Modlitwa „Ojcze Nasz” – zmieniać czy wyjaśniać?

W ostatnim czasie bardzo gorące dyskusje wywołała decyzja Papieża Franciszka o zmianie w tłumaczeniu Modlitwy Pańskiej „Ojcze Nasz” jednego z wierszy: „i nie wódź nas na pokuszenie” na: „i nie opuszczaj nas w pokusie”. Propozycję Papieża muszą zatwierdzić poszczególne Konferencje Episkopatów. Jak do tej pory zmiany te zostały zatwierdzone przez Episkopaty Włoch, Francji i Belgii.

W Biblii Wujka ten fragment jest przetłumaczony z Wulgaty na język polski „i nie wódź nas na pokuszenie” w Biblii Tysiąclecia brzmi on: „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”, w Piśmie Świętym Towarzystwa Świętego Pawła zaś: „i nie dopuszczaj do nas pokusy” a w Biblii Poznańskiej wydanej przez Księgarnię św. Wojciecha: „i nie dozwól nam ulec pokusie”, w Biblii Warszawsko – Praskiej: „i nie poddawaj nas pokusie”.

W aktualnie obowiązującym Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:

2759 „Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: <<Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył swoich uczniów>>” (Łk 11, 1). W odpowiedzi na tę prośbę Pan powierza swoim uczniom i swojemu Kościołowi podstawową modlitwę chrześcijańską. Św. Łukasz podaje krótki jej tekst (pięć próśb) (Łk 11, 2-4) , św. Mateusz natomiast wersję poszerzoną (siedem próśb) (Mt 6, 9-13).

Tradycja liturgiczna Kościoła przyjęła tekst św. Mateusza (Mt 6, 9-13):

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się imię Twoje;
przyjdź Królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode Złego.

2760 Bardzo wcześnie przyjął się w liturgii zwyczaj dodawania doksologii na zakończenie Modlitwy Pańskiej. W Didache 8, 2: „Bo Twoja jest potęga i chwała na wieki”. Konstytucje Apostolskie 7, 24, 1, dodają na początku „Królestwo” i ta właśnie formuła została aktualnie przyjęta w modlitwie ekumenicznej. Tradycja bizantyjska po „chwała” dodaje: „Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Mszał Rzymski rozwija ostatnią prośbę (Embolizm) w wyraźnej perspektywie „oczekiwania błogosławionej nadziei” (Tt 2, 13) oraz przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa, potem następuje aklamacja wypowiadana przez zgromadzenie albo powtórzenie doksologii z Konstytucji Apostolskich.

Poniżej przedstawiam wywiad ks. prof. Waldemara Chrostowskiego na ten temat jako jeden z głosów w toczącej się dyskusji.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski wykłada na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich, członek Komitetu Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk. Jest laureatem watykańskiej Nagrody Ratzingera z roku 2014.

https://tygodnik.tvp.pl/40501734/lepiej-wyjasniac-modlitwe-ojcze-nasz-niz-zmieniac-jej-slowa?fbclid=IwAR1SiyB16D-xUF4NKZU4J5V2KJCJewGXSClkJfaQzCUsqNQ5s66ELEigmoU

Poniżej przedstawiam rozważania na temat Modlitwy Pańskiej – „Ojcze Nasz” ks. dra. Michała Kaszowskiego, wykładowcę teologii dogmatycznej w Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, zamieszczone na stronie www.teologia.pl

 OJCZE NASZ
  1. Dwa nierozdzielne słowa

Jezus nauczył nas do Najwyższej Istoty mówić: „Ojcze nasz”. Nie można oddzielać od siebie tych dwóch słów, od których rozpoczyna się podarowana nam Jego modlitwa. Do nieskończenie potężnego Boga zwracamy się pełnymi ciepła słowami, które są bliskie prawie każdemu człowiekowi, podobnie jak słowo „mama”: Abba, Ojcze, „Ojcze nasz”. Bóg jest Ojcem naszym, Ojcem wszystkich ludzi, żyjących na różnych kontynentach, w różnych krajach, należących do różnych ras, kultur i religii. Wszyscy są Jego stworzeniami, bo to On świadomie stworzył duchową osobowość każdego człowieka. To On stworzył jego duchowe, rozumne, wolne i nieśmiertelne „ja”, czyli nieśmiertelną rozumną i duchową duszę. Bóg jest „naszym” Ojcem także dlatego, że – w przeciwieństwie do niektórych ziemskich ojców – kocha nas nieustannie, świadomie, niezmiennie. Zawsze się o nas troszczy, opiekuje się nami. Każdego, kto się temu nie sprzeciwia, chce prowadzić swoimi ojcowskimi rękami, trzymać w swoich Boskich ramionach. Tymi Jego wyciągniętymi do nas rękami jest Jego Syn, Jezus Chrystus i zsyłany nam Duch Święty. Tymi dwoma „Ramionami” Ojciec pragnie trzymać każdego z nas przy swoim Boskim Sercu. Jeśli ktoś odrzuca te dwa Boskie Ramiona, Jezusa i Ducha Świętego, ten nie rozumie do końca, co znaczy, że Bóg jest Ojcem naszym; ten nie rozumie, że wszyscy ludzie są jego braćmi i siostrami. Dla człowieka, który odrzuca Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, Bóg jest daleki i ludzie stają się obcy.

Jezus w swojej ludzkiej naturze pomaga nam zobaczyć Ojca, który Go posłał (por. J 12,45). Kto Jego zobaczył, ten Ojca zobaczył (por. J 14,9). Duch Święty przypomina nam, że Bóg jest Ojcem i że jest Ojcem naszym. Kto tego Ducha odrzuca przez grzech bluźnierstwa przeciwko Niemu, ten nie rozumie ani jednego, ani drugiego. Zamknięte serce takiego człowieka staje się lodowate w odniesieniu do Boga prawdziwego i w stosunku do ludzi.

Ciągle potrzebujemy przypominania nam przez Ducha Świętego, kim jest Bóg i kim powinni dla nas być ludzie. Duch Święty rozbudza w nas przekonanie, że Bóg jest najbliższą nam Istotą, a ludzie są braćmi i siostrami, stworzonymi przez Niego. To ważne przypomnienie. Dla wielu bowiem Bóg wydaje się tak daleki, że nawet o Nim nigdy nie pomyślą. Wielu nie traktuje ludzi jak braci i siostry, jak dzieci jednego Boga, naszego Ojca. Ci, którzy przez Niego zostali stworzeni, często odnoszą się do siebie jak nieprzyjaciele. Pobudza ich do tego rozpalona przez szatana nienawiść. Nie potrafią lub nie chcą dostrzec braci i sióstr poza swoją najbliższą rodziną, a często nawet w niej nie ma braterskich odniesień.

Bez działania Ducha Świętego nie ma w nas głębokiego przekonania, że naszymi braćmi i siostrami są ludzie innych narodowości, ras, plemion. Bez Jego światła trudno dostrzec braci i siostry w wyznawcach różnych religii. Wojny, niesprawiedliwość, nienawiść, egoizm, wzajemne wykorzystywanie się to wynik zapomnienia o tym, że wszyscy zostaliśmy stworzeni przez tego samego Ojca, Ojca naszego. Jeśli ktoś wyrzuca ze swego serca Ducha Świętego, to zachowuje się wobec ludzi jak rozdrażnione i wygłodzone dzikie zwierzę, które poluje, rozszarpuje i pożera.

Jeśli ktoś nie uznaje wszystkich ludzi za braci i siostry, to nie zwraca się w modlitwie do Boga prawdziwego. Modli się do wytworu swojego ograniczonego umysłu. Modli się do pustki, do nicości. Nie ma bogiem innego Boga jak tylko ten, który jest „Ojcem” „naszym”. W dniu, w którym ludzie z pełnym przekonaniem zawołają do Boga „Ojcze nasz”, ustaną wojny, konflikty zbrojne, niewolnicze wykorzystywanie bliźnich. Duch Święty chętnie pomoże nam szczerze mówić: „Ojcze nasz”, jeśli Go o to poprosimy.

Przyjdź Duchu Święty. Rozlej w naszych sercach Twoją Boską miłość. Niech się ona zwróci do Ojca i w stronę naszych braci i sióstr. Niech ta miłość zniszczy obojętność, wrogość, niechęć, egoizm. Niech ustaną wojny, niech zniknie nienawiść. Niech braterskie uczucia zastąpią niechęć do bliźnich. Niech z naszych serc popłyną szczere słowa: Abba, Ojcze nasz. Amen.

  1. Ojciec kochający, troszczący się i niepokojący się o swoje dzieci

Ponieważ Ojciec niebieski kocha nas, to również się o nas niepokoi. Prawdziwej bowiem miłości nie można oddzielić od niepokoju o los tych, których kochamy. Tylko ten, kto – zapatrzony w siebie –  żyje egoistycznym życiem, o nikogo się nie niepokoi. Jedyną troską egoisty jest to, żeby jemu było dobrze i żeby go ominęły wszystkie nieszczęścia, kłopoty i cierpienia. Ale w Ojcu, który jest w niebie, nie ma ani cienia egoizmu. Rozpala Go wieczna i niezmienna miłość. Dlatego nie jest Mu obojętny los żadnego człowieka. Dobry Ojciec czyni wszystko, aby każdy był szczęśliwy najpierw na ziemi, a potem, na wieki, w Jego domu.

Ale czy będą mogły razem wiecznie ze sobą przebywać Jego dzieci, które żywią do siebie nienawiść, zabijają się, wykorzystują i zadręczają jedne drugich? Przecież po śmierci zostaną w nich na wieki te same nastawienia, jakie mają na ziemi: miłości lub nienawiści. Jakże więc Ojciec nasz może się nie niepokoić! On nie przestaje kochać i dlatego budzi w Nim niepokój to, co widzą Jego boskie oczy: zamiast miłości, która jednoczy i uszczęśliwia, egoizm i nienawiść, które dzielą i unieszczęśliwiają.

Jest jeszcze inny poważny powód do niepokoju Boskiego Serca Ojca niebieskiego. To sposób traktowania Jego Syna i Ducha Świętego. Ten Syn, gdy przyszedł na świat, został odrzucony i zabity. I tak się dzieje nadal. Wielu jest takich, którzy – jak mówi List do Hebrajczyków – krzyżują w „sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” (Hbr 6,6). Czy dobry i kochający swojego Syna Ojciec może z błogim uśmiechem patrzeć na ciągłe znieważanie Jego Syna, Jezusa, który w bolesny sposób nas odkupił? Czy może bez niepokoju patrzeć, jak przez wielu lekceważony jest krzyż zbawienia, znak miłości Bożej? To z prawdziwej miłości do swojego Syna Ojciec będzie któregoś dnia musiał powiedzieć: „Dosyć tego znieważania Go. Dosyć tego krzyżowania Niewinnego i wystawiania Go na pośmiewisko. Dosyć! Jako kochający Ojciec nie mogę dłużej na to pozwolić!”.

Niepokojący dla Ojca jest też sposób traktowania Ducha Świętego, którego posłał nam z miłości. Zesłał Go, aby rozpalił miłość w naszych kamiennych sercach i zamienił je w serca żywe, ogarnięte współczuciem, dobrocią, pragnieniem niesienia pomocy. Jednak ten Duch spotyka się z podobnym odrzuceniem jak Syn Boży. Bardzo często, gdy tylko zsyła swoje światło do naszych umysłów, spotyka się ze złośliwym gaszeniem go. Gdy podsuwa dobre pragnienia, zaraz są zastępowane egoistycznymi zachciankami. Gdy rozbudza miłość, wybierana jest nienawiść i pragnienie mszczenia się. I wszystko to dokonuje się dobrowolnie, świadomie. Wszystko to jest jakby „kpieniem sobie” z działania Ducha Świętego, bluźnieniem Mu. Czy więc Ojciec może pozwolić na trwające bez przerwy znieważanie Tego Ducha, którego dał nam jako potężną pomoc w podążaniu w do przygotowanego nam przez Jezusa mieszkania w niebie? Czy wrażliwe i dobre serce Ojca może być spokojne o los tych, którzy – jak przewiduje, bo zna przyszłość – nigdy nie zaprzestaną lekceważenia Jego Syna i Jego Ducha?

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, daj mi siłę, odwagę i prawdziwą mądrość, abym Twojego Syna i Ducha Świętego traktował z wielką miłością. Pomóż mi uczyć tej miłości także tych, którzy Ciebie, Syna i Ducha Świętego znieważają. Naucz mnie także miłości do braci i sióstr. Uczyń mnie gorliwym nauczycielem tej miłości, aby zjednoczony Kościół i świat – jednymi ustami i jednym sercem – wołał do Ciebie: „Ojcze nasz”. Udziel swojej Boskiej pomocy w godzinie śmierci mnie i tym wszystkim, którzy Ciebie jeszcze nie pokochali, aby przynajmniej wtedy wzniosło się z naszych serc pełne skruchy wołanie: Ojcze nasz, Ojcze miłosierny, przebacz nam nasze grzechy. One bowiem uśmierciły w nas miłość do Ciebie, do Twojego Syna, do Ducha Świętego, do naszych braci i sióstr. Wskrześ przez skruchę płomyk miłości przynajmniej w ostatniej godzinie naszego życia, aby – w bolesnym ogniu czyśćca  – zamienił się w prawdziwy i potężny jej ogień. Amen.

KTÓRYŚ JEST W NIEBIE

  1. Ojciec, który jest w niebie, chce mieć tam nas, swoje dzieci

Ojciec nasz jest Ojcem mieszkającym w niebie. Tam też przewidział mieszkanie dla każdego stworzonego przez siebie człowieka. Nie stworzył ludzi po to, by zapełniać piekło, lecz – niebo. Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abyśmy mogli na wieki żyć w domu Ojca. Tam sam powrócił po dokonaniu dzieła naszego Odkupienia. Powrócił do Ojca, aby przygotować dla nas miejsce, jak to powiedział swoim uczniom: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14,2-3). Po powrocie do Ojca Jezus Chrystus posłał nam Ducha Świętego, aby swoją Boską mocą pomógł nam dojść tam, gdzie będziemy na zawsze szczęśliwi.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, umocnij nas, abyśmy nie przeszkadzali Jezusowi i Duchowi Świętemu prowadzić nas do mieszkania, które przewidziałeś dla nas w Twoim niebiańskim domu. Pomóż także tym, którzy jeszcze nie wierzą w Twoje istnienie i w istnienie przygotowanego im u Ciebie mieszkania. Doprowadź do wiary tych, którym wydaje się, że jedynym ich mieszkaniem i ojczyzną jest ziemia. Niech dojdą do wiary i miłości, aby zamieszkali tam, gdzie światło nigdy nie gaśnie, a miłość nigdy nie słabnie. Amen.

  1. Pomaganie w zapełnianiu mieszkań w domu Ojca

Każdemu z nas Bóg powierzył jakąś grupę osób, którym powinniśmy w szczególny sposób pomóc dojść do zbawienia. Dla księdza może to być parafia, dla biskupa – diecezja. Dla osób świeckich tą grupą jest przede wszystkim rodzina, krewni, znajomi, dzieci. Tym, których Bóg oddał w nasze ręce, mamy pomóc dojść do Ojca. On czeka na nich z otwartymi ramionami. Tą pomocą ma być nasza modlitwa, przykład, przekazywane im słowo Boże. Do grona oddanych naszej opiece osób, którym powinniśmy pomagać w dojściu do domu Ojca, zaliczają się także ludzie, których osobiście nie znamy. Może żyją oni gdzieś daleko od nas, na innym kontynencie. Im także możemy pomagać w zbawieniu przez modlitwę, post i cierpliwe znoszenie różnych przykrości życiowych.

Ojcze, który jesteś w niebie, pomóż mi doprowadzić do Ciebie tych, których mi dałeś. Niech nikt z nich nie zginie na wieki. Niech już teraz żyją blisko Ciebie. Niech będą z Tobą na zawsze w niebie, gdy przekroczą próg wieczności. Amen.

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE

  1. Drogie imiona bliskich osób

Wymienienie czyjegoś imienia powoduje, że przypomina się nam osoba o takim imieniu. Gdy słyszymy imiona znanych nam ludzi, myślimy o nich. Kiedy mówimy Maryja, św. Franciszek, św. Jan, wówczas nasza uwaga koncentruje się na tych świętych. Gdy mówimy o swojej matce lub ojcu, to zwykle nie używamy ich imion. Wystarczy, że ktoś powie: „mój ojciec, moja matka” lub „twój ojciec, twoja matka”, a wiemy, o kogo chodzi. Podobnie jest z Bogiem. Wystarczy, że powiemy: „Ojcze nasz”, a przypomni się nam Ten, który jest Ojcem bliższym nam niż ojciec ziemski lub ziemska matka.

Jezus nauczył nas mówić do Boga po prostu: Ojcze, Ojcze nasz, któryś jest w niebie. I polecił zaraz po tych słowach dodać: „święć się imię Twoje”. Słowa te mają wyrażać pragnienie, by Bóg – określany jako „nasz Ojciec” – był czczony przez wszystkich ludzi na całym świecie. Mówiąc: „święć się imię Twoje”, wyrażamy nasze pragnienie: bądź wszędzie i przez wszystkich otaczany szacunkiem, miłością. Niech Twoje imię będzie wzywane, aby wyrazić Ci wdzięczność, aby Cię uwielbić, prosić, szukać Twojego przebaczenia. „Święć się imię Twoje” wyraża nasze pragnienie tego, by nikt o Bogu nie mówił z lekceważeniem, ironią, by nie szydził z Niego, nie bluźnił Mu. Powtarzając te słowa wyrażamy życzenie, by imię Boga i On sam nie był zapominany przez tych, których stworzył. Wyrażamy pragnienie, by imię Boże było nie tylko na ustach naszych i na wargach innych ludzi, ale żeby rozbrzmiewało przede wszystkim w świątyniach  naszych serc, by tam było otoczone czcią, szacunkiem i szczerą miłością, by nigdy nie było powierzchownym mówieniem:  „Panie, Panie” (por. Mt 7,21-23; Łk 6,46).

Gdybyśmy po wypowiedzeniu słów: „święć się imię Twoje”, zaczęli nadużywać imienia Bożego, wypowiadać je lekceważąco, bez należnego szacunku, bez pobożności, dziecięcej bojaźni, to dalibyśmy świadectwo o tym, że jesteśmy rozdwojeni lub nieszczerzy. Niby bowiem chcemy, żeby imię Boże uznawano wszędzie za święte, otaczano je chwałą i miłością, a nadużywamy tego imienia, wypowiadamy je bez żadnej potrzeby, lekceważąco.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech Twoje imię rzeczywiście będzie przeze mnie i przez wszystkich ludzi uznane za święte, za imię Istoty najdroższej, najbliższej, najbardziej kochanej. Niech wszystkie narody zjednoczą się w uwielbianiu Twojego imienia. Niech na Twoje imię zegnie się z pokorną miłością każde kolano. Niech będzie ono wielbione przede wszystkim w świątyniach naszych serc. Niech usta mówią o Tobie z największym szacunkiem i miłością. Niech nikt nie znieważa Ciebie, bluźniąc Twojemu imieniu lub wypowiadając je w złości albo bez potrzeby. Niech imię Twoje nie będzie usuwane z życia społecznego. Pomóż nam nie znieważać Ciebie, Boże, naszym złym życiem, bo zostaliśmy ochrzczeni w Twoje imię: „w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego.” Niech każda myśl i każde słowo o Tobie będzie ujawniać taką miłość, jaka ogarniała serce Maryi, kiedy zwracała się do Ciebie i kiedy wypowiadała najsłodsze dla niej imię Twojego Syna: „Jezus”. Amen.

  1. Tajemnicze imię naszego Ojca

Jeśli komuś powiemy tylko samo słowo „ojciec”, to z pewnością usłyszymy pytanie: „jaki ojciec?” lub „czyj ojciec?”. Jeśli jednak do tego słowa dodamy: „nasz”, „ten, który jest w niebie”, to wszystko się wyjaśni: mamy na myśli Boga, naszego najprawdziwszego Ojca. Nie trzeba do tego określenia dorzucać żadnego dodatkowego imienia. Jednak kiedyś Mojżesz zapytał objawiającego się mu w krzewie ognistym Boga o Jego imię. Chciał je przekazać swoim rodakom. Dlatego powiedział do Boga: „Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, Który Jestem. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.” (Wj 3,13-15)

Tak więc przez Mojżesza Bóg się nam przedstawił i podał swoje wspaniałe imię. Jednak zabrzmiało ono dość tajemniczo: „Jestem, Który Jestem”. Czy jednak Chrystus nie przyćmił tego Bożego imienia? Nie. Jezus nie wymazał go ani go nie zaciemnił, lecz je dokładniej wyjaśnił. Do tego imienia Bożego bowiem: „Jestem, Który Jestem” – imienia budzącego bojaźń, szacunek a może i przerażenie – dodał: JESTEM „Ojcem waszym”. Tak więc „Ten, Który Jest, Jest Ojcem”, „Jest Ojcem naszym”.

Podane Mojżeszowi imię Boże: „Jestem, Który Jestem” streszcza, kim jest Bóg w swojej naturze, i kim jest dla nas. I tak w swojej naturze jest Tym, który naprawdę jest, czyli naprawdę istnieje. Jest nieskończoną Miłością, Prawdą, Pięknem, Miłosierdziem. Jest Świętością, jest… Ubóstwo naszego języka nie pozwala nam wyrazić w pełni bogactwa i doskonałości Boga. Imię „Jestem, Który Jestem” wyraża również to, kim Bóg jest dla nas. A więc jest On Tym, który jest zawsze przy nas. Jest Bogiem, który zbliżył się do nas w Jezusie Chrystusie i przez Ducha Świętego. Jest Tym, który nigdy nie zapomina o nas. Jest Tym, dla którego każdy z nas jest drogi, cenny, niepowtarzalny. Jest tym, który pragnie naszego szczęścia, jest… Jest po prostu „Ojcem naszym, który jest w niebie”, Ojcem miłosiernym, przebaczającym, życzliwym, dobrym, uważnym, troskliwym. Jest Ojcem, który posłał nam swojego Syna i Ducha Świętego, abyśmy dzięki Ich pomocy doszli do Jego ojcowskiego domu w niebie.

Boże kochający i miłosierny, pomóż wszystkim ludziom na całej ziemi rozpoznać w Tobie Ojca. Niech Cię tak nazywają i niech Cię kochają tak, jak Cię kocha Maryja. Niech przyjdą do Ciebie wszystkie ludy, które stworzyłeś, i niech Tobie, Ojcze nasz, pokłon oddadzą, niech wysławiają Twe imię. Bo jesteś wielki i działasz cuda, tylko Ty jesteś Bogiem. Niech Cię chwalą i niech z całego serca wysławiają Twe imię. Amen. (por. Ps 86,10-12)

  1. Imię, w którym mamy zbawienie

Prorok Joel mówi, że każdy, „który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Jl 3,5). Jezus nauczył nas wzywać tego imienia w modlitwie „Ojcze nasz”. Modląc się słowami tej modlitwy zwracamy się do Boga, który nie tylko nas stworzył, lecz ponadto pragnie nas uwolnić od zła i doprowadzić do wiecznego szczęścia. Wypowiadając słowa: „Święć się imię Twoje”, wyrażamy życzenie, by Boskie imię święciło się, było wzywane przez wszystkie ludy ziemi i przynosiło im zbawienie. Św. Paweł za prorokiem Joelem zapewnia: „każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Rz 10,13). Bóg nie jest tylko jedną osobą, lecz Trójcą Przenajświętszą. Wzywanie zatem imienia każdej z trzech osób Boskich niesie zbawienie. Kto będzie szczerze szukał pomocy u Ojca, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego i pomoc tę wykorzysta, ten na pewno będzie zbawiony.

Prosimy Cię Boże jedyny w Trójcy Świętej o to, by cały świat zwrócił się do Ciebie i w Tobie zaczął szukać zbawienia. Niech nikt nie szuka go u bożka sławy, ziemskiej potęgi, bogactwa i przemijających przyjemności. Niech wszystkie ludy ziemi zawołają:

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, zmiłuj się nad nami”.

„Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nad nami.”

„Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami”.

„Trójco Święta, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami”.

Rozbudź, Panie, w ludach całej ziemi głęboką wiarę w to, że tylko w Tobie, Bogu Trójosobowym, mogą znaleźć zbawienie, „gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Niech wszyscy uwierzą, że tylko wzywanie Twojego imienia i przyjęcie Twojej pomocy zapewni im wieczne szczęście przy Tobie. Matko Najświętsza, pomóż nam tak odpowiadać na zbawczą Bożą pomoc, jak ty to zawsze czyniłaś. Amen.

  1. Imię rozdrażniające złe duchy

Codziennie giną wierzący w Boga, wyznający Jego święte imię. Są prześladowani ci, którzy wierzą w Ojca naszego, który jest w niebie, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego, który stał się człowiekiem, aby nas zbawić. Na różne sposoby są dręczeni ci, na których  spoczywa Duch Święty. Dzieje się tak, bo szatan nienawidzi Boga, przeciw któremu się zbuntował i pociągnął do wiecznego buntu inne stworzenia: aniołów i ludzi. Jednak Bóg, nasz Ojciec, nie zapomniał wbrew pozorom o swoich prześladowanych dzieciach. Przeznaczył je do wiecznej radości. Tym wszystkim, którzy cierpią z powodu wiary w Niego, w Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, mówi: „Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa” (1 P 4,14). Tak, to nie zły duch ich prowadzi do piekła, lecz Duch Boży, Duch chwały do domu Ojca, do domu niekończącego się szczęścia.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech bez przeszkód będzie wyznawane i wzywane imię Twoje, Twojego Syna i Ducha Świętego, abyśmy byli zbawieni przez Ciebie. Niech nikt nie będzie prześladowany i znienawidzony z powodu wyznawania Twojego imienia. Niech świat nie przemilcza zbrodni, dokonywanych na Twoich dzieciach. Umocnij tych, którzy cierpią za wiarę w Ciebie. Bądź przy nich, dodaj im sił i pocieszaj przez Matkę Jezusa i swoich aniołów. Daj wieczną chwałę tym, którzy stracili życie dla Twego imienia. Niech ci, którzy dzisiaj prześladują twoje dzieci, nawrócą się do Ciebie jak Szaweł pod Damaszkiem i niech staną się głosicielami twojego zbawczego imienia. Niech uznają wszystkich ludzi za swoich braci i siostry. Amen.

  1. Imię zobowiązujące

Św. Paweł przypomina nam: „Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego” (2 Tm 2,19). I nie może być inaczej. Ten bowiem, kto mówi do Boga „Ojcze nasz”, uznaje siebie za Jego dziecko i za brata lub siostrę wszystkich stworzonych przez Niego ludzi. Nie może więc czynić nieprawości, nawet słowem, samą tylko myślą lub złym nastawieniem serca. Język, który Boga nazywa Ojcem, nie może się kalać grzesznymi słowami, złym mówieniem, odbieraniem dobrego imienia Bogu i ludziom. „Nie przyzwyczajaj ust swoich do wypowiadania przysięgi i nie przywykaj wzywać imienia Świętego. Jak bowiem niewolnik często brany na męki nie może być wolny od sińców, tak ten, co byle kiedy przysięga i wzywa imienia Pańskiego, nie będzie wolny od grzechu” (Syr 23,9-10). Ponadto złe czyny i słowa wierzących gorszą tych, którzy jeszcze nie znają Boga Ojca, Jego Syna i Ducha Świętego. Ci, którzy nie postępują w sposób godny dzieci Ojca niebieskiego, gorszą pogan. Przeszkadzają im uwielbiać Go, czcić, uznać Jego imię za święte. „Z waszej to bowiem przyczyny” – mówi św. Paweł „poganie bluźnią imieniu Boga” (Rz 2,24).

My i inni ludzie potrzebujemy ojcowskiej pomocy Boga, byśmy umieli czystym sercem i czystymi ustami przyczyniać się do uświęcenia Jego imienia. Powinniśmy Go prosić o oczyszczenie serc i ust wszystkich ludzi. Bóg, nasz Ojciec, odpowie na te prośby i spełni się to, co zapowiedział przez proroka Zachariasza i Sofoniasza oraz przez Psalmistę. „I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie mego imienia – a Ja wysłucham i będę mówił: Oto mój lud, a on powie: Pan moim Bogiem” (Za 13,9). „Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie” (So 3,9). „Przyjdą wszystkie ludy, które stworzyłeś, i Tobie, Panie, pokłon oddadzą, i będą sławiły Twe imię” (Ps 86,9).

Ojcze nasz, pomóż mi żyć w sposób, jaki oczekujesz od twojego dziecka. Nie dozwól, bym Cię nazywał „Ojcem naszym”, a zachowywał się jak syn i brat marnotrawny, który tylko bierze, wszystko egoistycznie zachowuje wyłącznie dla siebie, z nikim nie dzieli się niczym i trwoni Twoje dary. „Naucz mię, Panie, Twej drogi, bym postępował według Twojej prawdy; skłoń moje serce ku bojaźni Twojego imienia!” Amen. (Ps 86,11)

PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE

  1. Naruszona harmonia stworzenia

Przykry to widok, gdy ktoś nie zdejmie swoich zabłoconych butów i przedzie się w nich po czystych wykładzinach i dywanach mieszkania. Wszędzie zostawi błoto, brud. Coś podobnego stało się w pięknym, harmonijnym i dobrym świecie, który stworzył Bóg. Na jego pięknie zostawił swoje ślady zbuntowany anioł. Przyszedł on do Ewy, aby zabrudzić jej myślenie, pragnienia, oceny moralne. Ona z kolei zaraziła swoim skalanym myśleniem i wartościowaniem Adama. Potem wspólnie ten brud przekazali swojemu potomstwu. Od chwili upadku pierwszych rodziców na pięknym kobiercu stworzenia pojawiło się błoto zła, buntu, zakłamania. Jednak Bóg nie chciał, aby Jego stworzenie zostało całkowicie zalane brudem nieładu, brzydoty, grzechu, buntu. Dlatego posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby wszystkiemu – a zwłaszcza człowiekowi – przywrócił zamierzone pierwotnie piękno i harmonię. Ten przywracany przez Zbawiciela i przez Ducha Świętego ład, porządek, dobro to królestwo Boże. Bóg zaczął swoją łaską pomagać człowiekowi odbudowywać w sobie obraz i podobieństwo Stwórcy, a wokół siebie – harmonię, piękno i ład, który naruszył przez swoje odejście od Pana. Modląc się do Ojca niebieskiego słowami: „Przyjdź królestwo Twoje”, prosimy Go, by z Jego pomocą, z pomocą Syna i Ducha Świętego, stworzenie stało się Jego królestwem: królestwem prawdy, dobra, miłości, ładu, harmonii.

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, niech przyjdzie Twoje królestwo prawdy i miłości na świat, w którym zakrólowała brzydota kłamstwa, egoizmu, nienawiści i innych grzechów. Ulecz, Ojcze, swoje stworzenie przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, i przez Ducha Świętego. Przywróć nam, Twoim dzieciom, utracone dobro i duchowe piękno. Pomóż nam się uwolnić spod panowania ojca kłamstwa, który trwa w stałym buncie przeciw Tobie. Pomóż nam budować porządek moralny, oparty na Twoim prawie miłości. Niech nasze serca upodobnią się do Najświętszego Serca Twojego Syna i do Niepokalanego Serca Jego i naszej Matki. Amen.

  1. Bóg potrafi zamienić zraniony przez grzech świat w swoje królestwo

Królestwo Boże, o które prosimy Ojca naszego, jest tam, gdzie ludzi zespala prawdziwa miłość braterska. Już samo nazywanie Boga „Ojcem naszym” buduje trochę Jego królestwo, bo przypomina nam o tym, że wszyscy na ziemi jesteśmy braćmi i siostrami. Królestwo Boże umocniłoby się, gdybyśmy w każdej chwili żyli z bliźnimi jak z prawdziwym rodzeństwem. Niestety, napływające ze świata wiadomości o wojnach, napadach, porwaniach, prześladowaniach, zadawaniu sobie wzajemnie cierpienia pokazują, jak mało jest na świecie królestwa Bożego, królestwa pokoju, miłości, serdeczności, czułości. Wszystkie smutne wiadomości powinny nas pobudzać do błagania wszechmogącego i miłosiernego naszego Ojca o pomoc.

Ojcze nasz, niech świat codziennie bardziej zamienia się w Twoje królestwo. Niech wciąż maleje zemsta, zazdrość pycha, chciwość, egoizm, bo grzechy te zamieniają piękny ogród Twojego stworzenia w ziemię pełną chwastów, które żywią się cudzym kosztem, i cierni, które kłują i ranią. Pobudź nas do użyźniania gleby naszych serc, aby przede wszystkim w nich zaczęło jak ziarno kiełkować i wzrastać Twoje królestwo dobroci, pokoju, szacunku, życzliwości. Skieruj nasz wzrok na Najświętsze Serce Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, w którym Ty, Ojcze, zawsze w pełni królowałeś. Utrzymuj nasze spojrzenie na Maryi, która bez żadnych ograniczeń poddała się Twojemu prawu miłości. Niech te Dwa Serca oświetlają nas i niech nam ukazują, jak się współdziała z Tobą, Ojcze nasz, w budowaniu Twojego królestwa na ziemi. Amen.

  1. Uderzenie Boską miłością świata skażonego przez zło

Gdybyśmy do ogromnego jeziora wrzucili potężny kamień, to wokół miejsca jego upadku wytworzyłyby się fale, które koncentrycznie rozeszłyby się po całej powierzchni i dotarłyby aż do wszystkich jego brzegów. Takim uderzeniem w wody zdeprawowanego świata było Wcielenie Syna Bożego, Jego pełne miłości i światła działanie i nauczanie, Jego śmierć krzyżowa, zmartwychwstanie i powrót do Ojca. Drugim równie potężnym wstrząśnięciem pogrążonej w stagnacji egoizmu i grzechu  ludzkości było zesłanie nam Ducha Świętego. W ocean ludzkiego zła uderzyły jakby dwa meteoryty, będące samym światłem i samą miłością. Ojciec tymi Boskimi Osobami potrząsnął światem, który porzucił Go i pogrążył się w niewdzięczności wobec Niego, w bluźnierstwach, nienawiści, bratobójczych wojnach, walkach, kłótniach. Dwa potężne „Kamienie-Meteoryty” – Jezus Chrystus i Duch Święty – uderzyły w zdeprawowany ocean świata, aby wywołać w nim falowanie miłości. Tam, gdzie się ono pojawia, powstaje królestwo Boże. Należy do niego każdy, kto pozwolił się poruszyć rozchodzącymi się od krzyża Jezusa i Ducha Świętego falami miłości.

Ojcze nasz, dziękujemy Ci za posłanie na świat Twojego umiłowanego Syna i Ducha Świętego. Niech Twoja Boska miłość przelewa się z Nich w nasze serca, niech wzrasta jak potężne fale dobra, które poruszą także innych ludzi. Spraw, abyśmy tak jak Maryja pozwolili się ogarnąć falami Twojej dobroci, miłości, życzliwości, miłosierdzia. Niech nas ogarnie, tak jak Ją, twoje światło wiary. Niech świat zamieni się w czyste wody Twojego królestwa prawdy, dobroci, miłosierdzia, miłości i pokoju. Porusz nasze egoistyczne serca falami wiary i miłości, aby i one mogły poruszyć serca innych ludzi swoją dobrocią, miłością i miłosierdziem. Amen.

BĄDŹ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI

  1. Najgłębsze pragnienie wszystkich świętych

Słowa: „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, były treścią życia Jezusa Chrystusa, Jego Najświętszej Matki i wszystkich Jego prawdziwych uczniów. Chcieli, aby wszystko na ziemi toczyło się zgodnie z wolą Ojca niebieskiego, tak jak się to dzieje w niebie. Pragnąc, aby tak było, sami codziennie spełniali te zadania, które – jak odczytywali w swoim sercu – powierzył im Bóg.

Ojcze nasz, wierzę, że Ty wszystkim kierujesz mądrze i z miłością, chociaż nieraz nie rozumiem tego do końca. Chcę, aby wszystko na ziemi działo się zgodnie z Twoją wolą. Pomóż mi temu nie przeszkadzać swoją samowolą. Pragnę wypełniać codziennie Twoje zamiary, realizować Twoje plany tak, jak to czynił Jezus i Jego Najświętsza Matka. Amen.

  1. Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze, niech się stanie

Przez całe swoje życie na ziemi Jezus mówił: „Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze, niech się stanie”. Nie tylko tak mówił, lecz zdecydowanie pragnął tego. To jedno najgłębsze pragnienie podsuwała Mu nieskończona miłość do Ojca. Podobnie postępowała Jego Matka. Całe Jej życie było wiernym i pokornym poddaniem się zrządzeniom Boga, nieskończonej Miłości, i wypełnianiem Jego najświętszych pragnień. Także przed swoją męką i śmiercią Jezus modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42; por. Mt 26,42) Poddał się decyzji Ojca co do czasu i rodzaju odejścia z tego świata. Pokazał nam przez to, jak mamy podchodzić do naszego życia i naszej śmierci. Jeśli chcemy naśladować Jezusa, to również tak jako On powinniśmy przyjąć czas i rodzaj śmierci, jaki dopuścił Ojciec. On zna nasze siły duchowe i wie najlepiej, jaki czas i sposób naszego odejścia z tego świata do wieczności będzie dla nas najlepszy.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie. Chcę z miłości do Ciebie przyjąć wszystko, co Twoja Opatrzność na mnie zsyła. Wiem, że Ty pragniesz tylko dobra: dobra mojego, dobra moich braci i sióstr, dobra wszystkich ludzi. Dlatego chcę z pokorą i miłością poddać się temu, co na mnie zsyłasz lub dopuszczasz. Już teraz przyjmuję z miłości do Ciebie czas i rodzaj śmierci, który w swojej miłości dla mnie przeznaczyłeś. Nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze niech się stanie. Amen.

  1. Niech mi się stanie według Twego słowa

Zanim Maryja poznała modlitwę „Ojcze nasz”, której nauczył Ją i swoich uczniów Jezus, to z Jej serca wypływały słowa podobne do słów tej modlitwy, zwłaszcza „Bądź wola Twoja”. Dlatego po oznajmieniu Jej przez archanioła Gabriela, że Bóg pragnie uczynić Ją Matką swojego Syna, odpowiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38)

Ojcze nasz, gorąco pragnę, żeby Twoje pragnienia stały się moimi pragnieniami. Chcę tak jak Ty pragnąć tylko dobra i mieć odrazę do zła, bo ono zawsze szkodzi. Chcę tak jak Matka Twojego Syna Jezusa, zawsze mówić: „Niech mi się stanie według Twego słowa”. Pomóż mi dobrze ułożyć całe moje życie, nie według moich, lecz Twoich planów. Amen.

  1. Jako w niebie, tak i na ziemi

Wypowiadając te słowa prosimy Ojca niebieskiego o to, by na ziemi była powszechnie spełniana Jego wola, tak jak to się dzieje w niebie, Jego domu. Tam wszyscy chętnie spełniają Jego wolę, bo widzą ile w niej jest miłości i mądrości, wiedzą, jak wielkie dobro się dzięki temu dokonuje. Na ziemi to dobro często jest przed nami zakryte. Nie widzimy z całą oczywistością tego, że dzięki spełnianiu woli dobrego Ojca niebieskiego, czynimy coś wielkiego i trwałego. Można w to wierzyć, można Bogu ufać, ale różne szczegóły Boskiego planu zwykle są przed nami ukryte. Jednak dzięki tym mrokom ukrywającym wielkie dobro chciane przez Boga wiele otrzymujemy. Przede wszystkim to, że bardzo się doskonalimy w miłości. Ufne wypełnianie woli Boga ma w Jego oczach ogromną wartość. On bowiem wie, ile nas to zwykle kosztuje, jakiego wymaga wysiłku, zaufania i zawierzenia Mu.

Ojcze nasz, niech Twoja wola będzie na całej ziemi spełniana tak, jak jest z radością wypełniana przez wszystkich mieszkańców nieba. Umocnij nasze zaufanie w Tobie. Daj nam głęboką wiarę w to, że nie dopuszczasz niczego uciążliwego i bolesnego, z czego nie mógłbyś wyciągnąć wielkiego dobra dla nas. Wzmocnij naszą wiarę w to, że Ty pragniesz tylko naszego dobra, nawet jeśli tego nie rozumiemy zbyt dokładnie. Pomóż nam naśladować Matkę Twojego Syna, która zawsze poddawała się decyzjom Twojej Opatrzności i zawsze z miłością spełniała Twoje życzenia. Niech tak będzie i w naszym życiu. Amen.

  1. Wolą Bożą jest wasze uświęcenie

Odmawiając Modlitwę Pańską, powtarzamy słowa: „Bądź wola Twoja”. Co jednak konkretnie jest wolą Ojca naszego? Św. Paweł odpowiada na to pytanie zwięźle: „wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4,3). W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana”. (Hbr 12,14) Wolą naszego Ojca jest to, byśmy jako Jego dzieci żyli święcie na tej drodze życia, która jest naszym powołaniem: jako małżonkowie, rodzice, dzieci, ludzie młodzi lub starzy, osoby samotne, kapłani, zakonnicy i zakonnice. Bez względu na wiek, płeć, wybraną drogę życia mamy dążyć do świętości, gdyż to jej pragnie Bóg. Jego wolą jest nasze uświęcenie. Ale tu dla wielu zaczyna się problem praktyczny, a nawet – czysto teoretyczny. Czym właściwie jest to uświęcenie, którego oczekuje od nas Ojciec niebieski? Różne słyszymy odpowiedzi na to pytanie. Jedni przerażają nas wizją świętości nie do uniesienia, surowej, ponurej, opartej na samych tylko wyrzeczeniach i umartwieniach. Tym, którzy taką świętość głoszą lub praktykują, św. Paweł powiedziałby: gdybyś tak się umartwił, że wydałbyś ciało na spalenie, lecz miłości byś nie miał, nic byś nie zyskał (por. 1 Kor 13,3). Inni natomiast przedstawiają skrajnie odmienny obraz świętości, jakby chcieli nam powiedzieć: żyj tak, jak żyjesz, nie rób nic więcej, niż robisz, bo już jesteś święty. Prawda o świętości znajduje się między tymi skrajnościami. Świętość jest łaską, który otrzymują nawet niemowlęta w sakramencie chrztu. Otrzymują ten dar, nie wykonując najmniejszego czynu, i stają się naprawdę święte. Noszą bowiem w swoich duszach świętość Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jednak świętość jest także pewną formą życia, ukształtowanego przez nas świadomie i dobrowolnie. Święci to ludzie „zakochani” bez reszty w Ojcu, Synu i Duchu Świętym, ludzie gotowi spełnić każde życzenie Trójosobowego Boga, pójść za każdym porywem Jego łaski. Święci to ci, którzy żyją w przyjaźni z Bogiem i starają się być nie tylko Jego przyjaciółmi, lecz – Jego „dobrymi” przyjaciółmi.

Ojcze nasz, Twoją wolą jest uświęcenie nasze. Pomóż mnie i moim braciom i siostrom zrozumieć, co to znaczy uświęcać się zgodnie z Twoją wolą. Abyśmy dobrze zrozumieli, czym jest świętość, skieruj nasz wzrok na Twojego Syna Jezusa Chrystusa, na Jego Najświętszą Matkę, na naszych świętych patronów i innych ludzi, którzy żyją święcie pośród nas. Niech ich przykład zachęci nas do codziennego uświęcania się. Amen.

  1. Ojciec chce, aby wszystkie Jego dzieci miłowały się wzajemnie

Wielką bolączką świata jest to, że dzielimy ludzi na takich, których kochamy, i na takich, których nie kochamy lub nienawidzimy. Stąd biorą się kłótnie, zatargi, wojny. Ojciec Niebieski nie chce tego. On kocha nas, swoje stworzenia. Jego wolą wyrażoną przez Jezusa jest to, byśmy się miłowali wzajemnie, tak jak On nas umiłował. „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” (J 13,34)

Ojcze nasz, który kochasz wszystkich ludzi i tego samego oczekujesz od nas, naucz nas podobnej miłości do naszych braci i sióstr. Niech między stworzonymi przez Ciebie ludźmi ustaną zatargi, kłótnie i wojny. Niech wszystkich połączy braterska miłość. Matko Najświętsza, proś wraz z nami o to naszego Ojca. Amen.

  1. Wolą Boga jest zbawienie wszystkich Jego dzieci

Ojciec posłał swojego Syna i zsyła ciągle swojego Ducha, abyśmy mogli dojść do Jego domu i tam żyć w niezamąconym szczęściu na zawsze. Tej wiecznej radości pragnie dla nas ojcowskie serce Boga. Czy jednak wszyscy ludzie będą zbawieni? To wielka tajemnica. Po zakończeniu się dziejów ludzkich i po Sądzie Ostatecznym będą istnieć tylko dwa królestwa: królestwo dobra, wiecznej miłości oraz przeciwne mu królestwo zła, egoizmu i wiecznej nienawiści. Każdy człowiek przez swój świadomy codzienny sposób życia opowiada się za jednym z tych królestw i do niego wstępuje. Jedni wchodzą do królestwa miłości, bo służą Jezusowi w swoich braciach i siostrach, inni natomiast wstępują do królestwa egoizmu, nienawiści i obojętności. Do jakiego królestwa człowiek wstąpił na ziemi i trwał w nim aż do śmierci, w takim na zawsze znajdzie się po swoim wejściu w wieczność. W jednym królestwie wiecznie będą ci, którzy miłowali Jezusa w bliźnich, w drugim natomiast ci, którzy egoistycznie lekceważyli Go i omijali w cierpiących braciach i siostrach.

O tym zdecydowanym podziale ludzi Jezus jasno nas pouczył, mówiąc o Sądzie Ostatecznym.  „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego. (Mt 25,31-46)

Ojcze nasz, prosimy Cię, abyśmy miłowali wszystkich tak, jak Ty nas kochasz. Niech nie będzie mi obojętny los żadnego Twojego dziecka. Daj mi serce czułe i wrażliwe – takie, jakie utworzyłeś w Matce Twojego Syna Jezusa Chrystusa. Amen.

  1. Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz jego nawrócenia

Nieraz zaskakuje nas to, że wszechmogący Bóg, nasz Ojciec, jakby przymykał oczy na wielkie zbrodnie, zło, przemoc, niesprawiedliwość. Diabeł, który „jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44), z upodobaniem podsuwa nam myśli o słabości lub niesprawiedliwości Boga, gdyż mu zależy na tym, żebyśmy stracili do Niego zaufanie. Swoimi kłamstwami utrwala w nas przekonanie, że Bogu obojętne jest wielkie cierpienie, wywoływane na ziemi przez niesprawiedliwość i brak szacunku do człowieka. Jednym z największych kłamstw diabła jest rozbudzone przez niego przeświadczenie, że Bogu podoba się człowiek, który morduje, dręczy ludzi, zastrasza ich, wykorzystuje, gwałci. Szatan, który w tym złu ma upodobanie, wsącza w umysły kłamstwo, że Bóg rajem, po śmierci, wynagradza za podobne zbrodnie.

Skoro Bóg, nasz Ojciec, nienawidzi zbrodni, niesprawiedliwości, dręczenia ludzi, to dlaczego nie usuwa tego zła swoją wszechmocą i nie zsyła śmierci na zdeprawowanych ludzi? Jedną z odpowiedzi Pisma Świętego jest wyjaśnienie, że Bóg nie uśmierca grzeszników, aby dać im czas na zmianę swojego życia i na naprawienie wyrządzonych krzywd. Autor Księgi Mądrości mówi: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili” (Mdr 11,23). Zamiast karać, Bóg daje szansę, upomina, tak jak to uczynił przez proroka Izajasza: „Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?” (Iz 55,7-23)

Ojcze nasz, polecam Ci wszystkie Twoje dzieci, które zapomniały o tym, że nie pochwalasz żadnego zła. Wyraziłeś to jasno w swoich przykazaniach: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, nie kradnij, nie pożądaj… Pomóż tym, którzy zadają innym cierpienie, zrozumieć, że powinni się zmienić. Niech pojmą, że mają czynić bliźnim to, czego od nich oczekują, i nie krzywdzić ich, jak sami nie chcieliby być krzywdzeni w żaden sposób. Niech Twoje światło pomoże nam wyraźnie odróżniać dobro od zła. Amen.

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ

  1. Chleb jest dobry i pożyteczny

Prosimy Ojca niebieskiego o chleb – o chleb zwykły, powszedni. Nie prosimy więc Go o coś zbytecznego. Słowo „chleb” to symbol wszystkiego, co jest konieczne do życia, wszystkiego, co jest dobre, użyteczne. Pożywienia, nazwanego „chlebem powszednim”, potrzebuje nie tylko nasze ciało, ale również nasza dusza. Dla niej pokarmem jest przede wszystkim słowo Boże i Eucharystia.

Ojcze nasz, nie proszę Cię o rzeczy zbyteczne, lecz o chleb powszedni, o codzienny pokarm dla ciała i duszy. Ty, który karmisz ptaki i przyodziewasz kwiaty na polach, daj wszystkim Twoim dzieciom to, czego potrzebują do życia na ziemi. Niech Twoja Opatrzność sprawi, żeby nikomu na świecie nie zabrakło wyżywienia. Niech nasza chciwość nie pozbawia bliźnich środków do godnego życia. Daj wszystkim ludziom także pokarm dla duszy: Twoje słowo prawdy i Ciało Twojego Syna, Jezusa Chrystusa. Umocnij nas, abyśmy nie marnowali Twoich darów, które odżywiają nasze ciało i naszą duszę. Obyśmy je przyjmowali z wdzięcznością i pokorą, tak jak to zawsze czyniła Maryja. Udziel nam również tej łaski, abyśmy w godzinie naszej śmierci zostali umocnieni Eucharystią. Amen.

  1. Kogo prosimy o chleb powszedni?

Jezus nauczył nas prosić o wszystko przede wszystkim naszego Ojca niebieskiego, który nas stworzył i wie dobrze, czego potrzebujemy do życia. Temu Ojcu mamy zaufać bez reszty. Do tego zachęcił nas, mówiąc: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” (Mt 6,25-26). Kiedy dzieci poczują głód, idą do mamy lub ojca i mówią: „Chce mi się jeść”. I otrzymują jedzenie lub zapewnienie, że zaraz będzie posiłek. Coś podobnego powinien robić codziennie człowiek wierzący i ufający swojemu Ojcu niebieskiemu. Jego ma prosić o chleb powszedni. Ci, którzy nie ufają Bogu lub w Niego nie wierzą, domagają się chleba tylko od ludzi. Rozpowszechnionym sposobem są akcje protestu, strajki, rewolucje. Jezus nikomu nie powiedział: „Zabijcie Heroda, mordujcie bogaczy i okupantów – Rzymian, domagajcie się poprawy swojego losu od ludzi”. Nauczył natomiast pokornej modlitwy, skierowanej do prawdziwego Ojca. Do Niego kazał nam mówić z wiarą i niosącą pokój ufnością: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Ojciec zawsze odpowie. Znajdzie jakiś skuteczny sposób, by zapewnić nam środki do życia.

Ojcze niebieski, Twój Syn, Jezus Chrystus, polecił nam nazywać Cię naszym Ojcem i Ciebie prosić o potrzebny nam pokarm, tak jak głodne dzieci proszą o jedzenie swoich rodziców. Daj w obfitości wszystkim swoim dzieciom to, czego naprawdę potrzebują. Nie pozwalaj na to, by brak miłości jednych twoich dzieci wywoływał głód innych. Naucz nas rozdawać chleb i inne pożyteczne dary, tak jak to czynisz Ty i jak o to się stara Matka Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, Maryja. Amen.

  1. Daj nam dzisiaj

Mówiąc te słowa do naszego Ojca niebieskiego, prosimy Go z wielką ufnością o to, by nie zwlekał ze spełnieniem naszej prośby. Chodzi bowiem o „chleb powszedni”, czyli o coś, czego bardzo potrzebujemy ciągle, każdego dnia, a więc i dzisiaj. Nie mówimy: „daj mi tego chleba”, lecz: daj go „nam”. Tak nas nauczył mówić do Ojca niebieskiego Jezus Chrystus. Chciał, by modlitwa wyrażała naszą troskę o wszystkich ludzi i uwrażliwiała nas na ich potrzeby. Nasza wrażliwość na los każdego człowieka ma się wyrażać w codziennej modlitwie za wszystkich ludzi i w działaniach, do których zostaliśmy przez Boga uzdolnieni.

Ojcze nasz, ufam Tobie. Wierzę, że jesteś dobry, że nie jest Ci obojętny los żadnego człowieka na ziemi. Dlatego mam odwagę powiedzieć Ci: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Udziel wszystkim ludziom, moim braciom i siostrom, tego, czego codziennie potrzebują. Daj im to dzisiaj, aby już dzisiaj nie cierpieli głodu fizycznego ani duchowego. Amen.

ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM

  1. Ojciec pełen miłosierdzia

Gdyby Bóg nie był miłosierny, nie moglibyśmy liczyć na zbawienie. Zresztą, prawdopodobnie nie stworzyłby nas, ludzi, którzy – jak to wiedział od zawsze – będą Go odrzucać i znieważać od samego początku zaistnienia na ziemi. A jednak nas stworzył, chociaż wiedział, jak będziemy postępować. Stworzył nas, bo w swoim miłosierdziu przewidział lekarstwo na nasz bunt i nieprawość. Przewidział Lekarstwo, którym jest Jego Syn, Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, oraz Duch Święty. Dzięki swojemu nieskończonemu miłosierdziu Ojciec posłał nam swojego Syna, który nas odkupił. Również dzięki miłosierdziu wylewa na nas swojego Ducha, rozpalającego miłość. Dzięki miłosierdziu Boga, naszego Ojca, każdy może mieć nadzieję na wieczne szczęście. Nikt tej nadziei nie mógłby mieć, gdyby Bóg nie był bogaty w miłosierdzie.

Ojcze nasz, Ojcze miłosierny, dziękuję Ci za Twoją nieskończoną dobroć. Dziękuję Ci za to, że mnie, grzesznej istocie, dajesz nadzieję na szczęście bez końca w Twoim domu, w Twojej wielkiej rodzinie zbawionych stworzeń. Bądź uwielbiony za Twoje miłosierdzie. Amen.

I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE, ALE NAS ZBAW OD ZŁEGO

  1. Ojciec niebieski jest potężniejszy niż siły zła

Św. Jakub poucza nas: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi” (Jk 1,13). Kusi nas przede wszystkim diabeł. Ukazana w Piśmie Świętym historia ludzkości pokazuje, jak bardzo słaby jest człowiek wobec szatańskich pokus. Poddała się im Ewa, uległ im Adam. Poddawali się pokusom diabła przez wieki wszyscy, którzy popełniali grzechy. I my im ulegamy. To nasze doświadczenie powinno nas pobudzać do codziennego pokornego wołania do Boga:

Ojcze nasz, Ojcze wszechmogący, „nie wódź nas na pokuszenie”. Odsuń od nas pokusy diabła i współdziałających z nim ludzi. Broń nas przed pokusami, bo wszyscy jesteśmy słabi i z łatwością się im poddajemy. Udaremniaj złym duchom wystawianie nas na próby przekraczające nasze siły. Umacniaj nas w chwilach pokus i nie dozwól, byśmy sami lekkomyślnie się na nie narażali. Daj nam taką niechęć do pokus szatańskich, jaką zawsze miała Maryja, Matka Jezusa. Amen.

  1. Zbaw nas od Złego i od zła

Chleb, o który prosimy naszego Ojca, symbolizuje wszystko, co jest dobre i pożyteczne dla naszego ciała i duszy. Przeciwieństwem tego dobra jest zło. Zło jest tym, co nam szkodzi, pozbawia nas czegoś: zdrowia, radości, pokoju, dobroci serca, miłości, pokory, czystości, szlachetności. Największym złem jest to, które pozbawia nas wiecznego zbawienia. Wszystkie formy zła pojawiły się w świecie z powodu ingerencji upadłego ducha, którego można nazwać Złym. Diabeł jest zły, bo chce nas pozbawić każdego dobra, przede wszystkim – wiecznego. Potrzebujemy więc kogoś, kto by nas uchronił przed każdym złem i przed Złym. Na szczęście mamy takiego obrońcę. Jest Nim nasz Ojciec niebieski, Bóg wszechmogący.

Boże wszechmocny, nasz Ojcze, u Ciebie szukamy obrony przed złem. Broń nas przed nim. Wybaw nas, gdy nas już zaatakowało. Wybaw nas szczególnie od tego zła, które uniemożliwia wejście do Twojego domu. Uwolnij nas od grzechów, od egoizmu, zapatrzenia w siebie. Wyzwól nas z pychy, zła zapominania o Tobie i lekceważenia Ciebie. Wyzwól nas z obojętności na los bliźnich i z różnych form nienawiści. Pomóż nam być jak Maryja, Matka Twojego Syna, którą dotknęły liczne formy cierpień, jednak w Jej sercu nigdy nie powstało nawet najmniejsze zło. Amen.

  1. Ale nas zbaw…

Zbawić znaczy uwolnić, wyzwolić od jakiegoś zła i dać to, czego zło pozbawia, np. uwolnić od choroby i związanymi z nią cierpieniami znaczy dać zdrowie i radość, jaka się z nim wiąże. Bóg chce nas zbawić czyli wyzwolić od zła, które nas otacza i atakuje, oraz od zła, które wytworzyliśmy w nas samych przez powtarzane egoistyczne czyny, złe słowa, nieżyczliwe myśli, złośliwe plany, zaniedbywanie dobra. Tym złem jest ruina duchowa, nieład, nieporządek, jaki się w nas pojawił w skutek egoistycznego i nierozumnego działania, uległości zachciankom, kaprysom,  pożądliwościom. Nasz Ojciec niebieski jest wszechmogący, dlatego potrafi nas uwolnić od każdego zła, także od tego, które pojawiło się w naszych sercach. Tym złem jest przede wszystkim łatwość popełniania grzechów, do których się przyzwyczailiśmy, silny pociąg do zła i opieranie się mu z wielkim wysiłkiem.

Ojcze nasz, uwolnij nas od naszych grzechów i przywróć nam to, czego one nas pozbawiły. Przywróć nam zniszczony pokój, dobre relacje z bliźnimi, wspólnotę i radość życia, którą zniszczyły wyrzuty sumienia. Wybaw nas od zła, które nas otacza, i od zła, które powstało w naszych sercach. Matko Najświętsza, wypraszaj uwolnienie od zła nienawiści dla tych wszystkich, którzy o to nie proszą naszego dobrego Ojca. Amen.

 

Jeszcze inną zmianą ma być w hymnie anielskim „Chwała na wysokości Bogu” zamiast „pokój ludziom dobrej woli” mówić się będzie: „pokój ludziom umiłowanym przez Pana” (pace in terra agli uomini amati dal Signore). Tłumaczy się, że jest to wersja bliższa biblijnemu oryginałowi z Ewangelii wg św. Łukasza 2,14.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku. Intencya na miesiąc Styczeń.

Według ks. Piotra Skargi i innych (1910)

Oddanie się Najsłodszemu Sercu Pana Jezusa

Wiele między ludźmi różnych obiega domysłów, co nam przyniesie niedaleka przyszłość? Jedni, co zawsze i na wszystko lubią się czarno zapatrywać, wróżą gorsze jeszcze od teraźniejszych czasy i zapowiadają zupełny przewrot i rozprzężenie wszystkich ludzkich stosunków, — zaciekłą wojnę wszystkich przeciw wszystkim, i ostatecznie koniec świata; inni znów, którzy zwykli przyszłość przedstawiać sobie w różowych zawsze kolorach, spodziewają się wszystkiego, co najlepsze, — a więc powszechnego zapanowania prawdy i sprawiedliwości, pokoju, zgody, wzajemnej miłości wszystkich ku wszystkim, — zamiast teraźniejszego narzekania, ogólnego zadowolenia i tym podobnych pięknych i bardzo pożądanych rzeczy. Co do nas, w żadne przewidywania i przepowiednie się nie bawimy; ale nie chcąc ludzi ani darmo straszyć, ani darmo łudzić, wolimy przypomnieć wszystkim kilka prawd niezawodnych, które więcej znaczą i ludziom są pożyteczniejsze, niż wszelkie, by też najdowcipniejsze domysły.
Pierwszą z tych prawd wypowiedział z woli samego Pana Jezusa i z natchnienia Ducha św., święty Paweł Apostoł: Jeśli tylko w tym niniejszym żywocie w Chrystusie nadzieję mamy,jesteśmy nędzniejsi, niśli wszyscy ludzie. Mówi to św. Paweł o chrześcijaninach; ale dlaczego tak? Bo poganin, który nie wierzy ani w Boga, ani w ciał zmartwychwstanie, ani w żywot wieczny, dla tego samego niewiele się rachuje z sumieniem, owszem wszelkimi sposobami zagłusza głos jego; więc też bez znaczniejszych zgryzot sumienia używa świata, póki służą lata. Nadto, Pan Bóg takim poganom i podobnym do nich niedowiarkom częstokroć tę trochę dobrych uczynków (bez jakich i najgorszy człowiek nie bywa), wynagradza już w tem życiu powodzeniem doczesnem, bo wie, że wieczna nagroda ich minie. Chrześcijanin zaś, który mało, albo tyle co nic dba o wieczne zbawienie, nie może się przecież pozbyć wiary w Boga sprawiedliwego, który za dobre nagradza, a za złe karze w tem, albo gorzej jeszcze w przyszłem życiu, bo, jak to mówią: czego się garnuszek napił za młodu, tem i na starość trąci. Więc choć używa i nadużywa świata, czyni to jednak z ustawicznym niepokojem sumienia, który mu zatruwa, jeśli nie każdą, to przynajmniej niejednę uciechę. A co ważniejsza, Pan Bóg dawszy nam przez Chrzest nieoceniony dar wiary i prawo do Nieba, chce nam te dary zachować, — i dlatego nawiedza nas różnymi krzyżami i krzyżykami, abyśmy snać nie zapomnieli, żeśmy uczniami i wyznawcami Chrystusa, a to ukrzyżowanego. Dobrze też mówi nasze na wskroś chrześcijańskie i święte przysłowie, że kogo Bóg miłuje, tego chłoszcze. Zwykł zaś Pan Bóg nas karać na tem, w czem się kto najwięcej kocha. A nie czyni tak, aby kara była tem dotkliwszą, — nie, bo i wtenczas kiedy karze, nie przestaje być Ojcem miłościwym i miłosiernym, — ale dlatego, żebyśmy dla zbyt wielkiej miłości dóbr doczesnych nie lekceważyli i następnie nie utracili wiecznych. Może z tych kilku uwag już poznajesz, jak niemądra to rzecz dziwić się temu, że nieraz ludziom złym dobrze, a najpoczciwszym i prawdziwie pobożnym źle się wiedzie. Ty, jeśli chcesz być mądry po Bożemu, nie tęsknij za powodzeniem ziemskiem i nie ciesz się niem, abyś na sądzie Bożym nie usłyszał onego strasznego słowa: Wspomnij, żeś odebrał dobra za żywota twego…, a teraz męki cierpisz. Gdy zaś przyjdą na ciebie boleści, smutki i różne krzywdy, trzymaj się mocno słowa św. Jakóba, Apostoła: Za wszelką radość poczytajcie, gdy w rozmaite doświadczenia wpadniecie.
Drugą prawdę wypowiada Psalmista: Lata nasze jako pajęczyna będą poczytane; dni żywota naszego 70 lat,a jeśli w potentatach,80; a nad to, co więcej, praca i boleść. Z tego wnioskuję, że podobno ani jeden z tych, co tego miesięczną „Intencyę“ czytają, nie doczeka się roku Pańskiego 2000-go. Te lata, któreśmy przeżyli, każdemu z nas jakoś minęły, i prędko minęły, — i wraz z niemi minęło wszystko, cośmy dobrego lub złego przeżyli. Minie i ta reszta lat, — a może tylko dni, które ci Pan Bóg jeszcze żyć przeznaczył. Umrzesz i ty! I jak o tych, co pomarli lat temu sto, i o tem wszystkiem, co ich trapiło albo cieszyło, dziś już i pamięć zaginęła, — tak też zapomną o tobie i tem wszystkiem, co mija i minąć musi; ale pamiętaj na słowa Boskiego naszego Zbawiciela: Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swej szkodę podjął?
Trzecia wreszcie prawda: Boga się bój, a strzeż przykazania Jego; bo to jest wszelki człowiek. Nieraz słychać między ludźmi o tym lub owym, że się „wykierował na człowieka;“ a jeśli zapytać, co to znaczy, odpowiadają, że dorobił się majątku, albo dobił się stanowiska, znaczenia i rozgłosu itp. Aleć niejeden z tych takich, tak przez ludzi nazwanych szczęśliwców, wcale nawet niepodobny jest do człowieka. Bo jak np. rozpustnik według Pisma św. podobniejszy jest do rozhukanego zwierza, niż do człowieka rozumnego, tak też niejeden z tych, co się nie pracą i oszczędnością, ale jakim złym sposobem zbogacili, wygląda więcej na wilka drapieżnego, niż na człowieka uczciwego; i niejeden, co się dochrapał znaczenia i rozgłosu, chodzi po świecie nie jak człowiek śmiertelny, ale jak paw nadęty. Inny znów zamiast być człowiekiem, bądź co bądź na obraz i podobieństwo Boże stworzonym, woli być fałszywym jak kot, jadowitym jak jaszczurka, przebiegłym jak lis, — łasić się w oczy, a milczkiem kąsać jak pies, — gdakać i przechwalać się jak kura, co zniosła jajko, — na wiecach ryczeć jak lew albo osieł, lub też opijać się jak bela albo fasa. Takich i innych im podobnych upomina Psalmista: Nie bądźcie jako koń i muł, którzy rozumu nie mają. Ty zaś bądź człowiekiem takim, jak Bóg przykazał: a na to potrzeba niewiele, bo dwóch tylko rzeczy: najprzód, bój się Boga, — a powtóre, strzeż przykazań Jego, na wzór Świętych Pańskich, których bogobojne żywoty w niniejszem dziele są zawarte.

Powyższe trzy prawdy pragnę, aby każdemu służyły za gwiazdy przewodnie w tym nowym roku; bo jeśli szczerze ich trzymać się będziesz, to choć i na przyszłość prawdopodobnie niejedna jeszcze bieda tłuc i niejeden smutek gryźć cię będzie, nie upadniesz dlatego na duchu, ale wiedzieć i rozumieć będziesz, że ostatecznie te biedy i smutki doczesne niewiele znaczą, — kiedyś miną, i co najważniejsza, w radość i wesele wielkie się przemienią, — byle tylko za łaską Bożą dogramolić się do Nieba. Dostać się do Nieba! to grunt, tego jednego potrzeba; — a zdrowie i pomyślność, — powodzenie na majątku i u ludzi, i inne tym podobne fatałaszki doczesne, to tylko fraszki, a raczej, jak mówi Pismo św., marność, i marność nad marnościami, i utrapienie ducha.
Z tem wszystkiem, łatwo było o tych trzech prawdach napisać, — nie trudno też tobie przyznać, że one są słuszne i święte; a jednak… Cóż za jednak? Oto: a jednak trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę. Trudniej żyć i postępować według tych prawd, niż rozumem je pojąć i sercem odczuć. Póki człowiek ma jaki taki spokój, jeszcze pół biedy; ale niech mu co dogryzie do żywego, — niech w dodatku różne pokusy na niego uderzą, to jak trzcina wichrami miotana chwieje się na wszystkie strony i prawie od rozumu odchodzi. Czyż niemasz na to rady? Owszem, jest i to pewna i dobrze doświadczona: Oddaj się szczerze i zupełnie Najsłodszemu Sercu Jezusowemu. Ma bowiem nabożeństwo do tego Najsłodszego Serca dziwną moc na serca ludzkie, że choć czasem powoli i stopniowo, przecież wcześniej lub później stanowczo przemienia i czyni je na kształt Serca Jezusowego cichemi w przeciwnościach, pokornemi w powodzeniu i dzielnemi w cierpieniu.
Najsłodsze Serce Pana Jezusa jest nam bezpieczną ucieczką w życiu i przy śmierci. Jemu tedy oddaj całego siebie wraz z sercem, duszą i ciałem twojem. — Kochasz-li dzieci twoje: w Imię Boże kochaj je serdecznie i uczciwie, wychowuj je w bojaźni Pańskiej i zawczasu przyuczaj i zaprawiaj do chrześcijańskiego zaparcia się siebie, — ale więcej jeszcze oddawaj je Najsłodszemu Sercu, które serdeczniej i skuteczniej dba o nie, niż ty dbać potrafisz. Chodzi ci o mienie twoje, — w Imię Boże staraj się o nie, módl się i pracuj, bądź oszczędny i oględny; ale więcej jeszcze oddawaj je Najsłodszemu Sercu. Ono doskonale niem zarządzi: jeśli raczy ci go przyczynić, to sprawi też, byś nie przykładając do niego serca, tem chętniej i hojniej ratował niem drugich; zechce ci majętności uszczuplić, to też poda ci do głowy, serca i ust one słowa Jobowe: Pan dał, Pan odjął: jako się Panu upodobało, tak się stało; niech będzie Imię Pańskie błogosławione. Krótko mówiąc, o cokolwiek dbasz: zdrowie i życie, przyjaciół i nieprzyjaciół, dobre imię i wziętość u ludzi, ojczyznę i ojcowiznę, — szczerze i zupełnie oddaj to i porucz Najsłodszemu Sercu Pana naszego, a nawzajem otrzymasz tu na ziemi pokój serca i sumienia, a w wieczności zbawienie duszy twojej.
Wreszcie staraj się bliższych i najbliższych twoich nakłonić do tego, aby i oni się tak szczerze i zupełnie oddali i poświęcili Najsłodszemu Sercu Jezusowemu. — Sam też wszystkich, którzy w jednym czasie z tobą żyć będą i pomrą, często oddawaj i polecaj tak, jak niniejsza Intencya styczniowa przepisuje, Najsłodszemu Sercu; bo im więcej ludzi będzie szczerze i zupełnie Sercu temu oddanych, tem obfitsze na nich, i przez nich na wszystkich spłynie błogosławieństwo Boże.

Bibliografia

Kowalczyk M. (2012), Modlitewnik Matki Kościoła, Poznań: Wydawnictwo Flos Carmeli.

Martyrologium Kościoła Rzymskiego (1591), Kraków: Piotrkowczyk, Andrzej

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.

Rzymskie Martyrologium, Czytania na każdy dzień roku, (1910), Mikołów – Warszawa: Nakładem K. Miarki, Sp. Z ogr. Por.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku, opracowanie podług Ks. Piotra Skargi T.J., Ojca Prokopa, Kapucyna, Ojca Bitschnaua, Benedyktyna i innych wybitnych autorów, Wydanie szóste poprawne i pomnożone, Mikołów – Warszawa, Nakładem Karola Miarki, 1910.

Źródła internetowe:  www.vatican.va www.opoka.org, www.niedziela.pl, www.katolik.pl, www.brewiarz.pl www.liturgia.wiara.pl www.katolicki.net www.biblia.info.pl www.faustyna.pl www.kapucyni.pl www.jezuici.pl www.pijarzy.pl www.gosc.pl 

Boże Narodzenie 2018

Na Święta Bożego Narodzenia i nadchodzący Nowy Rok 2019 życzę Wszystkim Moim Czytelnikom dużo radości płynącej z narodzenia Syna Bożego wsparte modlitwą oraz szczęścia Rodzinnego wraz z błogosławieństwem Nowonarodzonego Dzieciątka Jezus. Niech wszystkich wspiera Najświętsza Maryja Panna, pokorna Dziewica z Nazaretu, która wydając na świat Syna Bożego wprowadziła Go do rodziny ludzkiej. Pozwólmy, aby i nas wprowadzała w krąg Świętej Rodziny.

Słowa Ewangelii na Boże Narodzenie według Świętego Łukasza (Łk 2, 1-14)
W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.

Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie».

I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:

«Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał».

 

Bibliografia

Praca Zbiorowa (2002), Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, Częstochowa: Wydawnictwo Paulinianum.