraz śpiewu grupowego, gdyż przekład „filologiczno-naukowy” nie dość jasno przedstawiał treść oryginału i miał zbyt mało walorów poetyckich. Teksty weszły najpierw w formie psalmów responsoryjnych do Lekcjonarza Mszalnego, a potem (z niewielką korektą) do ksiąg Liturgii godzin wydawanych przez Pallottinum. Tak opracowane teksty ukazały się w 1976 jako Psalmy-Kantyki. Układ według liturgii godzin, a samodzielne wydanie Psalmów (zawierające też fragmenty nieujęte w liturgii godzin) w 1990. Jadwiga Stabińska przygotowała w 1986 Psałterz poetycki oparty z kolei o adaptację Skwarnickiego.

Tłumaczenia do Biblii Tysiąclecia dokonano z języków oryginalnych, głównie z Biblii Hebrajskiej, Septuaginta (grecka) oraz Biblii Jerozolimskiej (wersja francuska).

Do tekstu hebrajskiego (i fragmentów aramejskich ) Stary Testament: Biblia Hebraica, ed. R. Kittel, A. Alt, O. Eissfeldt, Stuttgart 1945.

Do tekstu greckiego Starego Testamentu: Septuaginta…, ed: A. Rahlfs, Stuttgart 1943, 1, 2 tom.

Do tekstu greckiego Nowego Testamentu: Novum Testamentum Graece at Latine, ed. A. Merk, Romae z 1951 r.

Jedyną księgą w Biblii Tysiąclecia nie przetłumaczoną z tekstów oryginalnych była Księga Psalmów. Za podstawę tłumaczenia wzięty został przekład łaciński z 1945 roku, tzw. Psalterium Pianum. W księdze tej, inaczej niż w całym Starym Testamencie skorzystano z terminu Pan, a nie Jahwe. Również tytuły psalmów wskazywały na ich liturgiczne przystosowanie, np. odnosząc je bezpośrednio do Chrystusa.

Psalm 1 – Dwie drogi życia

Ps 1,01 Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców,

Ps 1,02 lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.

Ps 1,03 Jest on jak drzewo zasadzone nad płynąca woda, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada.

Ps 1,04 Nie tak występni, nie tak: są oni jak plewa, która wiatr rozmiata.

Ps 1,05 Toteż występni nie ostoja sie na sadzie ani grzesznicy – w zgromadzeniu sprawiedliwych,

Ps 1,06 bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych, a droga występnych zaginie.

 

Bibliografia

Biblia Jerozolimska (2006), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Bp Romaniuk Kazimierz (przekład) (2013), Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (Biblia Warszawsko-Praska), Sandomierz: Wydawnictwo Diecezjalne.

Biblia Tysiąclecia (2002), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Kochanowski J. (1579), (oprac. Ziomek J.) (1960), Psałterz Dawidów, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.

Księga Psalmów (1999) Miłosz Cz. (tłumaczenie z hebrajskiego), Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Nowy Leksykon Biblijny (2011), Kielce: Wydawnictwo Jedność.

Nowy Testament (2005), Częstochowa: Wydawnictwo „ Święty Paweł”.

Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Biblia Tysiąclecia (2002), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum

Pismo Święte, Stary i Nowy Testament (2017), Toruń: Fundacja Wrota Nadziei.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, W.O. Jakuba Wujka S.J. (1962), Kraków: Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy.

Pismo Święte Starego Testamentu (2006), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Praca zbiorowa (2017), Ewangelia 2018. Droga, Prawda i Życie, Wrzosowa: Edycja Świętego Pawła.

Psałterz (2011), Warszawa: Oficyna Wydawnicza Vocatio.

Psałterz Grecki (2017), Kraków: Wydawnictwo M.

Psałterz z komentarzami Jana Pawła II (2014), Kraków: Wydawnictwo M.

Źródła internetowe: www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl

Księga Psalmów

Nazwa „psalm” pochodzi z greckiego i łacińskiego określenia psalmos/psalmus i odpowiada hebrajskiemu mizemor. Oznacza ona utwór religijny o charakterze poetyckim, wykonywany przy akompaniamencie instrumentów strunowych (zimmer). Kanoniczny zbiór psalmów Biblii Hebrajskiej obejmuje 150 takich utworów, przekazanych przez tradycję synagogalną. Nadto znany był szereg innych psalmów niekanonicznych: tłumaczenie greckie LXX (70 – septuaginta) wymienia np. Ps 151, czy zwój psalmów znaleziony w Qumran (11 Q Psb) oraz poza nim kilka dalszych pieśni tego typu. Niektóre psalmy przekazano w Psałterzu (z nieznacznymi zmianami) dwukrotnie, inne skomponowano z części dwu pieśni. Podział Psałterza na pięć ksiąg odpowiada prawdopodobnie analogicznemu podziałowi Pięcioksięgu; każda z nich kończy się doksologią. Współczesna krytyka doszukuje się także innych znamion podziału, biorąc za punkt wyjścia użycie imion Bożych (zbiór „jahwistyczny”, „elohistyczny”) lub autorów (zbiór „Dawidowy”). Nie ulega też wątpliwości, iż psalmy zbierano według rodzajów literackich (np. zwarta grupę psalmów „stopni” lub „wstępowań” oraz psalmów „królewskich”). Ogólne określenie psalmów jako „Psałterza Dawidowego” nie należy rozumieć w sensie wyłączności autorstwa wielkiego króla, lecz jako uwydatnienie jego wielkiej roli w powstawaniu księgi. W rzeczywistości są one dziełem wielu autorów bardzo różnych okresów i środowisk i ulegały wielokrotnym przeróbkom, adaptacjom i opracowaniom, zwłaszcza do celów liturgicznych. Odczytując nową, aktualną do sytuacji ludu Bożego treść, nadawano niektórym zwrotom i wyrażeniom nową treść lub zastępowano je innymi. Przy tej sposobności natchnieni redaktorzy dodawali niekiedy krótkie aktualizujące refleksje. Tytuły psalmów (35 spośród nich nie posiada ich wcale), zawierające imię rzeczywistego lub domniemanego autora, okoliczności powstania, rodzaj literacki lub uwagi liturgiczno muzyczne, są częściowo bardzo dawne lub nawet pierwotne, częściowo zaś dodane albo uzupełnione później (np. różnice między hebrajskim a LXX w niektórych tytułach). Wobec długiej historii literackiej i wspomnianych już adaptacji, ustalenie autorstwa niektórych psalmów nastręcza trudności lub też jest wprost niemożliwe. Współczesne badania dowiodły jednak – na podstawie analogii literatury pogańskiego Wschodu starożytnego, że wiele psalmów powstało w okresie monarchii lub jeszcze wcześniej. Stąd podawanie w wątpliwość autorstwa Dawida (któremu formalnie przypisuje się 73 psalmy), znanego skądinąd poety i muzyka, a także innych starożytnych autorów nie jest właściwe, i w każdym poszczególnym wypadku wymaga przekonującego uzasadnienia. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, iż wiele psalmów powstało później, w okresie niewoli babilońskiej, niektóre zaś także w czasach machabejskich. Bardzo ważnym czynnikiem w należytej ocenie i zrozumieniu psalmów są ich rodzaje literackie, zdradzające intencję natchnionego pieśniarza. Najbardziej charakterystycznymi wśród nich są hymny pochwalne i dziękczynne oraz indywidualne i zbiorowe lamentacje, zawierające zwykle obok drastycznego przedstawienia własnej sytuacji, także błagalną prośbę. Niemałą rolę odgrywają także psalmy królewskie, dydaktyczne, mądrościowe, a także prorockie. Każdy poszczególny psalm został określony pod względem literackim w odnośniku wstępnym. Psałterz – to nie tylko zwierciadło pobożności ludu Bożego Starego Przymierza, ale także przegląd wszystkich teologicznych refleksji. Obejmują one całokształt zbawczego planu Bożego od stworzenia świata poprzez wzloty i upadki człowieka w jego dążeniu ku Bogu aż do czasów pełni Chrystusowej i wielkiej eschatologicznej przemiany (psalmy mesjańskie i eschatologiczne). Ta ostania cecha stanowi bezpośrednie przejście między społecznością dawną a nową, zmierzającą ku pełnej realizacji planów Bożych. Wiele psalmów przedstawia Nowy Testament jako zapowiedź życia, działalności, śmierci i wywyższenia Jezusa Chrystusa; inne czynią to pośrednio. Na specjalną uwagę zasługują natomiast pieśni mówiące o eschatologicznym wywyższeniu Boga lub o chwale dynastii Dawida, w której autorzy upatrują zwłaszcza najwybitniejszego jej Potomka, Zbawcę świata, Jezusa Chrystusa. Oczywiście, chrześcijanin, członek nowego ludu Bożego, czyta Psałterz w nowym duchu. Nie może on też nie dostrzegać w nim pewnych niedoskonałości, zestawiając go z powszechnym posłannictwem miłości Jezusa Chrystusa; wie on jednak, że Bóg, dobry Nauczyciel, prowadzi człowieka długimi etapami, z tego, co niedoskonałe, ku doskonałości. Toteż cała tradycja chrześcijańska począwszy od pierwszych wieków uznała jednogłośnie Psałterz za swoją księgę modlitwy, odnajdywała w nim swoje ideały, wzbogacone nowym spojrzeniem na historię zbawienia. Kościół dał temu wyraz przypisując Psałterzowi nader ważną rolę w liturgii. Nowy lud Boży odmawia słowa psalmów zawsze w zjednoczeniu ze swą Głową, Jezusem Chrystusem, i w Nim szuka pełnego ich znaczenia; czerpie z nich zarówno wskazania dla swojej chrześcijańskiej egzystencji, jak też stara się zrozumieć swoje posłannictwo w dziejach zbawienia. Nie zapomina wprawdzie, iż pieśni te należą do dawnego etapu objawienia, niemniej odnajduje w nim, jak dawniej, swoje najważniejsze problemy religijne.

Akrostych. Akrostych to utwór literacki, w którym początkowe litery kolejnych wersów układają się w określony schemat lub tworzą jakiś wyraz. Tym schematem może być alfabet (pierwszy wers rozpoczyna się pierwszą literą alfabetu, drugi drugą itd.). Akrostych zawiera czasami jakieś przesłanie lub imię/nazwę (na przykład, imię pisarza, który skomponował dany utwór, lub imię bóstwa, któremu go poświęcono). W Księdze Psalmów pojawia się kilka takich akrostychów. Z najbardziej złożonym mamy do czynienia w Ps 119, w którym każdy kolejny wers rozpoczyna się kolejną literą hebrajskiego alfabetu. Wszystkie hebrajskie akrostychy występujące w Biblii są akrostychami alfabetycznymi. Siedem zachowanych przykładów akrostychów z literatury mezopotamskiej to akrostychy imienne/zdaniowe (język akadyjski był językiem sylabicznym, pozbawionym alfabetu, dlatego nie można było w nim tworzyć akrostychów alfabetycznych), datowane ogólnie na 1 połowę I tysiąclecia przed Chrystusem. Przykłady egipskie to akrostychy numeryczne lub przesłania złożone z układów horyzontalnych i wertykalnych. Osiągnięcie efektu stylistycznego opiera się tam w znacznej mierze na grze słów. Ponieważ akrostych uzależniony był od pisma, nie mógł być tworzony w formie ustnej. Utwory te były przeznaczone do czytania, nie zaś jedynie do słuchania, ponieważ ważną rolę odgrywał w nich element wizualny. Szczególnie wyraźnie widać to w utworach babilońskich, gdzie znak przyjmuje inną wartość w recytowanym utworze poetyckim, a inną w akrostychu. W przykładach babilońskich schematy oparte są na ostatnich znakach kolejnych wersów. Inną odmianą akrostychu jest ta, w której schemat powraca w każdej kolejnej zwrotce utworu.

Życie pośmiertne. Szeol to hebrajska nazwa podziemnego świata umarłych. Chociaż przeniesienie człowieka ze świata żywych do Szeolu mogło być uważane za sąd, miejsce to samo w sobie nie było miejscem kary, w przeciwieństwo do nagrody, jaką byłoby przebywanie w niebie. Słowo to czasami jest synonimem grobu, grób był bowiem bramą, przez którą człowiek wkraczał do świata zmarłych. Oprócz tego w Księdze Psalmów Szeol jest często określany jako „dół”. Ten typ terminologii pojawia się jako wariant słowny już w okresie sumeryjskim. Jest to całkowicie logiczne, ponieważ grób (dół wykopany w ziemi) stanowił wejście do podziemi. Izraelici wierzyli, że duchy zmarłych istnieją nadal w świecie cieni. Trudno było uznać tę formę istnienia za przyjemną, lecz w Starym Testamencie nigdy nie wiązano z nią męczarni w ogniu piekielnym. Nie jest jasne, czy Izraelici znali jakieś inne miejsce niż Szeol. Ludzie ocaleni z Szeolu zostali zwyczajnie zachowani przy życiu, nie zaś wysłani w inne zaświaty. Pojawia się jednak mglista idea innego miejsca w epizodzie Henocha i Eliasza, którzy uniknęli grobu i przypuszczalnie do Szeolu nie trafili. Teksty Starego Testamentu w bardzo niejasny sposób wskazują na inne możliwości. W sytuacji braku konkretnego objawienia system wierzeń Izraelitów przystosował się do światopoglądów ich kananejskich i mezopotamskich sąsiadów. W myśli mezopotamskiej człowiek musiał przebyć po śmierci pustynię, góry, rzekę, a następnie zejść przez siedem bram do podziemnego świata. Chociaż w literaturze mezopotamskiej został on opisany jako mroczne miejsce, którego mieszkańcy przybrani są w ptasie pióra i jedzą proch, pojawiają się również bardziej pozytywne przedstawienia. W Księdze Psalmów znajdujemy kilka wyrażeń, które interpretuje się często jako nawiązanie do życia przyszłego przed obliczem Jahwe, chociaż możliwe są również inne wyjaśnienia. Niektóre psalmy powiadają o przebudzeniu się i oglądaniu Bożego oblicza. W kontekście Księgi Psalmów nie jest to jednak oczekiwanie nieba, lecz przeżycie doświadczane w świątyni, co potwierdza tekst Ps 27,4 i 63,3. Fraza ta przyjmuje identyczne znaczenie w języku akadyjskim, gdzie, na przykład, Asurbanipal z utęsknieniem oczekuje chwili, gdy będzie mógł oglądać oblicze swojego boga, Aszura (w świątyni) i oddać mu pokłon. W hymnie skierowanym do Isztar czytamy, że chory, oglądający jej oblicze, odzyskuje zdrowie. W bardziej ogólnych kategoriach, babiloński cierpiący z Ludlul Bel Nemeqi powiada, że wzywa swojego boga, który jednak nie ukazuje mu swojego oblicza. Mimo to modlący się ma nadzieję, że ranek przyniesie mu dobre rzeczy. Również Psalmista oczekuje, że gdy się obudzi rano, doświadczy wybawienia (Ps 139,18). Drugie wyrażenie dotyczy wykupienia z Szeolu (Ps 49,15). Oznacza ono, że Psalmista został jedynie wybawiony od śmierci w danym momencie, nie zaś, że trafił do nieba zamiast do Szeolu. Podobne zwroty znaleźć można w literaturze mezopotamskiej, gdzie Marduk uważany jest za tego, który odnawia życie i przywraca do życia umarłych. Gula, bogini uzdrowienia, zapewnia, że potrafi sprowadzić zmarłego z podziemnego świata. Wyrażenia te nie oznaczają zmartwychwstania, lecz uzdrowienie.

Dzieło stworzenia w Księdze Psalmów. Wielbienie Jahwe jako Stworzyciela w Księdze Psalmów koncentruje się głównie na jego rozkazywaniu kosmosowi i podtrzymywaniu go. Znakiem Boskiego panowania i suwerenności jest władztwo nad niebiosami, obłokami, słońcem, księżycem, gwiazdami, morzami, gromem i błyskawicą. Podobnie jak w całej reszcie starożytnego świata, w Izraelu ważniejszy był ten, kto panuje, niż ten, od kogo wszystko się wywodzi. Mimo to Jahwe postrzegany jest również jako twórca każdej części kosmosu. Rozciąga się to także na istoty kosmos zamieszkujące, od ludzi poprzez różne gatunki zwierząt, nieważne jak mało znane i tajemnicze. Poetycki język Księgi Psalmów nie wzbrania się wykorzystywać wyobrażeń kosmosu, które są typowe dla światopoglądu zawierającego elementy mitologiczne oraz naukowe, charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu. Chociaż dzisiaj, w kontekście współczesnej nauki, niektórzy woleliby, aby Księga Psalmów wyrażała prawdy naukowe (ukryte pod językiem poetyckim), podejście takie kryje w sobie dylemat metodologiczny. Odbiorcy izraelscy znali przecież jedynie własny krąg kulturowy. Ponieważ nie otrzymali dodatkowego objawienia (na przykład, Bóg nie powiedział im, że ziemia ma kształt kuli i krąży po orbicie wokół słońca, podtrzymywana siłą grawitacji), musieli trwać przy wyobrażeniach pokrewnych funkcjonującym w świecie starożytnym. Jeśli tak było, wówczas słowa, obrazy i idee użyte w tekście wyrażały to, co oni uważali za rzeczywistość, i nie wynikały jedynie z poetyckiej frazeologii. Mimo to główną myślą przesłania było suwerenne panowanie Boga nad naturą. Niezależnie od tego, czy Jego panowanie ukazuje się za pomocą obrazu Bóstwa uzbrojonego w błyskawice i dosiadającego obłoków, czy też jako Boską władzę nad ośrodkami wysokiego i niskiego ciśnienia oraz prądami powietrza, główna myśl o suwerennej władzy Boga pozostaje ta sama. Bóg nie przekazał Izraelitom wiedzy na temat meteorologii, by dostarczyć im „poprawnego” wyobrażenia swojego panowania nad pogodą. Wykorzystał pojęcia, które już posiadali. Podobnie nie poinformował ich, że organem odpowiedzialnym za myślenie jest mózg, nie zaś serce lub nerki, jak wierzyli starożytni. Zamiast tego potwierdził zainteresowanie ich umysłem, wykorzystując w tym celu te wyobrażenia dotyczące fizjologii, które posiadali. Starożytne wyobrażenia na temat kosmosu są wyraźnie widoczne w wielu fragmentach Starego Testamentu. Nie są znane przykłady, w których tekst wykraczałby poza ówczesne wyobrażenia naukowe lub przyjmował bardziej wyrafinowany światopogląd naukowy.

Lamentacja może być indywidualnym wyrazem rozpaczy (np. lamentacja w Ps 22,1-21), pieśnią żałobną po śmierci ważnej postaci (np. elegia Dawida po śmierci Saula w 2 Sm 1,17-21) lub wołaniem wspólnoty podnoszonym w okresie kryzysu (np. Ps 137). Najsławniejszą lamentacją ze starożytnej Mezopotamii jest utwór zatytułowany Lamentacja z powodu zniszczenia Ur, upamiętniający zdobycie miasta przez króla Elamitów, Kindattu, w 2004 roku przed Chrystusem. Dodatkowe informacje dotyczące tego rodzaju lamentacji można znaleźć we wstawce zamieszczonej w komentarzu do Lamentacji. W Księdze Psalmów ponad jedna trzecia utworów to lamentacje, przeważnie o charakterze indywidualnym. Wznoszone w nich skargi dotyczą najczęściej choroby i ucisku ze strony nieprzyjaciół. Zachowała się pewna liczba terminów technicznych z literatury lamentacyjnej z Mezopotamii, wiele pokrewnych z zaklęciami (tj. obrzędami magicznymi wykonywanymi w celu uwolnienia człowieka od jakiegoś problemu). Prośby towarzyszące lamentacji są bardzo podobne do pojawiających się w modlitwach Bliskiego Wschodu. Zawierają błaganie u udzielenie wskazówek, ochronę, przychylność i uwagę bóstwa, wybawienie z kryzysu, interwencję, pojednanie, uzdrowienie i długie życie.

Psalmy wielbiące mogą mieć charakter indywidualny lub zbiorowy. Ponad jedna trzecia utworów z Księgi Psalmów to psalmy pochwalne. Psalmy zbiorowe rozpoczynają się zwykle kategorycznym wezwaniem do uwielbiania (np. „Wołajcie do Pana”) i opisują wszystkie dobre dzieła, które Pan uczynił. Indywidualne psalmy wielbiące często zaczynają się oznajmieniem zamiaru chwalenia Boga (np. „Będę wielbił Pana”), po czym przywołują konkretne Jego dobrodziejstwa w konkretnej sytuacji. Hymny mezopotamskie i egipskie koncentrują się zazwyczaj na wielbieniu deskryptywnym, często przechodząc od chwalenia do prośby. Przykładem może być schemat pojawiający się w mezopotamskim utworze mądrościowym zatytułowanym Ludlul Bel Nemeqi. Tytuł pochodzi od pierwszej strofy: „Będę wielbił boga mądrości”. Podobnie jak w indywidualnych psalmach pochwalnych, mezopotamski czciciel Marduka opowiada o swoim problemie i o tym, w jaki sposób został wybawiony przez swojego boga.

Kult prywatny. Ile utworów wielbiących włączonych do Księgi Psalmów ma związek z dorocznymi obchodami świąt w świątyni i pielgrzymowaniem na te święta? Wielu Izraelitów mieszkało w dużym oddaleniu od świątyni. Ludzie z okolic Jerozolimy mogli świątynię regularnie odwiedzać (chociaż nie było po temu powodu, jeśli nie pojawiła się potrzeba złożenia ofiary). Każdy praktykujący Izraelita, zgodnie z wymaganiami Prawa, musiał trzy razy w roku odbyć pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak dowody, że takie obchody świąt w Jerozolimie miały zasięg powszechny, są wątłe. W rezultacie wielu Izraelitów widziało świątynię tylko kilka razy w swoim życiu. Oczywiście, musiały również istnieć inne konteksty, w których spełniano akty kultu. Sądzi się, że instytucja synagogi powstała najwcześniej po okresie wygnania, zaś wyżyn ostro zakazano w idealnym biblijnym świecie praktyk religijnych. Szabat nie był też wyraźnie oddzielony od innych dni jako dzień kultu, chociaż przynajmniej w świątyni w Jerozolimie dokonywano wówczas szczególnych czynności kultowych. Wiemy, że kult Izraela koncentrował się wokół świętej przestrzeni (świątyni), świętych pór (szabatu, świąt), świętych rytuałów (ofiar) i świętych słów (modłów). Wiemy też, że głównym celem kultu było zachowanie świętej obecności Bożej, przestrzeganie Prawa/Przymierza oraz wyrażenie uznania dla Boga jako osoby i dzieł, których dokonał. Mimo to nasze wiadomości na temat prywatnego kultu Izraelitów są bardzo ograniczone.

Zasada odpłaty. W najbardziej podstawowej postaci zasada odpłaty głosi, że sprawiedliwy będzie doznawał pomyślności, zaś nieprawy cierpiał. Na płaszczyźnie narodowej zasada ta wbudowana jest w przymierze w formie błogosławieństw i gróźb. Na płaszczyźnie indywidualnej – uważano – jest ona niezbędna, by Bóg mógł utrzymać sprawiedliwość. Ponieważ Izraelici mieli jedynie mgliste wyobrażenie na temat bytowania po śmierci, wyraźne wyobrażenia sądu i nagrody w życiu przyszłym nie były ukształtowane, sprawiedliwość Boska mogła zostać wymierzona jedynie w życiu doczesnym. Izraelici uważali, że jeśli Bóg ma być uważany za sprawiedliwego, nagrody i kary w tym życiu muszą odpowiadać prawości i nieprawości jednostek. Wiara ta doprowadziła też Izraelitów do przekonania, że człowiek doświadczający pomyślności jest w ten sposób nagradzany za swoją prawość. Z drugiej strony, jeśli kto cierpiał, musiała być to kara za jego nieprawość. Im większe cierpienie – tym większa niegodziwość człowieka, który został nim doświadczony. Z powodu zasady odpłaty cierpienie uważane było więc za powód do hańby. Autorzy babilońskich i asyryjskich tekstów magicznych powoływali się na podobną zasadę odpłaty, ponieważ nie byli jednak w pełni przekonani o sprawiedliwości swoich bogów, nie stało się to poważnym zagadnieniem teologicznym.

Kult w świątyni. Świątynia nie była budowlą służącą potrzebom kultu zbiorowego. Była miejscem, w którym Bóg miał zamieszkiwać wśród swojego ludu. Jako taka musiała spełniać standardy świętości i czystości, ze względu na stałą Bożą obecność. Podstawowym zadaniem kapłanów było utrzymywanie świętości miejsca i pilnowanie wstępu do świątyni. Świątyni nie wymyślono do składania ofiar. Najważniejszą rzeczą, o którą zabiegano, było zapewnienie obecności Bożej. Głównymi aktami kultu były więc te, które podkreślały Jego świętość oraz chroniły ją w obrębie świętej przestrzeni. Z tego powodu słowa kultu często miały charakter aktów kultu. Chociaż w świątyni były czasami wykonywane obrzędy kultu zbiorowego, nie on stanowił główną rację jej istnienia. Świątynia była domem Bożym, dlatego konieczne było czczenie w niej bóstwa. Hebrajskie słowo, którym Stary Testament posługuje się na oznaczenie kultu, oznacza również „służbę”. Na Bliskim Wschodzie większość ludów przez kult rozumiała służenie potrzebom bogów poprzez dostarczanie im pokarmu (ofiary), szat (strojów, które umieszczano na bożkach) oraz miejsca schronienia (zbytkownych i ozdobnych świątyń). Bóg Izraela nie miał owych potrzeb, lecz mimo to słuszną rzeczą było Mu służyć (co czynili, na przykład, kapłani i lewici). Święta obchodzone przez mieszkańców starożytnego świata koncentrowały się wokół cyklicznych pór roku (Nowy Rok lub święta związane z płodnością), wydarzeń mitologicznych (wstąpienie bóstwa na tron po ujarzmieni sił chaosu), wydarzeń z kalendarza rolniczego (żniwa) lub upamiętnienia ważnych wydarzeń historycznych (wydarzenia poświęcenia lub wybawienia). W czasie trwania świąt wspominano dzieła dokonane przez bóstwo i starano się nakłonić je do podjęcia kolejnych działań korzystnych dla ludu. Często poszczególne elementy przenikały się. Zwykle święta obchodzono w świętym miejscu, stąd konieczność odbywania pielgrzymek. Większość świąt religijnych i świętych dni obchodzonych na Bliskim Wschodzie związana była z cyklem rolniczym. Chociaż bogom składano codzienne ofiary, istniały również „dni patronów” w konkretnych miastach i wioskach, kiedy to czczono miejscowe bóstwa opiekuńcze; zdarzały się też okazje, gdy narodowe bóstwo/bóstwa szło z pielgrzymką od miasta do miasta, nawiedzając przybytki i zapewniając ogólny urodzaj oraz pomyślność całej ziemi. Najważniejszym ze świąt mezopotamskich było święto Akitu, czyli obchody Nowego Roku. W owe święto monarcha przyjmował rolę głównego bóstwa, zaś najwyższa kapłanka odgrywała rolę jego małżonki, reprezentując najważniejszą boginię. Dokonywanie przez nich szeregu skomplikowanych świętych rytuałów i złożenie ofiar miało na celu zdobycie upodobania bogów i zapewnienie w ten sposób pomyślności i urodzaju w nadchodzącym roku. W roku opartym na kalendarzu księżycowym obchodzono również święta nowiu księżyca oraz wydarzenia z kalendarza rolniczego (nastanie pory deszczowej, nadejście okresu wylewu rzeki, orki i żniw). Pewne rytuały nawiązywały do zmieniających się pór roku, jak choćby opłakiwanie „umierającego boga” Tammuza (lub Dumuzi), który mógł zostać uwolniony z podziemnego świata jedynie dzięki łzom swoich czcicieli (zob. Ez 8,14). Podczas owych świąt o charakterze zbiorowym jednostki pełniły zwykle rolę biernych obserwatorów. Nie było niczym niezwykłym obchodzenie w ciągu miesiąca podobnego rodzaju świąt sześć lub osiem razy.

Powszechne metafory boga. Starożytne ludy Bliskiego Wschodu mnożyły imiona i tytuły bogów, czasami posługując się metaforami, czasami frazami opisowymi. W końcowej części poematu Enuma Elisz przywódca i nowe naczelne bóstwo panteonu, Marduk, przyjmuje wyrazy uwielbienia w formie pięćdziesięciu imion, którymi się go obdarza. Do najbardziej intrygujących – po części z powodu elementu opisowego, który jest z nimi związany – należą: Namtilla, „ten, który obdarza życiem”; Namaru, „czyste bóstwo, które oczyszcza ludzką ścieżkę”; Agaku, „który stworzył istoty ludzkie i dal im wolność”; Szasu, „stróż sprawiedliwości”, oraz Agilima, „który zbudował ziemię ponad wodami”.

Podsumowanie

Psalm – oznacza śpiew i trącanie strun instrumentu o nazwie psalterion. Nazwą tą określano później zbiór hymnów pochwalnych. Dziś słowo psalm oznacza biblijny utwór poetycki o charakterze modlitewno-hymnicznym.

Wspólną cechą wszystkich psalmów jest modlitewny charakter: Jahwe (Bóg) jest ośrodkiem wypowiedzi, jak w hymnie pochwalnym, odbiorcą próśb i podziękowań, dawcą prawa i mądrości. Najłatwiej rozpoznawalną cechą psalmów jest ich zrytmizowany język. Psalmy odegrały rolę obrzędowo-religijną. Stanowią potęgę dobroci Boga i przepowiadają przyszłość oraz opłakują upadki i grzechy człowieka.

Budowa wersu biblijnego wpływa na rytmikę całego psalmu. Niezwykły charakter psalmu wyraża jego treść. Pierwsza część psalmu ukazuje, że Bóg coś może, druga to prośba do niego, a trzecia to podsumowanie. Psalmy to gotowe formy rozmowy z Bogiem.

Greckie tłumaczenie psalmów powstało w III w. p.n.e. w ramach tzw. Septuaginty tj. przekładu Starego Testamentu sporządzonego w Aleksandrii na potrzeby gmin żydowskich posługujących się językiem greckim. W liturgii chrześcijańskiej psalmy pełniły ważną funkcję w rewolucji poezji lirycznej, stając się wzorem do tworzenia parafraz i stylizacji dla późniejszych twórców w różnych literaturach narodowych.

Werset – psalmy charakteryzuje oryginalny werset biblijny, jest w nich bardzo konsekwentnie stosowany. Werset to wyodrębniony graficznie odcinek tekstu obejmujący zazwyczaj kilka zdań lub członów zdaniowych tworzących dwudzielną całość intonacyjno-znaczeniową, zestawionych współrzędnie lub podrzędnie. Podział na wersety występuje w prozie biblijnej, w utworach na nią stylizowanych, a także w Koranie. Budowa wersetów biblijnych jest zróżnicowana i odzwierciedla gatunkową i stylową wielorakość tekstów wchodzących w skład Pisma Świętego. Werset jest głównie całością treściową, zbudowaną paralelnie (równolegle) z dwóch lub trzech członów, drugi człon powtarza, uzupełnia lub przeciwstawia się myśli wyrażonej w członie pierwszym. Paralelizm wersetu biblijnego może polegać także na powtórzeniu podobnego motywu, zestawieniu pytania i odpowiedzi, rozwijaniu myśli. W wersetach trójczłonowych człon trzeci stanowi zazwyczaj zakończenie dwóch poprzednich. Te powtórzenia decydują o specyfice tekstu biblijnego i charakterystycznej symetrii myśli. W przekładach  (wierne tłumaczenie na język z oryginału) i parafrazach (przeróbkach, swobodne tłumaczenie tekstu) psalmów poeci w różny sposób traktują werset biblijny: albo zachowują rytm, a nawet kształtują graficznie werset jak np. Czesław Miłosz, albo dzielą go na mniejsze odcinki na wzór współczesnego wiersza wolnego jak np. Leopold Staff, albo w parafrazach poetyckich swobodnie traktują werset, przekształcając go na klasyczne czterowierszowe lub inne strofy, jak np. Jan Kochanowski czy Mikołaj Sęp Szarzyński.

Specyficzność kulturową psalmów można wyrazić poprzez wykluczające się na pozór opcje: są psalmy bardzo stare i współczesne, historyczne i aktualne, osobiste i powszechne, konkretne i uniwersalne. Psalmy są bowiem zapisem tożsamości Izraela – konkretnego narodu i konkretnych ludzi, a jednocześnie zostały przyjęte w innych kręgach kulturowych. Istnieją w wymiarze ponadczasowym i uniwersalnym. Niepowtarzalne zjawisko kulturowe psalmów określane bywa poprzez przyrównanie ich do piramid egipskich, greckiego Panteonu i gotyckich katedr w Europie.

Tłumaczenie psalmów było pojmowane w literaturze polskiej jako miara poetyckiego kunsztu, toteż wielu poetów podejmowało trud wyrażenia Psałterza w mowie polskiej. Od Psałterza floriańskiego z XIV/XV w i Psałterza puławskiego z XV w. do czasów współczesnych, stale pojawianie są próby tłumaczenia psalmów. Do bardziej znanych tłumaczy należą: Mikołaj Rej, Jan Kochanowski (1957r. – najsłynniejszy przekład), Leopard Staff, Mikołaj Sęp Szarzyński, Franciszek Karpiński, Roman Brandstaetter, Czesław Miłosz (1981r. – najnowszy przekład).

 

Bibliografia

Biblia Jerozolimska (2006), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Biblia Tysiąclecia (2002), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Księga Psalmów (1999) Miłosz Cz. (tłumaczenie z hebrajskiego), Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Nowy Leksykon Biblijny (2011), Kielce: Wydawnictwo Jedność.

Nowy Testament (2005), Częstochowa: Wydawnictwo „ Święty Paweł”.

Pismo Święte, Stary i Nowy Testament (2017), Toruń: Fundacja Wrota Nadziei.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, W.O. Jakuba Wujka S.J. (1962), Kraków: Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy.

Pismo Święte Starego Testamentu (2006), Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.

Praca zbiorowa (2017), Ewangelia 2018. Droga, Prawda i Życie, Wrzosowa: Edycja Świętego Pawła.

Psałterz (2011), Warszawa: Oficyna Wydawnicza Vocatio.

Psałterz Grecki (2017), Kraków: Wydawnictwo M.

Psałterz z komentarzami Jana Pawła II (2014), Kraków: Wydawnictwo M.

Źródła internetowe: www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl

Pacierz – modlitwa codzienna

Szczęść Boże

Zapraszam do wspólnej modlitwy

„Modlimy się tak, jak żyjemy,
ponieważ żyjemy tak, jak się modlimy”
(KKK 2725)

Modlitwa jest podstawową form kultu religijnego. Polega na skierowaniu swoich myśli do Boga, Świętych lub Aniołów. Modlitwa może być wypowiadana na głos – modlitwa ustna oraz modlitwa odmawiana w myślach – modlitwa myślna.

Pacierz to zbiór podstawowych modlitw kierowanych do Boga a przekazanych nam przez chrześcijańską tradycję, jakie powinny być znane każdemu katolikowi. To nasze codzienne spotkanie i zjednoczenie z Bogiem, poprzez szczerą prowadzoną z pokorą i bez pychy rozmową ze Stwórcą, o naszych najważniejszych prośbach, problemach, radościach, smutkach czy zamierzeniach. Nie ważne jak długo się modlimy, ważne, aby modlitwa była autentycznie żarliwa, angażowała całe nasze ciało, serce i duszę w spotkanie z Bogiem. Modlitwa zakłada wysiłek oraz walkę, przeciw nam samym i przeciw podszeptom kusiciela.  Walka modlitwy jest nieodłączna od walki duchowej, koniecznej do postępowania duchowego zgodnego z nauką Chrystusa.

Pacierz może być odmawiamy w tonie bardzo osobistym, proszącym, błagalnym, wielbiącym, wstawienniczym lub dziękczynnym, jako modlitwa poranna oraz wieczorna.

Modlitwa poranna to nasze prośby do Pana Boga o pomyślność i błogosławieństwo na nadchodzący dzień.

Modlitwa wieczorna zaś to nasze podziękowanie za łaskę oraz dary jakimi zostaliśmy obdarowani w mijającym dniu, chociażby za to, że nadal żyjemy.

Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. (Iz 6,3)

 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. †

Pozdrowienie chrześcijańskie
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Na wieki wieków. Amen.

Uwielbienie Trójcy Przenajświętszej
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Modlitwa Pańska

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje; przyjdź królestwo Twoje; bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie wódź nas na pokuszenie; ale nas zbaw od złego. Amen.

Pozdrowienie Anielskie

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.
Amen.

Wyznanie wiary ( Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie)

Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaje jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuje wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

 

Główne prawdy wiary
 1. Jest jeden Bóg.
2. Bóg jest sędziom sprawiedliwym, który za dobre wynagradza i za złe karze.
3. Są trzy osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.
4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
6. Łaska Bożą jest do zbawienia koniecznie potrzebna.

Trzy cnoty Boskie

  1. Wiara.
  2. Nadzieja.
  3. Miłość.

Akty strzeliste
Akt wiary
Wierzę w Ciebie, Boże żywy, W Trójcy jedyny, prawdziwy. Wierzę, coś objawił, Boże, Twe słowo mylić nie może.

Akt nadziei
Ufam Tobie, boś Ty wierny, Wszechmogący i miłosierny. Dasz mi grzechów odpuszczenie, Łaskę i wieczne zbawienie.

Akt miłości
Boże, choć Cię nie pojmuje, Jednak nad wszystko miłuje. Nad wszystko, co jest stworzone, Boś Ty Dobro nieskończone.

Akt żalu
Ach, żałuje za me złości, Jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie grzesznemu, Do poprawy dążącemu.

 

Panie Jezu Chryste, Synu Boga, Zbawicielu zmiłuj się nade mną, grzesznym.

Jezu cichy i pokornego serca uczyń serca nasze według serca Twego.

O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami którzy się do Ciebie uciekamy

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem

Któryś za nas cierpiał rany Jezus Chryste zmiłuj się nad nami

Najświętsze Serce Jezusa zmiłuj się nad nami.

Panie, ratuj!

Jezu, ufam Tobie

Jezu, kocham Ciebie

Panie, pomóż mi

Dziesięć przykazań Bożych

Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
5. Nie zabijaj.
6. Nie cudzołóż.
7. Nie kradnij.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Dwa przykazania miłości
1. Będziesz miłował Pana Boga twego, ze wszystkiego serca swego, ze wszystkiej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich.
2. A bliźniego swego jak siebie samego.

Pięć przykazań kościelnych
1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć komunię świętą.
4. Zachować nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

Suplikacja

Święty Boże, Święty mocny,
Święty a Nieśmiertelny
Zmiłuj się nad nami…

Od powietrza, głodu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie!

Od nagłej i niespodzianej śmierci
Zachowaj nas Panie!

My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wysłuchaj nas Panie!

Siedem Sakramentów świętych
1. Chrzest.
2. Bierzmowanie.
3. Najświętszy Sakrament.
4. Pokuta.
5. Namaszczenie chorych.
6. Kapłaństwo.
7. Małżeństwo.

Siedem grzechów głównych
1. Pycha
2. Chciwość
3. Nieczystość
4. Zazdrość
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
6. Gniew
7. Lenistwo

Pięć warunków Sakramentu Pokuty
1. Rachunek sumienia.
2. Żal za grzechy.
3. Mocne postanowienie poprawy.
4. Spowiedź szczera.
5. Zadośćuczynienie.

Osiem Błogosławieństw
1. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
2. Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.
3. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
5. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani.
8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Ofiarowanie pacierza 

Ofiaruje Ci Panie Boże, ten pacierz, na cześć i chwałę Twoją i na zbawienie duszy swojej, a proszę Cię, racz mi dać rozum, zdrowie, bojaźń Boską, przyjaźń ludzką i swoje najświętsze błogosławieństwo. Rodzicom moim, kapłanom krewnym, dobrodziejom i przyjaciołom racz błogosławić w zdrowiu, szczęściu i długim życiu. A dusze wiernych zmarłych niech odpoczywają w pokoju. Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.

Chwała Ojcu
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen

Aniele Boży (Modlitwa do Anioła Stróża)

Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy; Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
Amen.

Anioł Pański 
Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi; I poczęła Z Ducha Świętego.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Oto ja służebnica Pańska, Niech mi się stanie według słowa Twego.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

A Słowo Ciałem się stało; I mieszkało między nami.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Módl się za nami, święta Bożą Rodzicielko, Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
Módlmy się: Łaskę Twoją prosimy Cię, Panie, racz wlać w serca nasze, abyśmy my, którzyśmy za zwiastowaniem anielskim wcielenie Chrystusa, Syna Twego, poznali, przez mękę Jego i krzyż do chwały zmartwychwstania byli doprowadzeni. Przez Chrystusa, Pana, naszego. Amen.

Modlitwa za wiernych zmarłych
Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen

Modlitwa codzienna o opiekę do św. Judy Tadeusza

Święty Judo Tadeuszu, potężny mój Obrońco i opiekunie, w trosce i opuszczeniu oddaję się Twej cudownej opiece. Wdzięczny Ci jestem za wszystkie łaski, jakie dla mnie już wyjednałeś, a proszę Cię i nadal wspieraj mnie w pracy, pocieszaj w smutku, strzeż przed pokusą. Bądź moją mocą w trudnościach, osłoną w niebezpieczeństwach. Spraw, abym z Bogiem się budził i z Bogiem szedł na spoczynek. Dzień po dniu prowadź mnie coraz bliżej Serca Jezusowego, abym spoczął w Nim po trudach i walkach życia, a zamiast miłości własnej, pychy i zniechęcenia, niech w mym sercu zapanuje miłość, ofiarność i pokora. Amen.

Modlitwa do św. Rity, patronki spraw trudnych

Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego. Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne. Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego i dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (tutaj należy wymienić swoje własne szczegółowe prośby, błagania czy podziękowania jakie chcemy powierzyć św. Ricie). I to spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen.

Modlitwa do Świętego Michała Archanioła wg papieża Leona XIII. (13.X 1884 r. Rzym)

Święty Michale Archaniele, broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Niech go Bóg poskromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła.

Amen. † 

Dobrym zwyczajem jest najpierw zmówić Pacierz, a po pacierzu poświęcić chwilę na skupienie i osobistą rozmowę, własnym językiem z naszym Bogiem, Ojcem Wszechmogącym, który wszystkich kocha, szanuje i każdego cierpliwie wysłucha.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo1 będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: ‚Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!’ Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” Mt 6, 5-15.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. †            

Dziękuję za wspólną modlitwę, życzę miłego i spokojnego dnia.

Zapraszam do korzystania z wersji video na kanale YouTube

Na moim kanale YouTube zamieściłem oprócz Pacierza również inne modlitwy, jak: Litanie, Nowenny czy Różaniec.

https://www.youtube.com/channel/UCRk603o3_IouZKm5817Ky9w/videos